Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Pojednanie po zdradzie małżeńskiej
Autor Wiadomość
moc nadziei
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 11:51   

A czasem jest tak, że obie strony przebaczają sobie, są w stanie szczerze przeprosić, ale i tak nie chcą lub nie mogą ze sobą być.
 
 
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 12:07   

moc nadziei napisał/a:
A czasem jest tak, że obie strony przebaczają sobie, są w stanie szczerze przeprosić, ale i tak nie chcą lub nie mogą ze sobą być.


Może?
Ale to chyba wtedy gdy tak naprawdę nie kochają na 100%, bo jeśli szczerze kochają prawdziwą miłością = zero egoizmu, to obce im jest "nie chcę", albo "nie mogę".
 
 
balwanek1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 12:18   

moc nadziei napisał/a:
A czasem jest tak, że obie strony przebaczają sobie, są w stanie szczerze przeprosić, ale i tak nie chcą lub nie mogą ze sobą być.

Twardy juz napisał :
ja dopiszę temat często przewalany na forum przebaczenie dla siebie...

takie by mnie nie bolało...
ale przebaczenie nie ma nic wspólnego z wybaczeniem(win komus,kogoś) a tym samym pojednaniem.
Gdy tylko przebaczymy dla siebie-a nie stać nas na wybaczenie i pojednanie...nie twórzmy już sensu razem i nie oczekujmy nic od sakramentu "M", bo farsą jest oczekiwanie czegoś wobec czego sami nie potrafimy sprostać.....

i jeszcze krótko do utki 2:
Bóg nie poczyni trzęsienia tam...gdzie my coś sami olewamy(mówiąc brutalnie)
 
 
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 14:03   

moc nadziei napisał/a:
A czasem jest tak, że obie strony przebaczają sobie, są w stanie szczerze przeprosić, ale i tak nie chcą lub nie mogą ze sobą być.


Powiem więcej....nawet mogą się szanować wzajemnie i dobrze o sobie myśleć, ale nie mogą ze sobą tworzyć związku (przy czym precyzując, związek to nie to samo, co wspólne mieszkanie).
 
 
moc nadziei
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 15:33   

twardy napisał/a:
moc nadziei napisał/a:
A czasem jest tak, że obie strony przebaczają sobie, są w stanie szczerze przeprosić, ale i tak nie chcą lub nie mogą ze sobą być.


Może?
Ale to chyba wtedy gdy tak naprawdę nie kochają na 100%, bo jeśli szczerze kochają prawdziwą miłością = zero egoizmu, to obce im jest "nie chcę", albo "nie mogę".



Może i nie na 100%.
Ale jest też coś takiego jak miłość siebie.
Aby nie kochać tego drugiego bardziej niż siebie. Tylko tak samo.
Czasem kochanie siebie (szanowanie siebie, ochrona siebie przed zranieniem, bólem) oznacza właśni : nie mogę z Tobą być, mimo że Ci przebaczyłem/przebaczyłam, bo chronie sie.

Gdzie przebiega granica egoizmu i chronienia siebie?
To już każdy musi sam zdecydować.
 
 
balwanek1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 15:38   

grzegorz_ napisał/a:
Powiem więcej....nawet mogą się szanować wzajemnie i dobrze o sobie myśleć, ale nie mogą ze sobą tworzyć związku (przy czym precyzując, związek to nie to samo, co wspólne mieszkanie).

Taa i chyba ludzie zbyt dużo oglądają filmów amerykańskich-a potem są takowe pomysły :mrgreen:
I najlepiej jakby stary mężuś został najlepszym kumplem nowego kochasia:
na piwko,kręgle i meczyki chadzał.
A ona sobie będzie wybierała jaki i który na jaka okazyję jej pasuje :-P
Grzechu jak się dojrzeje to trza pierdyknąć o glebę wówczas wiadomo że jest sie dojrzałym,a tak na drzewku to wciąż zielonym się wisi
i tyle w temacie
 
 
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 16:15   

moc nadziei napisał/a:
Ale jest też coś takiego jak miłość siebie.
Aby nie kochać tego drugiego bardziej niż siebie. Tylko tak samo.


Miłość to nie matematyka, żeby tylko nie dać więcej miłości niż się otrzymuje.
Taka postawa to nie miłość, tylko ludzka kalkulacja.
A miłość...

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje...
 
 
moc nadziei
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 16:43   

Twardy, ja to wzięłam z przykazania "kochaj bliźniego jak siebie samego"
Jak siebie samego
Nie bardziej, nie tak aby przy okazji zniszczyć siebie
 
 
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 16:52   

moc nadziei napisał/a:
Twardy, ja to wzięłam z przykazania "kochaj bliźniego jak siebie samego"


Wiem :-D
Ja to przykazanie rozumiem tak:
Mam kochać bliźniego, nie mniej niż siebie samego.
Uważam jednak, że prawdziwa miłość nie może ograniczać się jedynie do dawania miłości na takim poziomie jak miłość, którą otrzymujemy.
Miłości nie można mierzyć. Miłość nie może mieć granic.
Miłość albo jest, taka beż granic, albo jej nie ma.
 
 
bosa
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 17:57   

A w tym temacie jest ostatnia płyta (teraz zwie się to audiobook) ks.Dziewieckiego "Kod miłosierdzia" ,jak zwykle mocne .
 
 
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 20:09   

Cytat:
utka2
Dziękuję za odświeżenie tego wątku.

Ja jednak stoję na stanowisku, ze każdy ma wolną wolę. I jesli nie chce przebaczyć i sie pojednać, to nie przebaczy. A Bog w swym ogromnym szacunku dla stworzonego człowieka trzęsienia ziemi nie wykona w małżeństwie.

I tyle w temacie.


Utka, a ja myślę, że czasem człowiek sam nie wie czego chce i to co mówi i robi wcale nie jest aktem jego wolnej woli.
Człowiek jest stworzony przez Boga z miłości i do miłości, taki jest zamysł Boga i choć grzech sprawia, że oddalamy się od tego zamysłu, to wszyscy ze swej natury szukamy miłości. Oczywiście błądzimy. I czasem jesteśmy bardzo daleko od prawdziwej Miłości, to jednak nie przeszkadza Bogu w wychodzeniu nam na spotkanie. Zawsze i wszędzie możemy Go spotkać i odpowiedzieć na Jego miłość. Bóg nigdy się nie poddaje.
 
 
utka2
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 20:12   

jednak nadal trwam w postanowieniu, ze jesli nie chcemy to nie wyjdziemy, nie znajdziemy, nie pokochamy i nie wybaczymy.

BO NIE CHCEMY


a uwaga o tym, ze często sami nie wiemy czego chcemy jest bardzo cenna :) i w 100% z tym sie zgadzam
 
 
balwanek1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 20:30   

utka2 napisał/a:
BO NIE CHCEMY

i gdzie jest zatem problem??
w tych jakim mamy wybaczyć??
w działaniach jakie doprowadziły do naszej rozterki o wybaczeniu??
CZY NAS SAMYCH???
myślę nas samych-a skoro to nasz problem(w zasadzie problem z naszym problemem)
to korzystamy z możliwości rozwiązania go(jest wiele sposobów)

no chyba że zostajemy na pułapie NIE bo NIE i sami z czasem nie wiemy czemu NIE
 
 
utka2
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-18, 21:46   

balwanek1 napisał/a:
i gdzie jest zatem problem??
w tych jakim mamy wybaczyć??
w działaniach jakie doprowadziły do naszej rozterki o wybaczeniu??
CZY NAS SAMYCH???


to troche rozprawa na psychologię, ale myślę, ze na NAS SAMYCH i nasze decyzje mają wpływ też te dwa pierwsze punkty. Nie jestesmy samotną wyspą na oceanie, i nie jesteśmy Jezusem, ze pstryk, i poddajemy sie Woli Ojca i wybaczamy.

Dlatego właśnie takie swiadectwa, a wlasciwie takie postawy, tacy ludzie, którzy te świadectwa głoszą są dla mnie osobiście wzorem do nasladowania. I Chwała Panu, że w ogóle są :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9