Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Stwierdzenie nieważności małżeństwa-ratowanie
Autor Wiadomość
jolcia
[Usunięty]

  Wysłany: 2014-01-27, 11:00   Stwierdzenie nieważności małżeństwa-ratowanie

Szukam pomocy od osób , które przeszłył unieważnienie małożeństwa, jak ten proces wygląda bo wszędzie tylko teoria:( jak bronić małżeństwa aby go nieunieważnili .
Mąż mnie nie kocha obecnie jak będzie dalej nie wie sam..ja jestem załamana 10lat związku i 5 miesięcy po ślubie... bo zdradzał, oszukiweł , i nie chciał małże :-( ństwa i nie mam męża .Proszę o porady jak ten proces wygląda jak bronić sakramentu
Ostatnio zmieniony przez 2014-01-27, 11:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 11:09   

Witaj, Jolu na forum :-)
Czytaj i zagłębiaj się w nasze forum, również w temacie stwierdzania nieważności małżeństwa. Takie jest bowiem prawidłowe sformułowanie: "stwierdzenie nieważności małżeństwa". Nie ma w kościele unieważniania małżeństw, jest stwierdzenie że małżeństwo od początku było nieważnie zawarte, choć zewnętrzne oznaki zawarcia małżeństwa - były.

Ponadto proszę Cię, zwróć się do administratora o zmianę nicka, nasz regulamin mówi bowiem, że nie możemy wybierać nicków które wskazują na dane osobowe.
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 11:35   

Pozwoliłam sobie zmienić tytuł Twojego wątku, aby lepiej oddawał prawdę.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 11:40   Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa-ratowanie

jolatwardowska napisał/a:
Szukam pomocy od osób , które przeszłył unieważnienie małożeństwa, jak ten proces wygląda bo wszędzie tylko teoria:( jak bronić małżeństwa aby go nieunieważnili .
Mąż mnie nie kocha obecnie jak będzie dalej nie wie sam..ja jestem załamana 10lat związku i 5 miesięcy po ślubie... bo zdradzał, oszukiweł , i nie chciał małże :-( ństwa i nie mam męża .Proszę o porady jak ten proces wygląda jak bronić sakramentu




Kan. 1060 Kodeks prawa kanonicznego:


„Małżeństwo cieszy się przychylnością prawa, dlatego w wątpliwości należy uważać je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego”
 
     
jolcia
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 11:41   

witam,
Dziękuję za poprawę,ale jestem ,,naładowna" złymi emocjami związymi z tym problemem.Nazwisko nieaktualne.I mam nadzieję że znajdą się dobre dusze , które mi pomogą jak bronić sakramentu.Mąż kontaktował się już z adwokatem kościelnym i pisze skargę obecnie, i niestety ,,wyszkolił " go adwokat jak ma postępować.., oczywiście negatywnie w stosunku do mnie ..

[ Dodano: 2014-01-27, 11:45 ]
Po moim spotkaniu w sądzie metropolitalnym , ks. stwierdził iż mam duże szanse na uratowanie małoż,gdyż wszyscy świadkowie i wszyscy wiedzą to co ja czyli wszystko było dobrze.I ja jestem pokrzywdzona tak naprawdę a , ja chcę ratować i bronić sakramentu. Aż do czasu wykrycia zdrady po ślubie.Ale widzę iż p.adwokat szuka innym głupich powodów próby unieważnienia.
 
     
nutka
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 13:11   

Jesteśmy po to, by bronić sakramentu małżeństwa i nie do zdrady, tylko w ogóle, mimo zdrady. Nawet nie walczyć, a z mężem czy z żoną mimo wszystko się pojednać. Nie daj się wytrącać z równowagi poczynaniami męża, przygotuj się na ciosy poniżej pasa. Ci, którzy są winni, na ogół winę chcą przypisać tym drugim. Bronią swe marne skórki atakując. Spokojnie... takich spraw nie załatwia się od tak od razu, trzeba czasu i ten czas staraj się najlepiej wykorzystać dla siebie, dla Boga, a po ludzku zbieraj informacje, ucz się, przyglądaj, bądź z nami. Może ognisko SYCHAR w okolicy? Przyjdź, posłuchaj, nie jesteś sama... I jest z Tobą Bóg!
 
     
Kari
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 13:13   

Jolu, czy ja dobrze zrozumiałam? 10 lat związku, 5 miesięcy po ślubie , mąż już nie kocha, zdradzał, oszukiwał , nie chciał ślubu?

Czy możesz napisać coś więcej? Co rozumiesz przez : 10 lat związku? Czy to było mieszkanie ze sobą, czy tylko randki przez 10 lat? Czy była czystość przed ślubem.... A przez 10 lat kochał czy nie? Kiedy zdradzał i oszukiwał: w ciągu tych 10 lat , czy tych 5 miesięcy? Wykrycie po ślubie ( czytałam ), ale czy wcześniej nie miał z tym problemów? Kiedy Ci powiedział, że nie chciał ślubu i o co poszło? Czy go zmusiłaś do tego ślubu, naciskałaś, szantażowałaś ( choćby emocjonalnie)? Czy sam się oświadczył? Jaki jest Twój udział w tym wszystkim?

Przepraszam za te pytania, ale może z jednej strony będzie lepiej widać sytuację, a z drugiej strony może komuś kto to przeczyta pomoże to rozeznać własne problemy.

W moim pojęciu jeśli ktoś przez 10 lat nie może podjąć decyzji o ślubie, to jest to jakiś sygnał niepokojący ( oczywiście jeśli nie ma bardzo obiektywnych przeszkód). Różnie może być, ale czasem jest to toksyczne uzależnienie od rodziców, czasem jakieś echa z dzieciństwa ( problem z podejmowaniem odpowiedzialności za cokolwiek), może jakaś totalna niedojrzałość- chęć "bawienia się" w życiu itd. Trzeba to dobrze rozeznać, bo ratować małżeństwo jak najbardziej, ale czy ono rzeczywiście zaistniało. Wiem, że rozmawiałaś z księdzem, ale jeśli mąż zdradza od razu po ślubie i mówi, że nie kocha, to coś tu nie gra. Paradoksalnie może to stwierdzenie nieważności uratowałoby Ciebie od dalszych problemów? Może on naprawdę oszukał, że kocha i przysięgał wbrew sobie?
 
     
landis85
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 13:25   

hej ja jestem w trakcie tego procesu, co chciałabyś konkretnie wiedzieć ?
myślę że najwięcej inf uzyskasz w samym Sądzie Biskupim, ja także byłam na takich rozmowach

[ Dodano: 2014-01-27, 13:27 ]
jolatwardowska napisał/a:
pisze skargę obecnie, i niestety ,,wyszkolił " go adwokat jak ma postępować..

kiedy Sąd wezwie Cie na przesłuchanie to będziesz odp na pytania odnośnie tej skargi, Twój maż na poparcie tego co napisał będzie musiał wezwać świadków - więc same jego słowa nie wystarczą
bądź dobrej myśli
 
     
jolcia
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 13:43   

8lat bycia razem, 2 lata narzeczenstwa i mieszkania razem, dobrze się dogadywaliśmy.Wszystko w czystości.ja niemam rodziców wszystko razem przygotowaliśmy na slub, razem od 14 roku życia dochodziliśmy czy szkoła czy pracy.On zrobił mi niespodziankę zaręczynami na wakacjacj przy zachodzie słońca- cudne.Miał inną kobietę około 1 rok przed , i po slubie i tylko ją, albo aż .ja mu tą zdradę wybaczyłam , od osądzania jest Bóg, nie ja .Oczywiście żle zrobiła ale...Teraz 5 miesięcy po slubie się wyprowadził i zostałam sama, nie kocha mnie obecnie, a nie wie jak dalej będzie.Wszystko przebiegało bez zarzutów, oprócz jego hooby- rowera tzn . spotkań z kochankę.Teraz nie chce być ani z kochanką ani ze mną ,sam...po prostu był nie szczery podczas slubu jak twierdzi..tylko niema świadtków żadnych , rodzina jego za mną,mnie przez ten okres kochanki normalnie traktował,ja go kocham i chce walczyć , tylko boję się za p.adwokat go tak nakieruje że ja nie mam szans,maż twierdzi iż nie jest wykluczone że my po tym będziemy razem, tylko chce od nowa zacząć ,i mieć nadzieję czy nie....na razie mi jej nie daje... a ja mam dopiero 25 lat , miałam nadzieję ze w końcu mi się ułoży, bedzę miała swoją normalną rodzinę o której zawsze marzyłam i jej nie miałam, a teraz .......ból i niechęć do życia
 
     
Kari
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 15:02   

Jolu, Ty bądź blisko Boga, módl się codziennie, aby wypełniła się wola Boża w Twoim życiu. Módl się o spokój wewnętrzny, o światło Ducha św. Tak jak pisze Landis stwierdzanie nieważności małżeństwa to długi proces i nie o to chodzi, aby tak się zachować, żeby sąd go nie orzekł. Chodzi o prawdę. Więc jeśli mąż wniesie sprawę, to Ty mów całą prawdę, wszystko co wiesz i módl się pozostawiając to Bogu. Nie kombinuj, nawet jeśli mąż będzie kombinował.

Jeśli maż zdradzał Cię w czasie narzeczeństwa i zaraz po ślubie to nie jest to dobra perspektywa dla małżeństwa. Jeśli raz kocha, a raz nie kocha to znaczy, że nie wie co to jest prawdziwa miłość. Na tym etapie myślę, że to nie o to chodzi, żeby nagle stwierdził, że jednak chce być z Tobą, a Ty z zachwytem przystaniesz na jego powrót. On musi dojrzeć, wiele się dowiedzieć i nauczyć, żeby mógł być prawdziwym mężem i ojcem. Teraz on się po prostu nie nadaje. Możesz mu zaproponować, żeby poczytał stronę Sychar (choć pewnie nie zechce).

Niemniej teraz jest czas dla Ciebie, żeby zająć się sobą, uwierzyć w siebie, stanąć na nogi. Wykorzystaj to. Czytaj jak najwięcej z tej strony o małżeństwie i rodzinie, może zapisz się na warsztaty 12 kroków, może rekolekcje (odnów swoją relację z Bogiem). Zdobądź wiedzę o rodzinie, o tym jak być dobrą żoną, to na pewno jest Ci potrzebne ( zwłaszcza skoro nie miałaś rodziny) i spokojnie z modlitwą czekaj.

Zachowaj godność, nie płaszcz się przed mężem, nie błagaj, skrzywdził Cię, trzeba to przepracować ( może jakieś spotkanie z katolickim psychologiem), żeby Cię nie niszczyło, żebyś umiała stawiać mężowi wymagania i stosować twardą miłość.
 
     
jolcia
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 15:52   

Dziękuję za wszystkie dobre słowa, ja po prostu jestem młoda choć przykro przez los doświadczona, ale nie posiadam takiej wiedzy jak osoby z Sycharu, ponieważ są mądre życiowo. I wszystkie rady są dla mnie niezwykle cenne.Mam obecnie taki okres gdzie piszę pracę mag ale nie mogę wogóle się skupić, myślę tylko o mężu,mało jem aby się modlę , gdyż bo mi dodaje siły ,bo ciężko samej żyć jeszcze na wsi.Pracuję w przedszkolu i jak widzę te cudne dzieciaki żałuję że nie mamy.Może nie będzie mi dane , nie wiem .... Najgorsze że ja czuję się jak by mąż zmarł, szukam go wzrokiem przez okno, brak mi go rozmów z nim, przytulenia, wszystkiego..On nie kontaktuje się z mną aby w kościele się widzimy na niedzielnej mszy, staje obok mnie i tyle...,a był taki kochany i mi pomagał we wszystkim stąd dej mój brak.... Mąż otrzymał nawrócenie do Boga, tylko z małż. nie bardzo... Myślicie że może to całe cierpienie wyjść na dobre...
 
     
nutka
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 16:03   

Tak myślimy...
Jeśli mąż się nawrócił do Boga, pojednał się z nim, to i z żoną powinien, bo taka wola boska, która Was połączyła, i z łaski sakramentu będzie płynąć moc. My ludzie tylko tę boską wolę próbujemy po swojemu interpretować. Spokojnie Jolu... wszystkie te odruchy są jak najbardziej na miejscu - że tęsknisz, że szukasz, że czekasz... Mój mąż stojąc ze mną na Mszy też podaje mi rękę na "pokój z Tobą" i tą samą pisze prośby o rozwód. Nie umiem zaakceptować, że chce szanować sakrament eucharystii, a depcze sakrament małżeństwa - tak jakbyśmy my ludzie stanowili jakieś prawo, który sakrament jest ważniejszy, a który można pominąć, rozwiązać... Jak słyszę: "takie rzeczy się zdarzają", to mnie aż....
Panie Jezu - łączymy nasze cierpienia z Twoim cierpieniem, Cały nasz ból fizyczny i udrękę duchową składamy w Twoich ranach. W ranach swoich ukryj nas i naszych małżonków Panie !
 
     
Dabo
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 16:07   

A może facet jest bardziej ok niż niejeden z nas. Może sam we własnym sumieniu znalazł ubytki, braki i niedociagnięcia i uznał że musi je naprawić od podstaw. Raczej mało kto porywa się na proces kościelny ot tak. Kiedy komuś zależy na fajnej zabawie z kimś innym, to raczej w poważaniu ma sprawy kościelne i bliżej mu do rozwodu czy separacji.
??????????????????????????????????????????????????????????????????/
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-27, 16:17   

Dabo pisze:

Cytat:
Raczej mało kto porywa się na proces kościelny ot tak. Kiedy komuś zależy na fajnej zabawie z kimś innym, to raczej w poważaniu ma sprawy kościelne i bliżej mu do rozwodu czy separacji.


Słuszna uwaga, zwykle tak bywa, co nie znaczy że zawsze.
Wyjątkiem może być sytuacja kiedy kochanka, czekając z niecierpliwością na abdykajcę prawowitej żony, pragnąc ją zastąpić, oczekuje ślubu kościelnego a nie tylko świeckiego.
Wiele kobiet marzy o ślubie kościelnym, nawet kochanki ;-)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9