Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy Bóg akceptuje nieważność małżeństwa?
Autor Wiadomość
landis85
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-07, 07:44   

beti są jednak osoby żyjące samotnie i czekające na wyrok w samotności - z wyboru
ja taką osobą jestem, obecnie również czekam na wyrok
z wyrobu nie wchodziłam w związek z inną osobą - czytając różne fora dot tego procesu uważam że taka postawa należy niestety do zdecydowanej mniejszości
dla mnie związek z kimś bez orzeczenia drugiej instancji byłby cudzołóstwem po prostu- bo jestem żoną swojego męża i mimo że jest jak jest :po ludzku beznadziejnie to jednak nie mogę uważam przeinaczać wg swojej wygody faktów
ba, nie wykluczam też pojednania z mężem - tzn staram się całkowicie nie zamykać na taką ewentualność
nie wiem co przyniesie przyszłość - tylko Bóg to wie
cieszę się że wystąpiłam o zbadanie mojego małżeństwa, uważam że była to sprawa przemyślana, kiedyś miałam różne podejście do tego procesu bo nie rozumiałam go do końca
 
     
beti7777
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-07, 09:30   

"beti są jednak osoby żyjące samotnie i czekające na wyrok w samotności - z wyboru
ja taką osobą jestem, obecnie również czekam na wyrok"
Wiem, że są bo Wy jesteście przecież i jest Sychar ale pisałam tylko co mi ksiądz adwokat powiedział w naszej kurii.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-07, 11:13   

beti 4x7
Cytat:
Wiem, że są bo Wy jesteście przecież i jest Sychar ale pisałam tylko co mi ksiądz adwokat powiedział w naszej kurii.


Widać takie są fakty .
Kto może "unieważnia" , bo chce żyć bez dolegliwości sumienia .
Czy to się udaje , nie wiem ? :roll:


---------------------------------------------

Kinga 2
Cytat:
A nie może być jednym i drugim?
Czy nie jest miłosierdziem powiedzenie prawdy temu kto jej szuka? Danie mu pewności zamiast domysłów? Wydaje mi się , że jedno nie wyklucza drugiego....



Moim zdanie Sąd stwierdza FAKT , a nie zajmuje się miłosierdziem .
Od tego jest raczej Bóg .

Kinga , dlaczego "pozytywna" decyzja Sądu miałaby spowodować
zmianę stosunku miłości do jakiejś osoby ?
Wczoraj Kochałam , kochałem .................. a dziś już nie - bo mam wyrok . :mrgreen:
Znaczy "kochałem " , kochałam" Z MUSU .

Szuka prawdy ???
Raczej czeka na POZYTYWNĄ decyzję .
Nawiasem dlaczego wadliwie zawarte małżeństwo
określa się mianem "pozytywny" ?
I dlaczego nie martwi , a cieszy taki fakt ? ;-)

Na dodatek , przecież każde można by UWAŻNIĆ , odnowić przysięgę .
Nie okłamujmy sie .
99,99 % najchętniej by się uwolniło .
I nie ma co epatować wielką miłością .
Owszem , staramy się starać , ale też po coś i dlaczego .


ANKIETA :!:
To ja zapytam tak .
Bóg ogłasza amnestię .
Druga czy trzecia zona , mąż - bez znaczenia .
Tego na bramie nie sprawdzamy i nas nie interesuje .
Kto pozostaje w trwaniu ?
Ręka do góry !
Pytam serio , w duchu i na forum otwarcie . :mrgreen:
 
     
beti7777
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-07, 12:21   

Mare Ty masz bardzo sprecyzowaną opinię na ten temat i dobrze. Jesteś w tej kwestii radykałem, trochę mnie ciekawi dlaczego masz takie stanowisko? Czy dlatego, że w kwestii własnego ślubu kościelnego jesteś pewny na 100%? Masz tę pewność i tego się trzymasz. Ale każdy człowiek to inna historia. Muszą być spełnione pewne fundamentalne warunki aby dwoje ludzi związało się węzłem małżeńskim. Wyobrażam sobie parę stojącą przed ołtarzem, jedna jest dojrzała, kocha, chce dobra dla drugiego a druga osoba kombinuje, że fajnie jej będzie z tą pierwszą osobą bo ma np. dużo kasy a ona lubi życie w luksusie. Nie wyobrażam sobie, aby Bóg który przenika ludzkie serce i zna nasze najskrytsze myśli złączył, związał te osoby razem. Przecież Bóg wie, że przed ołtarzem stoi oszust. Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela. No właśnie a skąd wiesz, że Bóg złączył?
 
     
Mrówka
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-07, 12:29   

Mare:
Wczoraj Kochałam , kochałem .................. a dziś już nie - bo mam wyrok .
Znaczy "kochałem " , kochałam" Z MUSU .

Może źle na to patrze (ciągle się uczę tej właściwej postawy) ale czy to, że małżeństwo jest nieważnei zawarte oznacza, że nie było w nim osoby która kochała i nawet nie przestała kochać? Akurat do tego tanga potrzeba dwojga - co jeśłi jedna ze stron nie ma czystej intencji? Mąz mojej koleżanki (teraz już ex) ożenił się z nią aby wkręcić się do firmy jej ojca (faktycznie teść chciał przekazac mu te firme w przyszłości) i zyć dostatnio - na boku miał inne kobiety, używał życia (np. super wakacje, samochody etc). W końcu się wsyztsko wydało. Ta dziewczyna bardzo go kochała i myśle, że kocha nadal (do tej pory nie weszła w nowy związek) ale to małżeństwo waznie zawartym nie było.
A co innego historie - oboje sie kochamy ale potem kryzys i juz sie nie kochamy,bo nam sie nie chce powalczyć i wystapmy o niewaznosc - cos tam znajdziemy :>
Ale to znowu kwestia leżąca po stronie ludzi a nie samego orzecznictwa sądu.
Jak ktoś tam idzie po PRAWDĘ a nie po pomyśłny wynik, to sądzę, że to tam właśnie otrzyma.
ANKIETA
Oj, trochę ukuło
Na dzien dzisiejszy (i oby tak mi pozostało) w żaden kolejny związek bym nie weszła, bo tak najabrdzioej na swiecie to z tą moją obecną połówką chcę żyć,
ALE czy by była amnestia czy nie
i tak pewnie za jakis czas czeka nas separacja bez powrotu dopóki on się nie wyleczy :) Może przy amnesti ławiej byłoby podjąć ten trudy ale konieczny krok.
 
     
Elżbieta1974
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-07, 12:42   

Cytat:
ANKIETA
To ja zapytam tak .
Bóg ogłasza amnestię .
Druga czy trzecia zona , mąż - bez znaczenia .
Tego na bramie nie sprawdzamy i nas nie interesuje .
Kto pozostaje w trwaniu ?
Ręka do góry !
Pytam serio , w duchu i na forum otwarcie .


Tylko kim ja wtedy jestem?
I jakie znaczenie mają wypowiadane przeze mnie słowa?

powiedziałam: i że Cię nie opuszczę aż do smierci..... i teraz powiem co? odwidziało mi się? żart? kłamałam? pomyliłam się?

i temu drugiemu no raczej nie mężowi co powinnam w takim razie powiedzieć? dopóki mi się nie znudzisz???? bo raczej wątpliwe, czy wierzy w to, ze dopóki śmierć nas nie rozłączy.....
pytanie czy on w ogóle chce to uslyszeć, bo może sam zakłada, ze dopóki mu się nie znudzę?

mare1966 napisał/a:
Szuka prawdy ???
Raczej czeka na POZYTYWNĄ decyzję .
Nawiasem dlaczego wadliwie zawarte małżeństwo
określa się mianem "pozytywny" ?
I dlaczego nie martwi , a cieszy taki fakt ?


Dla kogo ta decyzja jest pozytywna i kogo ten fakt cieszy???? Co z dziećmi, czy one słysząc, że ich ojciec to pomyłka w życiu matki i daletgo matka wyrzuca go jak zużytą rzecz, a wiąże sie z nową miłością tez czują się pozytywnie?????
Jakich wyborów dokonają kiedyś te dzieci, gdy staną wobec swoich własnych problemów w małżeństwie?

Wczoraj przeczytałam tu gdzies na forum mądre słowa naszej moderatorki Tereski, że człowiek szuka miłości doskonałej, ale sam takiej miłości nigdy nie da, bo jest niedoskonały....


Więc dla mnie Miłość Doskonała = Bóg pokazuje człowiekowi, jak zaakceptować tę niedoskonałość w drugim człowieku i samemu kochać, naśladując Jezusa....

Pytanie, czy my ten głos słyszymy? Czy zamiast tego - łudząc się, że drugi człowiek da nam miłość doskonałą - dopisujemy prawo pod siebie.....
I potem pada hasło drugi mąz, czwartej żony :mrgreen:

Daleko mi od oceny kogokolwiek w kwestii stwierdzenia ważności małżeństwa, ale to stało się ostatnimi czasy jakąś plagą, lansowaną przez większość i promującą przy okazji całkowite zwolnienie z jakiejkolwiek odpowiedzialnosci w życiu za cokolwiek

nota bene Henryk VIII, żeby móc poślubic kolejną ze swoich żon ogłosił sie głową założonego przez siebie kościoła :mrgreen:
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-07, 16:48   

Chyba trochę każdy pisze o czym innym . :mrgreen:
Ale też nie dziwię się , bo temat bardzo pojemny .

Dlaczego małżeństwo jest nierozerwalne ?
Jakie sa warunki ważności przysięgi ?
Dlaczego trwamy , z jakich pobudek ?
................ to tylko niektóre pytania

Chciałem trochę "odbrązowić" nasze postawy .

------------------------------------------------------------------------

beti7777
Cytat:
Mare Ty masz bardzo sprecyzowaną opinię na ten temat i dobrze. Jesteś w tej kwestii radykałem, trochę mnie ciekawi dlaczego masz takie stanowisko? Czy dlatego, że w kwestii własnego ślubu kościelnego jesteś pewny na 100%? Masz tę pewność i tego się trzymasz.


Cóż , zaspokoję Twoją ciekawość .
Nie mam sprecyzowanej opinii , dlatego uczestniczę w dyskusji .
A nóż ktoś coś ciekawego napisze .
Wolę radykałów ( mają pewną ideę i charakter ) od liberałów tzw. "wolnosciowców"( ich zdaniem wszystko samo się ułoży ) .
Kościół musi być radykalny , zresztą jak Jezus był
inaczej dawno by go nie było .
Radykalny nie oznacza ciemny , niepostępowy itd.
Takie bajki w nas wmówiono ......... ale to nawiasem . ;-)

W kwestii własnego ślubu część mnie mówiła tak , a część mnie mówiła "nie tak miało być" .
Która płaszczyzna ważniejsza ?
Nie wiem .
Jak to niby zważyć itd. itp.
Czytałem wnikliwie zapisy prawa kanonicznego , interpretacje .
Byłem nawet na wstepnym przesłuchaniu w Sądzie .
A jest jeszcze TAK żony ?
Nie podejrzewam jakiejś pogłębionej świadomości .


--------------------------------------------------------------------------


Mrówka
Cytat:
A co innego historie - oboje sie kochamy ale potem kryzys i juz sie nie kochamy,bo nam sie nie chce powalczyć i wystapmy o niewaznosc - cos tam znajdziemy :>


Śluby takich zakochanych w sobie ........... z mety powinny być NIEWAŻNE .
I co moi drodzy ?
Bardzo jesteście w sobie ZAKOCHANI ?
........ oj , jeszcze jak :-P
To przyjdźcie za 2 lata , jak wam przejdzie ,
a nadal bedziecie chcieli się pobrać .



Elżbieta 1974
Cytat:
nota bene Henryk VIII, żeby móc poślubic kolejną ze swoich żon ogłosił sie głową założonego przez siebie kościoła


Potrzeba matką wynalazków .
Musi , zdesperowany był mocno .
Papieża nie dało się utopić w Wisle , ni Wełtawie .


Oczywiście , że czasem ( pewnie nieczęsto )
zdarzaja się przypadki oczywistej nieważności ,
ale to przypadki raczej jednostkowe ......... nie idą w tysiace .


Elzbieta , zwróciła uwagę na dzieci i w ogóle pewną odpowiedzialność .
 
     
Monsia
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-09, 09:24   

Witam i przepraszam, że dawno nie było mnie na moim temacie.
Widzę, że dyskusja wrze :-D ale pewnej odpowiedzi nikt nie ma.

Myślę, że w tak trudnej sytuacji trzeba tylko i wyłącznie oddać się woli Bożej, nie ma wyścia. Ja z moim partnerem długo juz cierpimy wewnętrznie i rozmawiamy na ten temat, żeby się nie załamać. Postanowiliśmy oddać sprawę Bogu, bo tylko On może decydować, tylko On może to rozwiązać, według swojego planu, nie zawsze zgodnego z naszym, ale na pewno najlepszym dla nas. Czasami jest mi ciężko i bardzo się boję, że wola Boga jest inna, że jeśli jest inna musiałabym zostać sama, musielibyśmy sobie powiedzić dowidzenia. Wiem, że moje serce strasznie by krwawiło, bo wydaje mi się, że już nie potrafię bez mojego mężczyzny żyć.

Ale nie pozostaje nic innego jak czekać i ufać Bogu. Jest to bardzo trudne, ale trwamy w nadzieji. Tylko Bóg wie czy moje małżeństwo było zwarte ważnie czy nie ważnie.
Więc w tej sytuacji, zawierzenia się Panu Bogu, myślę że jeśli przyjdzie odpowiedź pozytywna, będę wiedzieć, że to była Boża decyzja.

Chyba nie ma innego wyjścia :roll:
 
     
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-09, 10:45   

Monsia napisał/a:
myślę że jeśli przyjdzie odpowiedź pozytywna, będę wiedzieć, że to była Boża decyzja.


A jeśli przyjdzie negatywna? Czy wtedy również uznasz, że to była Boża decyzja?
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-09, 10:57   

Nie miałem sumienia pytać .
Widać twardy , nie tylko z nicku .

Nie skończy się buntem przeciwko Bogu ?
Cytat:
Wiem, że moje serce strasznie by krwawiło, bo wydaje mi się, że już nie potrafię bez mojego mężczyzny żyć.


Aż strach snuć rozważania ......... a może nie ? :roll:
Sam nie wiem .
Może właśnie Bogu o to chodzi , mówi "sprawdzam" ?
 
     
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-09, 11:13   

mare1966 napisał/a:
Nie miałem sumienia pytać .
Widać twardy , nie tylko z nicku .


W życiu człowiek staje czasami przed trudnymi pytaniami, decyzjami.
Ucieczka przed nimi nie rozwiązuje problemu, nie daje odpowiedzi na nie.
Dlatego uważam, że warto stawać przed trudnymi pytaniami. Warto, aby Monsia odpowiedziała sobie sama przed sobą na moje pytanie.
Zdaje sobie sprawę, że to mocne i trudne pytanie, ale ucieczka przed nim nic nie da dlatego, nie mając żadnych złych intencji, jednak go zadałem.
 
     
JakubekKaz
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-09, 12:31   

My LUDZIE uwielbiamy wręcz komplikować sobie życie... tacy po prostu jesteśmy ;-)

Szukamy odpowiedzi na męczące nas dylematy, które najczęściej sami sobie tworzymy! Moim zdaniem radykalizm, liberalizm, konserwatyzm, fanatyzm... itp., itd. są właśnie "drogami", które mają nam zastąpić PROSTOTĘ, o której bardzo często mówił Jezus. Niech TAK znaczy tak, a NIE znaczy nie... ale my LUDZIE wciąż będziemy "kombinować" i zastanawiać się nad INTERPRETACJĄ :-D

Potrzebowałem kilku lat by w końcu z POGODĄ DUCHA zaakceptować słowa Hioba, które powiedział żonie, że jeśli przyjmował od Boga wszystko dobre, to dlaczego ma nie przyjąć od Niego tego co ciężkie, smutne, gorzkie, niekomfortowe i nieprzyjemne? Ale czy na pewno to właśnie jest takie niedobre?? To jest moja ocena, a przecież nie znam i nie muszę znać planów Pana Boga... Mam Mu zaufać i wierzyć, że chce dla mnie po prostu lepiej niż mogę sobie nawet wymarzyć :mrgreen:

Kiedy dawno temu zadawałem sobie pytanie dotyczące orzeczenia trybunału co do mojego małżeństwa - pomógł mi zaprzyjaźniony kapłan, który po prostu przypomniał mi, że przecież wyznaję również, że: ...wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół.
 
     
macko
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-09, 13:07   

Może najpierw warto zapytać czy Bóg akceptuje posiadanie "partnera" będąc póki co w małżeństwie, nawet wątpliwym co do ważności.
I czy w stanie mocnego zaangażowania uczuciowego jest się zupełnie szczerym w zeznaniach.
 
     
piecio
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-09, 15:10   

mare1966 napisał/a:
ANKIETA
To ja zapytam tak .
Bóg ogłasza amnestię .
Druga czy trzecia zona , mąż - bez znaczenia .
Tego na bramie nie sprawdzamy i nas nie interesuje .
Kto pozostaje w trwaniu ?
Ręka do góry !
Pytam serio , w duchu i na forum otwarcie .


Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
Ja bym trwał, jeśli brakuje mi miłości do żony, to ze względu na dzieci.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 9