Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Morze łez
Autor Wiadomość
salvia
[Usunięty]

  Wysłany: 2013-11-06, 22:00   Morze łez

Znalazłam was przypadkowo , a może tak miało być , nic przecież nie dzieje się bez przyczyny . Gdyby nie wy i wasze historie pełne bólu , zagubienia , żalu , ale też piękne świadectwa pełne miłości , wybaczenie , pewnie nadal bym chlipała w poduszkę .Trudno jest opisać swoje życie w paru słowach , postaram się więc nakreślić wam swoją sytuację w miarę klarowny sposób.
Poznałam chłopaka szybko zamieszkaliśmy razem,ale już po paru miesiącach wiedziałam że to nie jest odpowiedni facet dla mnie i nie ma sensu budować z nim przyszłości . Już miałam powiedzieć koniec kiedy.... jestem w ciąży ...strach przerażenie , niepewność ...przecież miało być tak pięknie miałam dopiero 21 lat , miałam się bawić , zdobywać świat
, praca , własne pieniądze , dopiero zaczynam ....Nie odeszłam przecież nie mogłam zrobić swojemu dziecku tego aby nie miało pełnej rodziny ( co za rozumowanie trzeba było go zostawić i nie dopuścić do tego wszystkiego )Już w czasie ciąży byłam poniżana , szturchana , bita , nawet miałam nóż przyłożony do gardła ..Strach ...strach...strach.. ból .. przerażenie . Ciężko było , kiedy urodziło się dziecko nic nie uległo zmianie , ale czego się spodziewałam ... z wesołej pełnej wigoru dziewczyny z marzeniami stałam się zamknięta i lękliwa , nawet nie potrafiłam swojemu rozmówcy spojrzeć prosto w oczy , bo myślałam że zaraz oberwę ..pojawiła się kobieta wybaczyłam jedną zdradę ...potem dowiedziałam się o kolejnej przygodzie powiedziałam dość i wystawiła walizki ..... skąd taka siła nie wiem chyba Bóg mnie uratował ....Było ciężko zostałam z malutkim dzieckiem sama na garnuszku mamy i siostry , ciężko było finansowo i psychicznie ....ale jak mówią Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy ... nie mineło dwa miesiące chłopak ten po alkoch. i narkotykach spowodował wypadek samochodowy , zginęły dwie osoby ..zwiał ze szpitala... sprawa nagłośniona medialnie ..policja co chwila w moim domu koszmar przecież ja się z nim rozstałam... koszmar , wstyd , rozpacz że moje dziecko ma ojca mordercę ...w końcu go złapali..zaczęłam się powoli podnosić z kolan , nie było to łatwe ... ale znalazłam w sobie dużo siły , zaczęłam żyć spokojnie z uśmiechem bez strachu uwolniona jak gołąb z klatki .... chodziłam z dzieckiem na niedzielne msze prosiłam Boga o miłość o jeszcze jedną szanse bycia szczęśliwym byłam gotowa zaczęć wszystko od początku , byłam gotowa na nowy związek ...minęło trochę czasu .. i spotkałam jego dobry , kulturalny , ciepły , wykształcony , akceptujący mnie i moje dziecko ..czego pragnąć więcej szczęście ...chciał ze mną stworzyć rodzinę ...zamieszkaliśmy razem nie zawsze było kolorowo jak to pod wspólnym dachem , obydwoje nie mamy łatwych charakterków , ja zamknięta w sobie , czasami wybuchowa , troszkę złośliwa ( ale tak z humorem) jak to każda babka , on idealista troszkę zadufany w sobie ( mąż twierdzi , że to jest znanie swojej wartości ) może ma rację nie zastanawiałam się kochałam i godziłam się na wady , ja też nie jestem doskonała ..ale byliśmy ... zdecydowaliśmy się że ja będę dalej się uczyć , aby nam było lepiej... szczerze ja wolałam być raczej tzw kurą domową dzieci obiadki , dom ..ale podjęłam wyzwanie dwa lata ciężkiego kierunku , szczególnie jeśli ktoś ma przerwę w nauce sporą , ale uczyłam się dla niego aby był ze mnie dumny aby zobaczył jak bardzo na nas mi zależy ...on musiał pracować na cały dom po 12 h dziennie ja uczyłam się i zajmowałam domem ( w pełnym tego słowa znaczeniu) ...więc ja się uczyłam on pracował ..dałam radę zdałam egzamin ..w między czasie poprosił mnie o rękę...kocham go chcę z nim być to ten jedyny jestem szczęśliwa , szczęśliwa , szczęśliwa ..pobraliśmy się w święta Bożego narodzenia , było cudownie ..zamieszkaliśmy na swoim ,ciasne ale własne... proza życie praca dom , dom praca ..codzienność . Jeszcze musiałam tylko odbyć staż , potem stała praca i dziecko tak pragnęłam mieć jeszcze dziecko ..złożyłam sprawę do sądu o pozbawienie władzy rodzicielskiej ojca mojego dziecka , chciała aby on adoptował nasze dziecko myślałam że on tego chce ...sprawa ciągnie się już drugi rok ale jest na dobrej drodze ... Mąż założył firmę , zaczął ją rozkręcać , udało się nowy samochód , nowy telefon , nowi znajomi i.... dowiedziałam się że jestem w kryzysie napisał mi sms że ma dość parodii naszego małżeństwa ..ale dlaczego, ale co się stało..rozpacz ból , rozmowy , coraz częstsze jego wyjazdy tzw ucieczka z domu i morze łez i jego zacięta twarz .......że sześć lat prze które byliśmy były do niczego , żadnego miłego wspomnienia , że nie rozmawiałam , że nie przytulałam , że coś tam powiedziałam ja nawet konkretnych sytuacji nie pamiętałam ( mógł mi powiedzieć wtedy wszystko )że jak mu przysięgałam przed ołtarzem to było to nieszczere.. że on się starał bardzo starał o ten związek walczył , a teraz to on ma pustkę emocjonalną i on jest teraz nastawiony na siebie i na własna samorealizację i on już nie potrafi nic ratować ...wyprowadził się prosiłam , błagałam nie odchodż na odległość nic nie da rady się ratować . Jesteśmy małżeństwem przysięgaliśmy nie tylko na dobre ale też na takie chwile Morze łez ..decyzja podjęta nieodwołalnie ...i kolejny cios ... pozew rozwodowy ..i co w pozwie , że nie współżyjemy , że ja nie chcę mieć dzieci , a on bardzo tego pragnie , ze różnica charakterów..moja odpowiedż , ze kocham i się nie zgadzam .. nie zgadzam się pozostaje wierna przysiędze małżeńskiej ...Mój mąż pochodzi z bardzo katolickiej rodziny , sam swoimi wartościami się zawsze szczycił Bóg.... jakie to są wartości zastanawiam się bardzo... zmienił się nie do poznania .. nie ma rozmowy żadnej jest surowy , oschły , zimny ...dzwoniłam wielokrotnie do jego mamy rozmawiałyśmy dużo , zawsze była mi bardzo bliska i co milczy ..ja już nie dzwonie ...to mnie bardzo boli jak można tak w jednej sekundzie odwrócić się od drugiej osoby ...napisałam list do jego rodziców wydaje mi się że bardzo szczery i ciepły , zadałam w nim parę pytań ( te pytania powinien zadać mój mąż ) i co zero reakcji nie istnieję ... i jeszcze w tym wszystkim dziecko ..patrzeć w oczy dziecku i usłyszeć pytanie dlaczego nas nikt nie chce ? dlaczego nas nikt nie kocha? i morze łez ... nie życzę nikomu odpowiadać na te pytania ...pozostaje tylko nadzieja i wiara że bóg mnie nie zostawi . Noszę ten swój krzyż na ramieniu , czasami mam wrażenie że są one dwa na każde ramię jeden ... jest ciężki i nie wiem czy dam radę , ale mówię sobie kogo pan miłuje tego krzyżuje . Czy mąż pozostanie wierny przysiędze nie wiem , bardzo tego pragnę . zły siedzi mu na ramieniu szepcze a gdzie jest ten chłopak dobry , ciepły uśmiechnięty Dlaczego muszę zaczynać od nowa kocham mojego męża i nie wyobrażam sobie życia bez niego ratuję to małżeństwo ale po ludzku nie daję już rady pozostawiam wszystko w rękach Boga ...tak w wielkim skrócie ..... może wy umiecie wyjaśnić dlaczego tak się stało ja nie rozumiem ... wspierajcie modlitwą nasze małżeństwo...
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-07, 08:11   

Witaj, Salvio u nas na forum, i powiem Ci, że dobrze trafiłaś :-)
Na Twoje pytanie zadane na końcu postu - jakoś od razu pcha mi się świeżo wyadana książka Sycharki Ani: http://www.wydawnictwofides.pl/autor,15.html
A w następnej kolejności do odsłuchania nasze rekolekcje, a zwłaszcza te z wiosny tego roku o przysiędze małżeńskiej: http://archive.org/details/przysiega-malzenska
I jeszcze reportaż: https://archive.org/details/TwojaObraczkaJestWartaWszystko
Czy masz gdzieś w pobliżu Ognisko Sycharu?
Pozdrawiam :-)
 
     
katalotka72
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-07, 08:28   

salvia napisał/a:
Mój mąż pochodzi z bardzo katolickiej rodziny , sam swoimi wartościami się zawsze szczycił Bóg.... jakie to są wartości zastanawiam się bardzo...


wlasnie chcialam o to zapytac, o te wartosci - gdzie byly jak mieszkaliscie przed slubem ??
wartosci na pokaz ?? bo co ludzie powiedza ?? a w realu nic zupelnie

a calej sytuacji Ci wspolczuje i domyslam sie jak bardzo Ci ciezko.....
 
     
annezcka
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-07, 10:22   

czy autorka książi pisała tutaj pod jakims nickiem?
 
     
katalotka72
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-07, 10:35   

annezcka napisał/a:
czy autorka książi pisała tutaj pod jakims nickiem?

nick Jedna
 
     
Anita11
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-07, 14:20   

Salvio
ogromny ból bije z Twojej wypowiedzi.Mi ktoś kiedys powiedział: Kiedy cierpisz Jezus cierpi razem z Tobą,kiedy płaczesz On płacze razem z Tobą. Nie stoi daleko pociągając za sznurki naszego przeznaczenia. to nie tak.On cierpi,poniewaz Cie to spotkało.Twój mąż jest wlnym człowiekiem,coś tam sie w nim dzieje i na pewno słucha złych natchnień,powoduje nim egoizm. Oddaj Jezusowi swoje rany.Wiele przeszłaś i pewnie myslałaś ze Twoje dziecko będzie miało w koncu ojca.Wierzę ,że Jezus jakoś czuwa i mimo tej tragedii nie załamuj się,jeszcze może wszystko póść ku dobremu. A zamartwianie się tylko odbiera Ci siły,daj wam trochę czasu na oswojenie tej sytuacji.Próbowałaś wyjaśniać i nic to nie dało? Odpuść i ciesz sie z wielu iinych radości które niesie życie. Fakt to trudne odpowiadać dziecku na takie pytania. Ja tez tego doświadczam i serce mi pęka.
Życie jest takie krótkie,nie traćmy go tylko na rozpamiętywanie dlaczego nasi mężowie to albo tamto. Przychodzi taki moment kiedy juz nic nie moge zrobić,reszta należy do drugiej strony.Ma prawo wybrać dobro albo zło. Na pewno za to kiedys odpowie,ale to nie o to chodzi.Chodzi o to żebym sobie mogła spojrzec w oczy patrząc w lustro: owszem nie jestem ideałem ale tyle z siebie dałam,dotrzymuje przysięgi i nawet jak muszę iśc samotnie swoją droga to nawet wtedy nie trace zasad.
Upadam,podnosze sie i tak w kółko.Masz moja modlitwę.
 
     
Anka-Hanka
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-07, 20:14   

Jeżeli kogoś się kocha, to ciężko zrozumieć dlaczego odchodzi. Ja do tej pory nie umiem zrozumieć dlaczego. Ktoś niby Ciebie kocha, a za chwilę jest zimny i nic go nie obchodzisz. Znam to z własnej autopsji. Dowiedziałam się, że miłość , wierność, zaufanie i uczciwość małżeńska to za mało. Mnie mąż pozostawił niespełna rok po usunięciu złośliwego guza piersi. Teraz usłyszałam, że nie wie czy będzie w stanie nawiązać relacje z dziećmi ( nie kontaktuje się z nimi). A mnie czeka kolejny zabieg. Podobno po burzy przychodzi słońce. Może i nam ono zaświeci. Tego Tobie i sobie życzę. A łez mamy dużo i na pewno jeszcze nie jedną wylejemy.
 
     
salvia
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-07, 22:19   

Bardzo wam dziękuję za pochyleniem się nad moimi problemami , nadal nie rozumiem dzisiaj znowu pyskówka sms , pisze do mnie ktoś kogo kocham a ogromny jad wypływa z tych słów . Boże gdzie jest mój mąż ? pytanie które w głowie cały czas mi brzmi ..... rozpacz , rozdarte serce tak bardzo boli Nirwanna napewno tam zajrzę dziękuję :-) Katalotka wartości on chyba nie ma żadnych, prócz mamony napisałam mu dzisiaj że bardzo nisko upada i sięga już dna a drabiny do wyjścia z dna nie kupi za pieniądze Anita gdy czytałam twoją wiadomość łzy same napływały do oczu bardzo ciepłe słowa :-) Anka-Hanka tak ciężko jest zrozumieć to jest najtrudniejsze , współczuje ci bardzo twojej sytuacji myślę że jest o wiele trudniejsza bo jesteś chora i cały czas martwisz się czy wszystko będzie ok ale pamiętaj masz dla kogo żyć :-D dla siebie dla dzieci , może ci psełdo mężowie nie zasługują na naszą miłość ....... liczy się dla nich
forsa , samochód , internet , piwo , telefon i własna osoba w całej okazałości ...
 
     
Anka-Hanka
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-08, 08:43   

Chęć zysku, posiadania opanowała ich umysły. Ja też niejednokrotnie powtarzam, że to nie jest mój mąż, bo on tak się nie zachowywał. Gdy mieliśmy mało to było dobrze. Bo mieliśmy siebie, rodzinę. Potem mąż pokochał pieniądze i pomocną koleżankę z pracy. Teraz dla niej zostawił dzieci, a podobno odszedł tylko ode mnie. Nie mogę liczyć na jego pomoc, najgorsze że dzieci też nie mogą na nią liczyć. Podobno wierzy w Boga. Ciekawe w jakiego.
 
     
salvia
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-08, 22:35   

Haniu mój mąż też szczyci się swoją wiarą , a ja mam wrażenie że jest tak próżny i pyszny że sukces i pieniądze przysłoniły mu prawdziwe wartości , dzisiaj np. tydzień temu poprosiłam go aby zajął się dzieckiem bo muszę wyjechać , chciałam pojechać do częstochowy na spotkania , miałam już wszystko nagrane a on dzisiaj pisze rano czy weekend z kochankiem aktualny .....poprostu jakbym obuchem w głowę dostała ..... prosiłam ale on już miał w swojej głowie że się nie zgadza , ale mógł powiedzieć mi wcześniej , ale zły musiał zadziałać taka jego rola .....więc kolejna pyskówka smsowa że jestem nieszczera , że zpiep........ mu życie , że on jest upokorzony , zgnojony .......on to on mnie porzucił nie zdecydował się na ratowanie ... mam ochotę spakować walizkę i wyjechać ale nie jestem sama mam dziecko ... zmienienie życia w chwile nie jest takie proste .... przecież muszę mieć pracę , muszę mieć gdzie mieszkać , musi dziecko gdzieś chodzić do szkoły ..... nie wiem czy jest mnie stać na wynajęcie mieszkania , mogę tylko liczyć na siebie .... czy dam radę się podnieść .... teraz mieszkam w jego mieszkaniu ale w każdej chwili może mi powiedzieć dowidzenia bogatemu wszystko wolno przecież i co wtedy pod most mam iść może sama bym poszła ale z dzieckiem .... a najbardziej jestem zdruzgotana tym że tak mnie traktuje z nienawiścią ogromną ...czy go to wszystko boli ... myślę że myśli że ma plan na życie ...jemu jest łatwo bo nie ma żadnej odpowiedzialności za drugą osobę taki niebieski ptak.... myślę że nic nie ginie w naturze a twój mąż z nową panią ...myślisz że są szczęśliwi ... może to tylko pozory wkońcu wyjdą wszystkie jego wady i przyzwyczajenia jeżeli jest panienka młodsza od niego to nie wytrzyma będzie miała inne priorytety a on będzie się starał z każdej strony aby ją zadowolić ..... nie da rady i niespodziewanie potraktuje go tak samo jak on ciebie i twoje dzieci i wtedy poczuje ból i rozszarpane serce tak jak ty i twoje dzieciaczki , jak już pisałam wcześniej bóg nierychliwy ale sprawiedliwy nie da się zbudować własnego szczęścia na nieszczęściu innych osób :-)
 
     
Anita11
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-08, 23:52   

Salvio

Jak będziemy tak na to patrzyły ,że nie mamy wyjścia,nie stac nas na mieszkanie i jak tu teraz żyć to strach będzie nami rządził. Mnie tez takie myśli dopadają. Ale może na początek nie trzeba się z pompą wyprowadzać tylko własnie wyjechac sobie na weekend,do bliskiej osoby,do Czestochowy ,na rekolekcje,polecam Myślibórz :siostry Jezusa Miłosiernego. Wchodzi człowiek do kaplicy a tam wieeeeeelki obraz Jezusa Miłosiernego,cisza,jesteś Ty i Bóg.
Jeśli chodzi o dziecko to może lepiej jesli nim się zajmie Twoja mama,może przyjaciółka,siostra. Masz kogos bliskiego komu ufasz?
Mąż nie chce? Jego strata i pewnie daje Ci kłody pod nogi specjalnie żebys nigdzie nie wyjeżdzała. A Ty się nie daj,niech sobie gada o kochankach i sam sie nakręca.
Mnie tez przeraża zmiana szkoły córce i masa innych problemów. Dziś wieczorem składam to w Sercu Jezusa ,to mnie przerasta,niech On sie tym zajmie. dam sobie czas,nie jestem superzaradną osobą,nie mam pracy bo wolałam byc przy córce i nie żałuję. Ufam że jeśłi będzie trzeba Bóg da mi siły,czy mój maz coś w sobie zmieni czy tez będę musiała żyć sama to Bóg mnie nie zostawi. Dobra wiadomość:jestesmy otoczenie pełnia prawdziwej miłości. jesteśmy kochani,teraz,dzisiaj,jesteśmy warci kochania nawet jeśli mąż ,żona są zaślepieni i odchodzą to Miłośc Boga pozwala trwać.
Jeszcze listopad i znów czuje codziennie przygnębienie,jakis strach ściska mnie za gardło ale przeciez Bóg mnie kocha,co może odmienić tę sytuację? Nic

[ Dodano: 2013-11-08, 23:53 ]
tzn nic nie zmieni faktu że Bóg mnie kocha i Was wszystkich kochani :)
 
     
Anka-Hanka
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-09, 13:20   

Ja też niejednokrotnie miałam ochotę wyjść z domu i nie wrócić. Ale tego nie zrobiłam, bo dzieci. Też nie wiem co czeka mnie jutro z jego strony. Nie ufam jego zapewnieniom. Już nie raz mnie też okłamał. Tak jak u Ciebie. Obiecał pomóc i nic. Obiecał porozmawiać i nic. Bo ja tylko od niego czegoś chciałam, a kochanka nic. Dla niego rodzina to nic. Tacy są faceci. Praca jest ważna, daje mi poczucie niezależności. Jest odskocznią od moich problemów. Słusznie radzi Ci Anita 11, proś innych, nie jego. Wiem, że to jest trudne. Ja też musiałam nauczyć się prosić obcych ludzi, którzy dzięki temu stali się mi bliscy. Ostatnio też spytałam się znajomej, czy jak zdecyduję się na operację to mnie zawiezie i odbierze ze szpitala. Usłyszałam, że nawet odwiedzi. Wiem, że chciałybyśmy aby to byli nasi mężowie, ale oni tego nie chcą. A siłą ich nie zmusimy. Ja żebrać u niego o pomoc nie będę. Trudno. O jedno go prosiłam, aby nawiązał kontakt z dziećmi. Cisza. Wiem jednak, że moi znajomi im pomogą tak jak mi. W końcu w szpitalu teraz długo nie trzymają. Wiem już coś o tym :-) . A czy Bóg sprawiedliwy? Na razie to jemu jest dobrze, a ja walczę o każdy dzień.
 
     
salvia
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-09, 14:25   

Anito raczej nie paraliżuje mnie strach , paraliżuje mnie natomiast przejście z wielkiej miłości do wielkiej nienawiści i postawa mojego męża tego wierzącego w Boga . Mój mąż w poniedziałek wybiera się na manifestację 11 listopada na pewno stanie w pierwszym rzędzie i będzie krzyczał Bóg , Honor , Ojczyzna zastanawiam się ilu ludzi stoi razem z nim i w zakłamaniu własnym wykrzykuje słowa a w sercu samo zło , ilu jest takich wierzących na pokaz ...... Haniu podjęłam decyzję że nie będe się wogóle odzywać tzn dzwonić pisać za dużo nerwów mnie to kosztuje a na kolejne obrzucanie kłamstwami nie mam ochoty , tak jak pisałam wcześniej twoja sytuacja jest o wiele trudniejsza od mojej ...... ja odmawiam nowenne pompejską już chyba 32 dzień przynosi mi to ukojenie i wyciszenie jest balsamem dla mojej duszy chociaż czasami trudno jest mi sie skupić .... i gdzieś w głowie słyszę dasz radę , musisz wyjechać zacząć wszystko od początku może kiedyś usłyszę od niego że tęskni , że mnie kocha ..... nie wiem czemu ale słyszę zacznij w trojmieście tam jest twoje miejsce ... szaleństwo bo to drugi koniec polski :mrgreen: Jezu ufam tobie powtarzam .....
 
     
bosonia
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-09, 15:34   

Dziewczyny! nie pisać, nie prosić, nie błagać o miłośc, o czułość! Trzeba przyjąć do wiadomości, że jak on tyle razy mówi ,że nie kocha to tak jest.! I to jest chyba najboleśniejsze w tym wszystkim, bo jak to jest możliwe, że nasz ukochany prawie z dnia na dzień tak się zmienia !? Ja cały czas nie mogę sobie tego logicznie wytłumaczyć. Czemu ja mimo wszystkich tych niesnasek i trudności kocham nadal a on nie ?Od czego to zależy? Czy ktoś jest w stanie na to odpowiedzieć? Czy zachodzą jakieś zmiany w mózgu, czy po prostu on zawsze taki był, tylko nikt tego nie widział? Mnie się wydaje ,że tak jęcząc im nad głowami, to jesteśmy dla nich jak te komary uprzykrzone... :cry:
Ostatnio zmieniony przez bosonia 2013-11-09, 16:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9