Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy Bóg akceptuje nieważność małżeństwa?
Autor Wiadomość
Monsia
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 16:58   Czy Bóg akceptuje nieważność małżeństwa?

Witam
Borykam się od jakiegoś czasu z moim wewnętrznym niepokojem w duszy, ponieważ ja jestem już na etapie czekania na wyrok z Pierwszej Instancji o Stwierdzenie Nieważności Małżeństwa. Mianowicie chodzi mi o to, czy tak na prawdę Bóg akceptuje decyzję Sędziów Kanonicznych i czy na pewno byli małżonkowie nie muszą się obawiać tego co będzie po drugiej stronie, jeśli oczywiście wyrok jest pozytywny dla stron? Czy nie musimy się bać, że jednak po drugiej stronie okaże się, że Bóg wcale tego tak nie widział, że dla Niego małżeństwo nadal istaniało? Czy ktoś ma jakieś informacje na ten temat?

Miałam 19 lat jak zaszłam w ciążę i po poinformowaniu rodziców o ciąży, rodzice załatwili wesele w przeciągu niecałych 3 tygodni. Nie miałam pojęcia o życiu, o pracy, o dorosłości, o małżeństwie, o rodzicielstwie, poszłam do Ołtarza jak marionetka, gdzie decyzja o moim ślubie nie była moja tylko mamy. Wydawało mi się, że jestem zakochana, a co ja mogłam wiedzieć o prawdziwej miłości, tak na prawdę byłam przerażona całą sytuacją a najbardziej ciążą. Nic wiele nie potrafiłam zrobić, nie byłam przygotowana do życia dorosłego a co dopiero do rodzicielstwa. Opisując w skrócie moją sytuację, czuję, że to wszystko nie powinno tak wyglądać, to było na wariackich papierach, że na prawdę mój ślub nie był zawarty poprawnie, myślę, że nie był ważny. Takie dwa niedojrzałe młodzieniażki w pieknych strojach pchnięte pod Ołtarz, nie mające pojęcia co ich czeka.

Teraz mam 31 lat i widzę to całkiem inaczej. Czekam więc z wielką nadzieją na pozytywną odpowiedź z Kurii, już to wszystko trwa 3,5 roku. Od 5,5 roku jestem ze wspaniałym wierzącym mężczyzną i nie chcę go stracić. Nawet teraz postanowiliśmy zacząć żyć w czystości, ponieważ strasznie cierpieliśmy z powodu zakazu spowiedzi i przyjmowania Komunii św. Mam nadzieję, że z Bożą pomocą wytrwamy w postanowieniu.

Zatem czy Bóg akceptuje pozytywny wyrok i nowe małżeństwo?
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 17:48   

Cytat:
moim wewnętrznym niepokojem w duszy


Właśnie .
Czyj to głos ?


Cytat:
czy Bóg akceptuje pozytywny wyrok




np. bo wiele o tym w internecie
CZY PAN BÓG JEST ZWIĄZANY WYROKAMI WŁADZY KOŚCIELNEJ?


Ja zwróciłem uwagę na takie rzeczy :
Zasłaniasz się wielką niegotowością do związku , ale do współżycia byłaś gotowa .
( podwójny a ten sam błąd : przed ślubem ......... i przed stwierdzeniem ewentualnym )
Czy deklaracja wstrzemięźliwości ma być "zapłatą" , rodzajem ofiary , przebłagania za pozytywną decyzję ?
( piszesz , ze jesteście juz 5 lat )


Wiem , że to strasznie trudne , sama wiesz ............ dlatego pytasz .

Ja myślę , ze bez względu na wyrok ( oczywiście po drugiej instancji )
do końca nie będzie tej pewności nigdy .......... niestety .
 
     
Lila83
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 19:27   

A czy to co jest napisane:"co zwiążecie na ziemi będzie związane w niebie,a co rozwiążecie na ziemi będzie rozwiązane w niebie" nie ma się właśnie do m.in.takich sytuacji?
 
     
Mrówka
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 19:56   

Ta kwestia też mnie zajmowała. Ja wierzę w prowadzenie Kościoła przez Ducha Św. i skoro jest takie coś w Kościele to jest to wyraz woli Boga. Ogólnie uważam to za dobre, bo są faktycznie sytuacje, w których jest to potrzebne. Ale wiem też, że w praktyce jest to nadużywane i niekoniecznie jest to wina tylko sędziów ale też ludzi, którzy przychodzą i nie stają w prawdzie.
Jeśli budza się u Ciebie jakieś niepokoje to koniecznie je zbadaj! Pytanie czy rzeczywiście chodzi o to, ze nie wierzysz w orzeczenia tego sądu czy może masz wyrzuty odnośnie tego, co powiedziałas i jak przedstawiłaś tam swoją prawdę :) Niestety pokusa WIEEELLLKKAAAA.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 20:15   

Lila ,
jasne że te słowa też sobie natychmiast przypomniałem
ale tak to raczej nie działa
( w sensie , daję wam czyli kościołowi pełną swobodę , karte blanche :mrgreen: )


Łatwo sobie wyobrazić , że kościół wprowadza rozwody .
Związuje i rozwiązuje ......... i Bóg co na to ?
Musiałby uznać swoje przykazania , nauki Jezusa za nieaktualne .


--------------------------------------

Mrówka , zapisy prawa kanonicznego sa tak NIEOSTRE ,
że trudno rozeznać .
Tu wszystko jest bardzo subiektywne , wchodzimy w stan ducha
sprzed wielu lat , złożoność woli , psychologię , podświadomość .
Człowiek nie jest w stanie wiedzieć do końca czy nie nagina
pod obecną potrezbę wejścia w nowy związek .
Łatwo sam siebie okłamie .
Nawet jak nie zamierza wejść ( nawet potencjalnie , choć watpię )
to chce się uwolnić od ciężaru małżonka trudnego .


Ja w ogóle nie rozumiem , jak ślub ważny na dodatek
może być udzielany osobie niewierzacej ?
 
     
Mrówka
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 20:51   

Człowiek nie jest w stanie wiedzieć do końca czy nie nagina
pod obecną potrezbę wejścia w nowy związek .
Łatwo sam siebie okłamie

Otóż to niestety - ale to jakby kwestia człowieka a nie samej instytucji sądu biskupiego. Nie wiem czy jest jakieś wyjście z tego? Mnie sie wydaje tlyko takie, żeby wtedy w pełni Bogu zaufać i modlić się, oj mocno modlić o światło Ducha Św. dla siebie i tych sędziów i prosić Boga o wyrok sądu zgody z wolą Bożą bo prawda, że cżłowiek i samego siebie umie przekonać (swoja drogą dobrze, że to orzekanie tyle trwa to wtedy mają czas nas nawiedzić wyrzuty sumienia jeśłi się coś tam przekręciło).
Bardzo mało wiem o samym przebiegu tych prześłuchań, ale może to jest tak skonstruowane żeby był faktycznie ostry przesiew? Są sprawy dośc jasne np. alkoholik jest nim już przed ślubem, wie o tym cała rodzina i faktycznie nie ma o czym mówić. Chyba najtrudniejsze śa te sprawy z niedojrzałością i niezdolnością psychiczną choć wiem,że są takie cwaniaczki, które małżeństwo traktują jak dobry sposób na wygodne życie (czyli np. żona pełni rolę matki łącznie z finansowym utrzymaniem - mam takiego w rodzinie, chociaż żóna go baardzo kocha i nigdy nie chciała odejść) i wtedy wiem, że takie orzecznictwo też jest potrzebne.
 
     
Monsia
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 22:12   

Dziękuję wam bardzo za wasze wypowiedzi, miło widzieć takie zainteresowanie moim problemem.
Nie raz się zastanawiałam czy te myśli nachodzą mnie dlatego, że coś źle powiedziałam, że może czegoś nie powiedziałam, ale napisałam w Skardze i powiedziałam wszystko co tylko mogłam powiedzieć, nie chciałam nic ukryć, bardzo mi zależy na tym, żeby to było zgodne ze sumieniem. Potraktowałam, to jak spowiedź. Myślę, że nurtuje mnie to pytanie, ze strachu przed tym co będzie po drugiej stronie, czy Bóg uzna to za słuszne to co uznał Kościół na ziemi. Modlę się tak jak piszecie, żeby stała się Wola Boga w tej kwestii, niech On decyduje, choć czasami przeraża mnie myśl o samotności.

No i to nie jest tak, że teraz przed wyrokiem chcemy żyć w czystości żeby przekupić Boga, nas ta sytuacja dręczy od dłuższego czasu i nie raz próbowaliśmy, ale się nie udawało, ale teraz myślę, że dojrzeliśmy do tego. Pragnę spowiedzi i Komunii, bo już mnie to za bardzo boli i niesamowicie przytłacza.
Ech te sprawy są takie trudne i wiem, że tylko Bóg może mi je rozwiązać, sama sobie nie dam rady.
Pozdrawiam wszystkich
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 22:24   

Monsia napisał/a:
czy Bóg uzna to za słuszne to co uznał Kościół na ziemi

(18) Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. (19) I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
(Ew. Mateusza 16:18-19, Biblia Tysiąclecia)
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 22:29   

Nie takie to proste Kinga . :->

Poczytaj o interpretacji tych slów .


Monsia , takie problemy ma mnóstwo osób
i tamat wałkowany nie raz .
I bez efektu jakoś . :mrgreen:
 
     
beti7777
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 22:54   

A ja byłam dzisiaj złożyć skargę do sądu biskupiego. Rozmawiałam z księdzem adwokatem i mówię mu, że ludzie się dziwią dlaczego tak szybko składam papiery bo przecież najpierw można kogoś poznać a potem starać się ewentualnie o stwierdzenie nieważności małżeństwa. A ja właśnie od wyroku sądu będę uzależniała moją dalszą drogę życia czy będzie to samotność czy mogę kogoś poznać stanu wolnego i wziąć z nim prawdziwy ślub kościelny. Ksiądz spojrzał na mnie zdziwiony i mówi, że jak długo pracuje w kurii nie spotkał się z takim podejściem do tego tematu. Wszyscy najpierw układają sobie życie a potem ewentualnie próbują w tej materii coś zdziałać. Dla mnie to takie nieuczciwe, gdy mówię Panu Bogu na parę lat Do widzenia, teraz inny człowiek zastąpi mi Ciebie a potem ewentualnie wrócimy do tematu. Pan Bóg odstawiony na boczny tor. Ale wiem też, że są różne życiowe sytuacje i każdy w różnym czasie doświadcza Boga i pragnie aby był w jego życiu obecny. Poszłam nawet zapytać pewnego znajomego, który jak wszyscy wiedzieliśmy miał stwierdzoną nieważność małżeństwa bo ma drugą żonę (myślałam że są po ślubie kościelnym) i przystępują do Komunii Świętej. Ja go pytam jak to wszystko przebiegało, bo wiem że on już ma wyrok a on na to, że z tym wyrokiem to nie tak. On sam wie swoje jak było i według niego sprawa jest oczywista... i tak kręcił, że ostatecznie zrozumiałam, że on sam wie lepiej jaki wyrok miał zapaść a zapadł inny. Bez komentarza. Wydaje mi się, że trzeba mieć to wewnętrzne przekonanie o słuszności składania skargi. A tym przekonaniem nie powinien być inny człowiek, z którym chcę przystępować do Komunii Świętej. Dla mnie posłuszeństwo Bogu równa się słuchanie Kościoła. Nawet przez chwilę się nie wahałam, czy pozytywny wyrok będzie uznany również w oczach Boga. Może dlatego, że miałam takie doświadczenie wewnętrzne, gdy mąż mówił mi o motywach zawarcia ze mną ślubu i jeszcze inne rzeczy. Wydaje mi się nawet, że moją sytuację będzie nawet trudniej rozpatrzeć niż twoją bo u mnie to niezdolność psychiczna...
 
     
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 23:04   

Bóg jest wieli, wszechmocny. Może wszystko, wie wszystko. Zna nasze serca i zna nasze intencje, wolę, zamiary, Wie o nas wszystko. A ponadto jest miłosierny, jak żaden człowiek na Ziemi.

Ponadto - sama jestem po wyroku stwierdzenia nieważności sakramentu małżeństwa. Tylko ja jedna wiem, ile mnie ta decyzja kosztowała i jak przyjęłam wyrok. Ale najbliższa mi osoba na świecie (bardzo wierząca, prawdziwa święta w jej obcowaniu ziemskim z ludźmi) powiedziała mi jedno: Kościół jest miłosierny i daje ludziom możliwości prostowania ich ziemskich dróg.
To mi pomogło. Nie szachrowałam w procesie przed sądem biskupim, który sam, pod wpływem Ducha Św., podjął taką a nie inną decyzję. Okazał się miłosierny dla mnie - która swoją ludzką głupotą pogmatwała swoje drogi. Kościół katolicki okazał mi wielkie miłosierdzie.
Ale to trzeba rozważać we własnym sercu i sumieniu... Sama powinnaś odnieść to do siebie, do swojej sytuacji, bo moja była diametralnie różna od Twojej.
Ja decyzję wobec mnie odczytuje jako wielką łaskę miłosierdzia...
Wspieram Cię w trudnych rozmyślaniach...
Bajka
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 23:23   

No i właśnie ............ jak widać , kazdy ma własny poglad . :mrgreen:

beti7777
Cytat:
Ksiądz spojrzał na mnie zdziwiony i mówi, że jak długo pracuje w kurii nie spotkał się z takim podejściem do tego tematu. Wszyscy najpierw układają sobie życie a potem ewentualnie próbują w tej materii coś zdziałać.


Ja tu na forum widzę coś odwrotnego .
Najpierw ewentualny proces , potem ewentualnie coś . :mrgreen:



bajka
Cytat:
Kościół jest miłosierny i daje ludziom możliwości prostowania ich ziemskich dróg.


No , skoro by przyjąć taką opcję , to kaźdy chyba zasługuje
na to miłosierdzie . Tylko jak to się ma do nierozerwalności małżeństwa ?
Stwierdzenie nieważności jest stwierdzeniem FAKTU obiektywnego czy aktem miłosierdzia ?
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 23:50   

Kiedyś rozmawiałem z jednym kolegą na te tematy .

Powiedział mnie wiecej coś takiego :
"Powiedzmy sobie szczerze . Chodzi o uratowanie własnego tyłka .
Czy do kochania małżonka potrzebny nam jest wyrok Sądu ?
Znaczy , kochamy lub nie w zalezności od tego co Sąd orzeknie ?
Kochaliśmy , a teraz się odkochamy ?
Czy jako "niemąż" , "nieżona" już przestał nas interesować jego , jej los ?
Los jako człowieka , tylko jakiegoś tam czlowieka i aż człowieka .
Łatwa ta nasza miłość .
Nasza , miłość własna . "
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 23:55   

mare1966 napisał/a:
Stwierdzenie nieważności jest stwierdzeniem FAKTU obiektywnego czy aktem miłosierdzia ?

A nie może być jednym i drugim? :shock:
Czy nie jest miłosierdziem powiedzenie prawdy temu kto jej szuka? Danie mu pewności zamiast domysłów? Wydaje mi się , że jedno nie wyklucza drugiego....
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 9