Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
List Pasterski Episkopatu Polski Niedziela Świętej Rodziny
Autor Wiadomość
Mrówka
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-05, 14:42   

Może o związkach z niewierzącymi wypowie się św Paweł:
Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan2: Żona niech nie odchodzi od swego męża! 11 Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony. 12 Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! 13 Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! 14 Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez "brata"3. W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte3. 15 Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani "brat", ani "siostra" w tym wypadku4. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg. 16 A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?5

Przy czym nie wydaje mi się żeby wynikało z tego przyzwolenie na kolejny związek osoby opuszczonej.
 
 
monis
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-05, 14:49   

Dziekuję Mrówko:))
 
 
zuf
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-05, 21:36   

mgła1 napisał/a:
http://www.pch24.pl/synodalno-ekologiczne-rozdroza-kosciola,40280,i.html


co do artykułu..to mam takie odczucie, że nie wszystko złoto co z internetu.

Mnie zastępca redaktora wypowiadający się w kwestii, a popełniający kardynalne błędy (nie ma unieważnienia małżeństwa - jest stwierdzenie nieważności jego zawarcia, prawie robi różnicę) - nie przekonuje tym co pisze.
 
 
balwanek1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-06, 10:32   

Bożena123 napisał/a:
.Fundament Małżeństwa ma silną podstawę jaką jest Sakrament,jest postawione na skale,.

I owszem jak był postawiony na tej skale-a nie postawiony bo wszyscy stawiają.
I dla porównania:
ci co stawiali solidnie-mawia sie o nich

żyli długo i szczęśliwie

a ci co stawiali tylko teorię....
poszukują dziś prawdy i uzdrawiania
 
 
Lea
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-06, 13:42   

balwanek1 napisał/a:
I dla porównania:
ci co stawiali solidnie-mawia sie o nich

żyli długo i szczęśliwie

a ci co stawiali tylko teorię....
poszukują dziś prawdy i uzdrawiania


balwanek1,

zależy jakie założenia
może być i tak:

ci co żyją/yli długo i szczęśliwie
zbudowali swój dom na skale/Skale

ci, którym małżeństwo się rozpadło
stawiali na teorię

Większość ludzi, którzy przeżyli jakąś traumę (np. rozwód) szuka jakiegoś wytłumaczenia
dla swojej sytuacji, dlaczego tak się stało, jak do tego doszłom czy zrobiłem wszystko, aby do tego nie dopuścić - głównym powodem jest zniwelowanie bólu
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-06, 14:41   

"Jeżeli Pan domu nie zbuduje,
próżno się trudzą Ci, którzy go wznoszą" Psalm 127,1
 
 
Lea
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-06, 20:23   

Metanoja1,

Ten cytat znany każdemu.
Niezaprzeczalnie Słowo Boże jest prawdziwe.
I na każdą sytuację można znaleźć uzasadnienie w nim,
nawet na dwie przeciwstawne sobie.

Znam szczęśliwe małżeństwa ludzi niewierzących.
Ważne jakim kto jest człowiekiem, dla mnie tu jest początek.


pozdrawiam
Lea
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-07, 09:28   

Lea napisał/a:
Metanoja1,

Ten cytat znany każdemu.
Niezaprzeczalnie Słowo Boże jest prawdziwe.


Przyznajesz, że Słowo Boże jest prawdziwe.

Cytat:
I na każdą sytuację można znaleźć uzasadnienie w nim,
nawet na dwie przeciwstawne sobie.


Lea, możesz jaśniej? :roll:

Cytat:
Znam szczęśliwe małżeństwa ludzi niewierzących.
Ważne jakim kto jest człowiekiem, dla mnie tu jest początek.


pozdrawiam
Lea


I co? Jakie wnioski z tego płyną?
Nikt nie może siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa - tak powiedział św. Jan Paweł II.
 
 
dakota
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-07, 10:11   

Lea napisał/a:
Znam szczęśliwe małżeństwa ludzi niewierzących.
Ważne jakim kto jest człowiekiem, dla mnie tu jest początek.


Pytanie czy w dniu ostatecznym też będą tacy szczęśliwi ?

A często, nie zawsze bywa tak że tam gdzie nie ma wiary i "dobrze" się dziej po ludzku to i po co
tam mieszać :evil: przecież robota już zrobiona ;-)

pozdr
 
 
JolantaElżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-07, 10:47   

dakota napisał/a:
Lea napisał/a:
Znam szczęśliwe małżeństwa ludzi niewierzących.
Ważne jakim kto jest człowiekiem, dla mnie tu jest początek.


Pytanie czy w dniu ostatecznym też będą tacy szczęśliwi ?

A często, nie zawsze bywa tak że tam gdzie nie ma wiary i "dobrze" się dziej po ludzku to i po co
tam mieszać :evil: przecież robota już zrobiona ;-)

pozdr


No własnie - żyją bez Boga, to :evil: nie ma tam nic do roboty, sami robią to co on chce :-(
 
 
Gianna
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-07, 10:52   

Lea napisał/a:
Znam szczęśliwe małżeństwa ludzi niewierzących.
Ważne jakim kto jest człowiekiem, dla mnie tu jest początek.
zgadzam się z Leą.
Żyjemy w tzw. katolickim kraju, gdzie prawie każdy jest ochrzczony i prawie każdy uważa się za wierzącego. Ale jakże często ta religijność nie idzie w parze ze zwykłą przyzwoitością, z szacunkiem dla drugiego człowieka, z przestrzeganiem przykazań, nie mówiąc o życiu Ewangelią.
I jak budować wtedy relację?
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-07, 11:18   

Patrząc na karty Biblii, to trzeba powiedzieć, że kłamcą jest człowiek, kiedy myśli o sobie tak pewnie w stylu: "Ja wiem, jakim jestem porządnym człowiekiem. Cechuje mnie zawsze zwykła przyzwoitość i szacunek dla drugiego człowieka. Wiem na co mnie stać. Takiej wstrętnej rzeczy (jak Ci katolicy, obłudnicy), to ja nigdy bym nie zrobił, haha. ;-) "
Taki człowiek sam siebie okłamuje i nie ma w nim prawdy. I to jest początek, ale jego końca właśnie. :mrgreen: Nie spotka się z Bogiem, jest w iluzji i z niej może nie wyjść do końca życia. Nie odkrył choćby potencjału głębi swojej nieprawości.
Więc dla mnie tekst:
Cytat:
Ważne jakim kto jest człowiekiem, dla mnie tu jest początek.

jest sorry, ale bzdurą.


"(..)Zatem niewiele możemy przyznać, jak tylko to, że nie znamy siebie w tych kwestiach, w których nie zostaliśmy wypróbowani. Idąc jednak dalej, co jeśli nie będziemy znali sami siebie tam, gdzie zostaliśmy wypróbowani i okazaliśmy się wierni? To znacząca okoliczność, która jest często zauważana, że gdy przyjrzymy się niektórym z najznamienitszych świętych z Pisma Świętego, okazuje się, że ich błędy miały miejsce w tych wymiarach służby, w których mieli najwięcej prób i generalnie okazali najdoskonalsze posłuszeństwo. Wierny Abraham z powodu niedostatku wiary wyparł się żony. Mojżesz, najłagodniejszy z ludzi, został wykluczony z ziemi obiecanej za porywczość w słowie. Mądrość Salomona została zwiedziona, by kłaniać się bożkom. Barnaba znowu, syn pocieszenia, wszedł w ostry konflikt ze św. Pawłem. Jeśli zatem mężowie, którzy znali siebie bez wątpienia lepiej niż my znamy siebie, mieli tyle ukrytej niedoskonałości w sobie, nawet w tych sferach swojego charakteru, które były najbardziej wolne od winy, co mamy myśleć na swój własny temat? A jeśli nasze cnoty są tak skalane niedoskonałością, jakie muszą być nieznane liczne okoliczności zła, które powiększają winę naszych grzechów? Oto trzecia przesłanka przemawiająca przeciwko nam.(..)
"

To fragment kazania bł. Johna Henrego Newmana, zatutułowanego "Ukryte winy" ;-) , człowieka, który owszem chciał być w życiu człowiekiem dobrym, byle nie pobożnym ;-) , ale został kardynałem, konwertytą w dodatku :mrgreen: Spotkał się z Bogiem, chociaż się zapierał. Całość kazania tutaj:
http://marcin-kuczok.blog...10/ukryte-winy/
 
 
Bożena123
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-07, 11:59   

Lea napisał/a:
Znam szczęśliwe małżeństwa ludzi niewierzących.
Ważne jakim kto jest człowiekiem, dla mnie tu jest początek.
Ja się podpisuję pod tym,co dakota i metanoja pisały i dodam,że ludzie niewierzący,którzy twierdzą,że są szczęśliwi bez Boga,chodzą po tzw.cienkim lodzie,ich tzw.szczęście jest kruche i ulotne i kiedyś zapragną prawdziwego szczęścia i miłości,którą jest Bóg,oby nie było za pózno. ;-)
 
 
balwanek1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-07, 13:44   

Bożena123 napisał/a:
co dakota i metanoja pisały i dodam,że ludzie niewierzący,którzy twierdzą,że są szczęśliwi bez Boga,chodzą po tzw.cienkim lodzie,ich tzw.szczęście jest kruche i ulotne i kiedyś zapragną prawdziwego szczęścia i miłości,którą jest Bóg,oby nie było za pózno.

Na sadzie ostatecznym wszyscy jesteśmy równi....
I oby nikt się nie dziwił jaką będzie mierzony: wiarą,uczynkami,życiem doczesnym...
ostatni mogą wejśc do Królestwa Niebieskiego pierwszymi....i oby próżność przez nas nie mówiła :mrgreen:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 9