Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Empatia albo jak się widzimy nawzajem
Autor Wiadomość
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-12, 11:55   

Pisząc o empatii Kenya poruszyła odwieczny dylemat, czy człowiek swoim rozumem, wolą
panuje nie tylko nad swoim zachowaniem "zewnętrznym", ale także nad swoimi emocjami, uczuciami ? Czy rozum (rozsądek, świadomość norm moralnych) panuje nad tym jakie są nasze emocje?
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-12, 22:25   

Mare...usilnie starasz się mnie przekonać do definicji...wikipedia itp.....
Nie neguję, znam znaczenie obu słów,ale obok teoretyki,jest i praktyka.
Identyfikacja kontra empatia.
Ja-też użyła obu słów...najpierw empatia,potem identyfikacja.
Jestem przekonana,że zrozumiałeś.
Znaczenie słowa,choć odmienne,ale jednak podobne.......tyle,że ....nie o to tak naprawde chodzi.
To co Ci wadzi to wzajemna adoracja.....nie ukrywam,mnie tez wadzi,ale poniewaz kobietą jestem....rozumię.
Ty nie.....i też rozumie,boś facet.
Cytat:
A problem nie w słówkach , tylko zachowaniu
kogoś kto niby próbuje pomóc tu na forum ( i jemu się nawet wydaje że pomaga ) .
Jeżeli się identyfikuje z inną osobą - to stwarza tzw.
"towarzystwo wzajemnej adoracji" .

No i wszystko jasne.....Tobie jak i wielu z nas przeszkadza zwykła niekompetencja,ale nie zapominaj że to tylko forum,a nie profesjonalni,kompetentni i fachowi doradcy.
To forum wsparcia przede wszystkim.......że tak powiem...pierwszej pomocy.


To co czytam dalej,to czysta teoretyka.....jakies schematy poznawcze...nie dla mnie.
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-12, 22:35   

DHL.....wiem....wyrażam tylko swoje zdanie....PODZIWIAM.
a że trudno?......bo to przyjaciółka była.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-12, 23:40   

Właśnie zaczęły się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej ! :!:
( to uwaga dla pań głownie :mrgreen: )


Identyfikacja .
Pamiętacie wszyscy sukcesy Małysza i "małyszomanię" .
Podstawą tego zjawiska była właśnie Identyfikacja .
Kibic identyfikował się ze zwycięzcą .
Sukces Małysza był naszym osobistym sukcesem .
W identyfikacji potrzebny jest element wspólny .
Był - małysz był Polakiem .
Czy identyfikowaliśmy się z Ahonenem , Hanawaldem ?
Oczywiście , ze nie .
Zatem - oczekiwaliśmy zwycięstw , marudziliśmy na drugie czy trzecie miejsca .

Ale ilu kibiców WTEDY wykazywało się empatią ?
Ilu wczuwało się w sytuację Małysza ?
Presja zwyciestw , narzekanie na gorsze występy itd.

I proszę zauwazyć różnicę .
Identyfikacja i empatia to zupełnie różne sprawy .
Czy identyfikujemy się ze słybym , miernym zawodnikiem ?
Nie , bo nic osobiście nie zyskujemy .
Identyfikacja - więże się z jakimiś korzyściami dla nas .
Małysz skakał ......... a my mogliśmy czuć dumę , poprawiał nstrój itd.

Mocno identyfikują się ze swoja drużyną zwłaszcza Brazylijczycy .
--------------------------------------------------

Tiliano
dołożyłaś do tematu ( i w temacie oczywiście )
pojęcie schematów poznawczych .

Owszem - warto uświadamiać sobie , że myślimy schematami .
Masz rację , że ulegamy ich wpływom , są potrzebne , ułatwiają zycie .

Jak widzimy lwa , to schemat poznawczy
nakazuje zwiewać , a nie zastanawiać się
że może łagodny , może z cyrku , a może "przebieraniec" .

Uważam jednak - że każdą sprawę kryzysu małżeństwa na forum ,
należy rozpatrywać indywidualnie .
Nie ma dwóch identycznych sytuacji , inni są "bohaterowie" .
Najczęściej bardzo inni .
Owszem - często istnieją pewne wspólne elementy - np. alkoholizm , zdrady itd.
Niemniej nie ma dwóch identycznych sytuacji .

Dlatego często tak "upierdliwie" dociekam FAKTÓW , "czepiam się" ,
choć dla innych "sprawa wydaje się oczywista" .
Im wiecej faktów , tym mniejsze prawdopodobieństwo pomyłki .
A czasem można niechcący kogoś skrzywdzić .

Jeżeli powiedzmy mamy w koszu 10 kól czarnych i 1 białą ,
to owszem prawdopodobieństwo wyciągnięcia białej
jest dość niskie 0,1 ,
ale człowiek to nie kóla .
Nie można z "góry" przyjmować schematów .
Trzeba nabrać PEWNOŚCi .


2 : 1 dla Brazylii
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-12, 23:55   

Cytat:
Przyjrzyjmy się jak dokładnie „działają” schematy. Po pierwsze, schematy decydują o selektywności uwagi, to znaczy, że kiedy mamy w głowie dany schemat to koncentrujemy się na tych informacjach, które są z nim zgodne. Nasz „scenariusz” wpływa na sposób interpretacji wiadomości, wspomaga ich zapamiętanie i przywołanie ich z pamięci.


Schematy poznawcze
 
     
Lea
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-13, 08:06   

nie w temacie (przepraszam)
do mare1966

kobiety też kochają futbol
3:1 dla Brazylii i to mi się podoba
w Brazylii futobol to religia, więc jest tam empatia, identyfikacja, miłość itp. itd.
a i pamiętam o "nowym Adamie"

pozdrawiam
Lea
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-13, 11:08   

Wiadomo , że Brazylia i Argentyna mają panie Prezydent .
:roll:
.................... no to wpisałem sobie i Urugwaj

Nie , nie kobieta . :mrgreen:

Najbiedniejszy prezydent świata - 90 proc. pensji oddaje potrzebującym


Cytat:
Szczęście daje od zawsze kilka rzeczy: miłość, rodzina, dzieci, przyjaciele. Biedni są nie ci, którzy mają mało, ale ci, którzy potrzebują wiele - dodaje.
:idea:

Całkiem ciekawy kraj .


---------------------------------------------------------------

Lea .

Piłka nożna to taka zabawa , gdzie 11 mężczyzn
chce kopać kawałek plastiku ( już nie skóra od pewnego czasu )
w lewo , a 11 innych ten sam kawałek plastiku w prawo .
Obserwuje to 100 tyś innych męzczyzn na żywo za opłatą
i 2-3 miliardy przez szybkę . :mrgreen:
Wszyscy oni traktują to ŚMIERTELNIE poważnie .
Pasjonujące .
Kobieto - nie przeszkadzaj , nie podchodź , nie interesuj się ,
nie zadawaj pytań ....... nie udawaj , że rozumiesz . :mrgreen:
( żart ? :roll: )

Brazylia , owszem , jak i cała Ameryka Łacińska .
No i fakt , brazylijki też .

Ale powiem też , że fajnie jak kobieta
zada jakieś "idiotyczne" pytanie podczas meczu .
Bardzo jej to dodaje UROKU .

Ale pewnie fajnie jest i w drugą stronę .
Jak kobieta zna się na piłce .
Randka i mecz za jednym razem .
Ostatnio zmieniony przez 2014-06-13, 12:01, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
DHL1
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-13, 11:31   

Mare -a ty wciąż szukasz teorii określającej idealną kobietę.
Co z tym zrobisz jak ją w końcu znajdziesz(teorię)???
Czy cos to zmieni???

Wiadomo że empatia jest zależna od sytuacji w jakiej się obecnie znajdujemy.
I tak kobieta skrzywdzona szybciej zrozumie kobietę skrzywdzoną.
łatwiej jej będzie wejść w zależnośc empatyczną roli ofiary -niż zrozumieć rolę (nazwijmy to) oprawcy.
Łatwiej kobiecie zrozumieć poprzez empatię świat kobiecy-niż świat męski.
Zatem empatia -empatią ,ale na pierwszym miejscu wciąż jest uczuciowośc i emocjonalność.
I tu masz odpowiedź czemu właśnie kobiety łącza się w stada,czemu wspierają,czemu doradzają,czemu zraniona koleżanke przez życie i faceta-otaczają opieką.

I przedstaw sobie ten drugi nasz świat-jak to wygląda???
Zazwyczaj prosto,tak jak proste sa nasze działania,nasze decyzje,nasze męskie życie.
Brak w tym emocji,brak w tym uczucia-jest surowość.
I dlatego zazwyczaj w męskim gronie sa proste odpowiedzi i proste rady.
Nie pasuje-odejdź, nic się nie ukałada-daj sobie z tym spokój.
I zazwyczaj najgłośniejsza rada-po co się chłopie męczysz.
Suma summarum po tym wszystkim jak byłes i jesteś sam z problemem -pozostajesz wciąż sam.

A kobiety???
wspierają się do samego końca.
Będąc kobieta chcesz coś budować ,naprawiać znajdziesz grono jakie ci w tym pomorze.
Chcesz rozwalić coś, zakończyc- znajdzie się to drugie grono jakie też cię wesprze.
I dlatego choćby tak łatwo to można dostrzec choćby na tym forum.
A jeżeli nawet rozejrzeć się dalej-pogłebiajac horyzont-to w necie jest tysiące for zakąłdanych przez kobiety(na najbardziej różne problemy)
Ile jest męskich??

Odpowiem-niewiele
dlaczego??
Męska natura (ta wewnętrzna) radzi i nakazuje nam -uporać się samemu z problemem.
Może dlatego że jesteśmy mniej wylewni-szcególnie w sytuacji gdy w gre wchodzi porażka.
czy to nie te nasze męskie ego???

pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez 2014-06-13, 11:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-13, 11:37   

Schematy... problemem są walące się schematy. Mi sie właśnie taki zawalił kilka dni temu. Zupełnie przypadkowo i w wyniku niewinnej rozmowy, wspomnienia. Do tej pory nie mogę wyjść z szoku. Co z tego, że wszystko miało miejsce blisko 10 lat temu. Schemat trwał przez kłamstwo. Schemat jest uproszczeniem, generalizacją... przenika się z emocjami, często bierze współudział z tworzeniem fundamentów naszej osobowości, wyobrażeń o świecie. Schematy wydają mi się kompleksowymi elementami przenikającymi wiele dziedzin istoty naszego człowieczeństwa. I są jak domki z kart. Trzymają się tylko w jednej kupie. Są jak konstrukcje z kostek domina. Oczywiście nie wszystkie. Ja mówię o schemacie pojęcia żony, kobiety, rodziny, innymi schematami które ściśle splatają się właśnie z tymi wymienionymi.
Tiliana pisze że sa środki walki ze schematami. Zastępowania jednych drugimi. Taka jakaś technologia? A czy schematy nie powstają w jakiś sposób naturalny? Czy są schematy które można nazwać właściwymi, prawidłowymi lub po przeciwnej stronie wypaczonymi.
Czy tu też nie trzeba po prostu odnieść się do prawdy? Prawdy co dobre i złe. Złe schematy trzeba zwalczać, jeśli takowe upadły to też dobrze. A czy schematy dzielą się też na prawdziwe i nieprawdziwe? Czyli w jakiś sposób odzwierciedlające rzeczywistość lub całkowicie bezsensowne, oderwane od realiów. Schematy są czymś naturalnym, nieuniknionym. Mogą być chyba miłe, kojące lub bolesne. Ich ilość w człowieku jest przeogromna. Uaktywniają się znienacka. Ciągle też się tworzą nowe. W oparciu o co? Czy o prawde? Zwróćmy uwagę, że schematy się przeplatają. Te nowe wchodzą w pewną strukturę już istniejących. Jeśli są to schematy koślawe to ich bardzo prawdopodobny upadek może pociągnąć lawinę.
Na bazie schematów znów się chcę odnieść do znaczenia prawdy. Kłamstwo, niedomówienia od złego pochodzą z pełnymi tego konsekwencjami doczesnymi i wiecznymi.

To forum jest forum pomocowym... pierwszej pomocy... Ale chyba nie chcemy przez to powiedzieć że mamy się zagłaskiwać i oszukiwać?
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-13, 11:58   

Jak sie wyzwolić z jarzma nieszczęścia, schematów, zniewoleń? Jak uzyskać wolność, szczęście, miłość? To może tylko Bóg uczynić, to czeka nas w Niebie. Czy możemy to pojąć. Na pewno nie, 'ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało jakie rzeczy przygotował dla nas Pan'. Ale proszę zwrócić uwagę co poprzedzi ten etap wiecznej szczęśliwości... Sąd Ostateczny. Wszystko co zakryte wyjdzie na jaw. Pełna prawda. Schematy są ograniczeniem i koniecznością w naszym ułomnym świecie z naszymi ograniczonymi rozumkami. Z nich zostaniemy wyzwoleni. Czy w sposób zupełnie abstrakcyjny i nie pojęty dla nas tu na ziemi? A może jednak Niebo w jakiś sposób przekłada się na nasze ziemskie doświadczenia? Skoro etapem na drodze naszego wiecznego szczęścia jest Sąd Ostateczny, to może i etapem wyzwolenia z nieszczęścia na ziemi jest też prawda? Oczywiście niedoskonałość ziemskiego padołu nie pozwala na pełnie szczęścia, pełnie prawdy. Ale czy powinniśmy wobec tego z prawdy doktrynalnie rezygnować?
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-13, 12:10   

Orsz,
Wczoraj był w TVP2 film-komedia "Było sobie kłamstwo"
Pewien pan, odkrył, że ma dar, ludzie wierzą bezgranicznie w to co mówi.
Zaczął opowiadać o niebie, że w niebie każdy dostanie wille, taką jaką sobie wymarzy, że będzie młody i piękny, spotkają zmarłych bliskich itp... Warunkiem pójścia do nieba jest to aby nie popełniać więcej niż 3X ciężkiego przestępstwa.
Ludzie uradowali się wielce i byli szczęśliwi.
Po chwili ktoś mówi "po co mam pracować jak TAM dostanę wielką wille".
Inny mówi "nie pójdę do lekarza, jeśli umrę szybciej to szybciej pójdę do nieba i dostanę wille i tam nie będe chorował"....
Ostatnio zmieniony przez 2014-06-13, 13:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
krasnobar
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-13, 13:07   

Orsz napisał/a:
Jak sie wyzwolić z jarzma nieszczęścia, schematów, zniewoleń?


bardzo dobrze zadałeś pytanie: jak SIĘ wyzwolić.......nikt za Ciebie tego nie zrobi,niczyja prawda czy kłamstwo tego Ci nie ułatwi,nie pomoże w tym,bo choćbyś poznał wszystkie prawdy tego świata,dopóki nie siedzisz w czyjejś głowie,nie będziesz miał stu procent pewności,czy ta prawda prawdą jest..........gdyby Bóg chciał,byśmy my,jako ludzie,żyjący z innymi ludźmi,znali prawdę innych ludzi,to dałby nam dar czytania w ludzkich myślach,dar cofania się w przeszłość,dar przenikania ścian.........na Sądzie Ostatecznym ukaże się prawda,ale tylko Twoja przed Tobą.....sądzisz,że wtedy poznasz tajemnice i kłamstwa Twojej żony?
tylko Ty masz siłę,by uwolnić się od jarzma nieszczęścia i zniewoleń,tylko i jedynie Ty-z pomocą Boga,żaden człowiek do tego nie jest Ci potrzebny,nikt Ci w tym nie pomoże,ani nikt w tym Ci przeszkodzić nie może..........wszelkie zniewolenia, strachy,lęki,ciężary,czarnowidzenia nakładasz sobie sam......

Orsz,ileś razy już zadawałem to pytanie,nigdy nie odpowiedziałeś.........czemu sądzisz,że ktokolwiek(żona) ma obowiązek spowiadania się przed Tobą....no ciekaw jestem Twojego wyjaśniania,bo o ile dobrze znam Katechizm,to do spowiedzi każdy chodzi SAM,tylko SAM,a cudzej spowiedzi podsłuchiwać nie wolno,księdza natomiast obowiązuje tajemnica spowiedzi.........jak sądzisz,dlaczego?jeśli nie wierzysz żonie,uwolnij ją od siebie i puść ją,nie męcz i jej i siebie,bo domyślam się,że pomimo,że żona nawróciła się,wyspowiadała,chce budować z Tobą,to nie może,bo domagasz się "swojej" prawdy.........cokolwiek zrobiła,nie godzi się jej tak maltretować.....bo siebie sobie maltretuj,skoro tak wolisz żyć,Twój wybór,Twoja decyzja............pozdrawiam, Szymon.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-13, 13:18   

DHL
Cytat:
Mare -a ty wciąż szukasz teorii określającej idealną kobietę.
Co z tym zrobisz jak ją w końcu znajdziesz(teorię)???
Czy cos to zmieni???

:shock:
"Idealną kobietę" ......... dla mnie idealną ,
mam w sercu , głowie , myślach itd.
jak tylko skończyłem te 18 - 20 lat .
Mocno uszczegółowiony obraz ( tak wewnętrznie i zewnętrznie ) .
Jasne , chodzi o pewne priorytety , a nie szczegóły .
Podstawą jest w miarę podobne widzenie świata ,
hierarchia wartości .
Chyba każdy tak ma , nie ?



Wiadomo że empatia jest zależna od sytuacji w jakiej się obecnie znajdujemy.
I tak kobieta skrzywdzona szybciej zrozumie kobietę skrzywdzoną.
łatwiej jej będzie wejść w zależnośc empatyczną roli ofiary -niż zrozumieć rolę (nazwijmy to) oprawcy.
Łatwiej kobiecie zrozumieć poprzez empatię świat kobiecy-niż świat męski.
Zatem empatia -empatią ,ale na pierwszym miejscu wciąż jest uczuciowośc i emocjonalność.
I tu masz odpowiedź czemu właśnie kobiety łącza się w stada,czemu wspierają,czemu doradzają,czemu zraniona koleżanke przez życie i faceta-otaczają opieką.

I przedstaw sobie ten drugi nasz świat-jak to wygląda???
Zazwyczaj prosto,tak jak proste sa nasze działania,nasze decyzje,nasze męskie życie.
Brak w tym emocji,brak w tym uczucia-jest surowość.
I dlatego zazwyczaj w męskim gronie sa proste odpowiedzi i proste rady.
Nie pasuje-odejdź, nic się nie ukałada-daj sobie z tym spokój.
I zazwyczaj najgłośniejsza rada-po co się chłopie męczysz.
Suma summarum po tym wszystkim jak byłes i jesteś sam z problemem -pozostajesz wciąż sam.

Masz chyba jakieś nieprawdziwe widzenie męskiego świata .
Facet ma tylko TWARDSZĄ skórę , a właściwie zakłada pancerz , wewnątrz jest miększy niż kobieta , często .
Uczucia mamy te same , inaczej je tylko wyrażamy .
To częsciowo zapewne różnica w wychowaniu ( wzorce kulturowe )
a częsciowo cechy nadane przez Boga .
Masz być silny , odważny , twardy , niezalezny , dawać sobie radę , zdobywać pieniadze
i kobiety , masz być bohaterem ( np. sam złożyć meble z Ikei , albo kupić kosiarkę w OBI , albo
ustrzelić korzystny kredyt w jakimś banku ) .
Co ?
Nie jesteś taki ?
No to musisz UDAWAĆ , że jesteś .
Zamykasz się we własnej skorupce i robisz hałas udając olbrzyma , "twardziela" .
Udaje się przed innymi facetami ( nawiasem oni też wszyscy udają ;-) ) .
Grunt - to się nie zdradzić .
Ale niestety płacisz cenę .
Zwykle idziesz w alkohol ( prosty środek na zalanie "środka" ) ,
tudzież inne zabijanie myślenia .
W grach komputerowych możesz być wielkim bohaterem .
Możesz uciec w hobby , byle okazać się kimś ważnym , mieć swój sukces .
Możesz zaliczać panienki i zdobyć uznanie kumpli .
........... ale tam w środku siedzi zalękniony chłopczyk
i drży że się wyda
( dlatego np. nie pójdą za nic do psychologa )
A może ja mam nieprawdziwe widzenie ?



A kobiety???
wspierają się do samego końca.
Będąc kobieta chcesz coś budować ,naprawiać znajdziesz grono jakie ci w tym pomorze.
Chcesz rozwalić coś, zakończyc- znajdzie się to drugie grono jakie też cię wesprze.
I dlatego choćby tak łatwo to można dostrzec choćby na tym forum.
A jeżeli nawet rozejrzeć się dalej-pogłebiajac horyzont-to w necie jest tysiące for zakąłdanych przez kobiety(na najbardziej różne problemy)
Ile jest męskich??

Odpowiem-niewiele
dlaczego??
Męska natura (ta wewnętrzna) radzi i nakazuje nam -uporać się samemu z problemem.
Może dlatego że jesteśmy mniej wylewni-szcególnie w sytuacji gdy w gre wchodzi porażka.
czy to nie te nasze męskie ego???
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-13, 13:45   

DHL
wychodzi że męskie życie
polega często , ............zasadniczo na UDAWANIU .

Udajesz silniejszego niż jesteś .
Udajesz mądrzejszego niż jesteś .
Udajesz większego twardziela niż jesteś .
Udajesz że masz wszystkiego wiecej niż masz .
( ........ wszystkiego :mrgreen: )
Udajesz , że możesz dłużej niż możesz .
( ja słyszałem o rekordzie - 5 godzin ponad :mrgreen: )

RYWALIZACJA ?
Może tu jest błąd ?

Weźmy dwóch pierwszych facetów na Ziemi ............ i już była rywalizacja .
Kain i Abel .
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 12