Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Uzależnienie
Autor Wiadomość
Nowalijk
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-31, 06:22   Uzależnienie

Witajcie :)
Chciałabym poprosić Was o pomoc. Już raz mi pomogliście :) Wyszłam za mąż 5 lat temu. Mąż zażywał używki, wiedziałam o tym. Zaraz po ślubie zaszłam w ciążę. Wtedy mąż wyprowadził się z sypialni do innego pokoju, spotykał się tam z kolegą ( ja w tym czasie byłam w kuchni lub w sypialni) grał na grach i stosowali uzależnienie. Nie było współżycia przez całą ciążę oraz kilka miesięcy po ciąży. Ja bardzo przytyłam, potem zaczęłam się odchudzać by mąż mnie pragnął.
Niestety wróciliśmy do współżycia, ale rzadkiego. Niestety zdradziłam męża i mu to powiedziałam z powodu napadu lęku. Dwa lata nie odzywał się do mnie, były awantury, jego nałóg trwał. Nie mówił mi gdzie idzie, jedynie kiedy wróci. Krytykował obrzucał epitetami pokazywał błędy. Podobnie teściowa, która gdy przyjeżdżała zaczynała sprzątać na siłę mieszkanie- ja trwałam w depresji, nie miałam sił na sprzątanie.
Zaczęłam stosować leki antydepresyjne i terapię. Zaczęłam mężowi mówić ze rozumiem że nie chce być z tak brzydką osobą (bo go zdradziłam) i powoli będziemy się rozstawać. Wtedy powiedział że mozemy ostatni raz spróbować być razem, tylko żebym nie utrzymywała kontaktów z innymmi meżczyznami. To było rok temu.
Rozpoczęliśmy życie jak mąż i żona. Mało awantur i wytykania mi błędów. Jednak mąż nadal trwa w uzależnieniu. Pali wieczorami. Zauważyłam że to jest prawdopodobnie powodem jego podniecenia- nie ja. W dzień często odpoczywa by mieć na wieczór siły. Nie chce mu się iść na spacer. Ja o 22 idę spać, nadal śpię w pokoju z dzieckiem, a on sobie włącza telewizor, pali. Nie wiem co robić, przygotowuję się do postawienia granicy- albo nałóg albo ja, jednak wiem że on się zdenerwuje, zaczną się awantury i będę musiała powiedzieć że inaczej odejdę. A ..kocham go. Dziecko będzie świadkiem awantur, będzie być może myślało że ja jestem ta niedobra.
 
 
Jędrek
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-31, 08:53   

moja żona zajęła się sobą. Przestała zwracać uwagę na moje zachowania, zaczepki.
Zadbała o swoje zdrowie psychiczne równocześnie dbając o to, żeby w domu wszystko było ok i żebym nie miał powodu do zaczepki. Uczyła się w Al- Anon :)
Jako, że nie udawało mi się jej sprowokować, zacząłem myśleć.
Oczywiście powiedziała mi szczerze co ona uważa.
A później, żeby jej udowodnić, że mogę nie pić postanowiłem nie pić. Ale mi się nie udało.
A jeżeli chodzi o palenie, to ja wychodziłem od zawsze na balkon...
A teraz nie palę, bo po alkoholu to była kolejna rzecz, która mi przestała odpowiadać.
Mam jeszcze parę wad i uzależnień :(
Ale cała reszta mojego życia przede mną na pracę nad sobą.
 
 
Nowalijk
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-31, 09:34   

nie chodzi o papierosy. Uważam że unikanie awantur to unik z mojej strony. Mogę dbać o dom i dobrą atmosferę -to robię. Ale czy o to chodzi?
 
 
Jędrek
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-31, 13:20   

Nowalijk napisał/a:
Ale czy o to chodzi?

Chodzi o to, że będąc czynnym alkoholikiem żyłem w zacietrzewieniu, że wszyscy i wszystko jest przeciw mnie. Ja się staram, a wszyscy (zwłaszcza moja żona) mają to w [....]* i tylko stwarzają problemy.
Żona jako, że była najbliżej była moim "wrogiem nr 1", bo najprościej rzecz mówiąc przeszkadzała mi w piciu.
Więc im więcej moja żona mi zwracała uwagę, tym bardziej byłem przekonany, że jest wredną, zazdrosną, zawistną babą.... i tym częściej się na nią wściekałem.
Mówi się, że mądrzejszy powinien ustąpić. Ale ustąpić trzeba umieć.
Na dziś uważam, że ożeniłem się z miłości i to uczucie jest we mnie cały czas... i było jak piłem.... i ta miłość pozwoliła mi się "zdziwić" na to, co zaczęła robić moja żona przy współpracy z Al- Anon.
A fakt był taki, że to moja żona mnie "wytrąciła" z picia.

* moderacja: poprawiono język polski
Ostatnio zmieniony przez 2016-08-31, 13:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nowalijk
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-31, 16:12   

Bardzo Ci dziekuje. Moze faktycznie al-anon jest rozwiazaniem. Moj maz jest uzalezniony od innej substancji psychoaktywnej, nie bede tu pisac jakiej, uzaleznienie jest uzaleznieniem. Gdy ja sie nie awanturuje to on tez nie. Ale to chodzi o fakt ze ja potrzbuje meza swiadomego, zdolnego do kontaktu i relacji a nie osoby ktora caly dzien czeka az bedzie mogl odreagowac i potem juz w ogole nie jestem mu potrzebna. Cos tu funkcjonuje nie tak i musze to w jakis sposob rozwiazac. Byc moze podobnie ma jakies frustracje.
 
 
pachura
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-31, 16:54   

Nowalijk napisał/a:
Byc moze podobnie ma jakies frustracje.

Może np. nadal nie może się pogodzić z faktem że go zdradziłaś?
 
 
Nowalijk
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-01, 00:27   

Moj maz odnosi sukcesy w pracy, nie wyglada jak osoba zlamana zyciem. Jest byc moze nawet przebojowy. To ja czesciej jestem powazna/smutna, od roku uczeszczam na indywidualna terapie. Jest uzalezniony od ponad 10 lat. Nawet jesli jest jak mowisz ja niestety przeszlosci nie moge zmienic.
 
 
pachura
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-01, 16:49   

1. Czy Twój mąż przepracował Twoją zdradę? Chodził na terapię?

2. Jak często mąż pali - jak rozumiem - marihuanę? Codziennie? Raz w tygodniu?

3. Poza jego zmęczeniem po pracy, jakie są inne negatywne skutki jego nałogu?

4. Czy Ty pracujesz?
 
 
Nowalijk
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-02, 05:26   

1. Nie. Nie zgodzil sie na zadna.
2. Codziennie lub co drugi dzien
3. Bywa nerwowy. Rano spi dlugo, w weekendy do 10 godziny. Nie ma energii, rzadko spotyka znajomych chyba ze oni nalegaja.
4. Pracuje na pol etatu w jego firmie.
Przedwczoraj mu zwrocilam uwage kiedy przestanie to zazywac. Odpowiedzial co ja w koncu uwazam, raz mi to przeszkadza a raz nie. Dokladniej-krzyknal.
Wczoraj mu zaproponowalam ze moze spedzic sobote jak chce-isc na rower, pojechac gdzies. Zaczal sie smiac patrzac na mnie: naprawde, moge?? Odpowiedzialam by zrobil cos innego niz zazwyczaj robi w wolnej chwili. Potem sie jeszcze poklocilismy wiec teraz prawie nie rozmawia ze mna i nie zauwaza mnie. Poklocilismy sie poniewaz w zaczepny sposob mu pokazalam ze nie pomagal mi przy dziecku gdy bylo male i bylam z tym sama.
 
 
Nowalijk
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-05, 12:50   

W sobotę postawiłam pierwszą granicę mężowi. Nie przejął się, tzn. nadal kontynuuje. Chociaż mniej ze mną rozmawia. Ja będę się trzymała konsekwencji.
 
 
Nowalijk
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-07, 12:50   

Tak jak pisałam powiedzialam mężowi o konsekwencjach. Rozmawiał ze mną dlaczego coś co robi tak długo już nagle mi przeszkadza? Czy chodzi o niego samego czy o skutki tych czynów? Jak ja bym się czuła gdyby on mi czegoś zakazywał co robię od bardzo dawna?
Coraz bardziej widzę że jestem zbyt niedojrzała do stawiania granic. Sama jestem niekonsekwentna. Zamiast pilnować tu i teraz i moich celów, ciągle mam zbyt wiele do zrobienia, zbyt wiele do osiągnięcia, gonię czas. Nie widzę siebie w tym mądrym stawianiu granic, sama chcąc być lepsza i skupiając się na sobie. Co mogę od siebie w zamian mężowi ofiarować? Przez ostatnie trzy lata bardzo dużo przeczytałam a nadal moja osobowość jest rozmyta, charakter słaby, a moje zainteresowania no cóż.. psychologiczne nowinki to mojego meża nie pociąga.
 
 
Pavel
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-07, 14:29   

Witaj,
Nauczenie sie stawiania granic nie jest proste. Wymaga czasu, cierpliwości i konsekwencji.
Nie poddawaj sie, nie wybieraj łatwiejszej drogi.
Twój stan i słabości sa wlasnie efektem braku konsekwencji oraz strachu. Rozumiem, ze boisz sie, ze poprzez postawienie granic możesz cos stracić. Jednocześnie trzeba zapytać, czy chcesz tkwić w obecnym układzie.
Bez tych granic możesz tylko przedłużyć agonię, długofalowo jeśli sie zmieni, to jedynie na gorsze. Zarówno relacja jak i Twój stan.
Praca nad soba ma to wyeliminować i dac Ci wolność. Jeżeli sama nie potrafisz sobie z tym poradzić moze poszukaj fachowej pomocy w postaci terapeuty?
Jeśli zas chodzi o rozmowę z mężem i jego pytania, chyba zabrakło Ci argumentów. A te mogą byc np. Takie:
-Nie zabraniam Ci, jestes wolnym człowiekiem, mowie o moich decyzjach w sytuacji gdy Ty wybierasz działanie które jest niszczące dla Mnie i Nas; o Tobie nie wspominając.
- oklepane, ale prawdziwe: dopóty dzban wodę nosi dopóki sie ucho nie urwie;
- przeszkadzało mi od dawna ale bałam sie przedstawić swoje stanowisko.
- co byś powiedział gdybym codziennie Piła alkohol? Nie przeszkadzało by Ci to?
- ja chce Ciebie takiego jakim jestes naprawdę, nie odurzonego. (Przecież w jakimś celu pali, gdyby nie było "fazy" palenie byłoby bezcelowe).
Pozdrawiam
 
 
Nowalijk
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-08, 09:34   

Proszę o usunięcie mojego tematu.
 
 
GosiaH
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-08, 10:45   

Nowalijk, z definicji, nie usuwamy wątków (patrz Regulamin). Możemy zamknąć tak, by nikt nie mógł dopisywać.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 10