Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Żona złożyła pozew o rozwód
Autor Wiadomość
jeronimo
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-06, 06:39   Żona złożyła pozew o rozwód

Witajcie

Kocham bardzo moją żonę i nie chcę rozwodu, mamy 2 wspaniałych dzieci 7 i 10 lat. Jestem załamany.

Z żoną jesteśmy razem 20 lat, 8 lat narzeczeństwa i 12 po ślubie. W 2004 urodził się nasz syn a 2 2007 córka. W naszym pożyciu bywało różnie, tak jak w małżeństwie zdarzały się dni lepsze i gorsze. Ja miałem od początku problem z dotarciem do żony ponieważ jest z niepełnego małżeństwa i wychowywała się bez ojca. W kwietniu 2014 pokłóciliśmy się o jakąś pierdołę i potem było jeszcze gorzej. Od tego czasu nie rozmawialiśmy ze sobą. Żona w sierpniu wyjechała na wczasy z dziećmi. Dzwoniłem do niej wiele razy i zauważyłem, że nasze relacje uległy ociepleniu.
Żona wróciła z wczasów i rozmawiamy normalnie. Próbowałem z nią rozmawiać o tym co się dzieje ale nie daje mi możliwości. Chcę ratować małżeństwo. Próbowałem ją przekonać do rekolekcji dla trudnych małżeństw. Nie chce o tym słyszeć. Z tego co rozmawiałem z psychologiem to powiedział mi że jest teraz w takim stanie, że podjęła decyzję i nic tego nie zmieni.

Kocham ją bardzo i nie chcę aby nasze małżeństwo się rozleciało. Jestem raczej pewny, że nie ma nikogo trzeciego w tym układzie. Żona jest wierząca i ja też. Jak pytałem się jak się ma do tego wiara to powiedziała, że w kościele istnieje rozwód.

Powiedźcie co ja mogę teraz zrobić?

Modlę się codziennie i odmawiam różaniec, wierzę, że uda mi się uratować ten związek.
Ostatnio zmieniony przez 2014-09-08, 10:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-06, 08:27   

Temat przesunięty z działu "Świadectwa" do działu "Rozwód czy ratowanie małżeństwa".
Tak dla porządku.
 
 
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-06, 08:50   

jeronimo, czy Twoja żona kiedykolwiek wcześniej sugerowała że nie mogąc znaleźć rozwiązania problemów małżeńskich zechce wziąć z Tobą rozwód? Jeśli tak, to jakiej argumentacji użyła?

Z Twojego opisu wynika, że jakaś, jak nazywasz pierdoła stała się powodem do kłótni, potem do wielomiesięcznego milczenia, przy czym finałem jest złożony pozew.
Czy jest jakieś drugie dno tej historii?
 
 
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-06, 09:32   

Witaj Jeronimo

przekop tutaj wszystkie materiały jakie tu znajdziesz, szczególnie dział REKOLEKCJE a w nim ks Marka Dziewieckiego "Przysięga małżeńska i jej konsekwencje" - zapisuj wnioski dla siebie
potem porządny rachunek sumienia, Spowiedź i Eucharystia
Przyjdź na spotkanie do któregoś z naszych Ognisk i módl się

wspieram modlitwą
 
 
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-06, 10:47   

Witaj
Po pierwsze nie panikuj .
To naturalne , że jesteś w szoku .
Niestety takich są dziesiatki tysięcy przed tobą i za tobą .
Jednego dotyka choroba , innego alkoholizm , powódź
a ciebie rozwód ( powiedzmy ostry kryzys na razie ) .

Sam poze to jeszcz nie rozwód .
Dostałeś zapewne termin na napisanie
ODPOWIEDZI na pozew ( jak nie , to i tak masz do tego prawo )
Przyłóż się do tego !
Rozwód nie zostanie udzielony jeżeli
ucierpi dobro małoletnich dzieci .
( tzw. ujemna przesłanka )
Dzieci nie są przygotowane na rozwód .
Jaka masz więź z nimi itd.
Nie macie ponadto rozpadu małżeństwa !
3 więzi : fizyczna ( śpicie ? )
emocjonalna ( kochasz , ale ona powie że nie ) i gospodarcza
( czy gotuje , wspólne opłaty , zakupy itd - zapewne jest jeszcze ta więź )
Nie gódź się na rozwód , wnieś w ODPOWIEDZI prośbę o Mediacje .
Wykazuj , że próbujesz ratować .

Niestety psycholog może mieć rację .
Żona prawdopodobnie cichaczem i od dawna przygotowywała się do tej decyzji .
Nie wierzę jakoś w niebyt kogoś trzeciego .
Kobiety w tym wieku są mocno rozbudzone .
Myślę , że zona nie mysli raczej o samotności .
Dzieci lekko odchowane , to teraz może pomyślała - mój czas .
Jak nie teraz to kiedy ?
Rozejrzyj się kto ją wspiera - jakie ma koleżanki .
Sczególną uwagę zwróć na teściową .
Sprzymierzeniec czy wróg ? ;-)

Poanalizuj trochę przeszłość i wasz związek - od poczatku .
ABSOLUTNIE nie przyznawaj się do winy przed zoną !
To tylko utwierdzi ja w przekonaniu , że dobrze robi .

Zasadniczo ona niczego nie straci :
zabierze dzieci a ty będziesz płacił jak podatek
( a podatki idą na to co się żondowi spodoba )

Zastanow się , jakie są twoje poważne winy
........ a potem cały las tych mniejszych .

Czy zona się zmieniła ostatnio - ubiór , nowa praca , nowe znajomości itd.


Wiedz , ze żona MYŚLI EMOCJAMI .
Twoje racjonalne i logiczne gadanie
prawdopodobnie do nie nie trafi .
Ona ma swoje łatwe odpowiedzi ( juz je sobie wbijała w głowę wcześniej ) .
Albo i ktoś ją mocno wspomagał - patrz koleżanki np .

Ona teraz jest jeszcze NIEPEWNA !
Nie wie jak zareagujesz ( dlatego np. ukrywa pozew )
Wytocz wszystkie dzieła , żeby jej się odechciało .
( jak takie masz )


To są tylko moje rady , a każda sytuacja jest INNA .
Musisz myśleć .
W sumie nie przedstawiłeś sprawy zbyt dokładnie .



Czy ona się waha czy absolutnie zdecydowana ?
Podejmuje rozmowę ?
Sama podejmuje ?
Coś próbuje tłumaczyć ?
Ucieka od rozmów ?

Kilka dni poświęć na zwiad .
( wychodzi jak telefon dzwoni itp. , gdzie wychodzi i na ile ,
nie za często lata do sklepu itp. )

A potem powiedz jej o pozwie - im szybciej tym lepiej .
Dla niej to niewygodny czas - NIEPEWNOŚĆI .
Ona też się jeszcze boi , teraz na razie
bo potem okrzepnie
i jeszcze STWARDNIEJE .
 
 
Rebeka
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-06, 11:19   

Módl się jeśli pozew jest już w sądzie aby trafił w ręce odpowiedniego z wartościami sędziego bo to jest bardzo , bardzo ważne.
Módll się za prawników w swojej sprawie rozwodowej. Ufaj bezgranicznie Panu Bogu i zacznij najpierw od siebie zrób Rachunek Sumienia z całego życia, stań w prawdzie.
Dopiero zaczyna się porządkowanie SIEBIE :-) .
Zagrożenia duchowe, dodatek do rachunku sumienia, niezwykle ważne przed Spowiedzią
http://bractwokrolowejpol...hunku-sumienia/
http://bractwokrolowejpol...hunku-sumienia/
http://bractwokrolowejpol...-dla-malzonkow/

[b]Litania do św. Iwo Helory – Patrona Prawników

Sławny przewodniku prawników,
Pełen sprawiedliwości,
Ozdobo jurysprudencji,
Obdarzony wiedzą spraw boskich i ludzkich,
Biegły w rozeznaniu tego, co sprawiedliwe i niesprawiedliwe,
Znawco prawa boskiego i ludzkiego,
Mówco najsprawniejszy,
Rozjemco doskonale bezstronny,
Sędzio najsprawiedliwszy,
W równej mierze promieniujący,
Tak w dziedzinie prawa jak i cnót niezwykle biegły,
Święty kapłanie nieskazitelnej sprawiedliwości,
Najsubtelniejszy doktorze obojga praw,
Chlubo świętych praw Kościoła,
Opiekunie biedaków,
Obrońco wdów,
Kuratorze w sporach małoletnich,
Rzeczniku uciśnionych,
Osłono udręczonych,
Palmo biegłych w prawie,
Zwierciadło obrońców,
Podporo sądów,
Symbolu sprawiedliwych,
Latarnio i schronienie wszystkich prawych,
Najstaranniejszy pisarzu niebieskiego konsystorza,
Najwierniejszy orędowniku wspólnoty chrześcijańskiej,
Najsłynniejszy profesorze prawa i sprawiedliwości,
Niebieski dziekanie wydziału prawa,
Boski zarządco pobożnych fundacji,
Kanclerzu uniwersytetu cnót wszelkich,
Czcigodny rektorze sądów sprawiedliwych,
Módl się za nami. [/b]
 
 
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-06, 11:43   

Aniu, bardzo wartościowe te linki które podałaś. Myślę, że warto jeszcze podać link podstawowy czyli: Rachunek sumienia:

http://bractwokrolowejpolski.pl/rachunek-sumienia/

.
 
 
Rebeka
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-06, 11:45   

Masz racje jeszcze ten , który podałeś :-)
 
 
rixi
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-07, 18:31   Re: Żona złożyła pozew o rozwód

To przykre, rozumiem sytuację. Mam nadzieję że do najgorszego nie dojdzie, zresztą uzyskanie rozwodu też nie jest takie proste (chyba że za obopólną zgodą małżonków - bez orzekania o winie...), tutaj jednak chyba musiałby zostać udowodniona wina jednego ze współmałżonków, a to chyba nie owa drobnotka o której mowa we wpisie. Zresztą możliwe jest też i przebaczenie jednemu z małżonków jego negatywnego zachowania.


jeronimo napisał/a:
Witajcie

Właśnie się dowiedziałem, że żona złożyła pozew o rozwód. Ja nie chcę tego bo ją bardzo kocham, mamy 2 wspaniałych dzieci 7 i 10 lat. Jestem załamany.

Z żoną jesteśmy razem 20 lat, 8 lat narzeczeństwa i 12 po ślubie. W 2004 urodził się nasz syn a 2 2007 córka. W naszym pożyciu bywało różnie, tak jak w małżeństwie zdarzały się dni lepsze i gorsze. Ja miałem od początku problem z dotarciem do żony ponieważ jest z niepełnego małżeństwa i wychowywała się bez ojca. W kwietniu 2014 pokłóciliśmy się o jakąś pierdołę i potem było jeszcze gorzej. Od tego czasu nie rozmawialiśmy ze sobą. Żona w sierpniu wyjechała na wczasy z dziećmi. Dzwoniłem do niej wiele razy i zauważyłem, że nasze relacje uległy ociepleniu. Aż tu nagle dowiaduje się, że końcem sierpnia jej adwokat złożył w sądzie pozew rozwodowy (podczas jej pobytu na urlopie). Jestem załamany.
Żona wróciła z wczasów i rozmawiamy normalnie. Ona nie wie że ja wiem o pozwie. Nic mi na ten temat nie mówi. Próbowałem z nią rozmawiać o tym co się dzieje ale nie daje mi możliwości. Chcę ratować małżeństwo. Próbowałem ją przekonać do rekolekcji dla trudnych małżeństw. Nie chce o tym słyszeć. Z tego co rozmawiałem z psychologiem to powiedział mi że jest teraz w takim stanie, że podjęła decyzję i nic tego nie zmieni.

Kocham ją bardzo i nie chcę aby nasze małżeństwo się rozleciało. Jestem raczej pewny, że nie ma nikogo trzeciego w tym układzie. Żona jest wierząca i ja też. Jak pytałem się jak się ma do tego wiara to powiedziała, że w kościele istnieje rozwód.

Powiedźcie co ja mogę teraz zrobić?

Modlę się codziennie i odmawiam różaniec, wierzę, że uda mi się uratować ten związek.
Ostatnio zmieniony przez 2014-09-07, 20:35, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
jeronimo
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-08, 05:26   

Witam

Dziękuję za wsparcie i ciepłe słowa.

Wyjaśniając niektóre niedopowiedziane kwestie:
- oboje mamy ok 40 lat
- raczej na 99% uważam, że nie ma kogoś trzeciego, gdyby tak było to chyba bym się zorientował
- rozmawiałem z nią i jedyny argument którego użyła to to, że chce mieć święty spokój
- wcześniej również były ciche miesiące - u nas to tak działa jak sinusoida, jest super przez kilka miesięcy potem jest dół który też trwa kilka miesięcy, można by powiedzieć pół roku ok, pół nie.
- żona radzi się oczywiście koleżanek, jedna rozwódka, druga bez pracy kompletnie nieokreślona życiowo.
- w teściowej nie mam oparcia i żona chyba też nie - jest po wypadku i ma problemy z pamięcią i odbieraniem świata.
- podczas rozmowy powiedziała że kościół dopuszcza rozwód i ona chce zostać sama - jakoś w to nie wierzę ze chce być sama, jest kobietą atrakcyjną

Ja żony nigdy nie zdradziłem, oszukałem, nie piję nałogowo alkoholu, nigdy nie uderzyłem żony ani dzieci, hazard mnie nie interesuje... oczywiście nie będę pisał że jestem kryształem - ale któż jest.

Żona pochodzi z niepełnej rodziny - nie miała nigdy w domu ojca i przez to nie ma żadnej wiedzy "praktycznej" że mężczyźni są inni, inaczej myślą i działają niż kobiety.
Kocham ją i jej to mówię, ale ona odpowiada mi że zależy mi tylko na dzieciach i że nią manipuluję.

Odmawiam codziennie różaniec, wierzę w Boga i jego moc. Modlę się za mnie i żonę i wierzę że uda się jeszcze tą rodzinę uratować.

Proszę ją o terapię małżeńską ale ona mówi, że szkoda na to czasu bo to i tak nic nie zmieni.

Dziękuję za wsparcie i gorąco proszę o modlitwę za nas.
Ostatnio zmieniony przez 2014-09-08, 10:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-08, 10:26   

Cytat:
- raczej na 99% uważam, że nie ma kogoś trzeciego, gdyby tak było to chyba bym się zorientował


:mrgreen:
Wybacz , ale to naprawdę śmieszne .
To nie słyszałeś , że mąż dowiaduje się ostatni ?

Ale pozwoliłem sobie tak napisać ,
bo zakładam , że może akurat masz szczęście .

To nie chodzi tylko o to czy JUŻ ktoś się pojawił ,
chodzi o to czy żona nie dopuściła już myśli o kimś nowym .
Bo najpierw idzie myśl , a potem czyn .
Najpierw wyrzuca się męża ( zonę ) z serca ........ a potem to jest już miejsce .

-------------------

Dobrze , że zona w ogóle rozmawia z tobą - wielki plus .

Cytat:
Kocham ją i jej to mówię, ale ona odpowiada mi że zależy mi tylko na dzieciach i że nią manipuluję.


Nie potrafisz jej przekonać , a wydaje mi się
że ona chce być przekonana .
To dobrze rokuje .

---------------------------------

Zadzwoń do sądu , podaj nazwisko i zapytaj po prostu czy wpłynął pozew .

------------------------------------

Szanse w sądzie ( jakby co ) masz duże .

-------------------------------------------------------


Przypatrz się tej koleżance rozwódce , co za jedna !

-------------------------------------------------------------------

Może ma jakieś inne porzadniejsze kolezanki , które i ty znasz ?

-------------------------------------------------------------

Sądobre książki o małżeństwie , kryzysie itd.
Podrzucaj jej NIE NACHALNIE materiały .
 
 
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-08, 12:45   

jeronimo napisał/a:

Ja żony nigdy nie zdradziłem, oszukałem, nie piję nałogowo alkoholu, nigdy nie uderzyłem żony ani dzieci, hazard mnie nie interesuje... oczywiście nie będę pisał że jestem kryształem - ale któż jest.


Jeronimo
Są takie kobiety dla których to wystarczy, że nie bije, nie pije, kasę przynosi i dziećmi się zajmie, ale nie każda kobieta ogranicza swoje wymagania do tych kilku rzeczy.
Czułeś, że jesteście blisko? że macie podobne spojrzenie na świat? że zwierzacie się sobie? że planujecie różne rzeczy wspólnie?
 
 
DHL1
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-08, 14:34   

grzegorz_ napisał/a:
Są takie kobiety dla których to wystarczy, że nie bije, nie pije, kasę przynosi i dziećmi się zajmie, ale nie każda kobieta ogranicza swoje wymagania do tych kilku rzeczy.

Grzegorzu .....

nawet jakby przynosił kwiatki...latał jak kot z pęcherzem....oczkami był wpatrzony
jak kot ze Shreka....
to i tak godzina W(jak wolność)-wybija.
------------------------------------------------------------------------------------------

Jeronimo....40 lat to trudny czas....to czas drugiej młodości.
Z przykrością stwierdzam że pewna część kobiet -kalkuluje sobie tak:
jeszcze jestem w miarę.. w miarę ,dzieci dorosły lub dorastają.
Do tej pory wsio poświęciłam na........i rodzinie......
Czas brać życie w żagiel....i zadbać o swój świat.
Wnioski...wnioseczki i stary mąż idzie na tor boczny.....
Jeronimo trudno zatrzymać ten proces ....bo nawet jakbyś go chciał złapać to i tak przelewa się przez palce.
A czym dalej idziesz w łapanie uciekającego zajączka-tym bardziej zajączek bryka przed tobą szybciej.
A na trasie pozostają jeno same szlabany i słowa koniec...bez szans .. nie chcę...nie potrafię...chcę sama..... itd...itp.
Co można????
jak masz czas i cierpliwość....poczekać aż rozkręcony bączek kiedyś się zatrzyma.
A kiedy się zatrzyma???
tego nie wiadomo....

pozdrawiam
 
 
helenast
[Usunięty]

Wysłany: 2014-09-08, 14:57   

DHL1 napisał/a:

Jeronimo....40 lat to trudny czas....to czas drugiej młodości.
Z przykrością stwierdzam że pewna część kobiet -kalkuluje sobie tak:
jeszcze jestem w miarę.. w miarę ,dzieci dorosły lub dorastają.
Do tej pory wsio poświęciłam na........i rodzinie......
Czas brać życie w żagiel....i zadbać o swój świat.
Wnioski...wnioseczki i stary mąż idzie na tor boczny.....
Jeronimo trudno zatrzymać ten proces ....bo nawet jakbyś go chciał złapać to i tak przelewa się przez palce.
A czym dalej idziesz w łapanie uciekającego zajączka-tym bardziej zajączek bryka
przed tobą szybciej.
A na trasie pozostają jeno same szlabany i słowa koniec...bez szans .. nie chcę...nie potrafię...chcę sama..... itd...itp.
Co można????
jak masz czas i cierpliwość....poczekać aż rozkręcony bączek kiedyś się zatrzyma.
A kiedy się zatrzyma???
tego nie wiadomo....



Masz dużo racji w tym co piszesz , ale .... z czegoś taki styl zachowań musiał wyniknąć ... z wielu błędów obu stron w małżeństwie... może ze złego , błędnego podziału ról w małżeństwie , nawału obowiązków jednej ze stron... braku zrozumienia, mocy rozwoju własnych zainteresowań itd... itd... itd...
Taki model zachowań o jakim piszesz ( zarówno u kobiet jak i u mężczyzn) nie wynika z idealnego życia małżeńskiego , obustronnego zrozumienia, zainteresowania, opieki itp... Wynika z cech przeciwnych do opisanych ...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 12