Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Poziom znacznie głębszy niż umysł? - dyskusja
Autor Wiadomość
diagos
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-27, 08:52   

kenya napisał/a:
czuje się to coś, co wypływa z poziomów znacznie głębszych niż umysł.



Co masz/miałaś na myśli?
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-27, 11:41   

diagos -

człowiek to ciało, umysł i dusza.
Zwykło uważać się, że ciało z umysłem ma duszę. Ja myślę, że dusza ma ciało i umysł :-)

Jeśli w skutek ogromu cierpienia zaczynamy sięgać po głębszą mądrość niż może wypłynąć z ZAWSZE uwarunkowanego umysłu (bo przecież on jest źródłem cierpienia i to w jaki sposób interpretuje rzeczywistość) - znaczy że sięgamy w poziom duchowy, poziom bezwzględnej prawdy.

Człowiek na przeciętnym poziomie świadomości zazwyczaj doświadcza tego w przebłyskach - wtedy czuje się spokojny i pewny.
Ten stan nie trwa jednak wiecznie, kiedy wmiesza się umysł ze swoimi pragnieniami, żądaniami, żądzami - znowu pływa się na fali cierpienia.
Żeby uzyskać taki duchowy wgląd musi włączyć się akt woli człowieka - wyrażony modlitwą.
 
     
diagos
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-28, 09:47   

diagos -

człowiek to ciało, umysł i dusza.

Zwykło uważać się, że ciało z umysłem ma duszę. Ja myślę, że dusza ma ciało i umysł :-)


Według ciebie dusza ma ciało i umysł. Rozumiem twoje zdanie lecz takie twierdzenie jest nieprawdziwe. Bóg nie stworzył X dusz i dusza wybiera sobie ciało. Jak się kończą dusze to znów Bóg produkuje? Bóg tworzy duszę w momencie poczęcia.

Jeśli w skutek ogromu cierpienia zaczynamy sięgać po głębszą mądrość niż może wypłynąć z ZAWSZE uwarunkowanego umysłu (bo przecież on jest źródłem cierpienia i to w jaki sposób interpretuje rzeczywistość) - znaczy że sięgamy w poziom duchowy, poziom bezwzględnej prawdy.

O jakiej głębszej mądrości piszesz? Poziom bezwzględnej prawdy? Co to jest? Dla mnie mądrością i prawdą jest tylko Bóg.

Człowiek na przeciętnym poziomie świadomości zazwyczaj doświadcza tego w przebłyskach - wtedy czuje się spokojny i pewny.

Przeciętny poziom świadomości? Ciekawe jaki ja mam poziom świadomości. Jak ktoś ma już wysoki poziom, to osiągnął nirwanę. I wtedy czuje się spokojny i pewny. Lecz to nie jest zgodne z naszą religią.

Ten stan nie trwa jednak wiecznie, kiedy wmiesza się umysł ze swoimi pragnieniami, żądaniami, żądzami - znowu pływa się na fali cierpienia.

Chciałoby się cały czas trwać w stanie nirwany i żeby nasz umysł nam nie przeszkadzał. Być jak bóg.

Żeby uzyskać taki duchowy wgląd musi włączyć się akt woli człowieka - wyrażony modlitwą.

Duchowy wgląd? To jest to coś z czym łączysz się w jednej chwili i doznajesz jedności. Taki stan nirwany - po za umysłem? Jaką ty masz na myśli modlitwę? Do tego samego Boga, o którym tutaj mówimy na forum?

Uważam, że twoja wypowiedź jest w stylu new age.

kenya

czuje się to coś, co wypływa z poziomów znacznie głębszych niż umysł.


Jakie poziomy, głębsze niż umysł? Dla mnie taką wypowiedź pisze osoba , która wierzy w new age.

Jeśli się mylę to proszę, żeby mnie forumowicze poprawili. Ewentualnie żeby moderatorzy bardziej zwracali uwagę na takie wypowiedzi ( w stylu new age).

Pozdrawiam.
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-28, 19:51   

Diagos, jako moderator czuję się wywołana do tablicy. I uprzedzam - mój nick nie ma nic wspólnego a new age, jest imieniem konia, którego mam w avatarze (i nie ja temu koniowi imię nadawałam, kupiony został z imieniem).
Ja w poście kenyi nie widzę/nie słyszę/nie czuję nic newagowskiego. Czytając go miałam skojarzenia jak najbardziej katolickie. Z tą duszą, ciałem i rozumem rozumiem to jako nadrzędność duszy w stosunku do reszty, bo po śmierci to dusza jako sama idzie do nieba, bez ciała, i chyba rozumu też ze sobą nie targa (dobrze byłoby jeszcze rozum zdefiniować).
Poziom bezwzględnej prawdy rozumiem jako cząstkę Boga w każdym człowieku, to o czym Pismo Święte pisze jako o człowieku stworzonym na obraz i podobieństwo Boże. A o czym nauka i filozofia mówi "prawo naturalne", czyli coś co w pakiecie z duszą dał Bóg człowiekowi, aby za pomocą rozumu i wiary rozeznawał sprawy tego świata.
Przeciętny poziom świadomości i wiążący się z tym spokój i pewność odbieram w kontekście Modlitwy o Pogodę Ducha.
Takie jest moje rozumienie, nie wiem na ile spójne z tym co miała na myśli kenya.
Może ktoś jeszcze zechce się wypowiedzieć.

A na koniec perełka od Agnieszki :mrgreen: :
Pomiędzy
Tym, co myślę,
Tym, co chcę powiedzieć,
Tym, co jak mi się wydaje – mówię,
Tym, co mówię,
A tym, co ty chcesz usłyszeć
Oraz tym, co jak ci się wydaje – słyszysz
Tym, co starasz się zrozumieć,
A tym, co rozumiesz –
Znajdują się dziesiątki wariantów nieporozumień
Ale – mimo to – spróbujmy.

Bernard Werber
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-28, 22:12   

To co napisałam wydawało mi się tak proste, jasne i oczywiste, że zdało się być niemożliwym dla mnie zrobić tłumaczenie z tłumaczenia.

Nirwanno - lepiej bym tego nie zrobiła niż Ty, dziękuję. :-)

Miło jest wiedzieć, że jest się dobrze zrozumianym.

A przytoczony tekst Bernarda Webera, który dostarczyła Agnieszka i nie bez powodu Mirakulum się nim zachwyciła - jest naprawdę niezwykle wymowny.
 
     
diagos
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-29, 16:35   

Nirwanna

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Każdy inaczej interpretuje, odbiera różne informacje. Dlatego starajmy się na forum dokładniej precyzować nasze wypowiedzi, myśli. To co oczywiste jest dla ciebie i Kenyi nie musi być dla mnie i innych, a tym bardziej dla osób które wychodzą żeby zapoznać się z forum.

New age ma do siebie to, że jest bardzo atrakcyjny. Trudno w nim znaleźć na pierwszy rzut oka zagrożenia. W dzisiejszych czasach trudno dostrzec różnego typu zagrożenia. Za większością rzeczy stoi marketing, ich plany sprzedażowe, liczy się tylko kasa. Nie patrzy się na wartości, człowieka. Czy coś go niszczy. Wszędzie zalewają nas różnego rodzaju informacje, reklamy itp. Z czasem traci się właściwe rozeznanie co jest dobre - złe, prawdziwe - fałszywe. Po pewnym czasie ulega się mimo woli tym wpływom.

Powiedz mi Nirwanna jak ty rozumiesz taką wypowiedź:

kenya napisał/a:

"czuje się to coś, co wypływa z poziomów znacznie głębszych niż umysł."

Co to znaczy to coś?

Poziomy głębsze niż umysł?

Takie coś ja odczytuję to tak :

"Coś" dla mnie oznacza jakaś siła, energia, która jest ponad nami.

Poziomy głębsze niż umysł oznacza dla mnie stany (osobiście trudno mi to opisać bo takich stanów nie przeżyłem) euforii, poczuć się jak bóg.

Kenya odpisywała Krawędź nadziei dokładnie tak :

"KN - jesteś mądrą, dobrą i wrażliwą osobą. W Twoich wpisach, mimo trudnych przejść, desperacji i rozterek czuje się to coś, co wypływa z poziomów znacznie głębszych niż umysł."
Czy osoba wierząca napisze tak (tekst pogrubiony)? Czyż nie lepiej byłoby napisać np. tak : W Twoich wpisach, mimo trudnych przejść, desperacji i rozterek czuje się obecność działania Boga. I nie było by żadnych niedomówień.

Kenya odpisała mi jakiś filozoficzny wykład:

"Jeśli w skutek ogromu cierpienia zaczynamy sięgać po głębszą mądrość niż może wypłynąć z ZAWSZE uwarunkowanego umysłu (bo przecież on jest źródłem cierpienia i to w jaki sposób interpretuje rzeczywistość) - znaczy że sięgamy w poziom duchowy, poziom bezwzględnej prawdy."

Dla mnie taki tekst zalatuje new age.

Wystarczyło napisać w skutek ogromu cierpienia zwracamy się do Boga, Jemu zawierzamy nasze problemy, cierpienia, smutki i radości. A tu tekst uwarunkowany umysł, poziomy bezwzględnej prawdy.

Kenya nie używa słowa Bóg, tylko pisze wymijająco.
Jedno co dobre to, że pisze o modlitwie: "Żeby uzyskać taki duchowy wgląd musi włączyć się akt woli człowieka - wyrażony modlitwą." - tylko pytanie do kogo ta modlitwa?

Duchowy wygląd?

kenya napisał/a:

"To co napisałam wydawało mi się tak proste, jasne i oczywiste, że zdało się być niemożliwym dla mnie zrobić tłumaczenie z tłumaczenia."
Dla mnie bynajmniej już takie oczywiste i jasne nie było i nie jest. Nawiasem jeśli ktoś nie rozumie w jakimś stopniu czyjejś wypowiedzi, to może oznacza, że coś nie tak było z tą wypowiedzią. Szkoda, że nie ma innych głosów za lub przeciw. Łatwiej było by to ocenić.

kenya napisał/a:

"Miło jest wiedzieć, że jest się dobrze zrozumianym." Pochlebiasz sobie?

Nirwanna

Tak przy okazji to w innym wątku kenya pisze:

"Kiedy w końcu po długiej "walce" uspokoiłam się, z osoby nieustannie wracajacej do przeszłości, roztrząsającej ją bez końca zmieniłam się w kogoś kto ceni teraźniejszość a przeszłość ocenia w kategoriach odbytej lekcji z której należy tylko wyciągnąć wnioski i zostawić ją za sobą- zmieniło się wszystko, łącznie z nastawieniem mojego męża. Wszystko zaczęło jakby łagodnieć, przybierać inną formę, zaczęły pojawiać się pozytwne emocje z obu stron a te wyzwoliły je i innych.
Nagle świat stał się moim sprzymierzeńcem. "

Czy w tym tekście jest new age?

Na pierwszy rzut oka taka wypowiedź jest prawidłowa. Według mnie jak się bliżej przyjrzy to ten tekst jest w stylu new age. New age bardzo dobrze się kamufluje. Wszystko wydaje się w porządku. Sama Kenya może robić to nie świadomie. możliwe, że kiedyś czytała książki motywacyjne i z czasem przesiąknęła tym treściami.

Sam kiedyś czytałem ksiązki nie wiedząc ,że to jest new age.

Sformułowanie pozytywne emocje, inna forma itp. to są właśnie sformułowania z new age.

Kenya świat odbierasz jako wroga jak coś nie było po twojej myśli? A jak nastąpiła zmiana to jest sprzymierzeńcem. Coś chyba nie tak jest w twoim postrzeganiu. Możliwe, że za dużo się naczytałaś książek motywacyjnych. Tam takie wypowiedzi są niech świat ci sprzyja, będzie twoim sprzymierzeńcem, zmień siebie a światy zmieni się wokół ciebie itp. A jak coś się stanie np. ukradną telefon to nie przejmuj się na pewno wszechświat ci sprzyja i ma dla ciebie nowszy lepszy model.
Dostałaś kolejną lekcję i wyciągnęłaś wnioski i już się wszystko zmieniło. Jakiś cud? Tak bez udziału Boga? Nie piszesz, że kiedy zaufałaś Bogu, powierzyłaś Mu swoje problemy, to zaczęło się wszystko układać zmieniać. Czy ty aby na pewno wierzysz w Boga tego prawdziwego?

Kenya pisze:

"zmieniłam się w kogoś" - w kogo? Pisząc kogoś tzn., że ty to nie ty tylko ktoś inny. Sama nie potrafisz ocenić kim jesteś? A gdzie prawdziwa ty?

Polecam wszystkim zapoznać się z książką:

http://www.tiqva.pl/compo...ents/download/4

oraz wykłady:

http://www.youtube.com/wa...E7F980C2372E5D8

Dla mnie jest to bardzo interesujące. Kiedyś mam zamiar porozmawiać na ten temat lecz w oddzielnym wątku.

Ale – mimo to – spróbujmy. Właśnie spróbujmy zrozumieć innych.

Czy dla was wszystkich takie sformułowania jakie pisze Kenya są proste, jasne i oczywiste?

Pozdrawiam serdecznie.

P.S.

Nirwanna odnośnie twojego nicku nic do niego nie mam.
 
     
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-29, 16:50   

Diagos, to że w tekście, z którym dyskutujesz dostrzegasz new age wynika z tego, że new age jest eklektyczny i bierze zewsząd to, co mu pasuje i jest powierzchownie atrakcyjne.

Poziom głębszy niż umysł - psychologia - id-ego-superego lub według nowszych koncepcji podświadomość, świadomość, nadświadomość, ciało, duch i dusza - to z kolei teologia.

Nowa ja... a ilu dobrych katolików jest w stanie powiedzieć, czym charakteryzuje się ich ja? Może nie nowa, tylko uświadomiona. To nie ma nic wspólnego z new age - to proces wzrostu duchowego, kiedy człowiek potrafi spojrzeć na siebie z boku, wyjść na metapoziom i ocenić swoje zachowania, myśli i uczucia przez pryzmat kluczowej wartości, jaką jest miłość - caritas.

Metapoziom - też nie z new age, tylko z filozofii nauki.

Dyskusja na temat new age zapewne byłaby ciekawa, tylko pod warunkiem, że obie strony się naprawdę merytorycznie przygotują i będą rozmawiać bez wstępnych założeń - katolik-nieoświecony beton, new age'owiec - nawiedzony i zniewolony przez złego. Niestety ja tego w dyskusjach odnośnie zagrożeń duchowych nie widzę. Nie mam na myśli tej tutaj wymiany poglądów, tylko moje generalne odczucie co do jakości dyskusji publicznej w tej kwestii.
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 00:06   

Cytat:
Dla mnie bynajmniej już takie oczywiste i jasne nie było i nie jest. Nawiasem jeśli ktoś nie rozumie w jakimś stopniu czyjejś wypowiedzi, to może oznacza, że coś nie tak było z tą wypowiedzią. Szkoda, że nie ma innych głosów za lub przeciw. Łatwiej było by to ocenić.

Cytat:
Czy dla was wszystkich takie sformułowania jakie pisze Kenya są proste, jasne i oczywiste?


TAK.....wypowiedzi Kenyi są dla mnie jasne,oczywiste,mądre,wyważone i bardzo pomocne pisane w zgodzie z nasza wiarą i....bez cienia new age.
Sama Kenya niejednokrotnie pisała o Bogu, nawet dzisiaj w innym poście.....nie doczytałeś niestety,ale to nie przeszkodziło Ci w ocenie jej osoby.
Tak ocenie mimo,że stawiasz znak zapytania....takie stwierdzenie/ocena w formie zapytania....tak to odbieram.
Równie dobrze mogłeś napisać inaczej.....analogicznie do tego co proponujesz Kenyi.

Dla jasności....nie znam Kenyi osobiście,nie piszemy ze sobą....znam ja tylko z postów,a że ów posty zawsze spójne....mam swoje zdanie na Jej temat.

Cytat:
Nawiasem jeśli ktoś nie rozumie w jakimś stopniu czyjejś wypowiedzi, to może oznacza, że coś nie tak było z tą wypowiedzią.


Niekoniecznie z wypowiedzią,równie dobrze moze być coś nie tak ze zrozumieniem....czyż nie?

Wszystko zaczęło się od......

Cytat:
W Twoich wpisach, mimo trudnych przejść, desperacji i rozterek czuje się to coś, co wypływa z poziomów znacznie głębszych niż umysł.

Cytat:
Jeśli w skutek ogromu cierpienia zaczynamy sięgać po głębszą mądrość niż może wypłynąć z ZAWSZE uwarunkowanego umysłu (bo przecież on jest źródłem cierpienia i to w jaki sposób interpretuje rzeczywistość) - znaczy że sięgamy w poziom duchowy, poziom bezwzględnej prawdy.

Człowiek na przeciętnym poziomie świadomości zazwyczaj doświadcza tego w przebłyskach - wtedy czuje się spokojny i pewny.
Ten stan nie trwa jednak wiecznie, kiedy wmiesza się umysł ze swoimi pragnieniami, żądaniami, żądzami - znowu pływa się na fali cierpienia.
Żeby uzyskać taki duchowy wgląd musi włączyć się akt woli człowieka - wyrażony modlitwą.


Nie wiem o co biega,bo dobrze zrozumiałeś......wszak o Boga chodzi i to moim zdaniem Kenya miała na myśli.Zresztą chyba nie trudno sie domyśleć?

Nawiązując do wpisu Krawędź Nadzieji,bo to o nią chodziło.....pełna zgoda.
Nie każdy po takich (trudnych) przejściach i wciąż w trudnej sytuacji wykazuje taką postawę.
Człowiek na przecietnym poziomie "świadomości"......celowo umieściłam w cudzysłowiu,bo najwyraźniej masz problem z tym wyrażeniem....pała złością,nienawiścią,tudziesz miłością,nawet współczuciem,by zaraz potem ........itp.

Takie przebłyski .....czyli dokładnie to o czym pisze Kenya.....raz spokój,raz totalny chaos.

dalej....

Czepiłeś sie stwierdzenia....poziom większy niż umysł....

Cytat:
Poziomy głębsze niż umysł?
Takie coś ja odczytuję to tak :
"Coś" dla mnie oznacza jakaś siła, energia, która jest ponad nami.

Poziomy głębsze niż umysł oznacza dla mnie stany (osobiście trudno mi to opisać bo takich stanów nie przeżyłem) euforii, poczuć się jak bóg.


Poziom większy jak umysł dla mnie to nic innego jak poziom głębokiej dojrzałości duchowej.
To "Coś" to właśnie Bóg....."coś" ponad nami.
Dla jednych kosmos,jakaś energia,Budda......dla katolika,chrzescijanina....Bóg właśnie.
Stan...jeśli już w tej kategorii rozpatrujemy.....wielkiej szczęsliwosci,styczności z Bogiem......spokój,harmonia,jedność serca z rozumem.


Moim zdaniem Diagos....problem leży w Tobie....wszędzie widzisz new age....dlaczego?
 
     
diagos
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 12:19   

Lena

lena napisał/a:
Moim zdaniem Diagos....problem leży w Tobie....wszędzie widzisz new age....dlaczego?


Wszędzie nie widzę new age. Kiedyś dużo czytałem książek motywacyjnych, szkolenia. Interesował mnie ten temat. Lecz nie widziałem, że jest to zagrożenie dla mnie jako katolika. Dużo rzeczy tam jest z okultyzmu.

lena napisał/a:
Poziom większy jak umysł dla mnie to nic innego jak poziom głębokiej dojrzałości duchowej.
To "Coś" to właśnie Bóg....."coś" ponad nami.
Dla jednych kosmos,jakaś energia,Budda......dla katolika,chrzescijanina....Bóg właśnie.


lena napisał/a:
Poziom większy jak umysł dla mnie to nic innego jak poziom głębokiej dojrzałości duchowej.


Ty to tak odbierasz, a ktoś może to odebrać inaczej. Jak mam rozpoznać u siebie jaki mam stan dojrzałości duchowej. Czy jest on głęboki, płytki, średni, dojrzały, nie dojrzały, średnio płytki itp. Trudno według mnie zrozumieć taką wypowiedź "poziom głębokiej dojrzałości duchowej" Takie poziomy jak u joginów. A Jezus na jakim był poziomie?

Widzisz teraz różnicę w wypowiedzi.

Poziom dojrzałości duchowej = wiara?

Z tego co wiem to Jezus mówił że wiara ma być żywa. Czy Jezus mówi coś o poziomach duchowych?

Jak odbierasz dane słowo: (nie musisz mi odpowiadać)

- coś
- Bóg

W jednym słowie trzy literki i w drugim trzy literki. Lecz różny odbiór.
Używanie zamiennika "coś" na określenie Boga? Dla mnie tak nie może być. Jeżeli dla Kenyi "coś" oznacza Bóg to "coś" powinno pisać się "Coś" (z dużej litery jako Bóg). Jednak uważam, że na forum katolickim powinno pisać się Bóg, a nawet trzeba pisać Bóg zamiast używać określenia "coś". A poziomy duchowe zamienić na słowo wiara.

Odpowiedni dobór słów ma znaczenie. Słowa niosą różny przekaz. Mogą nas cieszyć, ranić, złościć, smucić itp. Mogą mieć różny odbiór.

Może jednak ze mną coś nie tak i źle interpretuję.

Pozdrawiam.
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 12:54   

Diagos

Myślę, że zupełnie niepotrzebnie wczuwasz się w rolę inkwizytora, który tropi herezję.
 
     
miodzio63
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 17:10   

Diagos
Ja bym ci proponował udac się do jakiegos księdza zajmującego sie sprawami złych wpływów..
Sam napisałes że kiedys interesowały cie tematy new age
-zatem skoro gdzies tam w ciebie
wlazły to pewnikiem i nie do końca wylazły.

Czy teraz rozumiesz???
sam w jakis sposób nimi nasiąknięty -wszędzie je widzisz.
Może to złe porównanie
ale to tak jak z kilkunasto letnim palaczem jaki nagle rzuca palenie.
Wszedzie czuje dym z papierosa i strasznie mu to przeszkadza
Ja podobnie jak (chyba Lena)
posty pisane przez Kenya -odczytuje jako bardzo rozsądne i naprawde w wielu przypadkach
trzeżwe spojrzenie na rzeczywistość
Ostatnio zmieniony przez miodzio63 2013-11-30, 17:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
mgła1
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 17:15   

Filomena napisał/a:
Diagos, to że w tekście, z którym dyskutujesz dostrzegasz new age wynika z tego, że new age jest eklektyczny i bierze zewsząd to, co mu pasuje i jest powierzchownie atrakcyjne.



Filomena, wg. mnie ocena: new age lub nie, jest dużo łatwiejsza, niż się wydaje.
Wystarczy zadać pytanie: czy Jezus jest celem, Panem i Zbawicielem mojego życia, czy też osobisty rozwój, pokój, duch, coś, ktoś, idea, itd, itd.
Miałam dokładnie takie odczucia jak diagos.
 
     
miodzio63
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 17:19   

mgła1 napisał/a:
Miałam dokładnie takie odczucia jak diagos.

Moderatorzy nie widzą problemu
po co zatem dalej jątrzyc???

Jaki w tym cel???
możesz mgła1 odpowiedziec???

[ Dodano: 2013-11-30, 17:45 ]
A tak abstrahując od całości
:mrgreen: :mrgreen:
zastanawiając się nd nickiem KENYA...

to ja bym widział tu:
jakies wudu,szamanów,nakłuwanie laleczek,złe moce afrykańskie

oczywiście to żart!!!!
Odnoszący się do tekstu Nirwany-patrz (pochodzenie Agnieszki)

jak to mozna sobie zmyslic i nadinterpretowac -co autor miał na mysli...
Ostatnio zmieniony przez miodzio63 2013-11-30, 23:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-30, 20:38   

No ja tam nie wiem, np. w podpisie oskarżonej jest fragment z autora, który miał romans z ezoteryką i mienił się prorokiem. A np. Dabo ma w podpisie fragment apokryficznej ewangelii, jak niektórzy sądzą - gnostycznej 8-)

Mnie się podoba cytat z Bhagawadgity - "Nad działaniem jeno władze masz, nie nad owocem jego, niech ci owoc nie jest celem, ni przymierze z bezczynnością" A to święta księga hinduizmu.

Oprócz tego, że ważne jest, co się czyta, ważna jest też umiejętność samodzielnego myślenia.

Swoją drogą Ghandi rozważał przyjęcie chrześcijaństwa po lekturze Kazania na Górze, ale zrezygnował, obserwując jak ci, którzy mienią się chrześcijanami szanują nauki Chrystusa.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group



Grupa Wsparcia "Samarytanka" >>












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


Poniższy wzór ma charakter orientacyjny i nie zastępuje porady prawnej. W odpowiedzi na pozew warto odnieść się do wszystkich twierdzeń pozwu i zadbać o to, aby nasza odpowiedź była zgodna z prawdą.



W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9