Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Cukierkowe historie
Autor Wiadomość
Samboja
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-19, 10:48   

Cukier,

Tak trzymaj, jest mała szansa zboczyć z drogi, będzie zarzucać, ale trzymaj kurs :)
 
     
Cukier
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-27, 12:04   

Samboja dziękuję bardzo

Widziałem się z Żoną -fajnie jest Ją zobaczyć porozmawiać, usłyszeć co i jak u Niej poopowiadać o sobie ;-) Powiedziała, że widać we mnie zmianę, że cieszy się, że zacząłem jakoś ogarniać życie. Na koniec spytała - czy zmieniłem zdanie i czy jestem już gotowy na rozwód - wsumie to zaznaczyła, że nie pyta o zdanie a informuje, że złoży papiery bo tak naprawdę przecież od ponad roku jesteśmy w tej nieformalnej separacji a Ona nie czuje potrzeby zmiany i jest Jej dobrze-a rozwodu potrzebuje by ruszyć dalej i poukładać sobie życie. Wiadomo , że wtedy argumenty uciekają z ręki -miłości nie wyczaruję :-) choć strasznie bym chciał. Miałem takie uczucie, które pewnie w większości znacie -że "Druga strona" chciała by z takiego spotkania uciec jak najszybciej, żebyście zniknęli i "już nie robili problemu". Wiadomo na każde takie spotkanie idę z nadzieją i jak potem wracałem do domu to szczerze lekko nie było, ale "Tata" już wysłał mi pomoc -otóż wracam do mieszkania otwieram skrzynkę a tam list - od dobrego człowieka z pielgrzymki-przyszedł dokładnie wczoraj właśnie wtedy kiedy go potrzebowałem - w środku zdanie " On nigdy nie przestanie Cię kochać, szukaj Jego twarzy i pamiętaj co by się nie działo On zawsze jest przy tobie" :-)
 
     
Cukier
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-15, 13:53   

Dziś dostałem zawiadomienie o przesyłce sądowej - kurka chaos w głowie to mało powiedziane - poczytam po raz setny wszystkie tu opisane kroki - Was moi drodzy proszę o modlitwę.
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-15, 16:54   

Cukier napisał/a:
proszę o modlitwę.

Oczywiście!

Pod Twoją obronę...
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-16, 09:25   

Uciekamy sie Swieta Boża rodzicielko...
 
     
Cukier
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-21, 13:14   

W środę widzę się z prawniczką będziemy pracować nad odpowiedzią na pozew, Żona odrzuciła moje próby kontaktu -choć udało się nam spokojnie porozmawiać raz tuż po odebraniu zawiadomienia. To dopiero nauka miłości - kochać to ja nie umiałem, widzę teraz wyraźnie ile rzeczy zawaliłem -na całe szczęście kilka udało się nieco "usprawnić". To nie jest biczowanie samego siebie ale realna ocena sytuacji - kawał pracy mnie czeka bym stał się facetem jakim mnie Bóg stworzył...ale przecież facet jest stworzony do pracy :mrgreen: Boli to odrzucenie, boli brak chęci, ale Bóg chce bym najpierw zmienił to swoje poletko zanim ruszymy dalej. Mam też i te tchórzliwe myśli, odpuść nie masz szans no bo przecież napisane wyraźnie : "do związku wdarło się zobojętnienie, monotonia, rutyna, nie istnieje wieź duchowa, różnice ideologiczne (pozwany jest czynnym członkiem K Katolickiego) Powódka nie widzi jakiejkolwiek możliwości naprawy tej sytuacji i perspektywy wspólnego życia z pozwanym".
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-21, 20:09   

Cukier napisał/a:
różnice ideologiczne (pozwany jest czynnym członkiem K Katolickiego)

:shock:
Mam nadzieję, że reakcja sądu będzie podobna do mojej.... Trzymaj się, Cukier! Wspieram modlitwą.
 
     
Cukier
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-27, 15:36   

bardzo dziękuje

Żona nie chce kontaktu-nie odpowiada na żadną formę - złożyłem odpowiedź na pozew, prawniczka zasugerowała, żebym cudów nie oczekiwał bo podstaw prawnych na zmianę orzeczenia nie mam. Odpowiedziałem, że to tym bardziej powinienem oczekiwać "cudu" ;) Uczę się miłości, Bóg codziennie daje kolejne wyzwania bym próbował się tej trudnej sztuki nauczyć, zacząłem 2 nowennę Pompejańską - ale czuję się jak na sinusoidzie -widzę ile rzeczy w sobie musze pozmieniać - nie umiem jeszcze przeskoczyć "ja chcę po swojemu" ale krok po kroku idę w tym kierunku. Dziś znowu zrobiłem głupotę i "przeszukałem internet" -filmik gdzie moja Żona razem z podejrzewanym przeze mnie facetem wypisuje się z pokoju hotelowego - sami wiecie... ale wiem sam tego chciałem szukając. Bardzo polecam Wam Nowennę Pompejańską bardzo dużo dobrego dzieje się od czasu kiedy zaczałem odmawiać tą modlitwę - jak się trochę wezmę w garść napiszę Wam więcej.
 
     
Cukier
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-03, 12:02   

Nowenna Pompejańska - jak to się u mnie w ogóle zaczęło? Idąc na pielgrzymkę wiedziałem, że przyda mi się różaniec -tak przyda -nie czułem , żadnej większej chęci do odmawiania go-Nikt niczego mi nie objawił -tak to wtedy odczuwałem. Na pielgrzymce codziennie go odmawialiśmy idąc - i znowu a początku nuda, odklepywanie - potem-no to skoro to taka potężna modlitwa to bardziej się włączę dodam konkretne intencje - i staną się cuda-po mojemu oczywiście, dokładnie takie jak zaplanowałem ;-) ehhh sami rozumiecie jaki był efekt. Ale w tym samym momencie w moim sercu narodziła się taka straszna chęć wyjścia do ludzi, Ci wszyscy z których na samym początku się śmiałem, Ci wszyscy "z Bożymi hasełkami na koszulkach" nagle wydali mi się tak bliscy, strasznie zapragnąłem ich poznać, to dla mnie coś niesamowitego bo przez ostatnie lata żyłem w złości, niechęci do 2 człowieka -zazdrość, obawa przed krytyką, ocenianiem, odrzuceniem -taka mieszanka była idealną zaprawą do stworzenia sobie muru, którym skutecznie odsunąłem się od ludzi -wokół widziałem zło, w sobie nic -depresja, smutek czy jak to nazwać - Moja Żona też to widziała, musiała żyć każdego dnia z takim właśnie człowiekiem...na pielgrzymce Bóg otworzył mi oczy i serce - "odkłamał" świat. Po powrocie spotkałem się z grupą poznanych pielgrzymów i to Oni wspomnieli o "nowennie nie do odparcia". Zacząłem odmawiać ją oczywiście w intencji uratowania małżeństwa - zaczęły się dziać cuda - każda rozmowa jaką odbyłem od tamtego momentu z moją Żoną mimo, że totalnie bolesna to przebiegała jakoś spokojnie, pozew rozwodowy oczywiście ostro "mnie podciął" ale nowennę ukończyłem. I teraz kolejna rzecz- pewnego dnia coś mnie pchnęło bym odwiedził moją Babcie -nie mamy najlepszych stosunków- Babcia mocno choruje - poszedłem -porozmawialiśmy i nagle wspólnie zaczęliśmy się modlić - Bóg uzdrowił po raz kolejny moje serce i kolejną relację w moim życiu - modliłem się nowenną o miłość bo czym przecież jest małżeństwo - Bóg dał mi miłość. Kolejna rzecz- rozmawiałem ze znajomą o modlitwie -powiedziałem, że odmawiam właśnie Nowennę - najpierw lekko ją to zaciekawiło-następnego dnia spytała czy możemy odmówić ją razem. Koniec końców każdego wieczora wysyłaliśmy smsa i razem, choć dzielą nas kilometry "siadaliśmy " do wieczornej nowenny różańcowej. Ta modlitwa daje wielki spokój, którego każdego dnia potrzebuję, uczy wierności , ufności - pokazuje też bardzo dużo o nas samych -czytanie i rozważanie podobnych fragmentów pisma -wydawać by się mogło nic już z niego nie wyciągniemy -a Duch cały czas coś podpowiada coś pokazuje. Dziękuje z całego serca za dar różańca.
 
     
Angelika21k
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-03, 14:25   

Cukier napisał/a:
to dla mnie coś niesamowitego bo przez ostatnie lata żyłem w złości, niechęci do 2 człowieka -zazdrość, obawa przed krytyką, ocenianiem, odrzuceniem -taka mieszanka była idealną zaprawą do stworzenia sobie muru, którym skutecznie odsunąłem się od ludzi -wokół widziałem zło, w sobie nic -depresja, smutek czy jak to nazwać - Moja Żona też to widziała, musiała żyć każdego dnia z takim właśnie człowiekiem...na pielgrzymce Bóg otworzył mi oczy i serce - "odkłamał" świat.


Cukier, wiem o czym piszesz. Ja czułam się podobnie przez ostatnie 1,5 - depresja, smutek, odsunięcie od ludzi, każdy telefon był problemem. Wycofywałam się w głąb siebie i odcinałam od rzeczywistości. Teraz zdaje sobie z tego sprawę. Mój mąż nie zrozumiał co się ze mną dzieje, bo i ja nie rozumiałam. I skończyło się podobnie jak u Ciebie.

Cieszę się, że zobaczyłeś, że nie tędy droga i że w Twoim życiu coś się zmienia. Teraz możesz zadbać o siebie, o swoje poczucie wartości, o swoje życie. Zacząć żyć, a nie wegetować. Bo ja poniekąd wegetowałam. Pomyśl o tym co możesz sam zrobić - ja zaczęłam aktywnie brać udział w warsztatach, szkoleniach, które pomagają mi otworzyć się na ludzi, zmienić nastawienie z negatywnego na pozytywne. Codziennie rano powtarzam sobie - UŚMIECHNIJ SIĘ. I zmieniam nastawienie do ludzi. Nie odcinam się od nich, ale staram się interesować co się u nich dzieje.
 
     
Cukier
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-05, 17:50   

Angelika- dziękuje bardzo


Dostałem odpowiedź na moją odpowiedź na pozew -ale to głupio brzmi. Żona teraz pominęła argumenty natury religijnej jako "niezasadne w przedmiotowej sprawie". "Argumentacja o nie wygaśnięciu więzi jest wyłącznie jednostronna" -strony nie zamieszkują ze sobą, nie prowadzą gospodarstwa domowego, planów życiowych - brak jest faktycznych kontaktów...informację o chęci ratowania małżeństwa powódka traktuje jako jednostronną deklarację, niemożliwą w jej ocenie do realizacji, niezależnie od czasu i okoliczności".
Nie wiem naprawdę jak przebić tą twierdzę - Odrzuca moje próby kontaktu tak jest pewnie łatwiej, skoro ma już 2 życie. Zresztą w żadnych dotychczasowych nie zostawiała mi cienia wątpliwości - modlitwa Panie wskaż mi drogę.
 
     
Cukier
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-23, 18:47   

kolejne próby kontaktu na nic---dotarło do mnie, że tak naprawdę staram się wbrew sobie grać "szlachetnego rycerza" -tak jakbym na siłe sobie udowadniał, że przecież walczę, próbuje ---a tak naprawdę miotają mną przeróżne emocje i wcale nie najpiękniejsze--nie chce zaakceptować odejścia mojej żony bo przecież to oznacza, że ja muszę zmienić swoje życie, nie chce ufać Bogu bo przecież ja mam lepszy plan na życie-niech będzie tak jak było. A tak naprawdę nie wiem czego chce od życia, nie wiem gdzie idę- tu muszę mnóstwo zmienić-poznać siebie-tak naprawdę znaleźć swoją drogę. A nie znowu szukać spełnienia, matkowania, prowadzenia w 2 osobie.
 
     
Cukier
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-30, 13:36   

No i wychodzi moje tchórzostwo -- fiasko moich prób kontaktów, kategorycznie podkreślana niechęć do negocjacji, zmiany stanowiska w pismach z sądu od mojej Żony...nie umiem zaufać Bogu - boję się czegoś co jeszcze nie nastąpiło, tych wszystkich orzekań o winie. Tandeta. Cały czas chodzi mi po głowie daj Jej ten rozwód i tak kijem Jej do małżeństwa nie zagonisz - słaby jestem, jak sobie radziliście z takim strachem?
 
     
Tomek8819
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-30, 14:07   

Cukier to są trudne chwile, ale uwierz to wszystko minie - potrzeba czasu. Staraj się modlić, to w jakimś sensie przynosi ukojenie. Ja 8 miesięcy temu usłyszałem, że czeka mnie rozwód, do dnia dzisiejszego nie nastąpił, może to działanie Boga? Może to jego wola, nie wiem. Dasz radę, Na siłę nic nie zrobisz - przekonałem się też o tym. Jestem, czekam, moja ręka jest wyciągnięta i serce otwarte. Jesteś bezsilny, nie możesz nic więcej zrobić, to normalne.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9