Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
żony niechaj będą poddane swym mężom (Ef 5, 22)
Autor Wiadomość
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 10:55   żony niechaj będą poddane swym mężom (Ef 5, 22)

Wiecie drogie Panie ,
że lubię prowokować ....... do myślenia .


Przypadkowo trafiłem na książkę Debi Pearl
"Kobieta , jakiej pragnie twój mąż "
( wcześniejsze wydanie : Żona , jakiej pragnie twój mężczyzna )

.......... a dokładniej przeczytałem spory jej fragment
Kobieta Jakiej Pragnie Twoj Maz Fragment

Dla leniuszków można przeczytać fragment fragmentu
( od strony 35 "Zrozpaczona żona" , listu i porad autorki ) .


Dlaczego w ogóle piszę o tym ? :roll:
Bo to bardzo odważna koncepcja spojrzenia na małżeństwo . :mrgreen:

Nawet jeżeli Ktoś zupełnie nie zgadza się z taką wizją małżeństwa ,
to jednak pewne elementy chociaż może uznać za bardzo cenne .


Przyznam , że ja osobiście nie odważył bym się
"głosić" w pełni takiego pogładu na małżeństwo
przy audytorium kobiecym powyżej 2 Pań . :mrgreen:
( mogłyby źle zrozumieć ;-) ........i nie uszedł bym z życiem :-? )


Niewątpliwie , jest to jakaś metoda , może wcale nie taka głupia . :roll:
Nie dzieli małżeństwa na strony , nie czyni polem bitwy i walki o wpływy .
Jedno też mogę zaświadczyć - kobieta radosna i przychylna
niesamowicie przyciąga , kruszy , rozbraja i pociąga .
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 11:28   

za chwilę Mare napiszesz z łezką w oku....
Dawno temu to były porządne czasy. Ludzie byli pobożni.
Żony słuchały mężów i nie było rozwodów.
Dodaj tylko drobnym drukiem "jak nie słuchały to dostały przez łeb i już słuchały",
a pan mąż jak mu żona się znudziła to "poszedł do burdelu za rogiem i sobie ulżył i nie musiał się rozwodzić, bo po co kłopoty". :mrgreen:
Ostatnio zmieniony przez 2014-06-27, 12:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 12:07   

Grześ
................ przeczytałeś cały fragment ? :roll:

Jak chcesz się odnieść merytorycznie , nie zapoznawszy się nawet z nim ?

W zamian dajesz jakiś zupełnie nieuprawniony obraz moich osobistych poglądów .
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 12:29   

mare pisze:
Cytat:
Wiecie drogie Panie , że lubię prowokować ....... do myślenia .


Prowokować owszem, lecz w tym przypadku zachęcasz do bezmyślności.


" PASJĄ DOBREJ ŻONY JEST BYĆ PRZYDATNĄ" - to cytat

- jakoś zdecydowanie więcej od małżeństwa oczekuję, niż bycie przydatną bądź użyteczną mężowi :-D , to nie moje klimaty o pasji nie wspomnę ;-)
Ale zapewne jest rzesza takich które będą zainspirowane ową pozycją.
 
     
ja_tez
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 13:03   

Jeszcze nie zapoznałam się, dlatego odniosę się na razie tylko do tego:
mare1966 napisał/a:
Jedno też mogę zaświadczyć - kobieta radosna i przychylna
niesamowicie przyciąga , kruszy , rozbraja i pociąga .

Na pewno to jest prawda. Ktoś na forum nawet przytaczał przykład, jak zrzędliwa i marudna żona zniechęciła męża.
Ale z drugiej strony, jeśli mąż leniwy i opieszały do jakichkolwiek działań, to która żona zechce być w nieskończoność uśmiechnięta, miła i przychylna? Myślę, że żona nie marudziła ot, tak sobie, bo tak ma (choć nie wykluczam też takich jednostek ;-) ). Bo gdyby ten przysłowiowy zawias był nasmarowany, a drzwi (czy co tam jeszcze) naprawione, a nie odkładane na bliżej nieokreśloną przyszłość - nie musiałaby NIC mówić, a co dopiero marudzić :->
Wniosek (jak zwykle) taki, że to OBYDWOJE mają się starać, dawać z siebie jak najwięcej i każde z osobna dbać o "swoją działkę" - wtedy jakoś da się żyć razem :-P .
 
     
róża
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 13:16   

Cytat:
„Nie jestem taka jak ty, po prostu nie mam tak radosnej osobowo-ści. Nie jestem osobą szczęśliwą. Jak mogłabym być wesoła?”. A ty wówczas odpowiesz: „Trening czyni mistrza”

Gdyby wesołość była tym samym co szczęście... I owszem, wesołości można nauczyć się, ale Szczęście to już inne rejony...
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 13:28   

Mare

A tak nawiasem link który wkleiłeś nie działa

w necie znalazłem ten Twoj HIT, fajne rady dla pobożnych żon :

Myśl książki jest taka: rolą kobiety jest być poddaną mężczyźnie we wszystkim. Ma okazywać mu szacunek nawet wtedy, gdy sama nie zaznaje miłości. To poddanie symbolicznie przedstawia apel autorki o to, by żona zdejmowała buty mężowi, gdy ten wraca z pracy. Jej świętym obowiązkiem jest dbać o dom. Każde niewywiązanie się z tego (nawet w wyjątkowych przypadkach - jak zmęczenie z powodu opieki nad chorym dzieckiem) traktowane jest przez autorkę jako zaniedbanie i świadczy o złej organizacji czasu pani domu. Kobieta powinna liczyć się ze zdaniem męża w każdej sprawie – czy to chodzi o gust kulinarny, zakup sprzętu AGD czy ilość potomstwa. Autorka nawet w patologicznych sytuacjach (jak mąż-alkoholik, który maltretuje rodzinę) nakazuje kobietom poddanie i szacunek wobec mężów, dodając, że jest to miłe Bogu i że na pewno on (mąż) kiedyś będzie ją za to miłował.


albo

Bardzo trudne są te momenty, w których autorka radzi zdradzanym żonom podjąć walkę o męża, traktować kochanki jak konkurentki, a motywacją ku temu ma być… wizja pustego łóżka i bieda, jaką będzie klepać
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 14:19   

Grzegorz
.......link , który wkleiłem DZIAŁA
( wystarczy ............... właśnie , wystarczy "przewinąć tekst" )

Cytat:
Nie chcę jednak całkowicie przekreślać tej lektury. Po pierwsze dlatego, że niesie w sobie bardzo pozytywne przesłanie o tym, czego potrzebują mężczyźni – a jest to szacunek. Jej wezwanie wydaje mi się jednak zbyt kategoryczne, zbyt surowe i za bardzo umniejszające kobietę, jednak sama ta ważna myśl musi zostać przekazana. Bo kobietom łatwo przychodzą ironiczne komentarze kierowane w stronę męża, narzekania, a czasem też - powiedzmy szczerze - lenistwo czy próżność. Dlatego jest to wezwanie do pracy nad sobą. Po drugie, znajdziemy w tej lekturze także kilka ciekawych elementów jak: opisanie trzech typów mężczyzn czy porady w radzeniu sobie z domem.

Lektura dla osób o mocnych nerwach i zdecydowanie nie dla feministek;-) Lektura owocna, która nie pozwala być obojętną. Prawdziwe bycie zimnym albo gorącym (w różnych sensach;-)


To również recenzja tej książki
jaką wystawiła Pani Katarzyna Marcinkowska .
Całość poniżej :
Żona, jakiej pragnie twój mężczyzna    8


--------------------------------------------------------------

Cytat:
Jedno też mogę zaświadczyć - kobieta radosna i przychylna
niesamowicie przyciąga , kruszy , rozbraja i pociąga .


[b]Ja też[/b]
to moje , a nie autorki słowa .
( owszem o kobiecie radosnej ona pisze także )

Myślę też , ze owszem oboje , ale ktoś musi zacząć pierwszy .
Nie sądzę także , aby takie zachowanie żony
wiecznie nie wpływało na męża . ;-)

Przeczytałem fragment książki pod linkiem .
I sama autorka i wydawca piszą , że książka jest trudna , treści radykalne .
Ja osobiście widzę okazję
do zastanowienia się przynajmniej nad rolą małżonków .
Dla mnie nie ulega wątpliwości , że role te są inne , nie gorsze czy lepsze , ważniejsze czy mniej ważne
ale na pewno inne .
Mężczyzna głową kobieta szyją - uważam za mądre .
Facet ma naturalne skłonności przywódcze , choćby tylko na pokaz ( na zewnątrz ) .
Tak naprawdę żonie się opłaci takie "ustępstwo" . ;-)
I tak on zrobi co ona chce . :mrgreen:
Jeżeli żona unosi się dumą , dochodzi do starcia .
Oboje nie chcąc "przegrać" , przegrywają oboje .
Bardzo trudno chyba w małżeństwie gdzie każda najdrobniejsza sprawa
musi być demokratycznie omówiona i zatwierdzona .
I kobieta i mężczyzna powinni mieć swoje królestwa
z głosem Pierwszego Doradcy ( wicekróla ) tego drugiego .


______________________________________________________

Kenya ,
różni są ludzie .
Nie posądzaj od razu inaczej myślących o bezmyślność .


===================================================

Ja myślę , że podkładanie jakichś ekstremalnych przypadków małżeńskich
ośmieszy każdą wizję małżeństwa .
Chyba też jest też tak , że każdy widzi w tej książce nieco inne przesłanie .
Mniej lub bardziej dosłowne , a może tylko symboliczne "panowanie"
mężczyzny .

Dobson , nie zawsze się sprawdza .
Jakie warunki twardej miłości może postawić mężowi żona ,
skoro ona dla niego nic nie znaczy , bo zainteresowany inną ?
Utwierdza go tylko w decyzji .
Jej opór wzmaga opór .

Jasne , czasem ta druga strona się "wystraszy" i metoda zadziała ,
ale podobny skutek może osiągnać żona
swoją nierozumną dobrocią dla padalca . :mrgreen:
( zło dobrem zwyciężaj )
Z tym że w tym drugim przypadku skutek może być głębszy i trwalszy .
On naprawdę się w niej zakocha na trwale i mądrze .

Pewnie nie ma gwarancji na żadną z metod .
Ostatnio zmieniony przez 2014-06-27, 15:13, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
tiliana
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 14:54   

Zaczełam czytać i dochodze do wniosku, ze to książka mająca wyprać mózg i doskonały podręcznik na to, jak stać się współuzaleznionym...

Dziękuję, postoję.

Ale jak będe miała wiecej czasu, może jeszcze poczytam, żeby wiedzieć, czego absolutnie i kategorycznie NIE robić!
 
     
DHL1
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 15:30   

grzegorz_ napisał/a:
Dodaj tylko drobnym drukiem "jak nie słuchały to dostały przez łeb i już słuchały",

a pan mąż jak mu żona się znudziła to "poszedł do burdelu za rogiem i sobie ulżył i nie musiał się rozwodzić, bo po co kłopoty".

Grzesiek a jakie ty rodziny obserwowałeś że takie masz wnioski???
Czy sadzisz że w obecnym czasie -kobiet są mniej bezwzględne niż faceci???
Mare jak zawsze poszukuje i nie ma się co dziwic że z pozycji faceta jaki wypadł poza krąg
właśnie z tą łezką w oku poszukuje choćby nawet tak w tradycji starodawnych żródeł na jakich napisano ta książkę.

To żle że chłopina marzeniami szuka odwrotności kobiety jaką teraz ma??
to zle że kołacze się w nim smutek że sa gdzies kobiety dla jakich maż coś znaczy???

Postaw się Grzechu w jego sytuacje-bo coraz bardziej wyczuwam że twoja perspektywa jest inna-to może w końcu zrozumiesz
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 15:30   

A ja mare1966, myślę, że nie można odrywać jednego zdania od reszty wypoweidzi, bo traci się jej cały sens i przesłanie

21 Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! 22 Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, 23 bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. 24 Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. 25 Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, 26 aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, 27 aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. 28 Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje
(EF 5, 21-28)


A tak w ogóle to miło, że wspomniałes na ten fragment Pisma. Na ostatnich naszych rekolekcjach pan Guzewicz między innymi rownież ten fragment omawiał

http://www.youtube.com/wa...GQZmgv2tRNhCtUz

Może warto się zapoznac?
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 15:32   

Dam taki przykład .

Załóżmy , że żona chce jechać nad morze a mąż w góry .
Żona "przykleja się" , uśmiecha i mówi :
Cóż , tak chciałabym jechać nad morze ,
ale wiem jak bardzo chcesz pojechać w góry .
Obiecuję nie marudzić .
Dobrze , wierzę że jak ty wymyslisz to będzie fajnie .

Facet nie ma wyjścia . :mrgreen:
Im bardziej ona zgadza się jechać w góry ,
tym jest bliższa wyjazdu nad morze
( jeżeli nie w tym roku , to juz na pewno w przyszłym ) .
Przecież WY kobiety to wiecie .

Jeżeli natomiast stawia twarde warunki ,
to podświadomie honorem faceta ( głowie domu )
jest nie ulec .

Ja trochę w takich kategoriach odbieram tę książkę .


-----------------------------------------------------------------------------

DHL ,
ja zupełnie nie wiąże tej książki z moją osobistą sytuacją .
Nawet jedną myślą ( w myślach ) nie nawiązałem .
Nie przyszło mi do głowy łączyć tych spraw .
Nie patrzę na kobiety przez pryzmat żony .
Każda jest inna , kazdy jest jakoś inny , inne sytuacje .
Ale też wiele nas łączy , bo jednak jesteśmy ludźmi .


----------------------------------------------------------------------------

Zenia ,
dzięki
słuchałem już .
Ostatnio zmieniony przez 2014-06-27, 15:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
tiliana
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 15:39   

Czyli mamy naszą "słabością" i "miłością" manipulować mężami, żeby robili to, co chcemy, żeby robili... jakie to słodkie :D

Akurat w tym konkretnym przykładzie, mare, zgadzam się, że taka postawa będzie skuteczna. Ale wcale nie jest potrzebna do tego cała reszta, jaką zaleca ta książka... a o podobnych "technikach" przeczytasz w "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy".
 
     
DHL1
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-27, 15:54   

mare1966 napisał/a:
Ja trochę w takich kategoriach odbieram tę książkę .

Mare
co mogę napisać??
Nie katuj chłopie sam siebie
-oczekujesz widoku gwiazdki z nieba ,gdy tak naprawdę okno zabili ci całe dechami.

Przyjdzie i tak ta chwila w jakiej pojawia się wnioski
było-minęło
i jest lipa.

I albo się obudzisz żyjąc w perspektywie jaka masz, albo już do końca życia będziesz zerkać przez ramie wstecz.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 12