Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Rozwód - cięzko przebić mur
Autor Wiadomość
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 14:38   

Grzegorzu, skad takie teorie. Kto z nas jest dobrze wychowany? Jak stoisz bacz być nie upadł. A jak w przypadku dzieci, kto ma baczyć? Oj, Grzegorzu, gdzie tu elementarne elementy racjonalnego myślenia wyniesionego choćby ze Słowa Objawionego?


------------------
Akademiki w obecnej formie powinny zostać zlikwidowane. Często one bardziej przypominają domy publiczne. Daję to pod rozwagę rodzicom posyłających do tych przybytków swoje dzieci.
 
     
miodzio63
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 14:47   

Masz rację Marto że warto jest wiedzieć co doprowadziło do tego karchu.Wnioski sa najważniejsze-niestety najczęściej jednak bywa tak jak napisał silverado, jest już pozamiatane i zostajemy tylko z wnioskami.

Zresztą chyba całe forum jest dokładnie takich ludzi-co zostali z wnioskami.
A tych co przebrneli przez ten gąszcz na palcach rąk można policzyć-to sa suche fakty.

Zatem zgoda jest to że cos powstało nie bez przyczyny i dlaczego tak ostro,mysle że autor postu to wie.
Sorry Kriss -to w zonie powoli wzrastało-a pozycja niezależności tylko jej pomogła,pozwoliła uwierzyć że potrafi zyc sama i być za siebie odpowiedzialną.

Zatem miły Panie przeanalizuj punkt po punkcie z waszego zycia i znajdziesz punkcik zapalny.

I jeszcze jedno zgadzam się z Leną że jeżeli ktoś wyraża na temat mojej zony niezbyt przyjemna opinię -a ja jej nie zaprzeczam,to oznacza że jest po mojej myśli.
Zatem jakbys się czuł Kriss gdyby w twoja strone padły słowa tego typu.

idąc za tropem cysia :lol:
dopiszmy....dorwała pierdołe by się na nim oddbic.....

fajnie????
oczywiście nie mysle tak -jedynie wskazuje ci jak niesłuszne mogą być oceny, szczególnie jak ktoś ma przykładowo prywatne z tym naleciałości i problemy
Rozumiesz chłopie ??? nikt nie ma prawa takich rzeczy pisać szczególnie o twojej zonie
 
     
Marta86
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 14:49   

Mieszkałam w akademiku i razem z koleżankami chodziłysmy na mszę św., wyjeżdżałyśmy na rekolekcje, ale też razem imprezowałyśmy :) A to był taki typowy akademik, koedukacyjny, nie żaden prowadzony przez siostry zakonne. Każdy sobie szuka takie towarzystwo jakie mu pasuje. Ja mój akademik wspominam z uśmiechem na twarzy :)

Ja się boję, że za moment z tego tematu zrobi się kolejna (setna już?) dyskusja na temat czystości przedmałżeńskiej, wychowywania dzieci itd. itp. a myslę że Kriss tego nie potrzebuje. Zostawmy jego wątek dla ludzi, którzy mają dla niego dobre słowo, żeby nie musiał tracić czasu na szukanie postów, które były skierowane do niego.

Może by założyć OSOBNY wątek dyskusyjny, tak jak kiedyś był "oblicza zdrady".

-----------------------------------------------------

WRÓĆMY DO TEMATU KRISSA


Miodzio, bardzo mi się podoba to co napisałeś, zwłaszcza to:

miodzio63 napisał/a:


Rozumiesz chłopie ??? nikt nie ma prawa takich rzeczy pisać szczególnie o twojej zonie


Choć rozumiem, że Kriss pewnie ma teraz w serduchu kłębowisko emocji i pewnie jest mu strasznie trudno stac murem za zoną, bo czuje się skrzywdzony, ale jednak cos w tym jest co napisał Miodzio.
Ostatnio zmieniony przez Marta86 2014-02-04, 14:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
miodzio63
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 14:53   

Orsz napisał/a:
Widzisz Marto, w większości przypadków takie podejście się nie sprawdza.


Orsz tobie nic się ostatnio nie sprawdza

A ty byłes dobrze sprawdzony????

Może jakiś sezonowy przeglądzik by się przydał????
miałeś mieć wakacje od forum i co??? w biurze podróży już miejscówek nie było
Odpuśc chłopie zaśmiecanie tematów twoimi problemami ......
Ostatnio zmieniony przez miodzio63 2014-02-04, 14:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 14:54   

Kriss, przepraszam. Marto, szacunek!

[ Dodano: 2014-02-04, 15:16 ]
Coś do Kissa. Ja Ci nic nie pomogę. Przypadek trudny, ja nie znma Twojej żony, Ciebie jeszcze mniej. Więc co?
Mogę Ci poradziuć jedno. Już sugerowałem, więcej sceptycyzmu do własnych diagnoz.
Poza tym starania by poznać sytuację, konkretne fakty. Też sugerowałem. Bez tego nie pomożesz ani sobie, ani żonie ani małżeństwu.
Co jeszcze? Wiedza o małżeństwie i miłości. Książki, publikace, nagrania.
Wzmocnić siebie samego duchowo. Relacje z Bogiem, czyli inwestowanie w siebie :mrgreen:
Nienaprzykszaj się kobiecie ale pilnuj jej. Ona jest Ci dana i zadana do póki sąd biskupi nie stwierdzi inaczej. A przecież raczej nie stwierdzi, no nie?
 
     
miodzio63
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 15:47   

Marta86 napisał/a:
Choć rozumiem, że Kriss pewnie ma teraz w serduchu kłębowisko emocji i pewnie jest mu strasznie trudno stac murem za zoną, bo czuje się skrzywdzony,

No właśnie nie do końca Marto
No cóz:
u mnie było nie kłębowisko ..a cała masa kłębów...mega kłeby.
A mimo to szacunek i stanie murem za żoną we mnie zawsze były,nawet gdy w tym kłębowisku nieraz sam potrafiłem ranić.
myślę ze na tym polega właśnie miłość Marto i tym się różni od tej egoistycznej miłości tylko do siebie i własnej krzywdy.

Na krzywdę łatwo się zapatrzyć, a jeszcze łatwiej się z nią obnosić.
 
     
silverado
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 16:02   

Marta86 napisał/a:

Ja się boję, że za moment z tego tematu zrobi się kolejna (setna już?) dyskusja na temat czystości przedmałżeńskiej, wychowywania dzieci itd. itp.


cały Orsz :-) )))

[ Dodano: 2014-02-04, 16:05 ]
Marta86 napisał/a:

Choć rozumiem, że Kriss pewnie ma teraz w serduchu kłębowisko emocji i pewnie jest mu strasznie trudno stac murem za zoną, bo czuje się skrzywdzony, ale jednak cos w tym jest co napisał Miodzio.


z pewnością. Lecz jeśli to nie Kriss zawalił to tak czy inaczej za zoną murem stać musi!!

I ja i Kriss i Miodzio i wielu z nas wie, gdzie "daliśmy ciała".

Pytanie- jak z tego wyjść i "odwrócić Wisłę kijem"?
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 16:07   

Dziwne , ze jeszcze nikt Kriss'a nie zapytał czy zachowali z żoną czystośc do ślubu :mrgreen:
 
     
silverado
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 16:09   

grzegorz_ napisał/a:
Dziwne , ze jeszcze nikt Kriss'a nie zapytał czy zachowali z żoną czystośc do ślubu :mrgreen:


chciałem, ale wiem, że Orsz ma na to monopol :-)

Orsz, oczywiście bez obrazy- na zasadzie dobrotliwego żartu :-) a jeśli z, to przepraszam i mogę wymazać :-)
Ostatnio zmieniony przez silverado 2014-02-04, 16:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
miodzio63
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 16:12   

silverado napisał/a:
chciałem, ale wiem, że Orsz ma na to monopol

To niech otworzy sobie MONOPOLOWY

dobra koniec bo zaraz się zaśmieci
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 18:41   

Dziękuję za zwrócenie uwagi Kissowi na ten ważny aspekt budowy szczęścia małżeńskiego. Luźna forma mi nie przeszkadza. :-) :-P
 
     
Marta86
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 18:54   

grzegorz_ napisał/a:
Dziwne , ze jeszcze nikt Kriss'a nie zapytał czy zachowali z żoną czystośc do ślubu :mrgreen:


To pytanie już wisiało w powietrzu :mrgreen:
Myslę, że mam tutaj swój mały udział, to chyba moja uwaga, żeby nie zaczynać kolejnej dyskusji na temat czystości, powstrzymała to pytanie :mrgreen: Takie tematy lepiej poruszać na forach dla nastolatków a nie w gronie ludzi, którzy od lat są po slubie - i tak już za późno, nikt czasu nie cofnie :)

Kriss, ufam, że uda Ci się dogadać z żoną. Jeśli tak się stanie, to będę wdzięczna jeśli tu napiszesz. Jak już wspomniałam mój kolega jest w podobnej sytuacji, staram się mu pomóc, dlatego wszelkie informacje będą dla mnie bardzo przydatne.
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 19:37   

Tak sobie myslę Krisss o Tobie, o tej bezradności, o różnych dramatach z tego forum, o tym co niektórzy piszą i....
No własnie ja znów swoje... o cierpieniu. Jaką rolę w życiu chrześcijan ma cierpienie? Jaką rolę miało w życiu pierwszych chrześcijan, a jaką współczesnych? Czy jest jakaś różnica? Czy to jest różnica czasu, czy różnica geograficzna?
Na razie starczy... z innej beczki.
Krisss czy jesteś gotów na cierpienie do końca życia w zwiazku z tą Twoją obecną sytuacją? Czy wierzysz, że Bóg jest miłością? Ku czemu Twoje życie zmierza?
Pan Bóg dał Ci wolność. Dał Ci też krzyż. Chcesz go wziąć na swoje ramiona? Bierzesz go? Ufasz, że podołasz?
Zaufaj. Co Bóg da jest dobre dla Twojego zbawienia.
Nie wyrzekaj się krzyża. A jeślibyś miał na to ochotę to zastanów się nad tymi moimi pytaniami z poczatku postu.

--------------------
Zapomniałem o najważniejszym. Musisz zadbać o to by ten krzyż nie był dla Ciebie bezsensowny. Jedną z najwazniejszych form pomocy w cierpieniu jest zrozumienie skąd się to bierze, że to nie jest absurd. Tego Ci życze, by inni w tym Ci pomogli.
 
     
KrisssBochnia
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-04, 20:21   

Wracam. Widze, ze bardzo ozywil sie moj watek. Dzieki wielkie za wszystkie rady.

Co do finansow to ja naprawde nie ograniczalem jej. Wiadomo, nie jestem ani nie bylem milionerem ale "glodna" czy "brudna" nie chodzila.

Nie mowie tez ze bylem swiety, kazdy czasami mial w przeszlosci zly humor, prawda?? Nasze relacje wygladaly jak chyba w typowym malzenstwie (gorsze i lepsze dni).

Wczesniej myslalem ze pasowalismy do siebie. Przed slubem byly takie momenty gdy wybuchala wielka agresja, czasami mialem dosc, chcialem ja rzucic, ale prosila zebym tego nie robil. Ja kochalem (niesamowicie szybko sie zakochalem, bo zauroczenie nastapilo juz po calonocnych rozmowach na gg).

Teraz to juz jak to sie mowi "po ptakach". Zona nie wykazuje zadnej checi naprawy malzenstwa. Stanalbym na glowie byle udalo sie to reaktyowac, ale jedna osoba co moze?? NIC. Niestety NIC.

Nie wiem czy wczesniej wspominalem, bo ciezko jest myslec w moim stanie, ale nawet zaproponowalem czy zgodzilem sie na przeprowadzke do Krk. Jak to zona stwierdzila"

-"To sie przeprowadz, ja Ci tego nie bronie"
-Chcialbym do Ciebie.
- "U mnie jest za malo miejsca"
- Wynajmiemy i bedziemy mieszkac tylko we 2.

i co?? i dalej nic.

Jest ciezko:-( straszne dno:-( nie mozna jesc, spac. Usmiech na mojej twarzy nie pojawil sie od 2 miesiecy. Wszyscy tylko w kolo pytaja jak sie trzymam?? a co ja mam im odp?? Tragicznie?? To by byla dobra odpowiedz.

Czy czlowiek po takim odrzuceniu moze byc kiedykolwiek szczesliwy??

Zrobilem sobie mala przerwe. Nie pisalem, nie probowalem nic robic, oizolowalem sie od zony?? Nie wytrzymalem. Minelo 1,5 tyg. Napisalem smsa. Oddzwonila nawet. Nie bede mowil jak wygladala rozmowa, ale w skrocie - ratowanie malzenstwa. Uslyszane slowa to glownie NIE!!!

Wracajac do przeszlosci i spraw finansowych. Moja wtedy dziewczyne zaczalem utrzymac gdy miala troszke ponad 18 lat, od jej rodziny nigdy nie uslyszalem nawet podziekowania ze dawalem na ciuchy, jedzenie czy chociazby studia. Zawsze mialem wrazenie jakby bylo im to na reke... Mi to nie przeszkadzalo, bo fajnie bylo miec kogos u boku na noc:-) ale mimo wszystko. Ja raczej bym na to swojej corce nie pozwolil. Kwestia wychowania i zasad.

[ Dodano: 2014-02-04, 20:26 ]
Biore krzyz na swe ramiona. Mialem bardzo duze chwile zawahania - samobojstwo. I pisze o tym otwarcie:-( te mysli meczyly mnie dosc dlugi czas. Czy zrozumialem, ze takie rozwiazanie jest bez sensu?? Nie wiem. Naprawde nie wiem.

Zawsze bylem wierzacy, ale wiara nigdy nie byla na pierwszym miejscu. Kosciol to przyzwyczajenie?? Wstyd sie przyznac, ale tak bylo. Dopiero teraz jak trwoga to do Boga.

Pytam codziennie Boga w modlitwach czy bede w przyszlosci szczesliwy? Mam nadzieje, ze mnie wyslucha i pomoze w chwila ciezkich, trudnych do przezwyciezenia.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9