Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
kryzys wieku średniego u męża
Autor Wiadomość
Lila83
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-01, 18:29   

Angelika,to będzie najlepsze co możesz zrobić,zostaw go samemu sobie i tej jego decyzji,kontaktuj sie jedynie sprawach dziecka,nigdy nie próbuj grać dzieckiem-ale Ty mądra kobieta jestes i pewnie czegos takiego nie zrobisz,ale czasem chęć odwetu może okazać się silniejsza,więc potrzeba czujności,a Ty......bądż poprostu szczęśliwa i obyś potrafiła to naprawdę poczuć,bo na początku tej trudnej drogi więcej trzeba udawać niż się w rzeczywistości czuje,ale nadchodzi taki moment,że mozna faktycznie to poczuć.

Dobrze robisz,że patrzysz czasem na tą sytuacje "z boku",bo taki dystans jest bardzo potrzebny żeby nie zwariować z bólu,żalu i aby dostrzec tą biedę w której mąż sie znalazł i miec siłę aby sie za niego modlić.
 
     
Angelika21k
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-02, 13:19   

To jest niesamowite uczucie, gdy powoli "schodzi ci ciśnienie" i przestajesz swoje życie uzależniać od tej drugiej osoby... i możesz zostawić go samemu sobie.

Na początku miałam tak, że jak się budziłam, to pierwsza myśl, która przychodziła mi do głowy, gdy widziałam pustą poduszkę, to "jak on mógł to zrobić". Pewnie każdy z nas tak miał. A teraz budzę się i nawet jak tak pomyślę, to od razu przychodzi mi myśl, nie myśl tak, nie nastawiaj się negatywnie, pomyśl o czymś innym, przyjemniejszym. I wtedy te moje kompulsywne myśli odchodzą. Zaczynam się więc sama programować:-)

Natomiast jedyne co jeszcze wzbudza moją złość, to postępowanie męża w stosunku do syna. Pomimo tego, że w przeciwieństwie do wielu takich sytuacji, mąż zachowuje się bardzo dobrze, wręcz wzorcowo jeśli chodzi o kontakt z synkiem i nigdy mu nie dał odczuć, że nasza sytuacja może mieć wpływ na kontakty z nim, jest jedno ale...

Mąż ciągle powtarza, że potrzebuje kontaktu z synkiem codziennie. I choć opiekujemy się synkiem na zmianę - kilka dni u mnie, kilka dni u męża, to mąż codziennie dzwoni do syna i potrafi z nim spędzić kilkadziesiąt minut na telefonie. Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby codziennie dzwonił i przez kilka minut porozmawiał z synkiem i zapytał się co się działo w ciągu dnia. Ale te rozmowy są dość długie, w dodatku w postaci rozmowy wideo. Syn nawet nie rozmawia z ojcem, tylko ogląda bajki a po drugiej stronie to samo robi mąż. Mam z tym problem, o czym już mężowi wspominałam, bo to jest kilkadziesiąt minut w ciągu dnia, kiedy mąż jest "obecny" w moim domu. W odwrotnej sytuacji staram się zachować umiar i porozmawiać z synkiem kilka minut, powiedzieć mu dobranoc, zapytać co się działo w szkole i nie chcę ingerować w prywatną przestrzeń mojego męża. Ale czuję się też winna, że nie rozmawiam z synem tak długo jak mąż :-( Trudno to wytłumaczyć. Uważam, że takie długie rozmowy niczemu nie służą, zwłaszcza, że mąż następnego dnia i tak zobaczy syna, bo to na przykład będzie jego dzień... A przyzwyczajanie do takiej sytuacji dziecka do niczego dobrego nie doprowadzi, bo co się stanie jeśli nagle mąż nie będzie mieć dla niego czasu z jakiegoś powodu?
Kiedyś, gdy synek spędzał wakacje u dziadków to nie miał potrzeby dzwonienia do niego codziennie i tego nie robił, teraz nagle "on potrzebuje" codziennie rozmawiać z synkiem.

Ogólnie bardzo często słyszę od męża, że "on potrzebuje" czegoś w stosunku do kontaktu z dzieckiem. Nie czego potrzebuje nasz syn, ale co potrzebuje maż. Tak jak te rozmowy przez telefon, zarzucanie synka prezentami (i nie takimi drobnymi prezencikami, które daje się czasami dzieciom - cukierek, lizak, resorak, ale wręcz drogimi). Te prezenty zostają potem w domu męża i mam wrażenie, że jest to takie "przekupowanie" dziecka :-( , pomniejszanie swojego poczucia winy w stosunku do syna, bo przecież jestem takim dobrym ojcem i dbam o syna :-(

Co w całej tej sytuacji mogę zrobić?
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-02, 13:34   

Nigdy nie jest idealnie.
Lepiej aby rozmawiał jak piszesz "za długo"
niż za krótko.
Czy to mało na forum jest przypadków, gdy ojciec się ulatnia i zrywa kontakty z dziećmi
na lata?
 
     
Jacek-sychar
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-02, 14:49   

Renta

Coś w tym jest.
Uważaj również na jeszcze jedno. Wasz syn nie ma domu. Swojego. Ma dwa, ale żaden do końca nie jest jego. Nie wiem czy widzisz zmianę w zachowaniu syna, jak wraca od męża. Mój najmłodszy syn, w momencie rozpadu mojego małżeństwa miał 13 lat. Jak wracał od mamy, był przez jakiś czas "dziki". Potem wracał do normy. Najpierw każdy weekend chciał spędzać u mamy (jak była w domu). Potem prawie nie chciał tam chodzić. Teraz jest lepiej. Zawsze jednak mówi, że jego dom jest u mnie. Do mamy chodził, ale tylko w odwiedziny.

Słyszałem, że podobne zachowanie pojawiało się u innych dzieci mających dwa domy.

Może powinnaś skonsultować to lub poczytać trochę o tym w jakiś mądrych książkach. Patrz co będzie dobre dla syna a nie dla Twojego męża. Co Cię obchodzi jego sumienie. On się usprawiedliwia, a syn może na tym stracić.

Pozdrawiam
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-02, 15:12   

Jacek-sychar napisał/a:
Jak wracał od mamy, był przez jakiś czas "dziki". Potem wracał do normy.


Jacek,
Gdyby wracał od Ciebie do mamy to pisałbyś tak samo?
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-02, 16:52   

Angelika21k napisał/a:
Pomimo tego, że w przeciwieństwie do wielu takich sytuacji, mąż zachowuje się bardzo dobrze, wręcz wzorcowo jeśli chodzi o kontakt z synkiem i nigdy mu nie dał odczuć, że nasza sytuacja może mieć wpływ na kontakty z nim, jest jedno ale...


Angeliko, miej świadomość, że mimo trudnej sytuacji masz się czym cieszyć.
Należałoby zatem docenić starania męża zamiast dopatrywać się w nich przyszłych negatywnych skutków. Taka postawa niczemu nie służy, poza tym by swoją tak czy owak uzasadnioną frustrację przekształcić w deprecjonowanie starań męża w stosunku do syna.
Jesteś zła na męża stąd to ALE, ale to nie fair.

Angelika21k napisał/a:
A przyzwyczajanie do takiej sytuacji dziecka do niczego dobrego nie doprowadzi, bo co się stanie jeśli nagle mąż nie będzie mieć dla niego czasu z jakiegoś powodu?

A co miałoby się stać?
Czy dzieci wg Ciebie Angeliko nie rozumieją że rodzice czasem bywają bardzo zajęci?
Wydaje mi się, że te którym poświęca się dużo czasu do takiej sytuacji podchodzą w sposób naturalny. :-)
 
     
krasnobar
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-02, 18:39   

Angelika21k napisał/a:
A przyzwyczajanie do takiej sytuacji dziecka do niczego dobrego nie doprowadzi, bo co się stanie jeśli nagle mąż nie będzie mieć dla niego czasu z jakiegoś powodu?


hej,no ale w normalnym życiu,zgodnego małżeństwa,rodzice nigdy nie zawodzą?zawsze dotrzymują słowa?zawsze są na zawołanie?według planu?a co z niespodziewanymi przypadkami?wypadek,szpital,choroba,wyjazd, delegacja?co z dziećmi marynarzy,aktorów,inżynierów,którzy wyjeżdżają na półroczne kontrakty,co dziećmi strażaków,policjantów,żołnierzy.......którzy mogą pewnego dnia nie wrócić do domu?zaczynasz się nakręcać i szukać dziury w całym.........uważam podobnie,jak Kenya-to nie fair.....ciesz się,że mają chociaż taką więź,jaką mają,że ojciec szuka tego kontaktu,spędza czas z dzieckiem........tyle jest przypadków,kiedy ojciec totalnie zrywa kontakt z dziećmi,ba! nawet zajmuje się super cudzymi dziećmi-dziecmi kochanki.........pomyśl pozytywnie-masz kilkadziesiąt minuut dla siebie-weź sobie kąpiel,poczytaj coś,wykorzystaj ten czas dla siebie....a to,ze nie spędzasz czasu z synem,tyle,co ojciec?no cóż.....masz resztę godzin do wykorzystania.......nie musisz brać go na rozmowę,ale np. zagrać w planszówkę....porysować wspólnie,a może wciągnij go w jakieś kuchenne prace,pod hasłem,że najlepsi kucharze na świecie to mężczyźni?możliwości masz,więc korzystaj.......prezentami się nie przejmuj........wszystko zależy od dziecka oczywiście,ale większość nas zdradzonych.opuszczonych ma chyba ten problem..........i nawet jeśli poczatkowo dziecku w to graj,że ma jednego rodzica na pstryknięcie palcem(zgoda na wszystko,atrakcje,prezenty),to po jakimś czasie wraca w dziecku pragnienie dyscypliny,granic-bo wbrew pozorom tylko przy dyscyplinie dzieci czują się bezpieczne,kochane,zadbane.....bądź konsekwentna,rób swoje i ciesz się,że dzieciak nie stracił ojca........pozdrawiam serdecznie,Szymon.
 
     
Angelika21k
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-02, 19:07   

Dzięki za przywrócenie do pionu! Gdy tak Was czytam, to dochodzę do wniosku, że macie racje.

Faktycznie zaczynam się nakręcać a powinnam cieszyć i cieszę, ale ...
No właśnie nie powinno być żadnego ale!

Powinnam to docenić, że mąż nie jest jak inni i utrzymuje kontakt z dzieckiem i chce tego kontaktu bardzo mocno. A moje "ale" wynika jedynie z moich frustracji i mojego żalu na męża.

Szymon,
faktycznie masz rację, że ten czas mogę poświęcić sobie. Ja automatycznie w tym czasie nie pozwalałam sobie na jakieś inne rzeczy, tylko niejako współuczestniczyłam w rozmowie. Po co? Teraz sama nie wiem... Chyba po to, żeby kontrolować te rozmowy... A to przecież bez sensu:-)

Kenya,
masz rację, że szukam dziury w całym i próbuję deprecjonować starania męża... To chyba nikomu i niczemu nie służy. A mnie miało przynieść tymczasową ulgę :-(

Jacek,
choć osobiście czuję, że takie mieszkanie na 2 domy nie jest najlepsze, to jednak nie potrafimy z mężem znaleźć innego rozwiązania. JA bym chciała, żeby po prostu syn miał dom, taki jak każde dziecko w dzieciństwie - w którym czuje się bezpiecznie i do którego z chęcią wraca. Teraz ma dwa... Nie wiem jak to na niego wpłynie... Na szczęście na razie to akceptuje i cieszy się, że spędza czas z ojcem lub ze mną...
 
     
Jacek-sychar
[Usunięty]

Wysłany: 2015-01-02, 22:45   

Witam

Widzę, że zostałem źle zrozumiany. Dziecko musi mieć poczucie stabilności i stawianych mu wymagań. Gdy jedno z rodziców próbuje "przekupić" dziecko prezentami i poświęcanym mu czasem, zaczyna "rozgrywać" rodziców. Przeskoki między dwoma domami o różnych wymaganiach nie wpływają dobrze na dziecko. To chciałem tylko wcześniej napisać. Trzeba dziecku w mądry sposób stawiać warunki i określać ramy, w których może się poruszać. Ja też zrobiłem w stosunku do dzieci wiele błędów i teraz to widzę. Wiem też, że zawsze w trudnych dla siebie momentach pojawiały się u mnie, gdzie miały nieporównywalnie większe wymagania i gdzie im było wolno dużo mniej. A jednak przychodziły (lub nie odchodziły) bo widziały, że z miłości do nich stawiam im granice. Najlepiej określił to mój najmłodszy syn, który po trzech tygodniach spędzonych u matki wrócił do mnie, z komentarzem, że czasami człowiek musi zrobić głupstwo, żeby to zrozumieć. Od tej pory nigdy nie powiedział, że się wyprowadza. Nawet w trudnych sytuacjach mówi, że jego dom jest u mnie.

Grzegorz
Nigdy nie utrudniałem synowi kontaktów z matką. Wiem, że gdyby wracał ode mnie do matki i był dziki, byłoby mi przykro. Tylko że ja nigdy nie wychodziłem "w świat", nie zostawiałem go. Zawsze mówiłem gdzie jestem, gdzie idę. Na początku syn miał obawy, że zostanie sam i pójdzie do domu dziecka. Jak dzwoniłem, to podchodził do mnie i sprawdzał, z kim rozmawiam. Sprawdzał też połączenia w mojej komórce. Wiem, zaraz powiecie, że nie powinienem wchodzić sobie na głowę. Tylko że dzięki temu on nabrał pewności siebie i pewności mnie, że go nie zostawię.
Jak należy postąpić w takiej sytuacji?
Nie wiem do końca. Przecież pisałem, że należałoby poradzić się kogoś i poczytać mądrych książek. Wiem tylko, że dziecko nie może wisieć pomiędzy domami matki a ojca. Czasami może nawet trzeba ograniczyć kontakty z jedną ze stron, żeby znalazło swój fundament.

W takich sytuacjach trzeba postępować rozważnie i ciągle obserwować dziecko.

U mnie pojawiły się i narkotyki, i alkohol, i wagary, i agresja. Na szczęście zawsze udało mi się jakoś w porę zareagować. Najgorszy był jednak początek i ta "dzikość" po powrotach od matki.
  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9