Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
BRAK SEXU
Autor Wiadomość
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-12, 12:06   

A czemu sex to tylko męskie sprawy?
Hę- mnie tyż brak. :cry:
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-12, 12:37   

Hm, dlaczego nie jestem zdziwiona, że w tym temacie widzę Zuzę?
I dlaczego nie jestem zdziwona, że sama też tu wlazłam?
Kurde, rezultat prohibicji?
 
     
rot
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-12, 13:10   

Kurde... nie wiem czego rezultat, ale nocne mary erotyczne mnie nachodzić zaczynają ?? I tak się zastanawiam, czy to dobrze, czy źle... rozwiązania szukać chyba trzeba ;-)
 
     
Grażynka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-12, 13:14   

jak znajdziesz, to o podpowiedź proszę :-P
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-12, 13:14   

Bardzo dobrze, bo to oznacza, że nie jesteś stary grzyb :-D

[ Dodano: 2007-01-12, 13:16 ]
Acha, jak ładne te nocne mary, to je łap i ... tu podpowie Ci wyobraźnia.
 
     
weronika
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-31, 21:19   

Dzisiaj się uśmiałam,jak usłyszałam w radiu"chcesz rozwodu,bo nie miałeś przy mnie wzwodu",hi,hi,hi :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
 
     
Łucja
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-31, 22:03   

a ja tak sobie myślę, że w ogóle mi seksu nie brak, a wręcz przeciwnie, czuję do niego niechęć. Mój mąż zrobił z tego pokaz technicznych sztuczek w stylu: gdzie dotknąć i z jakim nasileniem żeby rozpalić żądze (wrrr!... :-P ), ale z uczuciem miało to niewiele wspólnego. Uważałam siebie kiedyś za osobę namiętną 8-) , ale teraz nie nazwałabym się inaczej jak oziębła niestety :-? . W moim przypadku sprawdziło się niestety powiedzenie, że seks to nie wszystko. Bez uczuć to przeradza się w coś obleśnego i wstrętnego.
A mój mąż powiedział mi kiedyś, że jeśliby miał seks małżeński co wieczór, to nie widziałby żadnego problemu w naszym życiu. Później się z tego twierdzenia wycofywał, no ale "słowo się rzekło...". I chyba o ten seks wszystko się rozbiło.
 
     
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-02-03, 11:56   

he... Łucjo - doskonale Cię rozumiem.
Mechaniczna instrukcja obsługi, jak najdokładniejsza, aby uchowaj Boże nie doszło do porażki...
Jakie tam uczucia...
Chociaż wyszłam z TEGO w podobnym stanie jak Twój, nie poddam się.
Bardzo mi się swego czasu "chciało", teraz na szczęście przeszło. Oby na razie tak zostało. Potem zobaczymy. No ale krzywdę wyrządził. Śmiem twierdzic, ze również swymi wczesniejszymi doswiadczeniami - jak to przy panienkach musiał się sprawdzac. Bo taka prawda - seks poza/przedmałzeński - musisz pokazać się z jak najlepszej strony, wszystko musi zadziałac, bo inaczej klapa. I do tego to sie sprowadza. I wiedzi do frustracji. Z uczuciami ta gimnastyka ma niewiel wspólnego. I dlatego ten zacofany Kościół ma wielką rację. W takim zwykłym wymiarze ludzkim, ziemskim i codziennym.

Weronika - hasełko piękne :lol: :lol: :lol:
 
     
Marcin108
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-21, 11:33   

Ja mam 25 lat i wszytko wskazuje że przed wakacjami zona dostanie rozwód :( Sex dla mnie jest bardzo ważną sprawą. Obecnie napięcie rozładowuje przez sport (basen, biegi, koszykówka). Ale jak momentami usiądę to czuję że zaraz mnie rozniesie a jeszcze gorzej jest jak pomyśle o swoich perspektywach realizacji popędu (bo raczej perspektyw nie mam i nie będę miał). Widzę momentami że popęd sexualny bierze górę nad moimi myślami i już się zastanawiam jak będzie wyglądała kobieta która na prawdę mnie pokocha. Ale otrząsam się i biegnę dalej przez życie. Najgorzej jest po rozmowach z Żoną która kompletnie zabija moją nadzieję na uratowanie małżeństwa. Wtedy mam taką ochotę "walnąć jej w rogi" (wcześniej takie myśli budziły we mnie obrzydzenie) bo ona uważa siebie za boginie a mnie za Kwazimodo z którym chyba tylko z litości była. W dzisiejszych czasach na prawdę nie problem na przygodny seks co jest straszna pokusą ale postanowiłem żyć swoim życiem bez realizacji popędu i zobaczyć jaki dla mnie Bóg ma plan. Puściłem los samemu sobie w sprawach uczuciowych bo widzę że im więcej się zastanawiam tym gorsze decyzje podejmuję.

Podsumowując polecam na te sprawy na prawdę się zmęczyć zapisać się na jakiś sport lub uprawiać we własnym zakresie, np na bieganie nigdy nie jest za późno a po zdobyciu kondycji zaczyna nawet sprawiać przyjemność. Wiem że niektórzy powiedzą że nie mają na to czasu ale potraktujcie to jako hobby 1 godzina co drugi, trzeci dzień chyba dacie rade?
 
     
roki
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-22, 12:50   

sex sprawa ważna i dla kobiet i dla mężczyzn nie ma co rozgraniczać a kto zacznie co za różnica po co popadać w stereotypy i schematy. Grunt ze nie było sztucznie tylko romantycznie i trochę szalenie.
 
     
JAPI
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-28, 16:21   

Temat stary ale może go odgrzebię ?
A ja uprawiam sport czynnie od wielu lat i niestety nie zastępuje mi to braku sexu. I co mam robić ? Czy mam robić to sam ? No właśnie i odwieczny problem interpretacji biblii w temacie onanizmu. A co jeżeli robię to wyłącznie myśląc o Żonie, przypominając sobie spędzane z nią miłosne uniesienia ? To przecież takie dalsze wirtualne zbliżenie, choć wiem, bez jej zgody i uczestnictwa...
Też miałem możliwości skoku w bok. Ale nie potrafię. Nie jestem do tego zdolny.
Już 6 miesięcy posuchy bez perspektyw. Żona śpi w drugim pokoju i nie ma między nami żadnego kontaktu cielesnego... Cierpię duchowo a to cierpienie pogłebia takie zwykłe cierpienie, cielesne, ludzkie z braku sexu...
 
     
zraniony##
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-25, 14:28   To znowu ja ;-(

Witam, po raz kolejny muszę przyznać, że cieszę się z tego, że to forum istnieje, chociaż nie jestem happy z tego, że znowu tu zaglądam ;-(

Obecnie mam wlaśnie ten temat na tapecie. Po próbie rozmowy z żoną usłyszałem, że "Jak ci mało seksu to idź sobie do burdelu". Fajnie, najfajniesze jest to, że żona powiedziała to do mnie przed wyjsciej do kościoła. :-)

Czyli co, mam się godzić na cykl 1/miesiąc?
Kiedyś wyglądało to zupełnie inaczej, ale obecnie to jest parodia westernu. Jakbym chciał żyć w celibacie to bym poszedł do zakonu, albo żył jako singiel.
Po kilku miesiącach odważyłem się porozmawiać o tym z żoną i teraz żałuje, bo dowiedziałem się znowu za dużo. Usłyszałem, że ona czuję, że jak ciągle mam ochotę i to ją wkurza. Może to i kwestia mojego charakteru, jak coś mnie dręczy to tego raczej nie ukrywam, jak na coś mam ochotę to też tego nie ukrywam, nie lubią ukrywać przed innymi swoich emocji, bo po co?

Seks to jednak wg mnie temat zastępczy, gdzieś wyczytałem dzisiaj, że łożko to termometr tego co sie dzieje w związku i coś w tym chyba jest. Czyli znowu mamy kryzys ;-(
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 9