Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Mąż mnie nie kocha
Autor Wiadomość
aszkabb
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-28, 17:26   Mąż mnie nie kocha

Witam, jestem tu nowa. rok temu dowiedzialam sie, ze maz mnie nie kocha. nie wiem czy kiedykolwiek kochal. Mamy 4 letniego synka. Od tego czasu probowalam ratowac to małżenstwo. Juz nie wiem co robic. Mąż twierdzi ze to moja wina ze mnie nie kocha bo mam taki beznadziejny charakter. nie wierzy ze kiedys mnie pokocha. a ja nie umiem tak życ. Poradzcie co zrobic?
 
     
Jacek-sychar
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-28, 17:44   

Witaj Aszkabb na naszym forum.

Czy nie sądzisz, że trochę mało napisałaś o sobie, żeby Ci cokolwiek poradzić?
W końcu większość z nas to tylko specjaliści od doprowadzania do kryzysów małżeńskich. :mrgreen:
 
     
aszkabb
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-28, 18:43   

jestesmy 5 lat po slubie. nie mieskzalismy ze soba przed slubem (co tez teraz jest problemem). Ogolnie mam podly charakter zadnych chyba zalet tylko wady. nic nie umiem do niczego sie nie nadaje i jestem gruba, co z tego ze nawet ladna jak te kg przeslaniaja wszystko. Zaczelo sie psuc jak bylam w ciazy. bo tyłam i mąż sie wstydzil. A po ciazy dlugo nie chudlam. jeszcze mieszkanie z tesciowa, c=Podobno sie czepialam wszystkiego. Mąż z pracy wracal a ja chcialam odpoczac bo wszystko robilam w domu i dziecko male ktore prawie nie spalo. Ale to on byl przeciez zmeczony. Nigdzie nie wychodzilismy bo sie mnie wstydzil. teraz to wiem. Zaproponowalam teraz rozwiazanie to powiedzial ze nie wierzy ze sie zmienie. Czyli tylko we mnie jest problem. A no i przez to ze nie jest ze mna szczesliwy nie jest takim ojcem jakim by chcial byc. Nie wiem co jeszcze napisac
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-28, 19:40   

aszkabb napisał/a:
Ogolnie mam podly charakter zadnych chyba zalet tylko wady. nic nie umiem do niczego sie nie nadaje i jestem gruba, co z tego ze nawet ladna jak te kg przeslaniaja wszystko.



czyli jest się na czym zaczepić - jesteś ładna. :mrgreen:

Charakter można podszlifować, wady usunąć, wagę obnizyć, zalety wyeksponować- tylko to wymaga chęci.

Napisz aszkabb coś o swoim mężu. I o sobie trochę więcej, nikt tutaj nie potrafi wróżyć z fusów ;-)
 
     
aszkabb
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-28, 20:10   

Nie wiem co kokretnie miałabym napisac. Juz mi sie udalo schudnac 20 kg jeszcze z 15 bym chciala. Duzo mnie to kosztowalo przez chorobe mam problem z kg. Jestem przed 30. Fakt, marudze moze troche za duzo ale staram sie walczyc. Pracuje (choc nie w zawodzie pedagoga, ale takie zycie), sprzatam gotuje, itd. znajomych irodzine zostawilam w moim miescie bo od slubu mieszkam gdzie indziej co tez jest dla mnie trudne. A czy ładna to rzecz gustu. Różne sa zdania na ten temat :mrgreen:
A moj mąż jest kilka lat starszy. Jak go pozanalam byl najcudowniejszym mezczyzna na świecie takim o jakim marzyłam ale zmienil sie bardzo. A może ja sie zmienilam. Może to moja wina... ale nie pamieta o urodzinach rocznicach, na ostatnie urodziny obiecał ze pojdziemy na kolacje do restauracji (minal prawie rok restauracji nie widziała), nie pamietam kiedy dostalam kwiaty, usłyszałam komplement. Nie przytula, nie mowi nic ładnego... bo nie kocha. Nie kocha bo jestem jaka jestem. nie wiem po co sie zenił. Licza sie jego potrzeby. moje moze zostana zaspokojone jak sie zmienie i on mnie pokocha. Idąc tokiem jego rozumowania - nigdy! No a ja gasne, płacze, nie moge myslec o niczym innym. i nie wiem co zrobic... bo slub koscielny, bo dziecko, bo kredyt...
 
     
Jacek-sychar
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-28, 20:35   

Aszkabb

Jak na kobietę, jesteś bardzo oszczędna w słowach. :mrgreen:

No dobrze, spróbujmy podsumować.
Pięć lat po ślubie Twój mąż nie wie, czy kiedykolwiek Cię kochał. Mieszkacie z jego mamą. A co z teściem? Nie żyje, czy odszedł w siną dal? Jak Teściowa traktuje swojego synka?
Jak się pobieraliście, Twój mąż miał coś przed 30.
A Twoja rodzina była pełna? Były jakieś dysfunkcje (przemoc, alkohol). Miałaś rodzeństwo.
Jak widzisz jest jeszcze kilka spraw, które mogłaś opisać, a nie opisałaś.
Twój mąż nie jest wylewny w uczuciach. Najpewniej się tak nauczył w swoim domu rodzinnym. Jak nie było ojca, to nie widział, że tak powinien się zachowywać.
Ty masz dużo kompleksów. Dlaczego? Owszem waga czasami przeszkadza (sam już to czasami widzę po sobie), ale nie jest to sprawa najważniejsza w małżeństwie. Czasami tak po prostu wychodzi. Choroby, predyspozycje genetyczne.

Pytasz, co robić.
Spróbuj czytać różne watki na naszym forum. Może spotkasz sytuację podobną do swojej. Pokaże Ci to, jak ludzie mogą się zachowywać w podobnych sytuacjach. Wydaje się, że jesteśmy tacy różni, ale potem okazuje się, że postępujemy schematycznie.
Czytaj polecana tutaj literaturę.
Ja osobiście bym polecił:
Jacek Pulikowski, Gdzie ci mężczyźni? O męskości dla kobiet i mężczyzn, Wydawnictwo Fides, Kraków 2012
Jacek Pulikowski, Warto naprawić małżeństwo, Inicjatywa Wydawnicza „Jerozolima”, Poznań 2008
Gary Chapman, Jak ocalić małżeństwo. Rozwiązania, które przynosi miłość, Wydawnictwo Vacatio, Warszawa 2006
Mieczysław Guzewicz, Małżeństwo na krawędzi. Jak ustrzec się zdrady i rozwodu, Wydawnictwo POMOC, Częstochowa 2014

Możesz odwiedzić najbliższe ognisko Sychar. Nie ma to jak żywy kontakt z ludźmi.
Lista miast, w których są ogniska jest tutaj:
http://www.kryzys.org/index.php

Polecam też wysłuchanie naszych rekolekcji, i kazań i tematyce małżeńskiej:
http://sychar-rekolekcje.blogspot.com/

Wielu pomogły spotkania małżeńskie:
http://www.spotkaniamalzenskie.pl/

Oczywiście można skorzystać też z pomocy terapeuty. Najlepiej jednak, gdyby był katolicki, bo inni często doradzają od razu rozwód.

Wymaga to trochę czasu, żeby się przez to przekopać, ale chyba warto.

Im więcej napiszesz, tym lepszy obraz będziemy mieli, tym może komuś coś się skojarzy.
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-28, 21:22   

Cytat:
[quote="aszkabb"]Zaczelo sie psuc jak bylam w ciazy. bo tyłam i mąż sie wstydzil. A po ciazy dlugo nie chudlam.


aszkabb...będzie twardo.
Żeby dorobić się 30 kg nadwagi, dość ciężko trzeba na to pracować.
Żeby je zrzucić, pracować trzeba znacznie ciężej. Na dodatek jeśli dieta nie jest odpowiednio zbilansowana, takie odchudzanie to katorga. Mało tego wpływa bardzo negatywnie na nastrój a ten udziela się otoczeniu. Zatem odpowiedz sobie na pytanie, czy mądrze się odchudzasz i jaki jest Twój nastrój w związku z tym odchudzaniem.
Zastanów się najpierw, czy faktycznie i całkowicie obiektywnie nadwaga to TYLKO wynik choroby, czy jednak jakiś w tym zbieraniu kilogramów udział własny masz, np. folgowanie swoim zachciankom, poprawianie sampoczucia za pomocą jedzenia, itd. Ciąża to też marne wytłumaczenie.
Mąż ożenił się z kobietą o 30 kg szczuplejszą, zatem nie bądź zdziwiona, że Twoja zmiana go szokuje.

aszkabb napisał/a:
jeszcze mieszkanie z tesciowa, c=Podobno sie czepialam wszystkiego. Mąż z pracy wracal a ja chcialam odpoczac bo wszystko robilam w domu i dziecko male ktore prawie nie spalo.
Ale to on byl przeciez zmeczony.


Podobno się czepiałaś?
To może odnieś się do tego zarzutu. Nie wiesz, czy nie pamiętasz, czy się nie identyfikujesz z tym zarzutem?

Poza tym,mieszkanie z teściową to mieszkanie U TEŚCIOWEJ, jeśli dobrze rozumiem.
Dobrze by było sobie uświadomić, że owa starsza pani robi wam dorosłym przecież ludziom wielką przysługę pozwalając mieszkać u siebie.

Mogłaś być zmęczona opiekując się dzieckiem, to bardzo wyczerpujący okres w życiu kobiety. I miałaś prawo prosić męża o pomoc. Jednak powinnaś także zauważyć że mąż chodził do pracy w tym czasie, zatem miał prawo także być zmęczony....no chyba, że nic w tej pracy nie robi.

to na początek, zobaczymy co dalej i czy to dalej w ogóle będzie ;-)
 
     
monis
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-29, 12:14   

Witaj aszkabb:))

Czy mąż Ci powiedział, ze sie Ciebie wstydzi?

Czy te dodatkowe kg czasem nie przesłoniły ci swiata, męża, tak wogóle życia?

Może nawet nie zauważasz że sie czepiasz? Ja tak miałam. Ja uważałam ze mam prawo zwrócić uwage, mąż twierdził ze sie czepiam i tak w kółko...W końcu zauważyłam, ze nie mówię/robię nic miłego, nic co mogło świadczyć ze kocham...i mąż też tak samo....
Ale zanim to zauważyłam to popłynęłam tak , że prawie rozwaliłam rodzinę.

A myślałam,że jak schudnę to będzie wspaniale!!!!
Będę fajna i kochane, a tu zonk....

Czytaj, słuchaj rekolekcji konferencji.
Mi to baaardzo dużo pomogło, otworzyło oczy, uszy i serce.


ps
przeanalizuj też dietę jak radzi kenya
 
     
aszkabb
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-29, 17:00   

no wiec tak...
Jesli chodzi o mieszkanie z tesciowa to mieszkalismy od slubu przez jakies 2 lata. Teraz mieszkamy sami ale nic to nie zmienilo.
Mąż mial prawo byc zmeczony ale na prosbe o jeden wolny wieczor w tygodniu dla mnie zebym mogla zadbac o siebie zrobic cos dla siebie - odpowiedz brzmiala a co by ci dal jeden wieczor. Wspomne jeszcze ze mały potrafil sie w nocy budzic po kilkanascie razy a wstawalam glownie ja bo wiadomo nie pracowalam. W dzien sypial po 15 minut kilka razy po godzinie usypiania. Pralam sprzatalam i gotowałam i dla meza i tesciowej.
Co do tuszy mialam zatrucie ciazowe i wcale sie nie obzeralam. Nigdy szczupla nie bylam mimo duzej dawki ruchu i zdrowej diety ale bylam raczej atrakcyjna. Po porodzie przytylam jeszcze 7 kg na diecie dla karmiacej. Nie wiedzialam czemu i przez 2 lata schudnac nie moglam. Udalo mi sie dopiero jak zbadali i okazalo sie ze od zawsze mam PCOS i insulinoopornosc( stad zawsze mialam za duzo bo rzeczy teoretycznie niskokaloryczne odkladaja sie u mnie w tłuszcz). Po 2 latach udlao mi sie schudnac prawie 20 kg przy zdrowej diecie niskoweglowodanowej i 3 godz cwiczen 5-6 razy w tygodniu. Teraz odkad pracuje ze 2 kg przybylo bylam u dietetyczki ale problem polega na tym ze ciezko pracuje, z dzieckiem trzeba wyjsc na dwor i musze gotowac 2 obiady bo przeciez moj maz nie jest na diecie. Potrafi przy mnie zjesc kebaba i mowi ze cwiczy moja silna wole. to przykre. cięzko to wszystko razem zorganizowac. Tez nie czuje sie dobrze w swoim ciele tym bardziej ze maz robi wszystko zebym nie czua sie jak kobieta. Wczoraj sie dowiedzialam jeszcze ze w ogole nie jestem kobieca.

Co do tescia to jest zyje. Rodzice meza sa po rozwodzie Tata jest niepijacym alkoholikiem. Moi rodzice są razem, nie ma przemocy, prawie nie pija (kieliszek wina raz na bardzo dlugi czas).

Czepiam sie i o tym wiem staram sie tego nie robic ale jest mi tak zle ze maz mnie tak traktuje ze nie kocha. Ja nie umiem zyc bez milosci.
No i jeszcze bardzo bym chciala 2 dziecko. Tym bardziej ze przy PCOS najlepiej przed 30 a ta sie zbliza wielkimi krokami.
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-30, 09:59   

aszkabb napisał/a:
Wczoraj sie dowiedzialam jeszcze ze w ogole nie jestem kobieca.


aszkabb, jak to? To ty sama nie masz opinii na swój temat, tylko musisz się DOWIADYWAĆ jaka jesteś?

Wczoraj mąż powiedział, że nie jestem kobieca- tak sformułowane zdanie zakłada, że jest to tylko opinia męża a nie Twoja a ty się z nią możesz zgodzić ale nie musisz.
ale
Wczoraj się dowiedziałam...itd,- zakłada, że Twoje myślenie o sobie jest całkowicie zależne od opinii innych, w tym przypadku od męża i że te opinie trakujesz jak swoje.

Czy widzisz jak błędna jest Twoja reakcja i jak katastrofalne są konsekwencje przyjęcia takiego sposobu myślenia?

To jak się czujesz, jak się postrzegasz ZALEŻEĆ powinno TYLKO OD CIEBIE!!!!

To wewnętrzne przekonanie, że jestem w porządku, nawet jeśli czegoś tam na ten moment mi brakuje w moim pojęciu, to wiem że praca nad sobą i konsekwencja, zawiodą mnie do celu, celu jaki JA sobie wyznaczyłam i do jakiego JA dążę. To skłania mnie do myślenia, że mam wpływ na siebie, swoje życie i na swoje postrzeganie. Owszem czyjaś niemiła dygresja może na chwilę sprawić że poczuję dyskomfort, ale faktycznie będzie to tylko jak nietrwała zmarszczka na powierzchni oceanu, a w jego głębi - wciąż spokój.

Zastanów się aszkabb, w czym jesteś dobra, z czego jesteś dumna, co u siebie lubisz i co u siebie chciałabyś zmienić i co jest w Twoim zasięgu w związku z tymi zmianami. Trzeba wybierać realne cele inaczej dokładamy sobie frustracji.

I na ten czas poświęcony sobie, postaraj się mentalnie odciąć od opinii męża na Twój temat, tak by te jego opinie nie miały mocy by zmienić Twój osobsity odbiór.

Postaraj się jednocześnie być miła, życzliwa, tak po prostu i mimo wszystko, nawet jeśli świat wg Ciebie taki nie jest.....i nawet jeśli mąż pałaszuje kebaba na Twoich oczach ;-)

ps. wobec tego jak jest obecnie między wami, plany dot. drugiego dziecka powinnaś/powinniście odłożyć.
 
     
Bety
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-30, 10:50   

słowa męża mają tyle mocy, ile Ty sama im nadasz

jeśli te słowa bierzesz do siebie- to nadajesz im moc i wtedy one są prawdziwe

oczywiście przykre jest, jeśli osoba, na kórej nam zależy w ten sposób do nas mówi
tylko, że jesli tak uzalezniasz swoje samopoczucie od opinii męża, to prowadzi to do frustracji
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-30, 17:44   

Witaj aszkabb bardzo smutno mi się zrobiło, kiedy przeczytałam twoje posty. Współczuję ci ogromnie tego co słyszysz od męża i tego jak on ciebie traktuje. Niestety widać, że brak ci całkowicie granic, nie ma w tym małżeństwie ciebie jako odrębnej osoby. Słowa twojego męża traktujesz jako wyrocznie, rozumiem cię bardzo dobrze bo też tak miałam. Proponuję zapoznać się z literaturą i rekolekcjami które proponujemy na naszej stronie.
 
     
Jacek-sychar
[Usunięty]

Wysłany: 2015-07-30, 19:39   

Witaj Aszkabb

Kenya Ci już pięknie odpowiedziała, co ja tam podskórnie czułem wcześniej.
Spróbuj przeczytać jeszcze "Rozwinąć skrzydła" jest w sieci jako darmowy e-book.
To będzie o Twoim mężu o może i trochę o Tobie?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group



Grupa Wsparcia "Samarytanka" >>












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


Poniższy wzór ma charakter orientacyjny i nie zastępuje porady prawnej. W odpowiedzi na pozew warto odnieść się do wszystkich twierdzeń pozwu i zadbać o to, aby nasza odpowiedź była zgodna z prawdą.



W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8