Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Ewangelia na dziś...
Autor Wiadomość
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-05, 10:29   Ewangelia na dziś...

Chciałam się z Wami podzielić dzisiejszą Ewangelią i ciekawym komentarzem do Niej. Zapraszam Was do kontynuowania tego tematu, jeśli macie potrzebę podzielenia się Słowem Bożym lub komentarzem do Niego.
Z Ewangelii Św. Mateusza
21 Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu. 22 A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha». 23 Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami!» 24 Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela»9. 25 A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: «Panie, dopomóż mi!» 26 On jednak odparł: «Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom». 27 A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów». 28 Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.


komentarz Ks. Pawlukiewicza, w całości znajdziecie tutaj: http://sychar-xpiotr.blog...i-jej-crki.html

Mnie najbardziej poruszyły te fragmenty:

Tym, co najbardziej przeszkadza człowiekowi w odkryciu całej prawdy jest właśnie jego skostniała perspektywa postrzegania siebie i swego życia - ten trwający wiele lat schemat myślenia. Kto chce doznać uzdrowienia musi z tego wyjść i Bóg stwarza nam ku temu okazje. Niekiedy bolesne okazje. My jednak odbieramy je często jako atak na siebie, jako zniewagę

I wiecie, drodzy bracia i siostry, dlaczego - tak mi się wydaje - problemy męża, syna, córki, niekiedy przez całe lata nie chcą się rozwiązać? Bo niejedna żona, matka nie może wciąż zrozumieć, że ona też jest duchowo chora. A ta trudna sytuacja jest jej ostatnią szansą, by to pojęła. By wyszła ze swoich granic postrzegania samej siebie, postrzegania, które wyrażała do tej pory nierzadko słowami: "ja to zawsze chciałam dobrze dla rodziny, ja to zawsze się poświęcałam" itp. Zawsze chciał dobrze i zawsze się poświęcał to Pan Jezus i Jego Matka, ale nie my.

Kobieta kananejska miała problem. Problem tak wielki, że Jezus nie odpowiedział na jej prośbę o uzdrowienie córki, tylko chciał najpierw uzdrowić ją samą. Ta sprawa była pilniejsza. W wielu wypadkach pierwszej pomocy Bożej potrzebują rodzice a dopiero po ich uzdrowieniu można pomóc dziecku. Bardzo przepraszam, że przy tak poważnym temacie posłużę się niepoważną anegdotą. Pewien człowiek przyniósł do weterynarza papugę skarżąc się, że ona kaszle. Lekarz przebadał ptaka i stwierdził: papuga jest zdrowa. Jak to zdrowa? Przecież bardzo kaszle? - pytał właściciel. Ona jest zdrowa - rzekł weterynarz - to pan kaszle a ona pana naśladuje. Także i my często prowadzimy bliskich nam ludzi do duchowych lekarzy, zajmujemy się ich nawracaniem, a w rzeczywistości w ich postępowaniu odbijają się - jak w lustrze - nasze niedobre postawy.

Dobrego dnia i zachęcam do dzielenia :-D
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-07, 09:34   

Mt 16,24-28
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza


Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim».

Komentarz
Pójść za Jezusem

Chcemy dobrze

Wiele razy słyszymy słowa, które przypominają nam, że drogi Boże nie są naszymi drogami. Przecież chcemy dobrze. Ile razy padają obietnice, że to już ostatni raz. Bardzo szybko zostają jednak zweryfikowane przez zwykłe codzienne sytuacje. Św. Teresa z Avilla mawiała, że pycha w człowieku umiera 15 minut po zgonie fizycznym. Natomiast w katalogu grzechów głównych pycha zajmuje pierwsze miejsce. Nie mamy udawać kogoś innego, trzeba widzieć, że sytuacje, które spotykają mnie każdego dnia przypominają mi o mojej grzeszności, o naturze starego człowieka, który zewnętrznie deklaruje pragnienie kroczenia za Jezusem, a sercem swoim szuka siebie i swojej wygody.



Zyskać życie

Widząc prawdę o sobie łatwiej jest zrozumieć wezwanie Jezusa do zaparcia się siebie. On zna nas doskonale i w zaproszeniu by za Nim pójść, pokazuje kiedy to staje się możliwe. Zaprzeć się siebie, wpatrywać się w Jezusa, naśladować Go w posłuszeństwie Ojcu. Tylko wtedy, tracąc swoje życie zaczynamy je zyskiwać. Wchodzimy w przestrzeń Boga, który nas prowadzi drogą wiary. Krzyż przestaje być przekleństwem, a staje się drogą do życia, do zmartwychwstania.

ks. Paweł Raczyński MS
http://www.saletyni.pl/slowo-na-dzis

Błogosławionego dnia nam życzę :-D
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-08, 13:03   

Mt 17, 14-20
Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i padając przed Nim na kolana, prosił: «Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić». Na to Jezus odrzekł: «O, plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć? Przyprowadźcie Mi go tutaj!» Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: «Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?» On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: „Przesuń się stąd tam”, i przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was».


Komentarz

Troski o nasze życie coraz więcej, ale wiary w to, że Ktoś się o to życie troszczy, jakby coraz mniej. Jezus dzisiaj w twardych słowach mówi o tych, którym wiary brak. Bo jak można czegoś od Boga oczekiwać, nie wierząc, że On może nam to dać? Czasami zaglądam w siebie. I przeraża mnie, ile tam jest szarpaniny. Pytam siebie, czy to jest serce kogoś, kto powierzył swoje życie Bogu? Nie. To jest serce kogoś, kto Boga wciąż trzyma w przedsionku, a sam stara się gospodarować w głównej izbie. Zdumiewające, że mimo rozczarowujących efektów tego gospodarowania wciąż nie potrafię wpuścić Boga do centrum mojego życia. Z wiarą, że w Jego rękach mogę się czuć najbezpieczniej w świecie. Powierzenie Bogu swojego życia wypływa z niewzruszonej wiary w to, że On może wszystko. Trudno zaufać komuś, w kogo powątpiewamy. A wystarczy naprawdę niewiele. Tyle co ziarenko gorczycy. A nawet mniej.


komentarz: Adam Szewczyk
http://www.zyjewangelia.net/

Życzę nam takiej wiary i zaufania do Boga, abyśmy mogli góry przenosić.
Błogosławionego dnia :-D
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-09, 08:29   

Dziś niedziela dzień odpoczynku i odpoczynku :-D Mamy więcej czasu więc zapraszam do przeczytania całej liturgii słowa.

XIX NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK B


PIERWSZE CZYTANIE (1 Krl 19,4-8)

Cudowny pokarm przywraca siły Eliaszowi

Czytanie z Pierwszej Księgi Królewskiej.

Eliasz poszedł na pustynię na odległość jednego dnia drogi. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć, rzekł: „Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków!” Po czym położył się tam i zasnął.
A oto anioł, trącając go, powiedział mu: „Wstań i jedz!” Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Podniósł się więc, zjadł i wypił, i znowu się położył.
Powtórnie anioł Pana wrócił i trącając go, powiedział: „Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga!” Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż do Bożej góry Horeb.

Oto słowo Boże.


PSALM RESPONSORYJNY (Ps 34,2-3.4-5.6-7.8-9)

Refren: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry.

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, *
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem, *
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Wysławiajcie razem ze mną Pana, *
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał *
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, *
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał, *
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych, *
aby ich ocalić.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry, *
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.


DRUGIE CZYTANIE (Ef 4,30-5,2)

Naśladować Boga, który objawił swoją miłość w Chrystusie

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Efezjan.

Bracia:
Nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia.
Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie - wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie nawzajem, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie.
Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu.

Oto słowo Boże.


ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (J 6,51)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba.
Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.


EWANGELIA (J 6,41-51)

Chleb żywy, który zstąpił z nieba

Słowa Ewangelii według świętego Jana.

Żydzi szemrali przeciwko Jezusowi, dlatego że powiedział: „Jam jest chleb, który z nieba zstąpił”, i mówili: „Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Jakżeż może On teraz mówić: «Z nieba zstąpiłem»?”
Jezus im odpowiedział: «Nie szemrajcie między sobą. Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: «Oni wszyscy będą uczniami Boga». Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne.
Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze.
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata”.

Oto słowo Pańskie.

A SKORO WIARA RODZI SIĘ ZE SŁUCHANIA TO ZAPRASZAM DO ODSŁUCHANIA EWANGELII Z KRÓTKIM ROZWAŻANIEM: http://www.modlitwawdrodze.pl/home/

Życzę nam dobrej niedzieli i trochę ochłody :-D
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-10, 09:51   

EWANGELIA (J 12,24-26)

Ziarno, które obumrze, przynosi plon obfity

Słowa Ewangelii według świętego Jana.

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.
A kto by chciał mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec”.

Oto słowo Pańskie.
Komentarz:
Zastanawiam się czy ja dzisiaj idę za Tobą Jezu? Czy ja chcę iść za Tobą? Co znaczy iść za Tobą Panie? Mówisz Panie, że pójść za tobą to stracić swoje życie. Zastanawiam się na ile już je straciłam? Wiem już jak to jest, Cię wyprzedzać, poganiać, bo ileż można czekać na Twój ruch, na Twoją reakcję? Przecież mówię Ci czego ja potrzebuję, a Ty jakbyś nie słuchał? Wiem już jak to jest, kiedy ze wszystkich sił chcę zachować to co mam, moje życie. Wiem, jak to jest iść przed Tobą, ale czy wiem, jak iść za Tobą? Czy dałam sobie szansę byś mnie poprowadził?

Życzę nam dobrego dnia :-D
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-11, 09:40   

EWANGELIA (Mt 18,1-5.10.12-14)

Godność dzieci. Przypowieść o zabłąkanej owcy

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł:
„Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.
Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.
Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.

Oto słowo Pańskie.


KOMENTARZ

O tym, jak daleko odeszliśmy od Boga świadczy to, że dzielimy ludzi na mniej i bardziej wartościowych. W oczach Boga każdy człowiek ma taką samą wartość i jest to wartość bezgraniczna (jesteśmy bezcenni). Taką wartość stanowi samo nasze istnienie, a więc nic nie możemy dodać do naszej wartości, na przykład przez dobre postępowanie, albo przez wykształcenie, albo przez sukcesy. Nie powinniśmy więc nigdy gardzić, ani sobą, ani innymi. Gardząc kimkolwiek, oddalamy się od Boga. Pogarda pociąga za sobą wiele różnych grzechów.
http://www.deon.pl/religi...5-10-12-14.html

Kiedy czytam tą Ewangelię zawsze czuję się zawstydzona, bo widzę, że znów poszłam w zupełnie innym kierunku. Droga stawania się jak dziecko, jest dla mnie tak niepojęta, tak trudna w swej prostocie, że nie jestem w stanie na niej wytrwać. Wciąż na nowo muszę wracać, wciąż zaczynać od początku, ale z drugiej strony, cieszę się, że mam kolejną szansę, że mogę jeszcze raz próbować. Boże dziękuję Ci za Twoją cierpliwość w szukaniu mnie i przyprowadzaniu mnie kolejny raz do stada.

Życzę nam Bożego błogosławieństwa na tej drodze stawania się, jak dzieci :-D
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-11, 17:59   

Ania65 napisał/a:
Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.


A mnie w tej Ewangelii od dawna zastanawia najbardziej wlasnie to zdanie.
Bo wlasciwie do czego odniesc te slowa Jezusa, do zachowania dziecka czy do jego ufnosci ?
Jesli do zachowania to mam pewien problem- chodzi mi o to jak bardzo zmienila sie pozycja postrzegania dziecka w spoleczenstwie, nie tylko przez rodzicow, ale i osoby postronne, od czasow Jezusa. W tamtych czasach dzieci byly "wlasnoscia" ojca i od niego absolutnie zalezne, poddane i na ostatnim miejscu w spoleczenstwie ( w zaleznosci od rodziny, czasem nawet za niewolnikami ), a dzis:? W jednych rodzinach zaraz po mamie i tacie, w innych traktowane niemal na rowni,, ale w innych staly sie pepkiem swiata, wokol ktorych wszystko sie kreci, czy zatem taki maly "tyran" , zepsuty przez doroslych to wzorzec unizenia ?( nie mam tu na mysli nastolatkow tyko paroletnie dzieci)

A jesli Jezus mowil tyllko o ufnosci i uleglosci to w jakim wieku bylo dziecko, ktore postawil jako wzor ? W zaleznosci od srodowiska w jakim sie dziecko wychowuje i od jego historii, jedno dziecko jest bardzo dlugo ufne, przyjazne i ulegle, a inne bardzo szybko te cechy traci......


Ania65 napisał/a:
I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.
Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.


Dla mnie te dwa zdania sa niejako ze soba zlepione i odpowiadaja nie tylko na dzisiejszy problem aborcji ale i antykoncepcji. Takze na swoiste opuszczenie niektorych dzieci przez doroslych w procesie wychowania ( zachowania nieodpowiedzialne wobec maloletnich )Takie ostrzezenie przeciw cywilizacji smierci z jaka obecnie sie borykamy....



No a ta perelka ;-)

Ania65 napisał/a:
„Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?”


Jak to kto, samo sie nasuwa przeciez Bog by sie chcialo odpowiedziec, a jednak Jezus odpowiada inaczej. :shock: Nie Boga wychwala , a dziecko-coz zatem z tego wynika ? Ze Bog w stosunku do nas chce byc jak dziecko, w Niebie jest jak dziecko ( Milosierdzie), przyszedl i przychodzi jak dziecko, jest mlody i potrzebuje pielegnacji i opieki jak dziecko ? Jaka jest jeszcze niezwykla cecha malego dziecka ? Ano potrafi sie blyskawicznie zaprzyjaznic, jest szczere, nie obchodzi go status majatkowy, przyjmuje ludzi jakimi sa bez checi zmieniania ich, uznaje swoich rodzicow za najwspanialszych na swiecie i nie przyjmuje do wiadomosci, ze cokolwiek jest niemozliwe.... Jak sie nad tym zastanowie to dziecko jest niezwykle, kazdy z nas taki byl, ale czy ja jeszcze potrafie i chce taka byc ?

To jedna z takich Ewangelii, ktore rodza we mnie wiecej pytan niz daja odpowiedzi. :roll:
 
     
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-11, 20:58   

Ja się od swoich dzieci uczę pokory. Zdumiewa mnie, jak się kłócą, biją, a potem godzą i wciąż tak kochają, że jedna za drugą w ogień by poszła.
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-11, 22:52   

Ja mam w domu trzylatka pełnego radości, wigoru, szalonego w swych pomysłach, a jednocześnie ostrożnego, kiedy coś budzi jego strach czy niepewność. A do tego szczerego i bezpośredniego. I tak wspaniale ufnego, chyba ta cecha w nim najbardziej mnie zadziwia i zachwyca, że jest tak ufny, tak otwarty na to co do niego mówimy, tak nam wierzy w każde słowo. Mam dobrego nauczyciela :mrgreen: .
 
     
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-12, 11:17   

Wracając jeszcze do wczorajszego czytania i bycia jak dziecko, wklejam tekst:

U piersi Boga
Obserwowałam go jak karmił się mlekiem z mojej piersi. I myślałam o tym, że do takich należy Królestwo Niebieskie.

Dzisiaj Karolek udzielił mi duchowego pouczenia. Obserwowałam go jak karmił się mlekiem z mojej piersi. I myślałam o tym, że do takich należy Królestwo Niebieskie.

Więź dziecka i matki, a szczególnie karmienie piersią dziecka wydaje się być znakomitym obrazem relacji z Bogiem. Karol szuka mnie i piersi gdy jest głodny, by łapczywie wysysać ze mnie mleko, gdy jest zmęczony, by odpocząć, gdy się boi lub płacze, bym go utuliła. A często – tylko by ze mną być. Wtedy ssie jakby od niechcenia, „turystycznie”, obserwując otoczenie lub moją twarz.

Pożywia się, wysysa, czerpie – miłość. Nic nie przynosi, nie daje, poza tym bezcennym, że jest.

Czyż nie o to chodzi Bogu, bym tak samo, zuchwale, bezwstydnie, zachłannie przyjmowała Jego darmową – a więc za nic – miłość, łaskę i zbawienie? Dlaczego wciąż mi się wydaje, że najpierw powinnam coś dać, jakoś się wykazać. Nie kochałby mnie nawet jak matka, gdyby tego oczekiwał. A przecież kocha bardziej, bo gdyby matka zapomniała, On nie zapomni.

Nie gonię za tym, co wielkie,
albo co przerasta moje siły.
Przeciwnie: wprowadziłem ład
i spokój do mojej duszy.
Jak niemowlę u swej matki,
jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza.
/Ps 131/


To, jak sądzę, miał na myśli ś.p. O. Andrzej Hołowaty, gdy mówił na Jamnej:

Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni, że w życiu mamy coś osiągnąć. Inaczej jest w życiu duchowym. Tam gdzie powinniśmy być, już jesteśmy. Broń Boże, żebyśmy myśleli, że mamy w życiu duchowym coś zrealizować. Takie myślenie kryje pewien merkantylny układ z Panem Bogiem, to znaczy taki, że ja muszę do czegoś dojść, coś Mu dać, kimś dla Niego być. Nic podobnego. Rozwój duchowy nie polega na osiąganiu kolejnych etapów, ale na otwarciu oczu…

Pan Bóg, aby nam oczy otworzyć, wykazał się pewną desperacją: kazał prorokowi Ozeaszowi pojąć za żonę prostytutkę. Mówi przez niego do każdego grzesznika: „Pozwól tylko bym kochał ciebie”.

Czy to oznacza, że nic nie musimy robić? Nie!

Lolek wie, że jestem mu potrzebna egzystencjalnie, do życia. Dlatego woła, szuka, pragnie. Niekiedy musi sporo się natrudzić, bym w ferworze obowiązków i opieki nad pozostałymi dziećmi, w końcu wzięła go na ręce i do piersi. Jakby był większy, wyciągnąłby ręce. Ola i Antek już mogą przybiec. By czerpać, czerpać i otrzymywać.

Cały wysiłek i świętość – to pozwolić Bogu, całym sercem, by mnie kochał! Wiedzieć, że potrzebujemy Go, by żyć. Szukać Osoby Boga (a nie Jego „uznania”), codziennie wsłuchiwać się w Jego bijące dla mnie Serce – jak dziecko u piersi mamy.

Wtedy, jak mówił O. Andrzej, Tam gdzie powinniśmy być, już jesteśmy.


ŹRÓDŁO:
http://rodzina.opoka.org....iersi_Boga.html
 
     
mgła1
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-12, 13:57   

Jak mówiła moja babcia: PRZEŁADNE :)
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-12, 17:53   

Piękne, wzruszyłam się, dziękuję Metanoja
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-12, 17:59   

Dziś trochę spóźniony wpis, ale może i dobrze :mrgreen:

EWANGELIA (Mt 18,15-20)

Braterskie upomnienie

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków opierała się cała prawda. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.
Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Dalej zaprawdę powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.

Oto słowo Pańskie.

Przeczytałam kilka komentarzy i szczerze żaden do mnie nie dotarł, więc dziś nic nie zaproponuję. Może lepsza będzie indywidualna refleksja? Zachęcam do dzielenia. Wczorajsze czytania zaowocowały pięknym dzieleniem, może i dziś tak będzie?
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-12, 20:04   

I znow ciekawa Ewangelia, jak ja przeczytalam wydala mi sie troche prowokacyjna, pozornie antysycharowska :lol: :lol: :lol: , na szczescie tylko pozornie.

Ania65 napisał/a:
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków opierała się cała prawda. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.


Gdyby te Ewangelie przeczytac wprost bez znajomosci pozostalej czesci NT bylaby ewidentnie antysycharowska :-P
Bo przylozmy te Ewangelie do kryzysu malzenskiego, bez wzgledu na jego rozmiary. I co z tego sie kluje...Maz / zona grzeszy brakiem milosci, co robi druga zraniona strona ? Ano zwykle szuka wsparcia wsrod rodziny lub znajomych, najczesciej z marnym efektem :-( , dalej porada kieruje nas do Kosciola i tam zong. Ani kaplani, ani swieccy bracia i siostry ani grupa wsparcia typu Sychar nie maja zadnej mozliwosci wplyniecia na " winowajce" po ludzku, a zatem pozostaje tylko modlitwa i przerzucenie dzialania duchowego na Boga, jesli nasz wspolmalzonek nadal trwa w swoim postepowaniu i sie nie nawraca. A my ze swojej strony , jako ludzie coz robimy ? Zupelnie wbrew tej Ewangelii nie tylko nie odsuwamy sie od naszego " niedobrego" czy wiarolomnego malzonka, ale zaczynamy duchowa i emocjonalna walke o uratowanie malzenstwa :-D No to co z tym traktowaniem per poganin albo celnik ?
Tak sobie mysle, ze w tym fragmencie Jezus pieknie ukryl przeslanie, ze aby moc skorzystac z pomocy bliznich i Kosciola, to trzeba sie starac by obracac sie wsrod osob wyznajacych te same wartosci-wtedy ich zdanie bedzie wazne dla obojga malzonkow, jesli zas sie tego nie przestrzega to zaczynaja sie schody...I co wtedy kiedy jedno z malzonkow jest wierzace, a drugie nie lub nie za bardzo, czy zostaje sie bez wsparcia i ta Ewangelia pozostawia nam juz tylko traktowanie wspolmalzonka jako poganina i celnika , otoz nie :mrgreen:
Cale szczescie , ze w innym miejscu jest napisane:
„A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało” (Mt 19, 6), a wiec skoro tak to przeciez nikt swojego ciala nie bedzie traktowal bez milosci :lol: , ponadto jak choruje to je leczymy :-D i tu wkracza np. Sychar :mrgreen:
Jak ogarniam ten fragment to podziwiam umiejetnosc Jezusa mowienia nie tylko o jakiejs konkretnej sprawie czy sytuacji, ale o pelni Milosci jaka powinna byc pomiedzy bliznimi, aby zycie bylo piekne.


A co z tym zdaniem:
Ania65 napisał/a:
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„[...].
Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.


Zastanawiam sie dlaczego, to zdanie przyjelo mi sie rozumiec tylko w odniesieniu do kaplanow i to najczesciej w kontekscie malzenstwa, ze cokolwiek oni zwiaza lub rozwiaza to Niebo podazy za ich decyzja ? Tymczasem takie myslenie jest nieprawidlowe, gdyz Jezus skierowal je do wszystkich uczniow czyli do calego Kosciola, nie tylko do Apostolow. Co zatem oznacza ? Ano ni mniej ni wiecej jak porusza kwestie osobistych slubow, ktore ,jako ludzie,podejmujemy i dopiero w szerszym kontekscie zachacza to o malzenstwo. Nie wiem jak inni to widza, ale dla mnie bylo spore odkrycie :mrgreen: :mrgreen:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group



Grupa Wsparcia "Samarytanka" >>












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


Poniższy wzór ma charakter orientacyjny i nie zastępuje porady prawnej. W odpowiedzi na pozew warto odnieść się do wszystkich twierdzeń pozwu i zadbać o to, aby nasza odpowiedź była zgodna z prawdą.



W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9