Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Jutro sprawa
Autor Wiadomość
misio312
[Usunięty]

  Wysłany: 2014-09-23, 02:38   Jutro sprawa

Witajcie, dawno mnie nie było, miesiąc temu dostałem pozew rozwodowy. W treści widzę takie sformułowania, jak "strony zgodnie wnoszą", "strony nie widziały możliwości pogodzenia się", "strony nie podejmowały prób nawiązania pożycia", "nie było prób reaktywowania małżeństwa", "strony nie chcą (...)" itd. Oczywiście wszystko bez konsultacji ze mną.

I tak się zastanawiam. Rzeczywiście, małżeństwo jest tylko na papierze. Na życzenie żony. Z taką determinacją, systematyką i wiedzą/doświadczeniem to zrealizowała, że już wiele miesięcy temu nie widziałem szansy ratowania małżeństwa, chociaż próbowałem sam siebie okłamywać.

Teraz dalej słyszę, że żona mówi o mnie złe rzeczy, ze mną już się nie kontaktuje, jej kochanek rozpowszechnia jakieś twierdzenia o tym, że po co komu ślubiki i obrączunie, że ludzie w pewnym momencie widzą, z kim się związali i tego nie chcą...

I słyszę od osób wtajemniczonych częściowo w sprawę, żeby "po ludzku" zgodzić się na rozwód bez orzekania o winie, żeby "dać już spokój", że od samego początku mieliśmy duże problemy (to ostatnie jest akurat racją). I się na to nie zgadzam - jak rozwód, to z orzekaniem o winie. Żeby nie było ze mną tak, jak z jej matką, która zgodziła się na rozwód bez orzekania o winie, a potem była oczerniana przez córkę w rozmowach z zięciem, że to ona miała kochanka, a ojciec chciał dać jej szansę, podczas gdy teraz matka jest samotna, a ojciec żyje na kocią łapę.

Rozwodowi już nie zapobiegnę, zresztą jaki jest sens (wiem, skrytykujecie to stwierdzenie). Nikogo na siłę nie da się uszczęśliwić, ani mu wyprostować zasad moralnych. Dobrych relacji też nie utrzymam - miałem je obiecane pół roku temu, oczywiście żona okazała się tak samo słowna, jak i wierna. Ale chcę jeszcze, żeby przynajmniej prawda wyszła na jaw. I żebym w procesie przed sądem biskupim miał możliwość podparcia się ustaleniami sądu cywilnego, skoro żonę stać tylko na złośliwości, a nie prawdę. Na wynajęcie adwokata jestem gotów, chociaż odkładanie tej decyzji spowodowało, że na pierwszej sprawie jeszcze go miał nie będę (na pewno można go wynająć później). I chcę poprosić sąd o ujawnienie billingów i treści smsów żony z okresu przed i tuż po rozpadzie małżeństwa (może ma telefon dual sim, co będzie bardziej skomplikowane, i operator też ma prawo odmówić udostępnienia, ale jednak chyba warto spróbować).

Jeśli możecie, to się módlcie (lub "radźcie, co robić"), żebym wybierał teraz roztropniej, to kluczowy okres sprawy i moment przełomowy w życiu. Porady w kwestiach formalnych również - bo nie znam nikogo, kto się rozwodził. Każde komentarze też przyjmę na klatę.
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 05:20   

Witaj, zajrzyj do działu świadectw. Tam polecam Ci temat : odłóż miecz Piotrze.
Mam też pytanie: ślubowałeś miłość wobec żony, co z nią zrobiłeś. Odpowiadasz sam za tą swoją miłość przed Bogiem
Nie ślubowałeś, że będziesz ją kochał o ile ona będzie Cię kochać.
Co z Twoją miłością ?
 
     
fi
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 07:50   

To prawda, że teraz jest kluczowy okres sprawy, jak piszesz. A więc uczyń go rzeczywiście momentem przełomowym!

Odetnij się od tego, co podpowiada Ci świat (znajomi, rodzina, własna pogubiona żona), jakkolwiek by ich sugestie nie brzmiały rozsądnie w Twojej obecnej sytuacji.

Nie ma kompromisów i dobrych rozwiązań w sprawie rozwodu i nie znajdziesz ich. Znajdziesz tylko ułudę takich rozwiązań "najkorzystniejszych w obecnej sytuacji". Samemu trudno te drogi rozeznać, może nawet jest to niemożliwe.

To co możesz obecnie zrobić (i powinieneś) to mimo uczuć i zranień, oprzeć się całkowicie na Jezusie.
Powierzyć mu wszystko. WSZYSTKO! Cały ten proces rozwodowy, Wasze dalsze losy.

Jak blisko jesteś Boga w tej chwili? Czy wiara jest dla Ciebie fundamentem? To jest czas, żeby nad tym właśnie teraz się zastanowić. To bardzo trudne, może nawet się zdawać, ze nierozsądne w tej chwili, odrzucić wszelką ludzką taktykę, jeśli chodzi o rozwód, pogłębiać relację z Bogiem i całkowicie dać się Bogu poprowadzić w procesie rozwodowym.
To trudne, ale ... jedyne rozwiązanie. Nie możemy nawet w minimalnym stopniu odgadnąć i przewidzieć, jaki pomysł na Twoje życie i Twoją sprawę ma Pan, jeśli pozwolisz Mu siebie prowadzić. Jedno jest całkowicie pewne - będzie to najlepszy scenariusz.

Uważam również, że powinieneś przeciwstawiać się nieprawdzie, jeśli w pozwie są kłamstwa. Inna sprawa - umieć to robić z miłością i bez zaciętości (to również łaska od Boga, trzeba o to prosić).
 
     
mgła1
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 08:32   

Uważam, że należy przeciwstawić się Złu.
Nie robienie niczego, czekanie tylko na to, że Bóg sam to załatwi jest dla mnie zuchwałością wobec Boga. Walka dobra ze złem to właśnie walka. Do walki trzeba się przygotować. Duchowo przede wszystkim, ale też być przygotowanym na odparcie kłamstw. Nie atakować żony, nie oskarżać w emocjach, przytaczać suche fakty na obronę prawdy o sobie. Cierpliwie prostować, kiedy żona kłamie.
Nie mylić miłosierdzia wobec bliźnich/żony z naiwnością i ignorancją.
Zawierzenie Bogu sprawy w sądzie, sędziów, itd to dla mnie nie to, aby czekać i obserwować, jak bliscy nas opluwają.
 
     
fi
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 09:02   

Oczywiste jest to, że proces rozwodowy to walka. Nikt nie sugeruje autorowi wątku pasywność i bierność.

Współpraca z Bogiem polega na pełnej ufności i na podejmowaniu odpowiedniego działania, reagowania, obrony samego siebie. Zawierzenie tej konkretnej sytuacji nie jest równoznaczne ze zgodą na krzywdzenie siebie i poczuciem, że jestem zwolniony z działania.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 09:25   

Cytat:
Witajcie, dawno mnie nie było, miesiąc temu dostałem pozew rozwodowy. W treści widzę takie sformułowania, jak "strony zgodnie wnoszą", "strony nie widziały możliwości pogodzenia się", "strony nie podejmowały prób nawiązania pożycia", "nie było prób reaktywowania małżeństwa", "strony nie chcą (...)" itd. Oczywiście wszystko bez konsultacji ze mną.



Przecież miałeś możliwość napisania ODPOWIEDZI na pozew .
Jest POZEW , jest i ODPOWIEDŹ .
Tam masz okazję odnieść się do treści pozwu .
Tam też , już na tym etapie masz możliwość przedstawienie twojego stanowiska
np. nie zgadzam się ma rozwód
nie zgadzam się na to czy tamto
Wnioskuję o przeprowadzenie dowodów z ......... przesłuchań świadka , z nagrań , z bilingów , z dokumentów ma okoliczność wykazania iż ........... .
Wniosek o mediacje .
Jak zona odrzuci , gorzej dla niej .

Miałeś o tym informację "maczkiem poniżej pozwu zapewne" .
A jak nic nie odpisałeś
to znaczy że się zgadzasz z tym co w pozwie .

Bierz się do roboty i PISZ ,
przedłozysz na poczatku sprawy !
( napisz w 3 egzemplażach )
Wnioski będzie juz trudno dołączyć , ale część można , np.
......... ?Wniosek o powołanie swiadka na okoliczność wykazania iż ............konkret
Świadek zamieszkuje ......... i dokładny adres .


Cytat:
I żebym w procesie przed sądem biskupim miał możliwość podparcia się ustaleniami sądu cywilnego, skoro żonę stać tylko na złośliwości, a nie prawdę. Na wynajęcie adwokata jestem gotów, chociaż odkładanie tej decyzji spowodowało, że na pierwszej sprawie jeszcze go miał nie będę (na pewno można go wynająć później). I chcę poprosić sąd o ujawnienie billingów i treści smsów żony z okresu przed i tuż po rozpadzie małżeństwa (może ma telefon dual sim, co będzie bardziej skomplikowane, i operator też ma prawo odmówić udostępnienia, ale jednak chyba warto spróbować).


Te dwa sądy zajmują się zupełnie czym innym !
Cywilny - czy nastąpił rozkład zupełny i trwały .( okres po ślubie , a zasadniczo ostatni rok )
Kościelny - czy małżeństwo zostało waznie zawarte . ( okres przed ślubem i sam slub )

Nie pamietam już czy macie dzieci .
Jak nie to rozwód mogą udzielić już na pierwszej rozprawie
( nie dałeś odpowiedzi , więc domniemanie że się zgadzasz ) .
A nie bedzie ujemnych przesłanek ( dobra dzieci ) .
Kiedy ty adwokata chcesz zatrudnić ?

No chyba że zakładasz że adwokatem będzie Duch Święty .
Owszem , pewnie to najlepszy adwokat i nawet w Biblii tak stoi
Jeżeli traficie przed sąd nie obmyslajcie ,,,,,,,,,,, itd.
Ale czy twoja wiara jest tak silna
czy z niewiedzy czekasz nie wiadomo na co ?

Sąd sam z siebie nie ma dociekać jak było .
Jest bardziej arbitrem .
Strony przedstawiają tezy i dowody .

Trochę czasu jest , a wybór nalezy do ciebie .
 
     
GregAN
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 11:36   

misiek, ocknij się.
Zacznij działać.
Jeżeli będziesz tylko dobrej myśli, to po 15 min rozprawy sąd "wlepi" Ci rozwód zgodnie z tym co przygotowała, zaplanowała żona.

Nie masz dowodów zdrady, a sąd nie jest od tego żeby je sobie sam przygotował za Ciebie.
To Ty masz przynieść je w ząbkach i spytać grzecznie czy wystarczy.

Jeżeli nie jesteś przygotowany, to zadziałaj przynajmniej na zwłokę.
żeby nie skończyło się na 1 rozprawie i do widzenia.
Wezwij kochanka na świadka,
Przedłóż oświadczenie sprzeczne z tym co napisała żona,
a skoro za późno (?) na prawnika w sądzie, to przynajmniej idź, zaciągnij porady prawnej co możesz zrobić żeby zyskać na czasie, a potem jak się masz przygotować do rozprawy.

Obudź się, zima jeszcze nie tak blisko !!!
 
     
katalotka72
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 11:59   

nie rozumiem co z tym adwokatem, dziś popisujesz z nim umowę, udzielasz pełnomocnictwa, a jutro już siedzi z Tobą w Sądzie, tu chodzi tylko o kasę i decyzję, że potrzebujesz prawnika
odpowiedź na pozew należy napisać, ja taka od razu wysmarowałam, zmieściłam się w terminie wyznaczonym przez Sąd, to jest informacja dla Sądu jakie jest Twoje stanowisko i widzenie sprawy, trochę lipa, że nie zainteresowałeś się w porę swoja sprawą rozwodową i tak jak piszą inni - suche fakty bez grania na emocjach, bo to Ciebie spali, a nie drugą stronę, konkrety podparte dowodami jeżeli takie są
pozdrawiam
 
     
misio312
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 12:42   

katalotka72 napisał/a:
nie rozumiem co z tym adwokatem, dziś popisujesz z nim umowę, udzielasz pełnomocnictwa, a jutro już siedzi z Tobą w Sądzie, tu chodzi tylko o kasę i decyzję, że potrzebujesz prawnika
odpowiedź na pozew należy napisać, ja taka od razu wysmarowałam, zmieściłam się w terminie wyznaczonym przez Sąd, to jest informacja dla Sądu jakie jest Twoje stanowisko i widzenie sprawy, trochę lipa, że nie zainteresowałeś się w porę swoja sprawą rozwodową i tak jak piszą inni - suche fakty bez grania na emocjach, bo to Ciebie spali, a nie drugą stronę, konkrety podparte dowodami jeżeli takie są
pozdrawiam


Dowody są, mam je zebrane, chociaż fakt, że adwokat nie pomagał mi ich zorganizować dla sądu. Ktoś "z branży" (z wymiaru sprawiedliwości, nie z mojej branży) mi poradził, że być może nawet na pierwszej rozprawie nie będzie konieczności ich przedstawiania.

Widzicie, odwlekałem wynajęcie adwokata, jak się dało. Ale faktem jest, że nie wiem, jak będzie wyglądać pierwsza rozprawa itd. poza jakimiś ogólnymi informacjami. W swojej naiwności liczyłem, że żona będzie w stanie porozmawiać ze mną przed rozprawą.

Nie pozostaje mi nic innego, jak wziąć jakąś ekspresową poradę prawną, napisać odpowiedź na pozew, uwzględnić dowody, i spróbować podpisać umowę z adwokatem.
 
     
użytkownik
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 13:02   

Musisz udowodnić przed sądem, że to żona jest wyłącznie winna rozpadu pożycia, wtedy sąd może oddalić powództwo. Nie będzie to łatwe, jeśli człowiek nie wynajmie detektywa, nie włamie się na pocztę małżonka itp itd. albo nie przedstawi świadka, który na własne widział małżonkę z kochankiem in flagranti.

Ja jestem w takiej sytuacji, że ze strachem zaglądam do skrzynki, czy czegoś nie znajdę z sądu, bo mimo że moja żona w zasadzie w połowie mieszka ze mną, a nawet chodzi na niedzielną mszę, to w kwestii przyszłości w zasadzie rozmowy nie ma.

Najważniejsze jest to, żebyś przed pójściem do sądu zastanowił się, jakie są Twoje cele, a potem jak je osiągnąć - czy to z pomocą adwokata, czy samemu. Bo z Twojej relacji wynika, że akceptujesz ten rozwód, tylko nie zgadzasz się ze sformułowaniami, które są w pozwie. Rokuje to w sądzie niezbyt dobrze.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 13:22   

Zapomniałem o zdaniu :
Cytat:
Witajcie, dawno mnie nie było, miesiąc temu dostałem pozew rozwodowy.


A w pouczuniu ( jeśli jest na dole ) ile dostałem czasu na ODPOWIEDŹ ????????
Niestety termin już zapewne minął .
Sąd może nie przyjąć , a jak uzasadnisz spóźnienie ?

To wyglądać będzie na niedbłość i że ci nie zalezy .
A ten prawnik nie poinformował cię o tym ?


Pozostaje zwalić na fakt ,
że miałeś uzasadnione nadzieje że dogadacie się z żoną ,
choć to mocno naciagane bedzie dla sądu
( skoro żona ma kochanka , to jak mógł tak pomysleć )
Papier to papier i swoboda wypowiedzi i zastanowić się mozna było w spokoju
a na rozprawie nie czas na monologi i nie klimat .
Zdolność twojego umysłu znaczaco się osłabi .
To są emocje , stres itd.

Wiesz co znaczy np. "koszty procesu wedlug norm przepisanych"
że polowę płacisz , a jak przegrasz to całość .


Żona wnosi o :
1 , 2 , 3 , 4 ------------ przeczytaj o co
i do każdedo się odnieś
jak cię zapytaja

A te WNIOSKI
( jako pisma procesowe czyli data , sąd nr sprawy itd )
możesz sobie napisać i dziś .
Kogo np. powołasz na świadka - to adres dokładny trzeba znać .

A może i racja Katalotki , szukaj prawnika .


Zdrada zony , to twój as , ale musisz to jakoś udowodnić .
Nie że sypiali , bo zwykle nie zapraszają męża do trójkata , ale
spotkania , czułości itd.
I np. swiadek widział .
No i podstawa - zdrada była przed rozpadem , a nie po rozpadzie .
 
     
misio312
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 14:03   

użytkownik napisał/a:
Najważniejsze jest to, żebyś przed pójściem do sądu zastanowił się, jakie są Twoje cele, a potem jak je osiągnąć - czy to z pomocą adwokata, czy samemu. Bo z Twojej relacji wynika, że akceptujesz ten rozwód, tylko nie zgadzasz się ze sformułowaniami, które są w pozwie. Rokuje to w sądzie niezbyt dobrze.


Słuszna uwaga. Na rozwód przecież nie mogę się nie zgodzić. Zresztą gdybym tak zrobił, można by to potraktować jak złośliwość. Wiem, że uczestnicząc w tym forum powinienem przede wszystkim upierać się przy małżeństwie i sprzeciwie na rozwód. Ale patrzę na ten rozwód już jako tylko stwierdzenie faktu. Jak mówiłem, żona nie dała mi innej możliwości.

Więc w jakim sensie nie rokuje to zbyt dobrze? Że nie rokuje to rozwiązania na zasadzie "rezygnujemy z rozwodu", to wiem od dawna. Chodziło Ci o coś innego, np. że sąd będzie na mnie gorzej patrzył?

mare1966 napisał/a:
Zapomniałem o zdaniu :
Cytat:
Witajcie, dawno mnie nie było, miesiąc temu dostałem pozew rozwodowy.


A w pouczuniu ( jeśli jest na dole ) ile dostałem czasu na ODPOWIEDŹ ????????
Niestety termin już zapewne minął .
Sąd może nie przyjąć , a jak uzasadnisz spóźnienie ?

To wyglądać będzie na niedbłość i że ci nie zalezy .
A ten prawnik nie poinformował cię o tym ?


Pozostaje zwalić na fakt ,
że miałeś uzasadnione nadzieje że dogadacie się z żoną ,
choć to mocno naciagane bedzie dla sądu
( skoro żona ma kochanka , to jak mógł tak pomysleć )
Papier to papier i swoboda wypowiedzi i zastanowić się mozna było w spokoju
a na rozprawie nie czas na monologi i nie klimat .
Zdolność twojego umysłu znaczaco się osłabi .
To są emocje , stres itd.

Wiesz co znaczy np. "koszty procesu wedlug norm przepisanych"
że polowę płacisz , a jak przegrasz to całość .


Żona wnosi o :
1 , 2 , 3 , 4 ------------ przeczytaj o co
i do każdedo się odnieś
jak cię zapytaja

A te WNIOSKI
( jako pisma procesowe czyli data , sąd nr sprawy itd )
możesz sobie napisać i dziś .
Kogo np. powołasz na świadka - to adres dokładny trzeba znać .

A może i racja Katalotki , szukaj prawnika .


Zdrada zony , to twój as , ale musisz to jakoś udowodnić .
Nie że sypiali , bo zwykle nie zapraszają męża do trójkata , ale
spotkania , czułości itd.
I np. swiadek widział .
No i podstawa - zdrada była przed rozpadem , a nie po rozpadzie .


W pouczeniu jest informacja, że mogę przed pierwszym posiedzeniem wnieść odpowiedź na pozew. A jeśli sąd tak nakaże, to mam obowiązek. Ale tutaj żadnej takiej informacji (ani nakazu wniesienia odpowiedzi, ani terminu) nie ma. W odpowiednim artykule KPC jest mowa o terminie nie krótszym niż 2 tygodnie od otrzymania pozwu. Zresztą, skoro żona napisała w pozwie, że "strony zgodnie wnoszą", to można to traktować jak uzgodniony pozew, więc i sensu pisania odpowiedzi sąd mógł nie widzieć.

Na papierze przygotuję odpowiedzi, zbiorę historię korespondencji z nią (co udowadnia, że próbowałem), dowody również (chociaż w miarę możliwości chciałbym je przedstawić dopiero później, po konsultacjach z adwokatem i może zebraniu jeszcze dowodów - żona mieszka z kochankiem, a jak na sprawie powie, że nie, to będzie kolejny przykład).

No i adwokat by się przydał, żeby głupot nie zrobić. Żeby radził, kiedy i jak postępować, sprawdził dowody (to częściowo już zrobił).

Dziękuję za wszystkie rady, przygotuję się pisemnie i będę próbował jeszcze znaleźć jakiegoś adwokata (jeśli znacie kogoś w okolicach Warszawy lub samej Warszawie, to dajcie proszę znać - od swojego jeszcze nie dostałem odpowiedzi).
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 14:32   

Przeczytaj
http://www.kryzys.org/vie...p=356128#356128
 
     
użytkownik
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-23, 14:39   

misio312 napisał/a:
Na rozwód przecież nie mogę się nie zgodzić. Zresztą gdybym tak zrobił, można by to potraktować jak złośliwość.

Właśnie niezgoda na rozwód to właśnie to, co powinieneś zrobić. Co sąd orzeknie - na to masz wpływ najwyżej w 50 proc., ale możesz mieć 0 proc., jeśli zrezygnujesz z dochodzenia swoich racji.
"Żona nie dała ci innej możliwości" - no nie - nie możesz być pasywny. Dlaczego to ona ma rozdawać karty. W sądzie staraj się nie dać jej możliwości czynienia zła. A każdy rozwód to zło, a taki, o który wnosi strona winna, to już w ogóle. Czujesz się winny?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8