Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
NOWENNA POMPEJAŃSKA - NOWENNA NIE DO ODPARCIA
Autor Wiadomość
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-23, 23:18   

Wiolko, wspaniale, że odmawiasz Nowennę Pompejańską. Gratuluję Ci wytrwałości w modlitwie i tego, że doszłaś do jej cudownego końca.
Wierzę i życzę Ci tego, że Pan Bóg i Matka Boża wysłuchają Twoje błagania.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-23, 23:38   

Ja też odmawiałam Nowennę Pompejańską ( 2 razy )i pokładałam w niej ogromne nadzieje. Zaskakujący jednak dla mnie był wynik tej modlitwy, bo choc prosiłam o pomoc w sprawie rozwiązania wielce dla mnie ważnej kwestii to otrzymałam inną odpowiedź:
" Proś o co chcesz, ale najpierw Ty" czyli wszystkie sprawy odłóż najpierw Ty, Twoje nawrócenie, uzdrowienie, umocnienie, a dopiero reszta. I tak się dzieje. Maryja uprosiła u Jezusa najpierw dla mnie wszystkie potrzebne łaski, abym zaczęła funkcjonować jak człowiek, a nie jego namiastka. Wciąż ten proces trwa, ale powoli zaczynam dostrzegać,że i inne sprawy, nawet te których nie zauważałam, Mateńka objęła swoim patronatem i prowadzi. Czasem dziwnie, czasem zabawnie (np. na poprawienie humoru zaproszono mnie do chóru w kościele, który ma posługiwac przy modlitwach o uzdrowienie wewnętrzne- wcale nie wydaje mi się że dobrze śpiewam, ale Pan Bóg cierpliwy i wyrozumiały, więc mnie nauczy :lol: ), czasem mnie zaskakuje swoją przenikliwością, ochrania mnie wielce skutecznie przed wieloma nieszczęściami, choć rykoszetem nie raz mi się oberwie. :-)
Przyjdzie czas to moja pierwotna intencja też zaistnieje w docześności, ale w odpowiednim czasie. :mrgreen:
 
     
Wiolka
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-23, 23:53   

Dziękuję bardzo za Twoje słowo.
Ufam Bogu i Matce Kochanej, która mnie zawsze wysłuchiwała bo tą nowennę odmawiam już chyba 7 raz. Prosiłam w różnych intencjach i Matka Boża pomagała mi, ale dopiero teraz modlę się o coś co stało się moim strasznym cierpieniem. Czuję teraz, że jeśli dosłownie nie będzie wysłuchana moja intencja to i tak zmieniłam się bardzo. Mój mąż powiedział mi 11 września, że pokochał inną kobietę i odszedł do niej. Moja rozpacz była ogromna nie mogłam w to uwierzyć. Teraz widzę, że to co się stało pozwoliło mi zobaczyć siebie od wewnątrz. Uważałam siebie za bardzo wierzącą i inni też mnie tak postrzegali, ale dopiero to doświadczenie ten straszny ból, rozpacz, pokazuje mi moją słabość i nędzę. Ja sama nic nie mogę zrobić. Zaczęłam dopiero teraz tak naprawdę rozmawiać z Jezusem i dopiero teraz zaczynam rozumieć co znaczy modlitwa. Oddaje całkowicie się w ręce Boga i proszę żeby mnie prowadził i dał zrozumienie w jakim celu to się dzieje. Czytam pismo św gdzie na każdym kroku Pan mi obiecuje pomoc. Dał mi Pan czas na zbliżenie się do niego i poznanie co znaczy prawdziwa wiara. Proszę Go aby mnie codziennie prowadził i kiedy uzna, że już czas nawróci mojego męża i połączy nas na nowo. A my oboje podziękujemy mu za to.
Wiem, że Matka Boża mnie wysłucha tak żeby było to z pożytkiem dla zbawienia mego i mego męża.
Wiola
 
     
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 00:15   

Wiolu, dziękuję za Twoją wypowiedź, gdyż jest ona niezwykle piękna i szczera. Jestem pełna też uznania dla Ciebie, że pomimo tego, co uczynił Twój mąż i co od niego usłyszałas, modlisz się o jego nawrócenie i o to, byście nadal byli razem. Wg mojego ludzkiego rozumowania sądzę, że Pan wysłucha Twoje prośby, bo po prostu jesteś wielka!
Po tym co od Ciebie tutaj przeczytałam widzę, że jestem bardzo słaba i jestem egoistką... Bo modlę się o powrót mojego męża dla mnie, dla mojego dobra. Niby dla nas obojga oczywiście i dla naszego wspólnego szczęścia, ale jest to jednak wielce egoistyczne pragnienie, gdyż byłam z moim mężem zawsze niezmiernie szczęśliwa, więc jego powrót z tym wielkim szczęściem mi się kojarzy...
Powinnam jednakwięcej z siebie dać. Wydawało mi się, że jestem już na dobrej drodze (zamiar odejścia od Tarota i magii, a także wybaczenie i to wyrażone wprost mojej kuzynce), ale wciąż jestem na zakręcie. Wychodzę do tych dwóch celów i wracam do punktu wyjścia. Dziś miałam np. tak, że o mały włos, a pozbyłabym się ostatniej talii tarota. Może góra pół godziny później jednak moja koleżanka (Tarocistka i astrolog) zaproponowała mi otwarcie naszego wspólnego Gabinetu i podział zysków na pół... Dla mnie, osoby obecnie mającej ogromnie ciężką sytuację zdrowotną, życiową i finansową to wielka szansa na przychód. Ale dziwi mnie, że ta propozycja koleżanki pojawiła się właśnie dziś- akurat gdy byłam pół godziny wcześniej gotowa do pozbycia się ostatniej talii Tarota...
Czyli pomimo, że odmawiam już część dziękczynną NP, wiele jeszcze pracy przede mną. I to pracy wewnętrznej, której czuję, ze Pan Bóg ode mnie oczekuje.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 00:58   

nagarek napisał/a:
Dziś miałam np. tak, że o mały włos, a pozbyłabym się ostatniej talii tarota. Może góra pół godziny później jednak moja koleżanka (Tarocistka i astrolog) zaproponowała mi otwarcie naszego wspólnego Gabinetu i podział zysków na pół... Dla mnie, osoby obecnie mającej ogromnie ciężką sytuację zdrowotną, życiową i finansową to wielka szansa na przychód. Ale dziwi mnie, że ta propozycja koleżanki pojawiła się właśnie dziś-

A mnie zupełnie nie dziwi ta sytuacja. Jest bardzo wiele świadectw byłych okultystów, które zawierają ten element kuszenia poprzez niegodziwą mamonę czyli aspekt materialny. ( zwłaszcza w chwili gdy decydują czy chcą się nawrócić czy pozostać w niewoli złego)
"Karą " diabelską za wymówienie sie od pokusy jest często krótkotrwała bieda lub inne dotkliwe kłopoty finansowe. Jednak ufność Jezusowi i Maryi kończy te kłopoty i otwiera nowe perspektywy uczciwego zarobku.

Ponadto masz w tej chwili i drugie poważne kuszenie do pokonania-zostawisz karty i zachowasz znajomość z tą tarocistką, czy przetniesz to związanie i wyrzucisz karty, a znajomość zakończysz opowiadając się za Jezusem i Jego nauką.

Zachęcam Cię do przemyslenia tych słów:
(10) Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.
(11) Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?
(12) Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
(13) żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie.
(14) Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego.
(15) Powiedział więc do nich: To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych.
(16) Aż do Jana sięgało Prawo i Prorocy; odtąd głosi się Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, i każdy gwałtem wdziera się do niego.

(Ew. Łukasza 16:10-16, Biblia Tysiąclecia)
 
     
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 01:39   

Kingo, to nie jest jednak taka prosta sprawa. Mamona mamoną, ale każdy z nas musi mieć środki na życie, ja dodatkowo na leczenie. A nie pracuję, gdyż stan zdrowia mi na to nie pozwala. "Inne" formy zarobku również są w moim przypadku niemożliwe (w żaden sposób) do zastosowania, ale nie będę się tutaj może wdawać w rozległe opisy przyczyn.
Ja nie czuję obecnie tego, że na Tarocie muszę zarabiać. Ten pomysł został mi podrzucony dziś przez koleżankę. Ale jest gorsza sprawa: tarot mnie jeszcze nie opuścił. Często zdarza mi się nawet tak, że gdy odmawiam Nowennę Pompejańską, to oczywiście nawet nie chcąc tego myślę o tarocie.
Natomiast znajomości z moją koleżanką nie zakończę. To właśnie byłoby działanie wbrew Bogu. Przyjaciela się człowiek nie może pozbyć w taki sposób. To może być wyłącznie wielkie (jeszcze większe) wyzwanie dla mnie - podołam czy nie podołam z odrzuceniem tarota, skoro nawet serdeczna przyjaciółka się nim zajmuje. Mojej koleżanki nie wyprę się jednak i nie uważam, że moja przyjaźń z nią jest działaniem przeciwko Bogu. To ona zawsze była ze mną, gdy płakałam, to ona w środku nocy rozmawiała ze mną na Skypie, pocieszała, doradzała, podnosiła na duchu mówiąc, że mój mąż z pewnością wróci, tylko muszę być cierpliwa. To jej również jestem wdzięczna za to, że w chwili mojego totalnego załamania nerwowego nie zrobiłam sobie nic złego, lecz miałam w niej wsparcie i zawsze słyszałam, że mogę liczyć na jej pomoc (tj. dobre słowo). Ta właśnie koleżanka jest osobą po wielu przejściach życiowych, w tym po stracie męża i chorobie nowotworowej, dlatego gdybym się znajomości z nią wyrzekła, to Panu Bogu by się z pewnością nie spodobało.

[ Dodano: 2011-11-24, 01:53 ]
Jeszcze tylko dodam takie malutkie wyjaśnienie.
Poprzednich dwóch talii Tarota pozbyłam się otrzymując za nie pieniądze. Komuś bardzo zależało na tym, abym pozbyła się Tarota i zapłacił mi 100 zł, skutkiem czego pozbyłam się tych dwóch talii (co nie było wcale łatwe) i za dwa dni pieniądze wykorzystałam na bardzo dobry cel, czyli na leczenie.
Czyli po prostu realia życia. Ale pieniądze wykorzystałam na dobry cel i to temu człowiekowi, który dał mi 100 zł obiecałam.
 
     
mada27
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 10:59   

o ja, czyli pozbyłaś się pętli wisielczej za 100zł zeby komus innemu śłużyła
takie rzeczy sie niszczy a nie przekazuje innym, aby nadal siały zło
 
     
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 11:17   

Mada27 - to byli ludzie, którzy wiedzą co z tym zrobić. Nie wiem czy spalili te karty czy je wyrzucili (ja bym je spaliła), ale powiedzieli, że wiedzą doskonale co z tym zrobić i żebym ja się o to nie martwiła. Byli to ludzie z grupy modlitewnej, więc domyślam się, że zrobili z tym co najlepsze.
Ja robię z literaturą ezoteryczną czy taliami kart to, co uznaję za stosowne, czyli sprzedaję je. I nie uważam absolutnie, że robię coś złego - gdybyś była producentem noży czy sznurów też nie musiałabyś się martwić co kupujący z tym narzędziem uczyni. A ja ja muszę z czegoś żyć. Jeśli nie zarobię na sprzedaniu tego, to muszę zarabiać na wróżeniu z Tarota. A tak to każdy sobie sam osobiście decyduje co uczyni z narzędziami takimi jak tarot. Bo a nóż znajdzie się ktoś taki, kto kupi ode mnie wszystko i spali? Też tak może być.
Niestety nie mogąc ze względów zdrowotnych pracować nie stać mnie na niszczenie takich rzeczy, bo nikt nie daje mi ofiary, a żebrać też nie pójdę (wystarczy, że mam już dodatek mieszkaniowy z MOPS).
No i delikatnie przypominam, że tutaj mamy temat związany z Nowenną Pompejańską, a nie z tym komu i dlaczego sprzedałam tarota:) bo powstaje offtop.
 
     
marek12b7
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 13:19   

Nagarek, a po co Ty tracisz swój czas na NP?????????????????
 
     
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 13:39   

Ojej, Marku, co tak ostro?:)
Dlaczego uważasz, że odmawianie NP (w moim przypadku nawet dwóch dziennie) to strata czasu?
 
     
Agnieshka
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 17:20   

Nagarek,

nie poczuj sie dotknieta.
Ale jestem zaskoczona tym, ze sprzedajesz ludziom zlo. Nazwijmy to po imieniu.

Moze porownanie bedzie drastyczne, ale takie ma byc:

jestem narkomanem. Ale powoli udaje mi sie ( wskutek terapii zamknietej np.) wyjsc z narkomanii. Mam jednak jeszcze troche towaru. I musze cos z nim zrobic. Mam dwie opcje:
albo go wyrzuce albo sprzedam komus kto bierze zamykajac oczy na to, ze czlowiek na pewno nie po to kupuje aby zniszczyc/ wyrzucic ( jest zdesperowanym narkomanem), a po to zeby zacpac aby sie pograzyc jeszcze bardziej w nalogu.

Poprzez sprzedaz kart, lektury tarota i innych tym podobnym otwierasz ludziom droge na zlo.
Czy jestes tego swiadoma Nagarek?
Czy jestes swiadoma ile zla za soba niesie ezoteryka?
Przyzwalanie na czyis grzech jest grzechem.

Wlasnie dajesz wygrac walke, Twoja walke ze Zlym, Zlemu, tak czyniac.
Decyzja jest Twoja. Twoja jest wolna wola. Jednak dwom panom sluzyc nie mozna...

Pozdrawiam serdecznie. Z BOGIEM.
 
     
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 17:48   

Nie, Agnieshko, nie czuję się dotknięta i będę swoje robić nadal.
No, chyba, że znajdzie się tutaj ktoś na Sycharze, kto będzie chętny do tego, aby mnie wspierać finansowo. Wtedy w mgnieniu oka spalę wszelkie książki związane z tematyką ezoteryczną, zamiast ich wystawiania na Allegro celem ich sprzedaży. Ja jestem na taki układ otwarta.
Po raz kolejny przypominam, że tutejszy temat dotyczy NOWENNY POMPEJAŃSKIEJ, a nie sprzedaży książek ezoterycznych przez nagarka na Allegro.
Pozdrawiam.
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 18:33   

Na forum była jakieś czas temu Asia z ogniska w Opolu , o ile wiem , mogła tylko pracować w domu , przez neta , i to nie szkodząc nikomu.

Na pewno są jakieś inne opcje



Ja, też w kwestii finansów zaufałam Panu i mimo trudnej sytuacji coś zawsze zdarza się kiedy nie ma już po ludzku nadziei . Ta sfera była dla mnie , jedna z najtrudniejszych do oddania Bogu.


Pogody Ducha
pamiętam w modlitwie
 
     
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-24, 20:40   

Mirakulum, ja od wielu, wielu lat próbowałam znaleźć jakąś pracę w domu i niczego nie znalazłam, a stawałam na rzęsach by ją znaleźć.
Może to jest tak, że krawcowa znalazła by pracę w domu, albo ktoś w tym stylu, ale ja krawcową nie jestem, więc praca w domu odpada. Ponadto nie wiadomo jaki stan zdrowia miała Asia z ogniska w Opolu, a jaki mam ja, prawda? Więc proszę nie porównywać nikogo do mnie i nie dochodzić do wniosku, że wszyscy dobrzy, a ja jedna jedyna zła.
Bo w końcu dojdziemy do wniosku, że nawet prostytutki, złodzieje i mordercy są lepsi ode mnie.

Czy jest tutaj ADMIN? Proszę zareagować w sytuacji, gdy w temacie dotyczącym Nowenny Pompejańskiej nieustannie jest prowadzona dyskusja związana z moją osobą, której ja osobiscie sobie nie życzę.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


Błogosławieństwo ks. kardynała Stanisława Dziwisza dla Wspólnoty SYCHAR
Zapraszamy do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rozwód jest potrzebny tylko po to, aby móc bez przeszkód wejść w oficjalny związek z kimś innym
Rozwód nie jest jedynym możliwym zabezpieczeniem | Propozycja odpowiedzi na pozew rozwodowy
Nagrania z konferencji "Program "Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia" - szansą odnowy człowieka i Kościoła"
TVP 1 - powroty po rozwodzie | TVP 1 - świadectwa Sycharków | Kiedy pojawiło się nieślubne dziecko
NAGRANIA z rekolekcji na Górze Św. Anny 28-30.10.2011 >> | Świadectwo Agaty >> | Świadectwo Haliny >>

SYCHAR pomoże wyjść z kryzysu | Każde trudne małżeństwo do uratowania | Posłuchajmy we dwoje, bo nic byś nie zyskał


"Stop rozwodom" - podpisz petycję !






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...


Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."














"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy




ks. Tomasz Seweryn www.ks.seweryn.com.pl 

Rekolekcje ojca Billa w Polsce www.ojciecbill.pl
We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.

Wierność Bogu i małżonkowi


Rodzice wobec rozwodów dzieci - rekolekcje Jacka Pulikowskiego - Leśniów 25-27 września 2009



Tożsamość mężczyzny i kobiety - rekolekcje ks. Piotra Pawlukiewicza - Leśniów 24-26 lipca 2009


Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań

Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
.
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej



Stawać się sobą cz. 1



Stawać się sobą cz. 2



Wykład o narzeczeństwie i małżeństwie



Kryzysy są po to, by przeżyć je do końca



Kilka słów o miłości




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."





To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...





Uhonorowano nasze Forum Dyskusyjne tytułem - WARTOŚCIOWA STRONA :::::::::::::::::::::::::::
Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
mocne strony maki marcinm
iskierka darzycia rozszczep kręgosłupa wodogłowie epilepsja
wodogłowie chore dziecko epilepsja padaczka
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9