To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Rozwód czy ratowanie małżeństwa? - Kryzys po 8 latach

Anonymous - 2016-11-24, 10:53

ppd, ale sęk w tym, ze zachowania i emocje to dwie różne sprawy. Warto, zebyś o tym wiedział. To nie twoje emocje raniły żonę, ale zachowania. Te same emocje można wyrażać w sposób, który zaboli, a można też w taki, który jest dla drugiego człowieka nieszkodliwy, neutralny. Czy zwiększyłeś swoja wiedze w tym zakresie?

No i jeszcze - do czego w tej pracy dążysz? Jaki jest twój cel w tej sferze?

Anonymous - 2016-11-24, 12:14

tiliana napisał/a:
Te same emocje można wyrażać w sposób, który zaboli, a można też w taki, który jest dla drugiego człowieka nieszkodliwy, neutralny. Czy zwiększyłeś swoja wiedze w tym zakresie?

No i jeszcze - do czego w tej pracy dążysz? Jaki jest twój cel w tej sferze?

Masz rację, to dwie różne rzeczy. Poprzez emocje, które siedziały we mnie wybuchałem i tym samym raniłem żonę. Obecnie staram się emocję zachować dla siebie, nawet tutaj na forum. Jestem na etapie wyciszania się ;-) powoli zwiększam wiedzę w tym zakresie. Następnie chcę przeczytać książkę Pulikowskiego polecaną przez Pavla. Jeszcze chcę przeczytać 5 języków miłości. No i ta terapia... zastanawiam się na razie.

Póki co tiliana, wróćmy do tematu za parę tygodni. Teraz nie myślę o tym, nie myślę o tej sytuacji, zluzowałem, albo staram się zluzować. Nie ma we mnie tych samych emocji co np. 2 tygodnie temu. Kłamałbym twierdząc że w ogóle jestem luzak, ale jest dużo lepiej :)

Anonymous - 2016-11-24, 13:23

To dobrze :) Rzeczywiście - wróćmy do tematu za jakiś czas.

Dużo pracy przed tobą, ale też widać, że masz sporą motywacje, a to bardzo dobrze rokuje.

Anonymous - 2016-11-24, 19:22

[quote="ppd"]
tiliana napisał/a:
Póki co tiliana, wróćmy do tematu za parę tygodni. Teraz nie myślę o tym, nie myślę o tej sytuacji, zluzowałem, albo staram się zluzować. Nie ma we mnie tych samych emocji co np. 2 tygodnie temu. Kłamałbym twierdząc że w ogóle jestem luzak, ale jest dużo lepiej :)


Wiesz, moj mąż często mówił, że coś się w nim zmienia, na podstawie paru dni obserwacji. Myślę, że, żeby naprawdę mówić o zmianie, trwałej zmianie, trzeba miec za sobą wiele miesięcy trwania w nowych nawykach, że tak powiem... narazie to postanowienie zmiany, zapał, który, zycze ci, nie zgasnie. Ale o zmianie można mówić kiedy w tym się wytrwa..
Troche jak z odchudzaniem.. 😉 wiesz, poczatki są super, jest postanowienie, dwa tygodnie w nowej diecie, ale do zmiany wagi i utrzymania jej trzeba czasu i siły. Życzę Ci jej.

Anonymous - 2016-11-30, 17:02

Witam ponownie,
Dawno nie pisałem - bo w sumie nauczyłem się, że nie ma sensu wałkować ciągle tego tematu. Stwierdziłem, że odezwę się wtedy, kiedy uznam coś za progres, problem czy dziwne podejście moje lub żony.

W niedzielę się spotkaliśmy. Razem z Żoną spędziliśmy miłe popołudnie. Tego dnia jakoś totalnie zluzowałem, nie to że się powstrzymywałem jak wcześniej - sam z siebie (chyba pierwszy raz). Żona pierwszy raz sama z siebie się do mnie przytuliła. Pierwszy raz złapała mnie za rękę bez jakiejkolwiek mojej inicjatywy. Nie poruszałem żadnego tematu dotyczącego NAS, PRZYSZŁOŚCI czy KOLEJNEGO SPOTKANIA. Nie wiem czemu, chyba nawet o tym zapomniałem pogadać :-D

Tak się ucieszyłem z niedzieli, że w poniedziałek kupiłem jej kwiaty z kurierem do pracy. Dostała je o 11, ale długo się nie odzywała, a z godziny na godzinę zacząłem powoli się irytować i zastanawiać czy je dostała, czy może nie chce ich, czy może jej są obojętne, czemu nie daje znać? W końcu przemówiła przed 20 i zadzwoniła do mnie. Pytała mnie się czy mam ochotę na piwo, ogólnie gadka zwykła, ja trochę nie bardzo bo po pierwsze byłem zmęczony po siłowni, po drugie wewnętrznie zirytowany że nawet nie wspomni o niespodziance którą otrzymała, więc zapytałem ją o nią, bo może jej nie dostała. Dostała, mówi że piękne, że miała banana na buzi, że świetna niespodzianka, że ją zaskakuję kolejny raz. Pytam czemu nie dała znać wcześniej, albo czemu teraz sama z siebie nie wspomniała, poczułem się jakbym miał się prosić o to, żeby to usłyszeć... przeprosiła, że miała dużo pracy, spotkania itd., lecz ja oczywiście mam tunel powietrzny pomiędzy uszami i dalej swoje. Ale dotarło to do mnie w końcu i wiem że muszę popracować nad tym, nad wysłuchiwaniem uważnym. Oczywiście na piwo się umówiliśmy :)

Dziś Żona zadzwoniła i się popłakała. Powiedziała, że nie daje rady sobie z tym wszystkim, że jest jej źle. Nie wie trochę jak to ma wyglądać ale chce to naprawić, żałuje że to wszystko się tak potoczyło ale chce żeby się to ułożyło zaznaczając przy tym że ona nie potrafi się przełamać tak od razu i nie wie ile to będzie trwać. I jeszcze coś ważnego, powiedziała że boi się, że po takim kryzysie już nie nigdy nie będzie tak jak kiedyś było wspaniale, że zawsze to będzie gdzieś z tyłu głowy, że możemy nie być szczęśliwi razem i co ja o tym myślę, więc odpowiadam że będziemy jeszcze bardziej szczęśliwi niż kiedykolwiek jak siebie naprawimy. Powiedziała że przemyślała sobie parę spraw i chce, żebyśmy razem jeździli do pracy jednym autem od przyszłego tygodnia, chce iść na kurs tańca ze mną po nowym roku, chce to posklejać i powiedziała że jej zależy na tym. Do książki Greya zabiera się w weekend. Bardzo mnie wzruszył i ucieszył ten telefon.

Anonymous - 2016-11-30, 17:15

PPD

Jesteś na dobrej drodze. Jak nie będziesz wracał do starego (namolności), to jest duża szansa, że będzie dobrze. :mrgreen:
Dałeś żonie wolność i ona zrozumiała, że to nie jest jednak to, czego się spodziewała.
Dalej pracuj nad sobą.

Życzę powodzenia.

Anonymous - 2016-11-30, 19:25

Chyba można już zacząć Ci gratulowac.Brawo
Anonymous - 2016-12-01, 12:10

ppd napisał/a:
Tego dnia jakoś totalnie zluzowałem, nie to że się powstrzymywałem jak wcześniej - sam z siebie (chyba pierwszy raz).

:-)
ppd, teraz już wiesz o jaki stan chodzi. Naturalny, spontaniczny stan wynikający z głębokiej wewnętrznej przemiany. Ta powstrzymuje człowieka by nie wybiegał w przyszłość....pozwala akceptować tu i teraz oraz cieszyć się tą chwilą, docenić ją.

To był przedsmak w którym uwolniłeś się na moment od swoich chciejstw oraz oczekiwań czego skutkiem był fajnie spędzony razem czas.
W takim czasie oraz takiej przestrzeni mogą dokonywać się naprawdę nadzwyczajne przemiany.

Ten stan jednak nie jest stały ani dany raz na zawsze, przynajmniej na tym etapie. Możesz wciąż doświadczać zmienności różnego rodzaju ale dobrze jest pamiętać o tym jak się czułeś wtedy...gdy sam z siebie... ;-) i dążyć do tego poprzez pracę która wznosi i pozwala poszerzyć kontekst.

Cieszę się ppd, że idzie ku lepszemu. :-)

Anonymous - 2016-12-14, 11:59

Cześć,
Relacje z żoną są coraz lepsze. Pytała mnie o wspólne wakacje, czy myślałem i gdzie. Ogólnie zmieniła podejście i myślenie. Myśli trochę przyszłościowo o nas. Tak jak pisałem wcześniej, razem jeździmy do pracy, częściej spędzamy wspólnie czas np. dziś idziemy na koncert. Podejście mojej Żony się zmieniło, potrafi sama mnie przytulić, złapać za rękę, wysłać smsa z buziakiem. Jeszcze to nie jest takie automatyczne, ale widzę że się stara i coraz lepiej to wygląda, coraz bardziej naturalnie. Powiedziała mi ostatnio, że mimo że widzimy się częściej to zaczyna za mną tęsknić. Jest coraz więcej bliskości zarówno z mojej jak i z jej strony. To dobry znak. Teraz wiem, że to tylko czas może naprawić w pełni nasze małżeństwo (i pomoc Boga).

Anonymous - 2016-12-14, 12:07

Dodam jeszcze, że muszę dalej pracować nad sobą. Ostatnio coś mnie "gryzie w [...]" i robię jakieś niepotrzebne fochy. To jest o tyle dziwne, że ja nigdy nie robiłem fochów, a teraz nie wiem skąd to się wzięło u mnie :shock:

moderacja: poprawiamy język polski

Anonymous - 2016-12-14, 12:22

ppd napisał/a:
To jest o tyle dziwne, że ja nigdy nie robiłem fochów, a teraz nie wiem skąd to się wzięło u mnie


Zły widzi, że traci grunt, więc się wścieka. :-?

Anonymous - 2016-12-14, 13:58

ppd, ten foch to jest dla ciebie ważna informacja. Przyjrzyj się dokładnie, w jakich sytuacjach ci się to zdarza i zastanów, dlaczego właśnie tak reagujesz. Za tym siedzą najprawdopodobniej jakieś potrzeby, które zaniedbałeś, albo jakieś zranienia.... Możesz to wykorzystać bardziej konstruktywnie.
Anonymous - 2016-12-15, 06:56

tiliana napisał/a:
Przyjrzyj się dokładnie, w jakich sytuacjach ci się to zdarza i zastanów, dlaczego właśnie tak reagujesz. Za tym siedzą najprawdopodobniej jakieś potrzeby, które zaniedbałeś, albo jakieś zranienia....

Tak, przyjrzałem się temu dokładnie, wiem w jakich sytuacjach tak reaguje. Pracuje nad tym. Jest jeszcze jeden problem: relacje moich rodziców vs. Żona. Ja byłem u niej kilka razy, ona u mnie w ogóle i nie zamierza. Moi rodzice na obecną chwilę nie chcą jej widzieć ani o niej słyszeć. Myślę, że to jest problem drugorzędny, ale jednak następny w kolejce :-/ najgorsze jest to, że nie mam na niego żadnego pomysłu.

Anonymous - 2016-12-15, 22:28

pozwolę się wtrącić do dyskusji

masz możliwość wyprowadzki od rodziców? aby nie okazało się po pewnym czasie że podświadomie ich postawa ma wpływ na Twoje zachowania wobec żony


ps.
zazdroszczę Ci powrotu relacji z Twoją żoną i jednocześnie gratuluję
sam marzę o takim scenariuszu ale to tylko pobożne marzenia



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group