Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
on już nie kocha
Autor Wiadomość
Nula
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-15, 20:18   on już nie kocha

Mój mąż już mnie nie kocha, "nie wyobraża sobie bycia ze mną"... a mnie rozpadł się świat... Jesteśmy 8,5 roku po ślubie, mamy 2 dzieci i mieszkamy osobno. Kryzys trwa już około 2 lat, ale od 5 miesięcy mąż z nami nie mieszka. Twierdzi, że nie jest z żadną inną kobietą, choć ja podejrzewam, że to nie jest prawda...ale sama już nie wiem... to ja kazałam mu się wyprowadzić, myślałam, że to nim wstrząśnie, ale nie... chyba było mu to na rękę... pomimo próśb, on nie chce wrócić do domu. Mąż jest dla mnie miły, choć chłodny i taki obcy. Do dzieci przychodzi i widzę, że bardzo mu na nich zależy. Na mnie nie. Próbowałam wszystkiego - rozmowy z jego rodziną, przyjaciółmi, psychoterapii małżeńskiej, prośby i groźby, posunęłam się nawet do przemocy :( odwoływałam się do Pana Boga i oczywiście nieustannie się modlę, odmówiłam też Nowennę Pompejańską... ale nic, nie widzę zmian :( teraz wkradła się rezygnacja i depresja. Nie spałam, nie jadłam, miałam obsesję zdrady. Dostałam leki od psychiatry. Teraz chyba zaczęły działać i ciut lepiej funkcjonuję... Myślałam o separacji i dałam sobie czas do końca roku na decyzję. Dziś zaczęłam czytać książkę pani Anny Jednej "Ile jest warta Twoja obrączka" i widzę że chyba źle myślę... ale już nie wiem co robić... ta bezsilność mnie zabija...
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-15, 21:12   

Nula, witam Cie na forum. Dobrze, ze się tu znalazłam. Rozejrzyj się tu trochę, poczytaj watki innych użytkowników, Przede wszystkim jednak zajmij sie sobą. Sama widzisz w jak ciężkim jesteś stanie. Oddaj swoje małżeństwo Bogu i zadbaj w pierwszej kolejności o swoje emocje, o ich uspokojenie.
Zeby wstrzasnąć mężem podjęłaś się skrajnych kroków, teraz myślisz o separacji. Powiedz mi czemu ona miałaby służyć?

Zajrzyj sobie do
1. Działu świadectw - http://www.kryzys.org/viewforum.php?f=3

2. Do działu rekolekcji - http://www.rekolekcje.sychar.org/, polecam szczególnie konferencje ks Dziewieckiego

3. Kącika filmowego, gdzie na początek polecam film "Ognioodporny" - http://pl.gloria.tv/?media=297261

Przytulam i wspomnę w modlitwie.
 
     
salvia
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-15, 23:05   

Nula witamy cię w gronie tych w kryzysie , tych w separacji , tych po rozwodzie i tych którzy kochają . Wiem jak jest ci trudno i ciężko jak się miotasz , czujesz bezradność i jesteś bezsilna . .. bardzo dobrze że zaczęłaś terapię u psychologa / psychiatry , że terapia opiera się na środkach farmakologicznych , na pewno trochę cię wyciszą tylko musisz trochę poczekać :-D wtedy może twoje myśli będą bardziej klarowne pamiętaj nie poddawaj się masz przecierz dzieci one widzą mamę , nie możesz im pokazać że się boisz , bo one też bedą się bały i będą nieszczęśliwe . na początek warto zając się przedewszystkim sobą i dzieciaczkami trzymam kciuki , małymi kroczkami dojdziesz do szczęścia
 
     
Jedna
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-16, 11:45   

Witaj na forum Nula. Bardzo mi miło, że masz moją książkę :-)

Piszesz, że nieustannie się modlisz, świetnie. Nie próbuj tylko modlitwą wymusić na Bogu, by natychmiast naprawił i zwrócił Ci męża. Po prostu całkowicie Mu to oddaj. On się Tobą zajmie, bardzo troskliwie, jeśli zaufasz. Może nie dostaniesz zaraz tego, o co prosisz, ale dostaniesz dużo więcej niż przypuszczasz... spokój serca, horyzont nieba i życie poukładane pod Jego dyktando niezależnie od wyborów innych ludzi.

Dobrze, że pomagasz sobie na wszelkie sposoby, nawet leczeniem. Poprawa nadejdzie nieuchronnie, jeśli się nie zaskorupisz w swoim żalu.

Ciesz się swoim byciem z dziećmi, one już nigdy nie będą miały tylu lat co teraz. Sprawdź czy dzieci okazują przy Tobie swoje emocje dotyczące tej trudnej sprawy. Jeśli tak, to dobrze. Jeśli nie, to mogłoby oznaczać, że nie czują w Tobie oparcia.

Piszesz, że nie wiesz czy mąż jest sam czy kogoś ma. Nawet jeśli kogoś ma - ta kobieta jest nikim w naszym porządku rzeczy. Ty jesteś żoną. Nie chodzi o to, że ewentualne kochanki są nikim jako ludzie, oczywiście nie. Tylko naprawdę trudno serio poświęcać swoje zdrowie na myślenie o nich, na zazdrość. Bo tylko ty masz 100% wartości jako zona swego męża. A jeśli on nie widzi tego teraz, to jest jego największa strata...
 
     
Jędrek
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-16, 20:25   Re: on już nie kocha

Nula napisał/a:
Mój mąż już mnie nie kocha, "nie wyobraża sobie bycia ze mną"... a mnie rozpadł się świat... Jesteśmy 8,5 roku po ślubie, mamy 2 dzieci i mieszkamy osobno. Kryzys trwa już około 2 lat

Nasz kryzys trwa.... około 8 lat... falami...z przerwami...z nawrotami... :(
Nula napisał/a:
Próbowałam wszystkiego........

hmm...
Ja próbuję się nauczyć cierpliwości...między innymi....
Nula napisał/a:
... ta bezsilność mnie zabija...

Bezsilność, to coś co mi pozwoliło zwrócić się do Boga. I uczę się powierzać. I uczę się godzić z jego wolą... chociaż chciałbym po mojemu... i chciałbym szybciej... :)
Ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że "wszystko co mnie w życiu spotyka jest dla mnie dobre....chociaż nie zawsze przyjemne"
Uczę się... wiele o sobie zwłaszcza. Staram się zmieniać siebie. A reszta w rękach Siły Wyższej. Ja już nazmieniałem się innych... i ciągle było nie tak :) Więc dość. Chociaż ciężko się rozstać ze starymi nawykami.
 
     
Nula
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-22, 20:57   

och jej... tak bardzo Wam dziękuję za słowa wsparcia... dotąd chyba nikt mnie nie rozumiał, mimo swojej miłości do mnie i życzliwości... chyba nikt, kto nie przeżył czegoś podobnego nie jest w stanie zrozumieć... Dziękuję. Leki działają. Uspokoiłam się, lepiej śpię. Mój mąż przychodzi do domu - do dzieci, jest dla mnie miły, pyta czy coś kupić, pomaga załatwić różne rzeczy itd. ale nie chce dać siebie :( niedługo wprowadza się do kawalerki, bo dotąd mieszkał w pracy... :( już sobie wyobrażam co się tam może dziać... :( wiem, nie powinnam, zazdrość do niczego dobrego nie prowadzi... i mnie wyniszcza... ale ja w ogóle nie ufam mojemu mężowi, nie wierzę, podejrzewam kłamstwa i oszustwa... jak mogłabym żyć z kimś takim... staram się zachować nadzieję, modlić się w chwilach pokus, powierzać mojego męża Panu Bogu, prosić o modlitwę w intencji nawrócenia męża i uzdrowienia naszego małżeństwa...

[ Dodano: 2013-11-22, 22:42 ]
Anno, to chyba prawda... próbowałam wymusić na Panu Bogu powrót męża... ciągle chyba nie umiem zgodzić się na to, że być może wolą Pana jest bym była do końca życia sama... jestem młoda, nie wyobrażam sobie już nigdy nie być kochaną, nie czuć się atrakcyjną, nie kochać się... wiem, że to próżne... wiem, życie wieczne jest ważniejsze, ale... :(

Pisałaś, że ona (ta druga) jest nikim... no, tak, rozumiem, to ja jestem żoną... ale przecież mnie mój mąż już nie chce, już mnie nie kocha, nie jestem dla niego atrakcyjna... a tamta tak :( i to z nią mój mąż może być szczęśliwy... przecież mnóstwo jest małżeństw niesakramentalnych, w których ludzie są szczęśliwi... którzy sobie dobrze żyją...

tyle we mnie goryczy, niepogodzenia, żalu... przez ten kryzys wiele się dowiedziałam o sobie, o życiu... ale chciałabym powiedzieć "już dosyć, wystarczy. teraz będę budować na nowo", a nie mam takiej szansy... :(
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-22, 23:13   

Polecam na rozterki typu - oni tam mają lepiej -

psalm 37 i 73 :mrgreen:
 
     
jasmina44
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-23, 15:45   

juz nie kocha.. hmm. a czy miłosć moze sie tak po prostu skończyc, wypalić? jezeli tak to co to była w ogóle miłosć? rozumiem ze ten swiat jest niedoskonały.. chociaż z drugiej strony skoro stworzony przez Boga to w zasadzie jest doskonały, Bóg nie tworzy niedoskonałości raczej..
Bóg jest miłoscią. miłość od niego pochodzi... czyli to co łączy 99% ludzi na ziemi to nei miłośc tylko jakas fikcja...
statystycznie szanse na długie i udane małżeństwo chyba nawet 20% nie wynoszą...
ale po jednym takim ciosie to sie odechciewa próbowac po raz kolejny.. chyba nawet z tym slubnym.. czy skoro raz "przestał kochać" to nawet jak wróci znowu nie przestanie? skoro jego miłosc jest taka krucha taka niepewna taka zwodnicza.... to co to jest w ogole...?
wychodząc za maż chciałam spedzic z tym człowiekiem całe zycie. miałąm rózne wątpliwosci po drodze ale nie odeszłam chciałam zeby to trwało chciałam.. ale co z tego skoro wychodzi na to ze tylko ja kochałam... bo tylko ja zostałam... i tak sobie moge isc z tym moim uczuciem dalej ale w pojednyke juz tylko.. bo wychdozi na to że moj maz nigdy mnie nie kochał skoro po 4 latach miał dość.. co to za miłosć która trwa 4 lata?
czy na tym świecie w ogóle jest miłość która nie rani nie niszczy i nie łamie człowieka...?
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-23, 16:16   

Nula napisał/a:
jestem młoda, nie wyobrażam sobie już nigdy nie być kochaną, nie czuć się atrakcyjną, nie kochać się... wiem, że to próżne... wiem, życie wieczne jest ważniejsze, ale... :(

Chyba każda z nas tak ma. Nie rozumiem tego swiata. I przez to, co się dzieje dookoła, mam tak wiele wątpliwości. Coraz bardziej zniechęcona, coraz bardziej nieufna... A przecież tak bardzo pragnę kochac i byc kochaną... Tak po ludzku. czuc czyjeś ciepło, bliskośc, zaufanie tę więź jaka się tworzy pomiędzy małżonkami... Tak jak Ty wiem: życie wieczne ważniejsze... Ale to wszystko chyba jest bardzo, bardzo niesprawiedliwe. Chciałabym nie czuc tego, co czuję. I obudzic się z tego złego snu, w jakim żyję... A przynajmniej przestac tak bardzo to wszystko czuc.
Modlitwa pomaga, to szczera prawda. Ale przecież ci źli mają lepiej... Tylko, że ja nie chcę byc zła. I to chyba sama dokonałam tego wyboru, bo zamiast iśc lekką ścieżką, to ja wybrałam osuwisko kamienie. I do tego pod górkę. :-P
 
     
Nula
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-23, 18:09   

jasmina44 napisał/a:
juz nie kocha.. hmm. a czy miłosć moze sie tak po prostu skończyc, wypalić? jezeli tak to co to była w ogóle miłosć? (...)


no właśnie, co to była za miłośc, która się tak szybko kończy? ja też czuję się bardzo rozczarowana... wiedziałam, że nie będzie cały czas różowo, ale miłość, to nie tylko uczucie, ale DECYZJA. I ja zdecydowałam być z tym jednym jedynym człowiekiem do końca życia, a tu... okazuje się, że on inaczej rozumie miłość :(

[ Dodano: 2013-11-23, 18:13 ]
MonikaMaria3 napisał/a:
Chciałabym nie czuc tego, co czuję. I obudzic się z tego złego snu, w jakim żyję... A przynajmniej przestac tak bardzo to wszystko czuc.
Modlitwa pomaga, to szczera prawda. Ale przecież ci źli mają lepiej... Tylko, że ja nie chcę byc zła. I to chyba sama dokonałam tego wyboru, bo zamiast iśc lekką ścieżką, to ja wybrałam osuwisko kamienie. I do tego pod górkę. :-P


i chyba dlatego znalazłyśmy się na tym forum :) bo nie chcemy postępować źle, bo same dokonałyśmy tego wyboru... pozostała nam modlitwa, wspieranie się wzajemnie na tej trudnej drodze... i droga "pod górkę" i pod prąd...

[ Dodano: 2013-11-23, 18:15 ]
zenia1780 napisał/a:
teraz myślisz o separacji. Powiedz mi czemu ona miałaby służyć?



...masz rację :( chyba niczemu prócz ochrony majątku...

[ Dodano: 2013-11-23, 18:17 ]
zenia1780 napisał/a:

Zajrzyj sobie do
1. Działu świadectw - http://www.kryzys.org/viewforum.php?f=3


gdzie są pozytywne historie? gdzie są świadectwa uzdrowień małżeństw... skąd brać nadzieję?
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-24, 13:11   

Nula napisał/a:
okazuje się, że on inaczej rozumie miłość :(

Pytanie postaw inne: jak Ty ją rozumiesz?

Nula napisał/a:
zenia1780 napisał/a:

Zajrzyj sobie do
1. Działu świadectw - http://www.kryzys.org/viewforum.php?f=3


gdzie są pozytywne historie? gdzie są świadectwa uzdrowień małżeństw... skąd brać nadzieję?


Zenia podała link, więc czemu pytasz? - zajrzyj tam. :-)
 
     
Ania2909
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-24, 17:51   

Mój mąż 9 lat temu, kiedy mnie zdradził (w czasie, kiedy właśnie urodziła nam się córcia), też stwierdził, że mnie nie kocha. "Walił"się w serce, mówiąc, że on ma ją tu. Myślałam wtedy, że nie przeżyję tego. Po roku wrócił, przyjęłam go. Zaczął znów mówić, że mnie kocha. Od czterech miesięcy nie mieszka z nami, a ze swoją mamą i tatą, którzy wprost namawiają go do rozwodu. Teściowa zapytała mnie ostatnio w rozmowie telefonicznej "co ja mogę mu zaoferować, jakby wrócił?", dodała też "nie walcz!". Jeszcze tego wprost nie usłyszałam, ale rozumiem, że znów mnie nie kocha.
Czy rzeczywiście można się tak odkochiwać i zakochiwać, zadając tyle bólu nie tylko małżonkowi, ale i bliskim...? Ja tego nie rozumiem...
Przykre, ale chyba nie ma człowieka na tej ziemi, który by nie zawiódł. I nawet nie myślę o mężach, żonach.
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-24, 19:17   

Ania2909 napisał/a:
Przykre, ale chyba nie ma człowieka na tej ziemi, który by nie zawiódł.

Zgadza sie bo jesteśmy słabi i zranieni przez grzech pierworodni. A mamy o sobie mniemanie, ze jesteśmy doskonali jak bogowie, to tekst diabła z raju, jak namawiał na zerwanie jabłka, prawda jest tak , ze mamy sie uczyć miłosci, , ze jej nie posiadamy, bo ma ją tylko Bóg i możemy sie uczyć miłości od Jezusa i prosić o nia Boga bo On jest miłością.
Jak ktoś będzie kojarzył miłość tylko z uczuciami to będzie zmieniał kochanki co chwilę, a przecież uczucie to dekoracja miłości na dekoracji nie da sie zbudować rodziny, na miłości - postawie , ze decyduję sie pełnić dobro dla mojej żony do końca życia w trudnych i pieknych sytuacjach , na takiej postawie da sie budować rodzinę i małżęnstwo. Maż Twój może się uczyć takiej postawy od Ciebie Aniu, ale najpierw potrzeba byś sie takiej postawy nauczyła sama współpracując z Bogiem.
Polecam rekolekcje z ks. Dziwieckim w
Porszewicach
http://www.youtube.com/pl...t17QSzl8bGpxm3X
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-27, 17:38   

Nula napisał/a:


gdzie są pozytywne historie? gdzie są świadectwa uzdrowień małżeństw... skąd brać nadzieję?


http://sychar.org/swiadectwo-mirki-i-jarka/
http://www.kryzys.org/arc...topic.php?t=776
http://www.kryzys.org/arc...tion=file&id=20 (od 8 min)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 8