Gloria in excelsis Deo!

Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  KanałyKanały  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  NewsNews
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

12 kroków do wolności Uczta - Za Stołem Słowa - ks. Michał Muszyński | Słowo Boże na dziś | Ciężki krzyż | Róże różańcowe
"Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej SYCHAR:
Warszawa | Poznań | Żory | Zielona Góra | Bonn | Opole | Gorzów Wlkp | Kraków | Trójmiasto | Rzeszów | Chicago | Szczecin | Bydgoszcz | Lublin | Wrocław

ZAPRASZAMY do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rekolekcje - Łagiewniki 2010: Uzdrowić zranione życie | Zamienić ranę w perłę | Zobacz kim jesteś - cz. 1 | cz. 2 | O przebaczeniu
Błogosławieństwo Księdza Biskupa Andrzeja Czai - ordynariusza diecezji opolskiej dla naszej Wspólnoty >>

Błogosławieństwa Bożego, aby narodzony tej świętej nocy Zbawiciel świata, obecny w naszym życiu, zawsze napełniał nas radością i nadzieją, a Jego światłość zwyciężała w nas to, co od Boga oddala - życzy administrator

Poprzedni temat «» Następny temat
Ale to już było i nie wróci więcej...
Autor Wiadomość
ketram
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 19:26   

Hasło "Każde trudne małżenstwo jest do uratowania" jest hasłem prawdziwym.

Tak samo jak "Każdy może się nawrócić" czy "Bóg o każdego może się upomnieć"

Nie mają tu nic do rzeczy własne doświadczenia. Na ich podstawie można co najwyżej stwierdzić, że "w moim wypadku wygląda to nienajlepiej". Ale dopóki małżonkowie żyją - to już nie tylko z perspektywy religijnej, ale i z logiczej hasło jest prawdziwe.
 
     
Macius
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 19:30   

j23 napisał/a:
jak dotąd za cytowanie Majakowskiego nie grozi żaden paragraf,
jak dotąd Film "stawka większa niż życie" - nie znalazł się na indeksie
jak dotąd wolno być nawet gejem - nie grozi za to żaden paragraf

Drogi J-23,
Oczywiście że nie grozi - i nigdy nie twierdziłem inaczej... pełna zgodność w tym temacie.
A swoją drogą taki argument legalizmu... hmm... jakoś pasuje do twoich faszystowskich obsesji i tych niby-to niewinnych dowcipów o Żydach.
Pewnie słyszałeś o ustawach norymberskich... też wszystko w świetle prawa, a jakże! :!:
Niby się na coś oburzasz, a tak naprawdę to tylko ty zamieściłeś jakieś odnośniki do faszystowskiej symboliki (jakieś niezdrowe epatowanie grafikami) i najwięcej linków do tamtych stron... sprytne :mrgreen:

j23 napisał/a:
był już przebrzydły komunista J23
teraz jest gej j23
zaraz okaże się że jestem kosmitą?
nie wiem kim jestem - cyklistą
doprawdy? :?: ... ale ja nie użyłem ŻADNEGO z tych określeń... stąd moje ironiczne Radio Moskwa... i tak to chyba posumuję również tym razem.... J-23 na odcinku słusznej walki ideologicznej! [co do cyklistów - korzystając z okazji zapraszam na wiosnę na wspaniałą rowerową imprezę Masa Krytyczna... można z dzieckiem się wybrać, super wrażenia!]

j23 napisał/a:
jak dotąd fundacja prohumanum działa w świetle polskiego prawa. Czy to się tobie podoba czy nie
i niech sobie Pro Humanum działa - szczęść Boże, wisi sobie na unijnym cycku dotacji i grantów... ale po co jej istnienie i cele propagować na katolickim forum?
Prezes tej Fundacji - Pani Beata Machul-Telus zamieściła swoje dane na internetowej liście ateistów i agnostyków [zob: http://lista.racjonalista...ta&page=179]... oczywiście jej wolno... tylko czy chciałaby żeby ktoś wchodził na jej forum z nauczaniem KK? Bo ja się tak od dłuższego czasu na twoją rola tutaj zastanawiam. :evil:
A jak współdziałają z Kampanią Przeciw Homofobii (Pan Biedroń) czy Stowarzyszeniem Lambda Warszawa - to też ich święte prawo... tylko po co z tym tutaj???
A ty od nich jesteś?

A nawet jeśli jesteś gejem - czego ja akurat nie napisałem ani nie sugeruję - to to obraza jakaś czy co? Wyluzuj człowieku, mam sąsiadów gejów, znam inną parę sprzedawców w sklepie i kilku znajomych... bardzo w porządku ludzie. Tacy byli, są i będą... mnie to jakoś brzydzi osobiście... ale przecież nikt im do sypialni nie zagląda... widać miłość - rozumiana jako sama emocja - jest ślepa...

j23 napisał/a:
dalszej części Twojego postu nie czytam
j23 napisał/a:
szkoda dla ciebie czasu
j23 napisał/a:
posłuchaj ostatni raz
I po co takie złe słowa... dlaczego mnie tak ranisz? :cry:
Ja bardzo lubię rozmowę z tobą i czekam na kolejne posty... póki admin nas obojga stąd nie pogoni :-P (ale już tego chyba nikt nie czyta)

Pozdrawiam - dobrej nocy!
 
     
j23
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 20:03   

Macius napisał/a:
A ty od nich jesteś?

nie maciusiu - już ci napisałem - jestem CYKLISTĄ
maciusiu - ty ani raz żadnego z tych określeń nie użyłeś wprost.
to taki margines bezpieczeństwa dla ciebie.
to tak jak niejaki werwolf - używa faszystowskich symboli ale jednocześnie zasłania się tym że takowe również są na karetkach pogotowia.
to też taki margines bezpieczeństwa.
Piwo bezalkoholowe się kłania Maciusiu. Piwo bezalkoholowe.
Macius napisał/a:
tych niby-to niewinnych dowcipów o Żydach.
-m tu np - zasugerowałeś, ze jestem antysemitą.
brawo Maciusiu - czekam na dalsze sugestie o mojej osobie.
I dalej uparcie ci odpisuję - Jestem CYKLISTĄ.
I wiesz co - chociaż nie jestem ani ateistą ani agnostykiem - coraz bardziej rozumiem sens działania takich fundacji jak Pro Hummanum.

kinga2 napisał/a:
(19) Wówczas zbliżyli się do Jezusa uczniowie i spytali Go na osobności: Dlaczego myśmy nie mogli go wyrzucić? (20) Bo macie mało wiary � odpowiedział im. � Zaprawdę mówię wam, jeśli będziecie mieli wiarę tak dużą jak ziarno gorczycy, to powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam � i przesunie się. I nic nie będzie dla was niemożliwe.
(Ew. Mateusza 17:19-20, Biblia Warszawsko-Praska)

właśnie napisałaś elzd1, że miała za mało wiary by uratować swoje małżeństwo.
Powodzenia w dalszej terapii.
 
     
Aleksandra1001
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 20:39   

A może za mało cierpliwości ? ;-) Przecież elzd1 jeszcze żyje i kto wie, co sie jeszcze zdarzy. Ja sama znam małżeństwo, w którym mąż po 20! latach przejrzał i chce wrócić.
Czepiacie się myśli przewodniej forum, bo myślicie kategoriami tylko ludzkiego życia.
Ja wierzę, że każde małżeństwo jest do uratowania, choć pewnie nie każde będzie uratowane...
Tak naprawdę wcale nie chodzi o to, by "żyli długo i szczęśliwie", ale by wiedli się nawzajem do zbawienia. Czyż nie taki jest cel naszego życia?
Tak, modlę się o powrót mego męża, ale przede wszystkim modlę się o to, by pomimo ciężkiego grzechu, w jakim trwa, odnalazł drogę do Boga. A sama, świadoma, że i ja jestem grzeszna, modlę się, bym i ja kiedyś do Niego trafiła...
i dlatego wierzę, że nasze małżeństwo będzie uratowane, choćbyśmy już nigdy nie byli razem...

A tak nawiasem mówiąc, gdy czytam wypowiedzi j23, to ciągle mi się wydaje, że to lustro pisze...
i chyba nie tylko ja mam takie wrażenie...
 
     
Macius
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 20:41   

j23 napisał/a:
m tu np - zasugerowałeś, ze jestem antysemitą.
znowu jakieś ciężkie słowo pada z twoich ust
ja tylko zestawiłem kilka faktów, a jakie wnioski wyciągasz - to twoja sprawa
... i może zastanów się dwa razy zanim komuś będziesz próbował przyprawić brunatną gębę... nie takie to trudne, no i zawsze jakiś niesmak zostanie - żebyś się nie wiem jak tłumaczył... tylko to bardzo prymitywne...
Ze swojej strony - przepraszam i proszę żebyś sobie też odpuścił... szkoda żeby się tak inteligentni ludzie maczugami okładali... ja to wiadomo - agresywny jestem, ale ty???
j23 napisał/a:
dalej uparcie ci odpisuję - Jestem CYKLISTĄ.
nie jestem pewien czy to piszesz poważnie... jakiś sarkazm czuję, ale może znowu sobie dorabiam?
Jeśliś cyklista - to mi bratnia dusza i czuję do ciebie dużą bliskość.
Może z Warszawy? Pisałem o Masie krytycznej [tu jest o tym: http://www.masa.waw.pl/index.php/start], super impreza, na wiosnę dziecku obiecałem nocną jazdę - doczekać się nie może... my jeździmy rodzinnie, to niezła forma integracji. A ci wariaci nawet w zimie jeżdżą... mój rower to już w piwnicy, na nowy sezon czeka...
 
     
mgła
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 22:04   

czyżby forum zaczynało miec lustrzaną obsesję?

jak bardzo uwiera ktoś spoza nawiasu...?
wykluczony...uciszony...?

j23 tez jest lustrem...?

wszyscy niepoprawni politycznie na tym forum nim są
odbijamy lęki forumowiczow????

to zaczyna byc zabawne...

Macius...ja tez mam rower...zabiezcie mnie ze sobą... :-D
bede grzeczna...moge nawet przyswoic sobie kilka dowcipow o cyklistach i zydach...
zabiezemy jakies lustro, zeby bylo jasne co i jak...
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 22:15   

j23 napisał/a:
właśnie napisałaś elzd1, że miała za mało wiary by uratować swoje małżeństwo.

Nie prawda.
Napisałam,że teraz brakuje Jej wiary w powodzenie tego uzdrowienia, a nie wtedy. Pomyłka w czasie. :-D Masz tendencje do insynuowania treści, których nie ma w postach forumowiczów. :-?
A dodatkowo przypomniałam,że nie swoją wiarą uzdrawiamy małżeństwo. Jezus wyraźnie w tym fragmencie wskazuje na to,że prosimy z wiarą ludzką, ale działa Bóg!
( Jasno wynika z tych wypowiedzi, że to nie wiara posiada moc czynienia cudownych rzeczy, lecz Bóg, który odpowiada na nasze prośby wypowiadane z wiarą. W tym momencie należałoby także powiedzieć o biblijnych warunkach wysłuchania modlitwy, np. o modlitwie zgodnie z wolą Boga, o potrzebie przebaczania, o braku chęci zaspakajania naszych pożądliwości itd. - cały tekst tu:
http://ekumenizm.wiara.pl...iczne-spotkania )
 
     
NORBERT
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 23:02   

Nie no napisze uczciwie tak.....
patrząc na to z boku
...to wygląda juz jak jakis bazar z przekupkami...W tle juz teraz ..nadal sie spiera Macius i j23.....sam nie wiem o co-ale to ich sparwa.
Natomiast na czoło wychodzi problem hasła forum.........

A czego tu sie czepiac....przeciez forum to dorosli ludzie ..jak ktos chce wierzyc ..niech wierzy ze jego małżenstwo jest do uratowania....to przeciez ta osoba a nie nikt inny podejmuje decyzje czekac na wspómałzonka(az sie naprzykład wyszaleje)....i chocby dlatego ze mawiaja kazdy orzeł/orlica na starośc wraca do gniazda.

I z drugiej strony jezeli nie ma w kims wiary..chce spokoju i budowania czegos nowego
bo tak mu sie widzi ...dac mu to niech zmienia i buduje.........

No chyba to jest własnie ten wolny wybor....co????

i jedno małe sprostowanko do aleksandry.....odnośnie tego ratowania.....

nieraz samo modlenie,oczekiwanie i patrzenie na cud -nie wystarcza.........

jest taka opowieśc o Panu ..jego słuzącym ..o noclegu i przywiązaniu koni na noc....
mniejsza z tym nie chce rozpisywac całości.....
skupie sie tylko nad koncem......


zdziwiony był słuzący że konie w nocy uciekły..i mówi do pana jak to przeciez Bóg miał pilnowac(zadbac o nasze konie).

Pan mu na to odpowiedzial tak Bóg dbał o nasze konie ,ale potrzebowal twoich rak do uwiazania tych koni..............

no cóż nieraz Bóg potrzebuje i naszych rak i działan może do ratowania tego małżeństwa.....


i tu mała dygresja do mgły.....dlatego pewnie nieraz trzeba zmienic to w sobie co chocby doprowadziło do rozwalki tego malzenstwa.........

i to głównie dla siebie.....bo wynik niestety moze byc taki...ze nikt juz tego nie bedzie potrzebował..........i statystycznie można odczytac to sobie na forum jak jest.

I by nie siac popeliny napisze tak
..ze z małżenstwa wypisuja sie zazwyczaj ci jacy sa:

-mniej dorosli
-mniej odpowiedzialni
-zniecierpliwieni
-pogubieni
-majacy problemy osobowosciowe

pomijając powody drastyczne ..czy patologiczne jakie wymagaja takich,a nie innych działań


i nie jest to bynajmniej moja skrobanina i moje wypociny...........

tylko wystarczy zerknąc w necie na opinie psychologów w takich tematach



pozdrawiam
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 23:22   

Witam.
Aleksandra1001 napisał/a:
i dlatego wierzę, że nasze małżeństwo będzie uratowane, choćbyśmy już nigdy nie byli razem...

:?:
A jak by to miało wyglądać, możesz mi troszkę wyjaśnić?

--------------------------------------------------------------
kinga2 napisał/a:
elzd1 napisał/a:
Żeby było jasne: ja bardzo długo wierzyłam że hasło forum jest jak nabardziej wiarygodne, że można uratować, że szanowny mąż się nawróci, że zechce. Dziś wiem że to było moje złudzenie i chciejstwo, moje marzenia podsycane bezpodstawnie. Nie każde małżeństwo jest do uratowania, moje na pewno nie. I do dziś nie uzyskałam wiarygodnej interpretacji logiczności myśli przewodniej.


(19) Wówczas zbliżyli się do Jezusa uczniowie i spytali Go na osobności: Dlaczego myśmy nie mogli go wyrzucić? (20) Bo macie mało wiary – odpowiedział im. – Zaprawdę mówię wam, jeśli będziecie mieli wiarę tak dużą jak ziarno gorczycy, to powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam – i przesunie się. I nic nie będzie dla was niemożliwe.
(Ew. Mateusza 17:19-20, Biblia Warszawsko-Praska)

Elzd1 to się wymyka logice i tyle. :-D tu trzeba wiary.
A ja wierzę,że znajdziesz w sobie siłę, aby wiarę odzyskać, jak ją wtedy ukierunkujesz to już tajemnica Twojego serca. :-D

Kingo. A skąd wiesz jaka we mnie wiara? Chyba nie Tobie to oceniac, prawda? Tak samo jak nie mnie oceniać Twoją wiarę. Czy też innych osób.
Wiesz, gdyby tak było, gdyby nawrócenie męża czy żony zależało od małżonka, to znam kilkoro modlących się i bezgranicznie wierzących ( jak mówią), I co? Nadal małżonek/małzonka nie wraca, mimo postów w tej intencji, kolejnej nowenny, pielgrzymek i różańców.
A przy okazji Kingo, wciąż się zastanawiam, jaka jest Twoja sytuacja w małżeństwie, jak ono wygląda. Bo przy nicku tego nie ma. Ja jestem po rozwodzie i nie wstydzę się tego, bo nie robię nic złego, nie łamię przysięgi i wiesz, będę się cieszyć, jak szanowny przestanie żyć w grzechu, więcej nie oczekuję.
A, jeszcze coś: nie pamiętam, gdzie jest napisane w Piśmie Świętym, ze się wreszcie ta góra przesunęła?
Żartuję, oczywiście znam Pismo Święte, może nie doskonale. ale wyatarczająco.

Pozdrawiam.
 
     
j23
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 23:45   

Macius napisał/a:
znowu jakieś ciężkie słowo pada z twoich ust

tak to odebrałem poprzez użycie zwrotu "niby to niewinnych". Myślę że zrozumiesz.
Ty się też zastanów zanim na samym początku dyskusji zasugerujesz komuś, że jest komunistą, tylko dlatego, że zacytował Majakowskiego.
To o niczym nie świadczy. Nie można oceniać ludzi w taki sposób.
Jak myślisz kocham bolszewików?
Wciągnąłem Cię w tą dyskusję bo nie wolno oceniać ludzi po pozorach.
Myślę, że to zrozumiałeś.
Macius napisał/a:
nie jestem pewien czy to piszesz poważnie... jakiś sarkazm czuję, ale może znowu sobie dorabiam?

i dobrze wyczułeś.
ciągle ten przytoczony kawał.
kto jest winny za całe zło?
Ale cyklistą też jestem. Nie warszawskim tylko górskim. Lubię pokręcić w moich ukochanych miejscach. Też jeździmy rodzinnie ale w górach tylko ja.
U nas wariaci jeżdżą zbierają się przez cały rok w niedzielę rano na rynku i kręcą cały rok.
bez urazy Maciuś. Przepraszam za to że kierowałem tą dyskusją.
kinga2 napisał/a:
Napisałam,że teraz brakuje Jej wiary w powodzenie tego uzdrowienia, a nie wtedy. Pomyłka w czasie. :-D Masz tendencje do insynuowania treści, których nie ma w postach forumowiczów. :-?

kingo ja czytam co pisze elad1, że jej małżeństwo nie jest do uratowania. Cytujesz ten fragment jej wypowiedzi.
czytam co Ty jej odpisujesz - posługujesz się cytatem z św. Mateusza w którym wytłuszczasz wers zaczynający się od słów bo macie mało wiary.
Czyż nie temu to miało służyć?
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 23:49   

elzd1 napisał/a:
Kingo. A skąd wiesz jaka we mnie wiara? Chyba nie Tobie to oceniac, prawda?

Nie oceniam Twojej wiary to tylko wniosek ze słów jakie napisałaś:
elzd1 napisał/a:
Dziś wiem że to było moje złudzenie i chciejstwo, moje marzenia podsycane bezpodstawnie. Nie każde małżeństwo jest do uratowania, moje na pewno nie.
czyli,że chwilowo ( na ten moment gdy piszesz te słowa) twoja wiara w uzdrowienie takie po ludzku-"i żyli długo i szczęśliwie"- nie jest silna.
elzd1 napisał/a:
Wiesz, gdyby tak było, gdyby nawrócenie męża czy żony zależało od małżonka, to znam kilkoro modlących się i bezgranicznie wierzących ( jak mówią), I co? Nadal małżonek/małzonka nie wraca, mimo postów w tej intencji, kolejnej nowenny, pielgrzymek i różańców.

Tak jak w jakimś stopniu od współmałżonka zależy wejście małżeństwa w stan kryzysu, tak i od niego zależy wyjście z niego.
To,że ktoś jest wierzący i praktykujący nie znaczy,że cud na który czeka czyli uzdrowienie relacji małżeńskich nastąpi szybko, to zależy od wielkości i trudnosci problemów jakie oboje małżonkowie muszą pokonać by ich wspólne życie było możliwe. Bóg nie daje nam listy spraw do załatwienia, odkrywamy je w miarę jak do nich dorastamy i możemy się z nimi zmierzyć.
Jeśli przyjżysz się tym osobom , o których myślałaś pisząc te słowa to dostrzeżesz jak wiele problemów pokonali w trakcie odmawiania nowenn, różańców czy pielgrzymek. Ci ludzie zmieniaja się. Leczenie wymaga czasu i modlitwa im ten czas daje.
elzd1 napisał/a:
A przy okazji Kingo, wciąż się zastanawiam, jaka jest Twoja sytuacja w małżeństwie, jak ono wygląda. Bo przy nicku tego nie ma.

Fakt nie ma. Ale nie ukrywałam tego,że jestem w głębokim kryzysie i przyczyny też opisywałam, ale żeby Ci je przybliżyć to ST wyraźnie mówi o moim małżeństwie:
"(10) Czyż nie mamy wszyscy jednego Ojca? Czyż nie stworzył nas jeden Bóg? Dlaczego oszukujemy jeden drugiego, znieważając przymierze naszych przodków? (11) Niewiernym okazał się Juda, obrzydliwość zdarzyła się w Izraelu i w Jerozolimie. Oto zbezcześcił Juda świętość Pańską, którą On ukochał, a wziął sobie za żonę córkę obcego boga. (12) Człowiekowi, który tak czyni, niech Pan wytraci z namiotów Jakuba [każdego] świadka i obrońcę, a także każdego, który [za niego] przynosi ofiarę dla Pana Zastępów. (13) Sprawiliście też, że łzami, płaczem i jękami okryto ołtarz Pana, tak że On więcej nie popatrzy na dar ani nie przyjmie z ręki waszej ofiary, której by pragnął. (14) A wy się pytacie: Dlaczegóż to tak? Dlatego że Pan był świadkiem pomiędzy tobą a żoną twojej młodości, którą przeniewierczo opuściłeś. Ona była twoją towarzyszką i żoną twojego przymierza. (15) Czyż ów jeden nie dał przykładu, ten, którego ducha wyście spadkobiercami? A czegóż ten jeden pragnął? Potomstwa Bożego! Strzeżcie się więc w duchu waszym: wobec żony młodości twojej nie postępuj zdradliwie! (16) Jeśli ktoś nienawidząc oddalił [żonę swoją] - mówi Pan, Bóg Izraela - wtedy gwałt pokrywał swoją szatą. Mówi Pan Zastępów: Strzeżcie się więc w duchu waszym i nie postępujcie zdradliwie! (17) Uprzykrzyliście się Panu swymi mowami, a pytacie się jeszcze: Czym się uprzykrzyliśmy? Tym, że mówicie: Każdy człowiek źle czyniący jest [jednak] miły oczom Pana, a w takich ludziach ma On upodobanie. Albo [mówicie]: Gdzież jest Bóg, sprawiedliwy sędzia? "
(Ks. Malachiasza 2:10-17, Biblia Tysiąclecia)
elzd1 napisał/a:
A, jeszcze coś: nie pamiętam, gdzie jest napisane w Piśmie Świętym, ze się wreszcie ta góra przesunęła?

A mało ich zmieniło miejsce? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
 
     
Aleksandra1001
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-13, 05:53   

do ezd1 -
zapytałaś:

„A jak by to miało wyglądać, możesz mi troszkę wyjaśnić?”
A tak, że mam nadzieję, że osiągnięty będzie główny cel tego małżeństwa – zbawienie nas obojga. A po ludzku, czy będziemy razem to w tej chwili nie jest najważniejsze.


Poza tym wydaje się po Twoich wypowiedziach, że traktujesz Pana Boga, jak chłopca na posyłki – tyle a tyle modlitw i już ma być cud – co??? Panie Boże, jeszcze nie ma??? Proszę się pospieszyć!!!! Bo jak nie, to nie wierzę, że możesz robić cuda!

Do Norberta – a kto powiedział, że modlitwa wyklucza działania?
Mój mąż wie, że może wrócić pod warunkiem, że przestanie oszukiwać.
A ja pracuję nad sobą, wychowuję dzieci i wnuki i tak żyję, by „czekać nie czekając”.
 
     
Macius
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-13, 07:56   

Drogi J-23,
To nie dyskusja tylko zwykła pyskówka się zrobiła - z obu stron zresztą... brak rzeczowych argumentów (gdzieś tak od tej Inkwizycji), brak zasad czy też ich skrajna asymetria, manipulacje, prowokacje, niezdolność przyznania do błędu (choćby twój ostatni link)... może ty nawet tego nie widzisz...

Mi się to kojarzy z mechanizmami obronnymi świata iluzji i zaprzeczeń... przed czym? nie wiem, nie siedzę w twojej głowie. Czegoś na tym forum szukasz, czegoś ci w życiu brakuje - i może nawet w sposób z którego nie zdajesz sobie sprawy coś stąd weźmiesz, na dużo głębszym poziomie niż poziom naszych postów. Tego akurat jestem pewien, tak to działa.

Norbert napisał/a:
W tle juz teraz ..nadal sie spiera Macius i j23.....sam nie wiem o co-ale to ich sparwa
to dla mnie papierek lakmusowy... jak taki stary wyga już nic z tego nie rozumie - to czas powiedzieć stop. :->

Miłego poniedziałku wszystkim!
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-13, 08:18   

Aleksandra1001 napisał/a:
do ezd1 -
zapytałaś:

„A jak by to miało wyglądać, możesz mi troszkę wyjaśnić?”
A tak, że mam nadzieję, że osiągnięty będzie główny cel tego małżeństwa – zbawienie nas obojga. A po ludzku, czy będziemy razem to w tej chwili nie jest najważniejsze.

Super, to myślimy dokładnie tak samo.
Tylko wiesz, kiedyś na mnie tutaj bardzo nakrzyczano, i w realu i na forum, gdy napisałam podobnie, bo widz "celem ma być fizyczne połączenie małżonków", to wtedy będzie prawdziwe uzdrowienienie. Stąd moje uwagi.
A co do posyłania Pana Boga - tu się mylisz, bo nigdy nie było we mnie tyle pokory co teraz, ba, nigdy nie byłąm z NIm w tak dobrych stosunkach jak obecnie. Ja zwyczajnie przyjmuję to co mam no i nie mówię, że to Bóg na mnie zesłał ten kryzys, to była tylko i wyłącznie decyzja mojego małżonka, okres buntu minął mi juz dawno. I wiesz, widze jaką ja drogę zrobiłam przez ostatnie lata, z czego myślę On się bardzo cieszy. To raczej na forum głosi się w skuteczność tej czy innej modlitwy, nowenny czy postu, poczytaj i bądź obiektywna. Ba, czasem się ludziom mówi, że Bóg zesłał to wszystko w określonym celu. Zgadzasz się tym, żeby Jego obarczac winą czy też celowym działaniem? Bo ja uważam, że świadomie dopuścił, a to jest coś innego niż zesłał.

kinga2 napisał/a:
czyli,że chwilowo ( na ten moment gdy piszesz te słowa) twoja wiara w uzdrowienie takie po ludzku-"i żyli długo i szczęśliwie"- nie jest silna.

Jest taka, jaką mi Pan zesłał. Wiara jest łaską, nie ode mnie zależy, prawda?
kinga2 napisał/a:
Jeśli przyjżysz się tym osobom , o których myślałaś pisząc te słowa to dostrzeżesz jak wiele problemów pokonali w trakcie odmawiania nowenn, różańców czy pielgrzymek. Ci ludzie zmieniaja się. Leczenie wymaga czasu i modlitwa im ten czas daje.

Znaczy, robią to co ja. Tylko ja żyję realnie.
kinga2 napisał/a:
elzd1 napisał/a:
A, jeszcze coś: nie pamiętam, gdzie jest napisane w Piśmie Świętym, ze się wreszcie ta góra przesunęła?
A mało ich zmieniło miejsce?

Znaczy która? nie za sprawą trzęsienia ziemi, a za sprawą wiary? No i apostołowie, oni mieli zbyt małą wiarę, gdy byli świadkami i też nic?
To nadal żart. Bo wiem o co chodzi.
kinga2 napisał/a:
ST wyraźnie mówi o moim małżeństwie:

Czyli nie mozna było napisać zwyczajnie; mąż sobie zmienił model na młodszy czy tylko inny? Tak jak u mnie, jak u wielu. Nie czytałam wszystkich postów, nie wiem jak trudna jest sytuacja wielu, stąd moje pytanie wprost. No i tak nadal nie wiem. Widać niegodna jestem.
A teraz to już zbieram się do pracy.
Miłego dnia wszystkim.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."













"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8