Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Dziś mój świat się skończył. Co mam robić?
Autor Wiadomość
P.
[Usunięty]

  Wysłany: 2014-10-19, 21:42   Dziś mój świat się skończył. Co mam robić?

Proszę Was o radę,

trafiłem tutaj zbyt późno, jest tu całe morze Mądrości i Miłości... Ale jeszcze nie znalazłem odpowiedzi... wiem co chcę osiągnąć, ale nie wiem jak...

Dziś mój świat się rozbił, na kawałki... jeszcze do mnie nie dociera co się dzieje...

Kocham moją żonę. Dziś powiedziała mi że odchodzi, że już mnie nie kocha, że wszystko między nami skończone, nieodwołanie i na zawsze. Dlaczego? Bo jak dziś powiedziała nie jest szczęśliwa, bo ma prawo do szczęścia, bo Jej szczęście jest dla niej ważniejsze niż ja, niż nasz przysięga małżeńska, niż obietnica Miłości i wspólnego życia. Spadło jak grom z jasnego nieba.

Jesteśmy rok i miesiąc po ślubie, żona ma 28 lat ja 30. Ona jest z niewierzącego domu, sama przyjęła sakramenty jako osoba dorosła. To był jej wybór.

Ja jestem z domu rodziców głęboko wierzących. Ale nie zawsze byłem dobrym katolikiem. Mam na sumieniu ogromne cierpienie skrzywdzonych. Popełniłem wcześniej wiele błędów, błądziłem, ale znalazłem drogę - małżeństwo było początkiem nowego, dobrego życia. Było, jest i na zawsze pozostanie moim największym darem.

Dzieci nie mamy niestety.

Wiem, że nie zgadzam się na zakończenie małżeństwa. Małżeństwo jest dla mnie nierozerwalne. Pozostanę wierny przysiędze małżeńskiej.

Mamy wspólne (wynajmowane) mieszkanie. Żona mnie zostawia, ale prosi, żebym się wyprowadził. Ja mam poczucie, że w ten sposób przyłożę do tego rękę, że w jakiś sposób wyrażę zgodę na Jej rezygnację. Nie wiem jak powinienem postąpić? Co mam Jej powiedzieć.

Chcę, żeby była szczęśliwa, oddam za nią życie, dziś i zawsze. Powiedziała mi dziś wiele strasznych słów. Powiedziała, że nie chce mieć ze mną dzieci, żeby nie były podobne do mnie. Jakby inny człowiek. Nie poznałem swojej żony.

Wiem, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Obydwoje popełniliśmy błędy. Ja moją żonę za swoje zaniedbania przeprosiłem.. Powiedziała, że nie nosiłem jej na rękach.. może ma w części rację, choć fakty po części temu przeczą.. Ja prosiłem proszę i zawsze będę prosił, żeby dała nam szansę.. Wiem, że można..

Jak mam postąpić, żeby mnie nie opuściła?
Co powinienem zrobić, co mogę? Mam opuścić nasz dom???? Ten, który wspólnie stworzyliśmy? Póki co powiedziałem, że tego nie zrobię i że czekam tu na Nią... Choć moja żona, zapewnia mnie, że t nigdy nie nastąpi..

Zostawiłem Jej wydrukowaną modlitwę o odrodzenie małżeństwa.. przeczytała i... wyśmiała :(
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-19, 23:27   

Cytat:
Kocham moją żonę. Dziś powiedziała mi że odchodzi, że już mnie nie kocha, że wszystko między nami skończone, nieodwołanie i na zawsze. Dlaczego? Bo jak dziś powiedziała nie jest szczęśliwa, bo ma prawo do szczęścia, bo Jej szczęście jest dla niej ważniejsze niż ja, niż nasz przysięga małżeńska, niż obietnica Miłości i wspólnego życia. Spadło jak grom z jasnego nieba.


Cytat:
Powiedziała mi dziś wiele strasznych słów. Powiedziała, że nie chce mieć ze mną dzieci, żeby nie były podobne do mnie.


....a dlaczego nie jest szczęsliwa?...wiesz coś o tym?
...dlaczego nie chce Twojego dziecka,co w Tobie jest takiego,ze nie chce aby było do Ciebie podobne?
Coś narozrabiał,że takie jej stanowisko?

Nikt nie rezygnuje z małżeństwa po roku czasu......no chyba,że skrajnie nieodpowiedzialny i nie dojrzały jest,albo....ma ku temu ważne powody....
Nie oceniam....zastanawiam sie.

Cytat:
Mamy wspólne (wynajmowane) mieszkanie. Żona mnie zostawia, ale prosi, żebym się wyprowadził. Ja mam poczucie, że w ten sposób przyłożę do tego rękę, że w jakiś sposób wyrażę zgodę na Jej rezygnację. Nie wiem jak powinienem postąpić? Co mam Jej powiedzieć.


Moim zdaniem...zostań,bo to nie Ty wypisujesz sie z małzeństwa,to zona chce odejśc......bez względu na przyczyny.

Mało jasna sytuacja,aby coś więcej napisać.
Pozdrawiam i powodzenia zyczę.
 
     
P.
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-19, 23:59   

Cytat:
....a dlaczego nie jest szczęsliwa?...wiesz coś o tym?
...dlaczego nie chce Twojego dziecka,co w Tobie jest takiego,ze nie chce aby było do Ciebie podobne?
Coś narozrabiał,że takie jej stanowisko?

Mogę tylko powtórzyć za żoną: Bo nie nosiłem jej na rękach, a Ona chciała być królewną, bo się nie uśmiechałem rano tylko wstawałem zmartwiony (po nastu godzinach pracy i tylko kilku snu), bo nie było cudów w łóżku - tyle z konkretów - bo "po prostu się nie udało a ona ma prawo do szczęścia"..

co się działo w małżeństwie - zrezygnowałem dla Niej z jazdy motocyklem, bo się zaczęła bać. Żona mówiła, że to się nie liczy bo zrobiłem to dlatego, że Ona tego chciała, a nie dlatego, że ja chciałem to dla Niej sam zrobić :cry: z drugiej strony miałem do Niej trochę żal, za to że muszę rezygnować z wielu rzeczy.. jak gówniarz.. a kto wie, może mi życie uratowała?
Pewnie mogłem zrobić więcej. Zawsze można. Ale sam nie dam rady...

A co do mieszkania - nie o moją wygodę tu chodzi, tylko o to jak należy postąpić wg zasad mądrej Miłości... tego wciąż nie wiem...

dziękuję, że mi odpowiedziałaś.
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-20, 03:09   

P. napisał/a:
A co do mieszkania - nie o moją wygodę tu chodzi, tylko o to jak należy postąpić wg zasad mądrej Miłości...

Mądra miłość oznacza, że każdy ponosi konsekwencje swoich wyborów. Czyli tu: żona chce się rozstać -> ona się wyprowadza i ponosi wszelkie z tego tytułu koszty i niewygody.
Z tego co mówisz, Twojej żony słowa brzmią bardzo niedojrzale.... ale z kolei mowa o tym, że nie chce aby dziecko było podobne do Ciebie, to bardzo mocne słowa, sugerujące jakąś potężną - przynajmniej w mniemaniu żony - Twoją winę.
 
     
ponury
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-20, 21:49   

Cytat:
moja żona jest moim światem...


popełniałem te same błędy.to Bóg ma być twoim światem a na trzecim miejscu po tobie żona.pomodlę się za ciebie
 
     
Wolf
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-20, 22:56   

P. napisał/a:

Mogę tylko powtórzyć za żoną: Bo nie nosiłem jej na rękach, a Ona chciała być królewną, bo się nie uśmiechałem rano tylko wstawałem zmartwiony (po nastu godzinach pracy i tylko kilku snu), bo nie było cudów w łóżku - tyle z konkretów - bo "po prostu się nie udało a ona ma prawo do szczęścia"..

co się działo w małżeństwie - zrezygnowałem dla Niej z jazdy motocyklem, bo się zaczęła bać. Żona mówiła, że to się nie liczy bo zrobiłem to dlatego, że Ona tego chciała, a nie dlatego, że ja chciałem to dla Niej sam zrobić :cry: z drugiej strony miałem do Niej trochę żal, za to że muszę rezygnować z wielu rzeczy.. jak gówniarz.. a kto wie, może mi życie uratowała?
Pewnie mogłem zrobić więcej. Zawsze można. Ale sam nie dam rady...


Witaj w klubie :-( Ja też z wielu rzeczy zrezygnowałem dla żony, wydawało mi się że o nią dbam, troszczę się... Zawsze można zrobić więcej, inaczej, ale to dotyczy obu stron. Obawiam się że w tej chwili będziesz miał jak ja - całkowite zanegowanie małżeństwa, okaże się że nie było w nim absolutnie nic dobrego. W tej chwili cokolwiek byś nie powiedział, nie zrobił - będzie źle :-( Jak się chce psa uderzyć - kij się zawsze znajdzie :-( Taki mechanizm obronny - jak się ma świadomość że zrobiło się coś złego - trzeba przerzucić odpowiedzialność na drugą stronę. U mojej żony niestety chodziło o pocieszyciela, najpierw jednego, potem kolejnego - jesteś pewien że to nie o to chodzi? :-( Z doświadczenia wiem ze na tym etapie rozmowy, prośby, próby przekonywania - przyniosą odwrotny skutek (chociaż i tak nie mogę się powstrzymać i wciąż próbuję :-( ) Możesz jedynie wziąć na przeczekanie, zadbać o siebie, zająć się czymś, bez żadnej gwarancji sukcesu :-(
 
     
Dabo
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-20, 23:09   

P. napisał/a:
A co do mieszkania - nie o moją wygodę tu chodzi, tylko o to jak należy postąpić wg zasad mądrej Miłości... tego wciąż nie wiem...

Ja spakowałem pobierznie i wysłałem sms, że ekwipunek leży pod garażem.
Czego zapomniałem, uleciało kominem jak i miłość.
 
     
P.
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-21, 15:02   

Ponury - masz 100% racji, to jest błąd, ale bardzo łatwo go popełnić i to z najlepszych intencji! dziękuję za modlitwę!

To straszne jak szybko zmieniła się postawa Mojej Żony, mówi do mnie teraz językiem nienawiści. Mówi w sposób jak nie Ona i mówi rzeczy coraz gorsze. Robi rzeczy straszne. Krzywdzi mnie z każdym dniem mocniej.

Prawdziwą furię wywołałem, kiedy powiedziałem Jej: krzywdzisz mnie a ja muszę siebie bronić, nie zgadzam się, żebyś mnie krzywdziła, dlatego Ci w tym nie pomogę i się nie wyprowadzę. Nie zgodzę się też na rozwód, ale będę się za Ciebie modlił i wierzę, że jeszcze się opamiętasz. Powiedziałem też, że nie mogę się zgodzić, aby Twoja rodzina oceniała mnie w złym świetle i będę chciał z nimi porozmawiać i wyjaśnić jak postępujesz. Wszystko to spokojnie i w pełni opanowany. W odpowiedzi usłyszałem, że jestem naprawdę chory psychicznie.

mimo to:

bronie Ją przed ocenami moich bliskich - czuję wtedy spokój, to naprawdę dziwne, ale czuję że mam bronić i chronić Moją Żonę nawet teraz, bo mężem jest się na dobre i na złe. Nie potrafię Jej złorzeczyć, nie potrafię i nie chcę Jej znienawidzić, nie ulegam podszeptom tych, którzy mnie teraz wspierają, bym skupił się na wadach Żony i krzywdzie jaką mi robi.

Wiem, że teraz do mnie wróci, że po ludzku jest to niepojęte. Tylko Bóg może pomóc.

I o taki cud będę się modlił. Muszę przypomnieć sobie, albo wręcz nauczyć się prawdziwie modlić. Niezbadane są wyroki Pana.

Nie wiem czy pozostanie w tym mieszkaniu nie będzie dla mnie zbyt bolesne i chyba mnie na to zwyczajnie nie stać. Wciąż nie wiem co mam robić?? Tak technicznie, bo cel znam i wiem, że kocham Żonę, tak jak Jej kiedyś obiecałem. Z każdym dniem mocniej.

Jak myślicie. ustąpić w sprawie mieszkania (może wtedy Jej nienawiść trochę się zmniejszy...) a może pozostać, żeby wiedziała, że czekam..., może Jej coś to powie...

Proszę Was o wsparcie i o modlitwę za Moją Żonę, by znów usłyszała głos Boga.

Modlę się za Was codziennie. Znów modlę się codziennie, jak trwoga.. ech słaba ta moja wiara- trzeba nad nią dużo i mocno pracować..






Mi naprawdę nie chodzi o to, żeby Mojej Żonie
 
     
róża
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-21, 15:37   

Cytat:
To straszne jak szybko zmieniła się postawa Mojej Żony, mówi do mnie teraz językiem nienawiści. Mówi w sposób jak nie Ona i mówi rzeczy coraz gorsze. Robi rzeczy straszne. Krzywdzi mnie z każdym dniem mocniej.


Na dziś daruj sobie trud poznania odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się dzieje, ta odpowiedź przyjdzie w swoim czasie...
Postaw granice, zadbaj o siebie - bez obwiniania się, bo musisz mieć siłę na ten trudny czas. Usłyszysz jeszcze wiele przykrych rzeczy...
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-21, 16:01   

P. napisał/a:
Prawdziwą furię wywołałem, kiedy powiedziałem Jej: krzywdzisz mnie a ja muszę siebie bronić, nie zgadzam się, żebyś mnie krzywdziła, dlatego Ci w tym nie pomogę i się nie wyprowadzę. Nie zgodzę się też na rozwód, ale będę się za Ciebie modlił i wierzę, że jeszcze się opamiętasz. Powiedziałem też, że nie mogę się zgodzić, aby Twoja rodzina oceniała mnie w złym świetle i będę chciał z nimi porozmawiać i wyjaśnić jak postępujesz. Wszystko to spokojnie i w pełni opanowany. W odpowiedzi usłyszałem, że jestem naprawdę chory psychicznie.


Im więcej takich haseł bedziesz wygłaszał, tym więcej nieprzyjemnych rzeczy usłyszysz.
Ma to sens?

A co do mieszkania....
Jeśli zamieszkasz sam to pewnei wystarczy Ci mała, tania w wynajmie kawalerka.
Mieszkanie nie jest Wasze, tylko wynajmowane więc nie ma o co kopii kruszyć
 
     
krzysiekk24
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-21, 18:21   

Hej,

mam mało czasu na odpowiedź bo za chwilę wychodzę do kościoła, ale odpowiem...

Ja też zauważyłem dużo nienawiści w oskarżeniach mojej żony co do mnie. Aż się sam zdziwiłem. Powiem tak, nic nie zdziałasz sam, zacznij zmianę od siebie, idź do kościoła, do spowiedzi, proś Boga o łaskę zrozumienia, o pomoc do działania.

Zacznij modlitwę, a zaczną się dziać cuda.

Wkleiłem w poruszanym przeze mnie temacie już tego linka, ale wklejam ponownie - ks. Piotr Glass, oraz świadectwo Małgorzaty posłuchaj. Zacznij walczyć o małżeństwo ale nie po ludzku, tylko po Bożemu.

Obejrzyj sobie "Ognioodporny".

Wskazania egzorcysty dla małżonków - ks. Piotr Glas cz. 1
http://www.youtube.com/watch?v=lssBfTtETS0

Wskazania egzorcysty dla małżonków - ks. Piotr Glas cz. 2
http://www.youtube.com/watch?v=laHKo4m2WWc

Wskazania egzorcysty dla małżonków - ks. Piotr Glas cz. 3
http://www.youtube.com/watch?v=iAjw4IzY3NI

Nowenna pompejańska uratowała moje małżeństwo - świadectwo Małgorzaty
http://www.youtube.com/watch?v=LZRg68C7b6g

Największy cud, jaki posiadamy - ks. Mieczysław Piotrowski TChr
http://www.youtube.com/wa...J-uA9Fu1ksHnPoA

Ks. Piotr Glas, egzorcysta - Strategie działania szatana (Fr. Peter Glas - Satan's strategies)
http://www.youtube.com/watch?v=j5yqcs5vDfw

Wspomnę w modlitwie...
 
     
P.
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-28, 15:46   

Nie pisałem przez kilka dni, co nie znaczy, że moja sytuacja się rozwiązała.

Modlitwa faktycznie już działa cuda, choć nie tak, jak sobie to wyobrażałem. Kiedyś podzielę się bardziej. Dziś powiem tylko, że po wielu perypetiach udało mi się dotrzeć na niedzielną Mszę spóźnionym, wszedłem akurat kiedy ksiądz czytał przesłanie biskupów po synodzie, dokładnie ten fragment o małżeństwie, że potrzeba odwagi cierpliwości.

Nie jest mi łatwo, ale modlitwa, troszkę dystansu, upływ czasu i poszukiwanie spokoju pomagają.

Pan Bóg objawia się w ludziach - to wiem na pewno.

Jutro będę miał szansę porozmawiać z żoną i choć tylko jak zapowiedziała "o sprawach technicznych" to wierzę, że uda nam się choć przez chwilę szczerze porozmawiać.

Upewniam się w swojej miłości do żony, ale wiem też, że pewnych błędów nie wolno mi popełnić (powtórzyć?).

Powierzyłem rozwiązanie Panu Bogu, proszę o wsparcie w modlitwie, zwłaszcza o dar szczerej rozmowy.
 
     
P.
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-29, 13:56   

Od rozmowy dzielą mnie już tylko godziny. Wątpliwości coraz więcej. Stan ducha diametralnie różny niż wczoraj. Widzę, że moje emocje to sinusoida – albo demonizowanie albo lukrowanie. Strategia na rozmowę jakoś zaplanowana, założenia poczyniłem – nigdzie się nie wyprowadzam to jest nasz dom, jest w nim miejsce dla nas obojga (wiem samo mieszkanie to jeszcze za mało dla małżeństwa). Ręki do tego, że mnie chce opuścić nie przyłożę. Spróbuję też ponownie (ale bez kajania i dramatycznych obietnic) powiedzieć żonie, żebyśmy spróbowali znaleźć problem i go rozwiązać, żebyśmy zawalczyli, że każdy kryzys można przezwyciężyć, żeby naprawiać a nie wyrzucać do kosza. Na ile się da. Chcę Jej pokazać, że jestem i że mi zależy. Tylko byle emocje mnie nie pokonały. Nie chcę się załamać ani pokazać swojej złości na to co robi – a odnajduję w sobie złość (rozpacz?) bo czuję, że żona chce zrezygnować z czegoś dobrego i co może być piękne…
Jakieś ostatnie rady przed rozmową? :roll:
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-29, 14:14   

P. napisał/a:
Jakieś ostatnie rady przed rozmową?


Modlitw.

Prponuję Modlitwe o pgodę ducha

Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniał to,
co mogę zmienić.
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
i czerpać radość z chwili, która trwa;
i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć
drogę wiodącą do spokoju;
i przyjąć – jak Ty to uczyniłeś
– ten grzeszny świat takim,
Jakim on naprawdę jest,
a nie takim jak ja chciałbym go widzieć;
i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,
to wszystko będzie jak należy.
Tak bym w tym życiu osiągnął umiarkowane szczęście,
a w życiu przyszłym, u twego boku, na wieki posiadł
szczęśliwość nieskończoną.


A tak na szybko w trudnej chwili

"Przeszłość moją, o Panie, polecam Twemu Miłosierdziu. Teraźniejszość moją
polecam Twojej Miłości. A moją przyszłość oddaję w ręce Twojej Opatrzności"

(o. Pio)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9