Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Bezsilność w małżeństwie
Autor Wiadomość
zigi81
[Usunięty]

  Wysłany: 2014-08-09, 10:44   Bezsilność w małżeństwie

Witam wszystkich. Proszę was o pomoc, nigdy nie byłem tak bezsilny jak obecnie. Nawet nie wiem od czego zacząć. Ciągle kłócimy się z żoną i mam wrażenie cały czas o jedną i tą samą sprawę, a mianowicie nie umiemy dogadać się co do naszej relacji w rodzinie. Moja żona nie cierpi moich rodziców i rodzeństwa również. Jesteśmy małżeństwem 2 lata i do tej pory jakoś lepiej lub gorzej ale dogadywaliśmy się. Gdy narodził się nasz syn wszystko się rozsypało. Żona całkowicie przestała liczyć się ze mną. Rozumiem że dziecko jest ważne ale dla mojej żony przestałem istnieć. Z czasem się przyzwyczaiłem że żona jest oziębła dla mnie ale prawdziwy kryzys przyszedł gdy żona oskarżyła moich rodziców o to że nastawiają naszego syna przeciwko niej i że chcą go jej odebrać. Wściekłem się strasznie bo mogę w wielu rzeczach ustąpić ale takich oszczerstw nie zniosę. Jestem pewien że moi rodzice są w porządku i że nigdy nie nastawialiby dziecka przeciwko matce. Jednak moja żona nie wierzy ani mnie ani moim rodzicom. Zabrania im kontaktu z wnukiem pod tym pretekstem. Zawsze staram się żeby mojej żonie i synowi niczego nie zabrakło, zawsze staram się być w porządku wobec niej a tak mi się odpłaca. Ostatnio nawet doszło do tego że nie mogę wychodzić z synem sam ponieważ żona uważa że go zabiorę do moich rodziców. Uważa że jestem maminsynkiem, że chce jej odebrać dziecko i wychowywać je z moimi rodzicami. Sam nie wiem co robić. Z całej bezsilności oznajmiłem żonie że nie życzę sobie żeby jej rodzice widywali naszego syna, skoro moi nie mogą. Należy wspomnieć że teściowie przyjeżdżali do nas tylko wtedy jak ja byłem w pracy. Czuje się kompletnie wypalony, nie mam siły już tłumaczyć żonie że nie ma racji. Od żony usłyszałem już że mnie nie kocha, że żałuje że się ze mną ożeniła. Bóg mi świadkiem że kocham moją żonę, chciałbym żebyśmy żyli w zgodzie z jej rodziną i z moją też. Poradźcie coś bo ja już jestem na granicy wytrzymałości a moja żona nadal nie widzi problemu.
 
     
john83
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-09, 13:04   Bezsilność w małżeństwie

Witam Zigi81,

porozmawiaj o tym z kimś (zacząłeś to robić, gdy pojawiłeś się na forum, więc tak naprawdę już sam znalazłeś to rozwiązanie).

Faceci raczej nie są skłonni do dzielenia się swoimi trudnościami, a w szczególności do mówienia o swoich uczuciach i emocjach - a Ty zacząłeś mówić o tym, co czujesz, o swojej bezsilności i wypaleniu.

Mi bardzo pomógł psycholog, który działa w oparciu o wiarę.
To jest drogie rozwiązanie (finansowo), ale jeśli chcesz i możesz sobie na to pozwolić to jeśli znajdziesz odpowiednią osobę, może bardzo pomóc.

Z tego, co napisałeś wynika, że problem wcale nie musi być po Twojej stronie.
Mi psycholog pomógł zrozumieć, że nie jestem odpowiedzialny za postępowanie mojej żony.

Polecam Ci artykuł:

www.deon.pl/
inteligentne-zycie/ona-i-on/art,12,
o-emocjonalnym-wykorzystywaniu.html

jak nie działa, wpisz w google: manipulacja emocjonalna deon.pl
tytuł artykułu:
"O emocjonalnym wykorzystywaniu" autor: Anselm Grün OSB, Ramona Robben

Nie znam odpowiedzi na to, co trzeba uczynić w Twoim przypadku - odpowiedź jest w Tobie, nikt nie wskaże gotowego rozwiązania.

Nie obraź się, za moją bezpośredniość, ale życzę Ci powodzenia i wytrwałości Bracie.
Ostatnio zmieniony przez 2014-08-10, 15:00, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-09, 13:06   

John, link się nie otwiera :-(
 
     
john83
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-10, 15:03   

Nirwanna,
Witam,

Poprawiłem link.
Pozdrawiam
 
     
piecio
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-12, 13:56   

deon.pl/inteligentne-zycie/ona-i-on/art,12,o-emocjonalnym-wykorzystywaniu.html
 
     
DHL1
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-12, 14:44   

Zigi no tak....

Powiem Ci że przechodziłem podobnie-czyli usłyszałem od żony ,ze opieka dziadków patrz moich rodziców ,nad pierwszym naszym synem jest nieodpowiednia.
Tak samo że nasz malec dziwnie jest uczony słów i zachowania przez babcię (moja mamę).

I cóż??
uwierzyłem żonie ze kontakty te mogą być niewłaściwe.

Co by nie gadać i jak by nie gadać....żeniąc się opuszczam dom rodziców-od tej pory moim domem jest ten jaki założyłem z żoną.
A moja żona jest matka mego dziecka jakie urodziła-i ma się czuć dobrze w tej roli.
Pewnie w wielu innych sprawach nawalałem-o czym z perspektywy czasu słyszałem.
Ale w tej nie zawiodła się zona wiedząc że ja słucham i rozumiem.
Zamiast kpić i wyszydzać że jakoweś głupoty sobie wytwarza.
Byłem razem z nią w problemie jaki widziała

To jest moje zdanie:
nie stawaj przeciw żonie w obronie kogoś innego- bo wnoiski mogą być druzgoczące.
Najprościej napisać???

odczucie że nie liczysz się z jej zdaniem.


pozdrawiam
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-12, 17:17   

DHL1 napisał/a:

Powiem Ci że przechodziłem podobnie-czyli usłyszałem od żony ,ze opieka dziadków patrz moich rodziców ,nad pierwszym naszym synem jest nieodpowiednia.
Tak samo że nasz malec dziwnie jest uczony słów i zachowania przez babcię (moja mamę).

I cóż??
uwierzyłem żonie ze kontakty te mogą być niewłaściwe.


Sorry Norbert
ale to była jak teraz widzisz błędna droga.
Żona i tak ma pretensje o wszystko mimo iż jej uległeś,
a dzieci w jakimś stopniu pozbawiłeś kontaktu z dziadkami.
Z mojego wczesnego dzieciństwa bardziej pamiętam kontakty z dziadkami
niż z zapracowanymi rodzicami i bardzo sobie to cenie teraz.
 
     
krasnobar
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-12, 23:24   

grzegorz_ napisał/a:
i bardzo sobie to cenie teraz.


ludzie na forum pewnie oceniają to mniej entuzjastycznie....może jednak kontakt z rodzicami jest ważniejszy,niż z dziadkami,jeśli podajesz swoja osobę za przykład czegoś,co chcesz polecić-to raczej bym uważał,bo efekt może byc odwrotny....
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-12, 23:48   

Na to co się dzieje w rodzinie szereg czynników ma wpływ. Można to nazwać czynnikami psychologicznymi, fizycznymi, duchowymi. Relacje, wspomnienia, zranienia, obyczaje, nawyki ect... Nie zapominałbym o rozległej sferze ducha... może klątwy, brak błogosławieństwa, grzechy.
Tak to jest...
Ja zaczynałbym od rachunku sumienia z całego życia. Potem także analiza skąd przychodzę i dokąd zmierzam. Czego ode mnie chce Bóg?
 
     
Samboja
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-13, 11:49   

Zigi,

Witaj u nas.
Jeśli chcesz wysłuchaj, jak ja to widze, To moja opinia, byłam tam z mężem gdzie Wy:
Po pierwsze, problemem nie są rodzice, tylko fakt, że żona z jakiś tam powodów mówi, że Ciebie nie kocha. W takim nastawieniu, anty skoro nie miłuje Ciebie (lub tak twierdzi), nie będzie też pozytywnie patrzeć na Twój świat. My widzimy czubek góry lodowej, to co aktualnie jest u Was to kryzys małżeński. Na pewno nie dotyczy on tylko sytuacji z rodzicami. Gdy jeden z małżonków wypowiada te słowa (nie kocham Cie, nienawidze itp) oznacza jedno: Hiuston mamy problem, czyli dosłownie Wasz samolot może sie rozlecieć lub właśnie spada.
Jesli Ci na niej zależy, to nie odgryzaj się...to nic nie da. Skoro uznajesz jej słowa za krzywdzące, w jakim celu Ty ją krzywdzisz. Więcej zdziałasz, jak postąpisz właśnie odwrotnie.
Choć nie od razu spodoba Ci się ten pomysł, porzuć na razie wszelkie działania dotyczące żony, sa i tak małe sznasę na to, że coś do niej teraz dotrze, jest po drugiej stronie świata, nie zechce współpracować. Przez lata musiało sie coś dziać...kryzysy nie biorą się z nikąd, a że przytrafiają się praktycznie każdej parze, to nie jesteście sami. Na szczęście da się z nich wyjść. Będzie czas, pogadacie i o żonie. Nie wdawaj się w raniące dyskusję, traktuj ją normalnie, bądź miły i uprzejmy. Panuj nas sobą, zostaw emocję za drzwiami.
Zapoznaj się ot choćby z tą konferencją: http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=11206 a potem wróć do nas i napisz jakim Ty byłeś mężem dla swojej żony, zrób porządny rachunek sumienia. Jeśli spróbujesz być takim mężem, jak mówi Biblia choć przez tydzień, jest szansa, że żona się ocknie...i zaczniecie rozmawiać...być może potrwa to dłużej, zależy na ile dotrzesz do sedna...

Ja tak zrobiłam...i udało się...nie tylko mi, jest nas takich tu trochę..nie łam się. Nie trac nadzei. Miłość potrafi wiele zmienić, teraz jeszcze tego nie wiesz, co może Cię spotkać, ale będziesz zadziwiony. Poznaj miłość Boga, odmień swoje serce a zobaczysz co się stanie...
 
     
DHL1
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-13, 14:10   

grzegorz_ napisał/a:
Sorry Norbert

ale to była jak teraz widzisz błędna droga.

Żona i tak ma pretensje o wszystko mimo iż jej uległeś,

Ales ty się uparł Grzechu i zaczynam podejrzewać że u Ciebie w tkzw. zaskoku
jak u tego Rumuna z reakcja na kawały....
kawał się kończy a Rumun 4-h później zaczyna się śmiać.
Jakbym wówczas myśłał,kalkulował czy zona zrezygnuje ze związku lub nie.
To przynajmniej każdego miesiąca do worka by człek wkładał 3-stówki.
Rozumiesz zaplecze finansowe......taka własna polisa na życie i ewentualne przygody życia.
A tak człek podszedł do sprawy uczciwie(bez kombinacji) i ważne było dla mnie
co mówiła żona.
Jakby nie było to nasz syn,mieszkaliśmy jako małżeństwo,byliśmy rodziną- i najważniejsze było dla mnie co my czujemy -a nie inni.
Z czałym szacunkiem że to byli rodzice,ale rodzice wychodzą poza krąg -gdy ja zakładam związek.
A to że popsuło się później i dalej małżeństwo- to tez jest z tym różnie .
Ktoś mocniejszy od nas to osądzi...gdzie i ile kto nawalił,
Ja swoje dołożyłem to wiem-zresztą nasłuchałem się ostatnio(lista dłuższa niż tablic Mendelejewa).
Ale uważam że zona tez miała swój wkład w tej naszej katastrofie-a że nie chce tego dojrzeć...cóz trudno(nie poradzę).

Grzechu aby zakończyć już to wieczne rozpisywanie co to mam,jak mam i dlaczego mam.
Ustalmy tak...ma zona te swoje odczucia i ustalenia i trudno.
Mówi wiele i róznie
od tego że za mocno mnie kochała i to ją zawiodło.....
do tego że po roku małżeństwa już mnie chciała wykopać w eter....
tak że słowa te i przemyślenia sa zbyt mocno podpięte emocjami i mimo że skrywa udając twardośc..to tak się nie da,,,ćwiczyłem na sobie.
Dla mnie jedno stało się jasne...do momentu aż słyszałem nie umiem dac sobie rady,przyjmowałem za oczywiste że to tylko problem lęków wewnętrznych(jakie może przejdą lub nie)
Ale usłyszałem że jestem byłym mężem i to diametralnie zmieniło odbiór tego wszystkiego.
Skoro były-to były......nie będę skrobał w szybkę i tyle.
Usłyszałem czarno na białym i zamykam temat.
A skoro jesteśmy facetami to napisze jak facet do faceta.
Przegieła żona i tyle.............
zatem Grzechu zakończmy już Norbertowe-domowe niuanse oki....
Samboja napisał/a:
Po pierwsze, problemem nie są rodzice, tylko fakt, że żona z jakiś tam powodów mówi, że Ciebie nie kocha. W takim nastawieniu, anty skoro nie miłuje Ciebie (lub tak twierdzi), nie będzie też pozytywnie patrzeć na Twój świat

Niestety Samboja ale nie zgodzę się z tobą.....
kryzys nie przychodzi z pierwszymi mrozami...kryzys nawarstwia sie od jakiegoś czasu.......
efekt taki jaki jest u Zigiego...u wielu innych -to zazwyczaj efekt końcowy..
efekt decyzji i przemyśleń w środku....
Natomiast zgodze się że my widzimy czubek własnego nosa...oczywiście że tak...
bo nie widzimy wszystkiego po drodze co prowadzi do kryzysu..i jeszcze zazwyczaj dokładamy swoje - tak od siebie...a co tam ja mam pola oddac??....a niby dlaczego???

To co być może czuje zona Zigiego(bo tego nie wie nikt z nas)

to może:
zawiedzenie się...że mąz nie słucha jej,nie słucha jej leków-a wybiera rodziców....
Rodziców Zigi zostawiamy poza kręgiem....
opuszcasz ojca i matke....itd.
nikt nie karze ich całkowicie odcinać udawac że się ich nie zna.
Ale ty...zona..synek to rodzina-rozumiesz???
jak zostało powiedziane opuszczasz ojca i matke..itd.
Nie zadbasz o to- pojedziesz po pochylni w dół jak większość tych jacy tu pisza dniami i nocami

i tyle
pozdrawiam
 
     
porzucona_33
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-20, 13:00   

Mi się wydaje, że zbyt dużo jest udziału rodziców w życiu twojej rodziny. Można wpaść na niedzielny obiad ale tutaj to wygląda jakby uczestniczyli w waszym życiu. Jak żona nie lubi teściów to niech do nich jeździ tylko w święta albo w ogóle. Wy się macie dogadywać co do relacji w małżeństwie a nie relacji z dalszymi członkami rodziny. Mam wrażenie, że jednak jest coś co złości twoją żonę, chyba za bardzo jesteś związany z tą rodziną. Jak nie pasuje jej że za często wozisz tam dziecko to odpuść, czas spędzaj z żoną lub sam na sam z dzieckiem. No i co z tego, że teściowie przyjeżdżali jak cię nie było. Może żona chciała sobie z nimi pogadać na spokojnie sam na sam. Żyjesz z żoną, nie z rodzicami/teściami. Masz odrębną rodzinę.
 
     
zigi81
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-21, 11:06   

Dzięki za odpowiedź porzucona_33. Niestety ja żony wcale nie zmuszam do lubienia moich rodziców albo ich odwiedzania. Chciałbym tylko żeby umożliwiła widywanie im wnuka. A ja dziecka nie mogę zabrać do rodziców nawet na dwie godziny bo żona się nie zgadza. Myślę że to nie jest w porządku .
 
     
krasnobar
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-21, 19:34   

zigi81, żona wysunęła poważny zarzut względem Twoich rodziców....czy podała przykład takiego nastawiania dziecka przeciwko niej? czy opisała jakąś konkretną sytuację?zaperzyłeś się od razu,że to oszczerstwa i wcale nie twierdzę oczywiście,że z pewnością żona dobrze odbiera sytuację z Twoimi rodzicami,ale jeśli nie jest chora psychicznie,to niby czemu miałaby bronić dziecku kontaktów z dziadkami?....coś musi być na rzeczy i jako mąż i głowa rodziny musisz się tego na spokojnie dowiedzieć....w spokojnej rozmowie,z życzliwym nastawieniem,a nie,że z góry skreślasz zarzuty żony,jako nieprawdziwe.....trochę też nie rozumiem wywożenia tak małego dziecka do dziadków bez matki...jaki problem,by dziadkowie odwiedzili Was w domu?żeby i matka przy tym była?
nie tłumacz żonie,że nie ma racji,bo skąd wiesz,że jej nie ma?zmień trochę nastawienie do sytuacji,żeby spojrzeć na nią z dystansem,a nie z nastawieniem,że rodzice są ok, a żona be....to żona jest teraz Twoją najbliższą rodzina i to jej zdanie powinno być najważniejsze.....dla dziecka ważniejsze jest to,by rodzice się kochali i lubili,a nie kontakt z dziadkami.....dziwię się,że Twoi rodzice nie proponują ugodowych rozwiązań,widząc,że żona źle ich odbiera,nie próbują jakoś załagodzić sytuację i przekonać ją,że się myli.....jeśli Cię namawiają do tego,byś wbrew żonie przywoził do nich dziecko,to masz czarno na białym,że żona ma rację,nie powinni tego robić....

rodzice nie powinni się wtrącać,zwłaszcza,jesli ich chciejstwa bycia z wnuczkiem prowadzą do kryzysu w małżeństwie ich syna.....jak się Wy oboje porozumiecie,jeśli żona będzie wiedziała,że ma w Tobie wsparcie i że nie zdanie mamusi będzie najwazniejsze, a jej-gwarantuję,że Twoi rodzice będą mieli jeszcze dość wnuka....

póki co-żony uczucia powinny być ważniejsze,niż uczucia dziadków....a Twoich rodziców....jeśli tak nie uważasz-to cóż....tak właśnie myślą maminsynkowie... ;)

pozdrawiam,,masz moją modlitwę, Szymon
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9