Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
,,Na rozdrożu"
Autor Wiadomość
Anna Teresa
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-06, 13:23   ,,Na rozdrożu"

Zawsze chciałam mieć kochającego męża i rodzinę, której nigdy tak na prawdę nie zaznałam. Niestety moje małżeństwo poległo w gruzach bardzo szybko. Myślę, że w dużej mierze się do tego przyczyniłam z własnej głupoty! Mój mąż zaczął sobie dość szybko układać życie z inną osobą. Czego bym nigdy nie powiedziała, bo wydawało mi się, że go znam. Bardzo boli to wszystko, a czas leci do przodu, umyka coraz szybciej. Próbowałam naprawić to nasze sakramentalne małżeństwo różnymi sposobami. Teraz mam dylemat co dalej robić ? jak żyć? Czy może powinnam dać już święty spokój mężowi, niech żyje jak żyje, tkwiąc w tym związku na kocią łąpę, ileż można??? Wiem, że nie jestem bez winy, ale ileż można czekać na męża, aż się przebudzi co robi! Nie wiem może on już nic do mnie nie czuje, w końcu ma pocieszycielkę strapionych serc i tak się pociesza. A ja bym chciała mieć rodzinę dzieci , czekam, ale zaczynam się zastanawiać czy to wszystko ma sens! Już nawet nie chce patrzeć na ich zdjęcia powystawiane na internecie, czasami jak to widzę - wolałabym umrzeć i tego nie widzieć! Nie mieć tej świadomości, że są razem! I końca nie widać tego związku. Modliłam się, chodziłam tez na msze o uzdrowienie i uwolnienie, nawet nowennę pompejańską odmówiłam, trochę pomogło, ale mam teraz straszne zniechęcenie do życia, modlitwy. Nic mnie nie cieszy, momentami nawet żyć mi się nie chce, bo po co? Mam okropny dołek psychiczny , z którego nie mogę się wydostać! Boli mnie nadal to wszystko, choć czas mija, podobno czas leczy rany, tylko u mnie trzeba bardzo dużo tego czasu. Ostatnio zastawiam się czy nie powinnam tego zostawić, zejść całkowicie mężowi z drogi, przestać się odzywać , przestać wysyłać kartki świąteczne, życzenia urodzinowe i imieninowe. Dać mu całkowity spokój! Dziś popatrzyłam na fb bo chciałam zobaczyć czy mąż przypadkiem poczty internetowej nie zmienił,już dawno nie wchodziłam na jego stronę profilową, i popatrzyłam na ,,status związku"-nadal ma wpisane ,,to skomplikowane" ale dał już zdjęcie profilowe z tą dziewczyną,ona ma z nim zdjęcia profilowe, ale ,,status związku" nie wypełniony. Sama już nie wiem co mam myśleć , jak długo można się ,,pocieszać?" . Dziwi mnie to, że nie dał sobie statusu,, w związku" przecież i tak są razem już prawie 2 lata.Może i ja powinnam sobie zacząć żyć z kimś, skoro Bóg nie chce nas na nowo połączyć i moje modlitwy nic nie dają. Jestem na rozdrożu dróg i głęboko zastanawiam się , w którą stronę teraz pójść. Bardzo chcę mieć rodzinę i być szczęśliwą.

[ Dodano: 2012-05-06, 14:37 ]
Obecnie odmawiam 2 nowennę pompejańską, która idzie dość opornie, ale w innej intencji. Myślę jeszcze o jednej nowennie pompejańskiej, ostatniej w intencji mojego sakramentalnego małżeństwa, którą musiałabym zacząć 27 maja i skończyłabym dokładnie w 4 rocznicę ślubu tj.19 lipca
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-06, 19:18   

Anna Teresa napisał/a:
Nic mnie nie cieszy, momentami nawet żyć mi się nie chce, bo po co? Mam okropny dołek psychiczny , z którego nie mogę się wydostać!

Nie myśłałaś o jakiejś chceścijańskiej trapii, może czas poszukać pomocy również takiej, przy okazji zaczniesz trochę pracowac nad soba i tymi przyczynami waszego kryzysu , JAk siebie uzdrowisz to już połowa małżeństwa będzie uzdrowiona , a to juz dużo, Zapraszam tez na 12 kroków to tez pomaga stanąć na nogi i dowiedzieć się czego chcesz naprawdę.
 
     
Tolek52
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-06, 19:30   

Anno jesteś po rozwodzie to po co maltretujesz siebie oglądaniem zdjęć męża z tą drugą w internecie, czy takie masochistyczne podejście do czegoś dobrego prowadzi? Zastanów się jak się później czujesz czy miło i przyjemnie czy też okropnie?

Z tego co piszesz masz pierwsze objawy depresyjne. Nie pchaj się sama w depresję z tej czarnej dziury bardzo ciężko wyjść, zwłaszcza jak nie ma człowiek wsparcia. Zresztą poczytaj sobie na ten temat w internecie co piszą inni co w to (przepraszam za brzydkie określenie ale z niczym innym nie potrafię tego porównać) "gówno" wdepnęli. Osobiście nie życzę swojemu najgorszemu wrogowi aby zobaczył to "czarne słońce".

Mówisz, że modlitwa idzie ciężko to dobrze a nawet bardzo dobrze bo otrzymasz większe łaski. Święta Teresa z Kalkuty prawie całe życie miała ciemną noc, wiem że to marna pociecha porównanie do kogoś innego ale jak pomyślisz o niej to będzie Tobie może lżej się modlić. Wyobraź sobie ona miała tylko ręce gotowe do pracy a jakie wielkie dzieła stworzyła nawet nie miała pociechy od swojego UKOCHANEGO od naszego Pana Jezusa Chrystusa. Święty Jan od Krzyża przez 12 lat przeżywał noc ciemna, był zamknięty nawet przez swoich współbraci w ciemnej celi i co i napisał wspaniały wiersz o nocy ciemnej proszę przeczytaj

Śpiew duszy

1. W noc jedną pełną ciemności,
Udręczeniem miłości rozpalona,
O wzniosła szczęśliwości!
Wyszłam nie spostrzeżona,
Gdy chata moja była uciszona.

2. Bezpieczna pośród ciemności,
Przez tajemnicze schody osłoniona,
O wzniosła szczęśliwości!
W mroki ciemności, w ukrycie wtulona,
Gdy chata moja była uciszona.

3. W noc pełną szczęścia błogiego,
Pośród ciemności, gdzie mnie nikt nie dojrzał,
Jam nie widziała niczego,
Nie miałam wodza ni światła innego
Ponad ten ogień, co w sercu mym gorzał.

4. On mnie prowadził jasnością
Bezpieczniej niźli światło południowe,
Tam, gdzie mnie czekał z miłością,
Gdzie nikt nie stanął istnością,
O którym miałam przeczucie duchowe.

5. O nocy, coś prowadziła,
Nocy ty milsza nad jutrznię różaną!
O nocy, coś zjednoczyła
Miłego z ukochaną,
Ukochaną w Miłego przemienioną!

6. Na mojej piersi kwitnącej,
Którą dla Niego ustrzegłam w całości,
Zasypia w ciszy kojącej,
Wśród moich pieszczot szczodrości,
A wiatr od cedrów niesie pieśń miłości.

7. Rankiem, wśród wiatru,
Gdym Jego włosy w pęki rozplatała,
Prawica Jego pełna ukojenia
Szyję mą słodko opasała,
Żem zatonęła pośród zapomnienia.

8. Zostałam tak w zapomnieniu,
Twarz mą oparłam o Ukochanego.
Ustało wszystko w ukojeniu,
Troski żywota mojego
Skryły się wszystkie w lilij wonnym tchnieniu.

według jego szkiców rylcem na ścianie celi Salwador Dali namalował wspaniały obraz ukazujący Chrystusa z innej perspektywy.

Ciesz się siostro bo wielkie łaski przygotował dla Ciebie Pan miej ufność
 
     
Anna Teresa
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-06, 22:12   

Byłam kilka razy na terapii u psycholog, oprócz tego spotkania w Sycharze- coś tam pomogło nie powiem, chodziłam też na msze o uwolnienie i uzdrowienie, rozmowy z księżmi, ale widzę, że znów powraca to wszystko:/

[ Dodano: 2012-05-06, 23:23 ]
To,że weszłam znów na profil na fb mojego męża to chodziło mi głównie o zobaczenie czy ma ten sam adres e-mail podany w informacjach, bo coś mu wysłałam na pocztę poprzez e-mail. I nie przyszło mi potwierdzenie czy dostał, z resztą od jakiegoś czasu do czasu mu coś wysyłam, a on milczy. Ale myślę, że dostaje te wiadomości, tylko mi nie odpisuje. A to, że zobaczyłam ich zdjęcie to wyszło dlatego,że miał je ustawione,a wcześniej miał tylko swoje. A z nią już siedzi zanim rozwód był. Choć ona nie była główną przyczyną naszego nie dogadania się, ta panna pojawiła się w trakcie i doskonale wiedziała, że ma żonę. Z resztą dla mnie to dziecko(20lat) więc w głowie też nie wiele.Ale mojemu mężowi widocznie odpowiada skoro nadal to ciągnie:/ i ja zeszłam na dalszy plan
 
     
Kassia
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-07, 10:20   

Bardzo Ci współczuję. Nie dziwię się, że tak mocno to przeżywasz i poszukujesz wszelkich środków, które mogłyby pomóc. Twoje posty bardzo mnie zastanowiły, bo ujawniają emocje, które niestety są, przynajmniej dla mnie, destrukcyjne. Rozumiem Twój ból, rozpacz. Ale czy w to wszystko nie włącza się nienawiść i brak przebaczenia? Ja naprawdę mam ogromny problem z darowaniem uraz. Przypominam sobie wówczas modlitwę Ojcze nasz i słowa: "przebacz nam nasze winy, jako i my przebaczmy naszym winowajcom". Jak mogę prosić Boga o pomoc i odpuszczenie grzechów, skoro sama nie umiem wybaczyć? To tylko moje odczucia i nie jest to absolutnie ocena. Chciałabym pomóc, bo wiem, że czasami dane jest nam znosić wiele cierpień, czasami wydaje się, że ponad nasze siły. Mam wrażenie, że Bóg czasami do mnie przemawia przez cierpienie, wskazuje bym nie próbowała zmieniać całego świata dookoła mnie, tylko zaczęła od zmiany swojego wnętrza, przyjęcie postawy pokory, przyjęcia wszystkiego co mnie spotyka, dobrego i złego, bo taka jest wola Ojca.
Tak piękne przesłanie pozostawiła nam święta siostra Faustyna - zaufajmy Jezusowi. On nikogo nie odrzuca, nie zostawia bez ratunku. Obiecuję swoją modlitwę w Twojej intencji.
 
     
Anna Teresa
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-07, 18:09   

Hmm nienawiści do męża nie czuję, jest mi po prostu bardzo przykro, że tak rozeszły się nasze drogi i nigdy bym nie powiedziała, że tak się źle stanie z naszym małżeństwem. Jest to też związane z okultyzmem(moim, o którym mój mąż nie ma bladego pojęcia, chodziłam na karty dobre 10 lat, ale myślę że już uporałam się z tym,w co nawet nie wiem kiedy się uzależniłam). Ale długo by o tym pisać. Tak mam myśli destrukcyjne, czasem myślę że nie pasuje do tego świata, nie mam po co żyć, ani rodziny ani męża, wielka życiowa porażka do , której sama się przyczyniłam i choć próbuje to ratować i naprawić od dłuższego czasu to wydaje mi się , że stoję w miejscu. Ciągle rozdrapuje rany w swoim małżeństwie i nie mogę dać sobie spokój z tym, aby nie myśleć ,aby to zostawić, żeby dać też całkowity spokój mężowi, nie wysyłać nic kompletnie, ani życzeń na święta! Nie wiem, nie potrafię, nie chcę już do tego wracać, a i tak ciągle wracam, w szczególności gdy idę do domu, jestem w domu dopadają mnie doły psychiczne (choć mieszkam w innym domu niż jak mieszkałam, gdy byłam z mężem) Już mi niektóry powiedzieli daj sobie spokój z tym facetem, on nie jest już Twoim mężem, jesteś młoda, piękna, ułożysz sobie życie z kimś innym, nie masz dzieci itd. Fakt może i mają rację, ale nie do końca się zgodzę!Ja nie potrafię zapomnieć o moim mężu:/ chcę aby wrócił, ale jeżeli on nigdy nie wróci to zostanę sama jak palec, bez rodziny:/bez nikogo. Znajomi mi nie zastąpią rodziny.PS. Dziękuje bardzo Kasiu za wsparcie w modlitwie.
 
     
Tolek52
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-07, 18:39   

Anna Teresa napisał/a:
Już mi niektóry powiedzieli daj sobie spokój z tym facetem, on nie jest już Twoim mężem, jesteś młoda, piękna, ułożysz sobie życie z kimś innym, nie masz dzieci itd.


Czy aby na pewno nie jest twoim mężem?

A jak brzmiały słowa przysięgi małżeńskiej?

Na temat okultyzmu porozmawiaj z kapłanem szatan tak łatwo nie odpuszcza. Wszystkie doły psychiczne to jego dzieło w pewien sposób jesteś jego.

Będę wspierał modlitwą bo bardzo jej potrzebujesz.
 
     
Anna Teresa
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-07, 19:12   

No właśnie ja nadal traktuję go jako męża, choć nie jesteśmy razem i może już nigdy nie będziemy razem.Też mam w głowię przysięgę, do której nas nikt nie zmuszał, ale może ona nie jest już ważna dla męża? Nie wiem ciężko się cokolwiek dowiedzieć co on tak na prawdę myśli. Pomimo moich starań.A co do okultyzmu, to byłam na mszach o uzdrowienie i uwolnienie, w tą środę myślę jak dobrze pójdzie też iść na taką mszę, oprócz tego byłam u 2 księży egzorcystów, odzyskałam też to co ta kobieta miała ode mnie, i jak na razie jakoś mnie tak strasznie nie ciągnie, najgorzej było w tamtym roku, nie powiem o mało znów nie wylądowałam na kartach u wróżki, z resztą bardzo zżyłam się z tą kobietą, można powiedzieć , że w pewnym momencie zaczęłam ją nawet traktować jak swoją babcie, która zmarła (5 lat będzie już w lipcu). Również i Tobie Tolku 52 dziękuje za wsparcie modlitewne, choć nawet nie wiem jak masz na imię.
 
     
Tolek52
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-07, 19:51   

Anno pamiętaj jak sama piszesz jesteś uzależniona od kart z każdym nałogiem jest tak samo. Uzależnienie jest przede wszystkim w Twoim umyśle im więcej będziesz myślała o tym tym szybciej popłyniesz w nałóg. Traktuj w dalszym ciągu swojego męża jak męża, który wyjechał gdzieś daleko i lada dzień powróci oczekuj go nie martwiąc się, że coś się jemu stanie bądź ufna a to dla Ciebie:

http://www.youtube.com/watch?v=otcTOuLySRU

Życzę abyś była tą kobietą a twój mąż tym mężczyzną.
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-07, 21:10   

Tolek, dziękuję za tę piosenkę. Ona BRZMI :mrgreen:
 
     
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-08, 08:13   

Anna Teresa napisał/a:
Jestem na rozdrożu dróg i głęboko zastanawiam się , w którą stronę teraz pójść.

sa takie słowa piosenki:


.........Jak anioła głos, usyszałem ją.
Powiedziała patrz, tak to On.
Na roztaju dróg, stoi dobry Bóg,
On wskaże ci drogę............

pozdrawiam :mrgreen:
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-08, 09:36   

Norbert1 napisał/a:
On wskaże ci drogę............

Albo http://www.youtube.com/watch?v=zfusL3xTKn4
 
     
Kassia
[Usunięty]

  Wysłany: 2012-05-08, 19:20   

Elżbieto, utrafiłaś w moje serce;-) Akurat przed wejściem na ten wątek słuchałam tej piosenki na youtube, a potem z ciekawości kliknęłam na ten link... i leci to samo :mrgreen:
Czyli dobrze wybrałam ;-)
Anno Tereso, bardzo poruszyła mnie Twoja wypowiedź. Nie zgadzaj się z ludźmi, którzy proponują Ci łatwe i przyjemne życie, kolejny związek i niby-szczęście. U boku nowego mężczyzny, a nie w samotności. Wielokrotnie przekonałam się, że łatwe drogi prowadzą tylko w dół... Ja mogę powiedzieć, mam łatwiejszą sytuację. Mały kryzys, ale mąż fizycznie jeszcze jest w domu. Wierzę jednak, że nic nie dzieje się w naszym życiu z przypadku. Myślę o tym, jako czasie oczyszczenia. Nie mogę być letnia w wierze w Pana Boga, i jak nie spełni moich próśb, odwrócić się do niego plecami. Jeśli taka wyboista ma być moja droga, będą nią kroczyć. Masz rację co do samotności. Mam 28 lat, nie mamy jeszcze dzieci. Ale nie dam złemu wykorzystywać mojego strachu przed samotnością. Bo ani Ty, ani ja nie jesteśmy samotne, nawet jak wszyscy nas opuszczą. Bo On zawsze z nami zostanie i będzie nas kochał. Ja się nie dam :mrgreen:
I trzymam kciuki także za Ciebie ;-) Jutro rano idę na mszę, ofiarowuję swoją modlitwę na niej także w Twojej intencji. Jestem słaba, ale któż mnie umocni jak nie On?
Nie poddajmy się ;-)
 
     
Anna Teresa
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-08, 20:22   

Napiszę jak będę mogła ,bo na razie pewne sprawy mi się bardzo komplikują, nie wiem może przez tą nowennę pompejańską co odmawiam, mam spore utrudnienia:/. Napiszę coś więcej na dniach.

[ Dodano: 2012-05-12, 10:58 ]
Tolku tej piosenki akurat nie znałam, resztę piosenek znam. Słowa piosenki
.........Jak anioła głos, usyszałem ją.
Powiedziała patrz, tak to On.
Na roztaju dróg, stoi dobry Bóg,
On wskaże ci drogę............
są trafione w sedno, niby tyle razy słyszałam tą piosenkę, ale jakoś tak oo. Dopiero teraz zobaczyłam ją z innej strony, tzn.słowa.
Co do uzależnienia co do kart hmm to wiem, że byłam uzależniona, obecnie nie chodzę już 10 miesięcy i mam nadzieję, że moja noga więcej tam nie postanie u tej wróżki, z którą byłam bardzo zżyta. Więcej tego zła wyszło z tych kart niż dobrego!Teraz na to inaczej patrze , ale nie powiem kosztowało mnie to sporo wysiłku. Jak mnie ciągło, żeby tam do tej kobiety pójść na karty, to robiłam coś takiego jak mi jeden ksiądz egzorcysta powiedział: JEZU UFAM TOBIE ! 3 RAZY mówię w myślach, lub słowami i jakoś to przechodzi:D. dziękuje wszystkim za modlitwę, Kasiu dziękuję za Twoje wsparcie, widzę , że jesteśmy w tym samym wieku, ja też za kilka miesięcy kończę 28 lat, też dzieci nie mamy. Ostatnio muszę przyznać jest lepiej, czuję się już psychicznie lepiej, wiem, że to na pewno dzięki modlitwie, sytuacja małżeńska jest bez zmian, ale na razie to zostawiam- niech Maryja się tym zajmie, to co mogłam zrobiłam. Jutro kończę drugą nowennę pompejańską.Ale w innej sprawie, w której ostatnio miałam bardzo duże utrudnienia:/ ale dzięki modlitwie udało się wyjść na prostą, jeszcze bliscy znajomi się modlili tak więc wsparcie modlitewne było:D i na szczęście zdarzył się CUD, bo inaczej tego nie mogę nazwać, normalnie nie było by to raczej realne.

[ Dodano: 2012-05-12, 11:02 ]
Choć jeszcze sprawa nie jest do końca zakończona,ale sądzę, że uda mi się wszystko tak jak chcę, tylko kwestia czasu.Ale poczekam cierpliwie.Modlitwy też sobie nie odpuszczę:D bo daje ona bardzo wiele.

[ Dodano: 2012-05-12, 11:11 ]
Mi się ta piosenka bardzo podoba, mogła bym ją słuchać na okrągło:D

http://www.youtube.com/wa...feature=related
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 8