Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
To już chyba Koniec tracę nadziejję
Autor Wiadomość
Mateush
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-22, 16:34   

Jejku. Przepraszam ze to tak odebraliscie. Oczywiście takie myśli przechodzą mi przez głowę cały czas, ponieważ czuje się okropnie. Jest mi bardzo ciężko i nie mogę się podnieść z kolan. Psychicznie jestem juz wycieczony. Nawet w pracy nie mogę przestać o niej myśleć. Nie wiem co mam robić. Jednak po rozwodzie juz nie będę mógł się spowiadać, również nie będę mógł przyjąć komuni świętej. Juz całkowicie tracę nadzieje.; (
 
     
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-22, 17:16   

Mateush napisał/a:
Jednak po rozwodzie juz nie będę mógł się spowiadać, również nie będę mógł przyjąć komuni świętej.


Chyba uwierzyłeś w to co mówią i piszą media.
Osoba po rozwodzie jak najbardziej może przystępować do spowiedzi i komunii świętej ale pod warunkiem, że nie zwiąże się z inną osobą - bo to byłoby już cudzołóstwo.
 
     
Karolina12
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-22, 17:25   

Mateush
czy to Ty wnosisz o rozwód?.......... Nie
czy ty zgadzasz się na rozwód............ Nie

więc do Komunii możesz przystępować ........... nawet więcej powinieneś zwłaszcza teraz być bliżej Jezusa bo u Niego znajdziesz Ukojenie.......
 
     
tiliana
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-22, 17:42   

Mówisz, ze kochasz żonę. A jednak nie dbałeś o nią, myślałeś tylko o sobie, nie reagowałeś, kiedy dawała znać, że ją tracisz przez to, jak ją traktujesz. Na czym więc, według ciebie, polega miłość? Czym jest? Jak chciałbyś, żeby wyglądała, a jak ją realizujesz? Dlaczego zareagowałes dopiero, kiedy okazało się, ze żona już nie chce mieć z tobą nic wspólnego?

To nie sa oskarżenia, nie odczytuj ich tak, proszę. To są pytania fundamentalne, które mogą ci bardzo pomóc w poukładaniu sobie wielu rzeczy dotyczących twojego małżeństwa. Odpowiedz na nie przede wszystkim sobie.
 
     
Mateush
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-22, 22:48   

Wiem, że przez ostatnie pół roku to ja zabijałem tą miłość. Swoją obojętnością oraz niezważaniem na potrzeby osoby, która jest dla mnie najważniejsza w życiu. Miłość - czym jest miłość? Wydaje mi się, iż nie ma takich słów które mogły by zdefiniować to uczucie. Miłość do drugiego człowieka, to trwać przy nim w dobrych jak i złych chwilach. Być dla kogoś wsparciem w każdej sytuacji, nie odwracać się w potrzebie. Czuć się przy kimś bezpiecznie i swobodnie. bezwarunkowo oddawać się dla tej drugiej osoby, nie oczekując nic w zamian. Myśleć tylko i wyłącznie o osobie którą się kocha. Miłość jest to uczucie, które łączy ludzi niewidzialnym więzem. Miłość to coś co pozwala znaleźć ludziom pośród milionów kilometrów siebie.

Wiem jedno, gdybym mógł cofnąć czas, choćby o kilka chwil, kiedy jeszce byliśmy razem, wtedy gdy mogłem jeszcze choć spróbować to wszystko naprawić. Uwierzcie mi że dałbym wszystko, aby tak się stało. Jednak wiem dobrze, że mleko się rozlało i czasu nie jestem w stanie cofnąć. Mam ogromny zal do siebie samego, że moje serce w którymś momencie zamarzło, że nie potrafiłem zobaczyć tego co było widoczne kilka, co było na wyciągnięcie ręki. Nie wybaczę sobie tego do końca życia, że zabiłem coś najwspanialszego co można sobie tylko wyobrazić - Tak ja zabiłem MIŁOŚĆ. Dałbym wszystko, żeby spędzić ze swoją żoną choć jeden wieczór, pełny miłości i emocji. Tak jak nasze wieczory wyglądały kiedyś. Jestem młodą osobą, ale wiem że o związek, miłość trzeba dbać w każdej minucie naszego życia. W szczególności gdy zdecydujemy się dzielić z kimś życie i zawrzeć związek małżeński. Niestety, zrozumiałem to dopiero w sytuacji, gdy nadziei już niema. Będzie mi bardzo ciężko widzieć jak moja żona całkowicie wyrzuca mnie ze swojego życia, bardzo ciężko będzie również patrzyć na jej kolejny związek, ponieważ w jej życiu pojawi się ktoś kto będzie robił to czego ja nie robiłem przez ostatni okres naszego małżeństwa. Wszystko co bym chciał, to naprawić nas. Udowodnić jej, że jest dla mnie najważniejsza i że potrafię ją uszczęśliwiać. Niestety, to już będzie tylko w mojej głowie, ponieważ moja nadzieja zgasła. Ale czym jest mój ból, który trwa 3 tygodnie w porównaniu do jej bólu który trwał miesiącami? Bardzo żałuje.... i nigdy sobie tego nie wybaczę, nigdy. Jedyne co mogę, to tłumaczyć młodym ludziom takim jak ja, że miłość niepielęgnowana- zwiędnie. Ludzie muszą o nią walczyć ciągle, nie zatracać się w codziennościach. przytulać się, całować przed wyjściem z pracy, witać po powrocie do domu. Ja nie mówię że zawsze będzie pięknie i wspaniale. Każdy związek ma swoje trudne chwile, każdy - jednak obojętność to najgorsze zło. Będę to powtarzał do końca moich dni - nie wolno zabijać miłości.
Ja już swojego małżeństwa nie uratuje, choć jeszcze rozwodu niema, wewnętrznie czuję to. Czuje że zabiłem uczucie w mojej żonie. Nigdy się z tym nie pogodzę, że ona mnie już nie kocha, że przez ostatni okres była dla mnie już tylko z litości, może żeby mnie nie krzywdzić. Moje serce krwawi, gdy wspominam nasze wspólne chwile, wszystkie przelatują niczym dobre fotografie. Nasz ślub, pierwszy tanieć, podróż poślubna, wspólne plany. Gdzieś wszystko przepadło, w otchłań tartaru. Już nawet nie widać iskierki. Bardzo mi jej brakuje, chciałbym ją przytulić, pocałować w czółko i powiedzieć, żeby się niczym nie przejmowała, że będzie dobrze, że ze wszystkim sobie poradzimy, a ja obronie ją przed każdą złą chwilą. Jednak są to już tylko marzenia. Przysięgałem przed Bogiem i zawiodłem go, za co Przepraszam i będę pokutował do końca moich dni.
Kochajcie sie ludzie, bo tylko to się liczy do choler.. Nie pozwólcie na to żeby zawładnęła wami obojętność,nie patrzcie na siebie!!!! Zobaczcie te osoby przy was, zwracajcie na nie uwagę, małe gesty, o które ja się modle aby wróciły... . Rozmowa, zainteresowanie - nic wielkiego.

Bardzo wam wszystkim dziękuję, że w tych trudnych chwilach jesteście również ze mną...

Mateusz
 
     
Rubin
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-23, 00:10   

Chwila moment. Oglądałeś "Szeregowca Ryana"? Ty dopiero wysiadłeś z łodzi desantowej, jest ciężko, fakt, ale do Berlina to jeszcze kawał drogi :) Zmierzasz w dobrym kierunku. Wytrwałości!
 
     
Karolina12
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-23, 09:27   

Mateush napisał/a:
Wiem, że przez ostatnie pół roku to ja zabijałem tą miłość. Swoją obojętnością oraz niezważaniem na potrzeby osoby, która jest dla mnie najważniejsza w życiu.


wiesz najważniejszy w życiu powinien być Bóg, to On powinien być na pierwszym miejscu.......... na drugim miejscu powinieneś być Ty............. na trzecim żona......... jeżeli pozwolimy aby to Bóg był na pierwszym miejscu dostaniemy wtedy od Niego Spokój, Wyciszenie emocji które zawsze są złym doradcą, siłę do kroczenia krętymi ścieżkami jakie zsyła nam życie........... Ty na drugim miejscu........ jeżeli zadbasz o siebie to będziesz miał siłę do zmierzenia się z tym co przynosi życie
Spokojny Ty= Spokojna rodzina
Szczęśliwy Ty= Szczęśliwa rodzina
Uśmiechnięty Ty= Uśmiechnięta rodzina
Radosny Ty= Radosna rodzina
na trzecim miejscu żona................. bo kiedy Ty osiągniesz to wszystko, kiedy żona zobaczy Twoje zmiany to jest bardzo duża szansa że i Ona się zmieni.............. kiedyś tu na forum usłyszałam takie słowa " jeżeli Ty się zmienisz jest szansa że zmieni sie Twoje otoczenie"............. początkowo nie bardzo w to wierzyłam .......... czas pokazał że to prawda

Mateush napisał/a:
Nie wybaczę sobie tego do końca życia, że zabiłem coś najwspanialszego co można sobie tylko wyobrazić - Tak ja zabiłem MIŁOŚĆ.


jeżeli nie wybaczysz sobie, jeżeli nie pokochasz siebie to nie będziesz zdolny do prawdziwej miłości............

Mateush napisał/a:
Niestety, zrozumiałem to dopiero w sytuacji, gdy nadziei już niema. Będzie mi bardzo ciężko widzieć jak moja żona całkowicie wyrzuca mnie ze swojego życia, bardzo ciężko będzie również patrzyć na jej kolejny związek, ponieważ w jej życiu pojawi się ktoś kto będzie robił to czego ja nie robiłem przez ostatni okres naszego małżeństwa.


Nadzieja jest ZAWSZE i nie są to tylko puste słowa...............czy Twoja żona jest w nowym związku?......... jeżeli nie to dlaczego piszesz scenariusz?................ nie wiesz co będzie....... więc nie pisz scenariuszy......... zaufaj Bogu, nie własnym siłom bo one zawodzą jeden Bóg nigdy nie zawodzi.............
 
     
Karolina12
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-23, 10:13   

a teraz coś do posłuchania http://youtu.be/GR-sbTEbJh8
 
     
tiliana
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-23, 11:30   

Coś za łatwo się poddajesz. Piękne słowa, ale to tylko słowa. Do tego sposób, w jaki o tym piszesz, to język kłamstw. Próbujesz oszukać kogoś... najprawdopodobniej samego siebie.

Jeżeli żona przestała cię kochać w te kilka miesięcy, to znaczy, że nigdy nie kochała.
 
     
Mateush
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-23, 12:08   

Czy słowa płynące prosto z serca to język kłamstw?. Poza słowami przez ten okres również starałem się pokazać jak bardzo mi Zależy na nas. Na Marcie. Jeżeli tiliana dla Ciebie to same kłamstwa, to ja Ci odpowiem ze one wyrażają moje uczucie, tego nie zmieni nawet Twój komentarz. Nie jestem tu aby z kimkolwiek się sprzeczac. Jestem tu aby aby podzielić się z wami tym wszystkim co w tym momencie czuje. Jestem tu ponieważ również szukam w was wszystkich wsparcia, dobrego słowa oraz rad od ludzi z większym bagażem doświadczeń niż mój.
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-23, 13:51   

Mateush napisał/a:
iem w każdej sytuacji, nie odwracać się w potrzebie. Czuć się przy kimś bezpiecznie i swobodnie. bezwarunkowo oddawać się dla tej drugiej osoby, nie oczekując nic w zamian. Myśleć tylko i wyłącznie o osobie którą się kocha. Miłość jest to uczucie, które łączy ludzi niewidzialnym więzem. Miłość to coś co pozwala znaleźć ludziom pośród milionów kilometrów siebie.


Oby jednak nie było tak jak z tym szeregowcem.
Długa droga przez mękę do Berlina, dochodzi ....a tam juz Rosjanie się rozgościli.

Mateusz
Wpadasz w jakieś romantyczno-patetyczne uniesienia.
Jeśli tak się komunikujesz z żoną, to sorry, zdziwiłbym się gdyby na to "poszła".
Z tego co piszesz latami zaniedbywałeś żonę i jakoś nie czułeś potrzeby na czułości, miłości itp...Jak zatem teraz ona ma uwierzyć, że w jednej chwili zmieniłeś się o 180 stopni? Może pokazać jej że pewne rzeczy przemyślałeś i zaczynasz rozumieć, a nie od razu jazda na maxa typu....umrę bez ciebie, kocham nad życie i takie tam wyznania nastolatka któremu zabrano "zabawkę" (kobietę)
 
     
tiliana
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-23, 14:15   

Mateush napisał/a:
Czy słowa płynące prosto z serca to język kłamstw?. Poza słowami przez ten okres również starałem się pokazać jak bardzo mi Zależy na nas. Na Marcie. Jeżeli tiliana dla Ciebie to same kłamstwa, to ja Ci odpowiem ze one wyrażają moje uczucie, tego nie zmieni nawet Twój komentarz. Nie jestem tu aby z kimkolwiek się sprzeczac. Jestem tu aby aby podzielić się z wami tym wszystkim co w tym momencie czuje. Jestem tu ponieważ również szukam w was wszystkich wsparcia, dobrego słowa oraz rad od ludzi z większym bagażem doświadczeń niż mój.


Nie wiem, czy rzeczywiście kłamiesz. Ale trochę się znam na języku i to, w jaki sposób piszesz ma pewne znamiona języka, jaki jest często używany, kiedy ktoś kłamie.

I też jestem jedną z osób mających nieco większy bagaż doświadczeń, niż ty. Może to i brutalne i ostre, co piszę, ale takie ma być, bo może dzięki temu zastanowisz się nad sobą, swoim podejściem do żony, do miłości, do życia...

Spójrz na to tak - dla mnie nie jesteś wiarygodny z jakiegoś powodu. Może dla żony nie jesteś wiarygodny z takich samych przyczyn? Grzegorz z resztą pisze ci to samo - trudno jest uwierzyć w cudowne nawrócenie, jak przez kilka miesięcy wcześniej żona cię mało obchodziła... Jeżeli kiedykolwiek cię kochała, jeżeli dalej kocha... to może tylko potrzeba jej tego, abyś odzyskał wiarygodność. A tego nie zrobisz słowami, tylko czynami i konsekwentną postawą. Tymczasem zobacz, jaką postawę teraz prezentujesz - nie walczysz o nią, zrezygnowałeś... W co więc ona ma uwierzyć?

Nie chcę cię oskarżać o nic.... bo też żyłam w takim pięknym zakłamaniu, jak to ja bardzo męża kocham i jak bardzo chcę jego dobra... Też się oszukiwałam. Też pisałam wzniosłe teksty, jaka ta moja miłość piękna i wspaniała, jaka pełna i jakim szczęściem by mnie napełniała gdyby nie to, że tak boli...

To nie są słowa płynące TYLKO z serca. Bo serce odczuwa nie tylko miłość i bezgraniczne oddanie, ale też smutek, zal złość, gorycz, nienawiść, rozczarowanie. A ty nam przedstawiasz tylko jedną stronę...
 
     
Mateush
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-23, 15:14   

Nie bardzo widzę w tym sens, aby na forum gdzie szukam pomocy wypisywać kłamstwa. Gdybym nie kochał swojej żony pewnie przyjął bym jej decyzję bez większych konsekwencji. Owszem masz rację, powinienem jej udowodnić wszystko czynami, jednak Juz nie wiem jak. Marta juz nie chce ze mną kontaktu. Poza tym do niej nie wypisuje sms ani nie dzwonie, ponieważ chce uszanować to, iż chce mieć spokój. Po prostu chciałbym zmienić to co było źle w naszym związku, czyli głównie siebie.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-23, 16:02   

Ludzie :mrgreen:
nie tak ostro .

On nowy i jeszcze prawie niczego nie rozumie .
Ona 15 , on 17 lat i już "poważny związek" do dziś .
Zapatrzeni w siebie , pierwsza miłość , polówki .

Kiedy on ( oni ) mieli okazje dojrzeć ?

Mateush , spokojnie .
Piszą ci zasadniczo dobrze , tylko jeszcze chyba nie na ten czas .
Nie ma czegoś takiego jak "drugie połówki" .
Wpisz sobie w youtube : pawlukiewicz zakochanie
i pewnie ci coś mądrego wyskoczy
Czym jest zakochanie itp.
"Czym miłość nie jest" Dziewieckiego ................... i słuchaj

No i fakt .
Już rezygnujesz ? :shock:
Jeszcze tak naprawdę nic się nawet nie zaczęło .
To nie jest zabawa , tylko "wojna" .
( taka dobra ze złem )
Dostałeś "powołanie" , czy ci się podoba czy nie .
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 9