Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
zastanawiam się
Autor Wiadomość
GregAN
[Usunięty]

Wysłany: 2012-10-28, 11:46   

Izka,bez rozmawiania ze sobą nie naprawicie małżeństwa.
On zrobił krok, posprzątał, zrobił kanapki. Może teraz Twój krok, krótkie "dziękuje że mi pomogłeś" ?
 
     
Izka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-10-28, 16:34   

GregAn on zrobił kanapki ale sobie nie mi zjadł obiad i nie zapytał czy moze też bym zjadła a co do sprzątania nie pozwolił mi posprzątac a skoro specjalnie powysypywał smieci z worka odkurzacza oraz nasikał koło sedesu to i po sobie posprzatał zadna chwała mu się za to nie należy a co do rozmowy to ciągle to samo on sam przestaje sie odzywac ja chodze próbuje zagadywać ale ile mozna żyć z rozkapryszonym dorosłym dzieckiem ? z kolei jak przestaje reagowac na jego dąsy to zaczyna mi sie naprawde brzydko psocić w ogóle nie rozumiem jego zachowania a na moje pytania dlaczego tak sie zachowuje odpowiada milczeniem lub wychodzi z pokoju :-(
w mojej obecności do osób trzecich mówi,,jak ona sie wyprowadzi to to czy tamto" ona jestem dla niego ona nie mam imienia smutne :-(
teraz odpowiadam że jak będe miała gdzie to sie wyprowadzę ( na razie nie mam gdzie pójść)
do wiosny musze sobie zorganizować jakies mieszkanie, myślę o remoncie strychu u rodziców i zrobienie tam małego mieszkanka żadne wynajmowanie mieszkań nie wchodzi w rachube po prostu mnie na to nie stać tzn. może i stac ale szkoda mi wynajmowac jak moge miec coś swojego.
On chyba naprawde chce abym zniknęła z jego życia przykro mi tylko że nie powie mi tego wprost :-(

[ Dodano: 2012-10-30, 20:56 ]
dzis chciałam pójść do kościoła na mszę , przed msza do spowiedzi i na mszy do komunii św.
to że pogoda zrobiła sie straszna to nic ale znowu spózniłam sie na mszę a przeciez patrzyłam na zegarek to na mszę dotarłam na sam koniec tak jak by coś celowo uniemożliwialo mi uczestniczenie w całej mszy św. ( w niedziele też sie spózniłam bo zaspałam i byłam tylko na połowie mszy)

wacham się z tą przeprowadzką z jednej strony chce mieć święty spokój ,lecz z drugiej z jakiegoś powodu tkwię w tym bagnie, dlaczego uparcie odkładam to do wiosny ? przecież niektóre prace adaptacyjno-remontowe mozna by było wykonac już teraz, przeciez ból rozstania kiedys mija ale tak mi szkoda tych lat spędzonych razem, tej samotności choć teraz tez jestem sama
tak bym chciała żeby to mój mąż uczynił jakiś miły gest w moim kierunku żebym wiedziała że mu na nas zależy ale..otrzymuję tylko chłód :-(

[ Dodano: 2012-10-31, 15:34 ]
dzis jak wróciłam z pracy , mąz do pracy poszedł na po południu , sterta garów , brudów w zlewie , zasikana muszla klozetowa i podłoga wokół muszli również, jest to dla mnie nie do zniesienia , nie jestem pedantka ale lubie porzadek , postanowiłam że nie bede sprzatac skoro woli żyć w brudzie ma do tego prawo , skoro daje mu to szczęscie nie będę mu wchodzic w drogę , jednak patrząc codziennie na niego to widzę żę...wcale nie jest szczęśliwy , widzę że jest zły i niezadowolony , kulę się wtedy w sobie każdą częścią siebie wyczuwając jego agresję jak mam dalej życ jak przetrwać ? Niby sie trzymam ile ile dam rade tak jeszcze ?

[ Dodano: 2012-10-31, 19:58 ]
byłam dziś u spowiedzi przed mszą i na mszy a pozniej na różańcu bardzo mi to pomogło jestem spokojniejsza :-)

[ Dodano: 2012-11-04, 09:15 ]
od wczoraj odmawiam nowennę pompejańską w intencji mojego małżeństwa :-)
dziś byłam w kościele na mszy i u komunii choc może nie powinnam bo zdarzyło mi sie przekląć , walczę z tym ale nie zawsze mi się udaje, przeprosiłam Jezusa że pomimo wszystko poszłam do komunii bardzo było mi to potrzebne , uspokoiłam się mam nadzieję że przetrwam w spokoju do następnej mszy świętej :-)

[ Dodano: 2012-11-07, 09:05 ]
dziś piąty dzień z nowenną pompejańską , mąż wczoraj znów złosliwie mi sie spocił , wyprowadził mnie z równowagi nie opanowałam się i odpłaciłam pięknym za nadobne na razie jest spokój ale jak długo ? nie mam już siły dalej walczyć :-(
zmieniam sie ja , mięknie mi serce coraz bardziej roztapia mi sie ta bryła lodu jaką miałam w sercu czy to jest wlaśnie ta przemiana serca o której piszecie na forum czy tak własnie działa Bóg i Maryja na moje serce ? Nawet nie wiem kiedy wczoraj w pracy zaczełam układać sobie w głowie co powiem mężowi na ten pierwszy raz po tylu miesiącach milczenia i wzajemnego burczenia na siebie i pretensji. Nie wiem czy jestem gotowa by przemówić do niego może to jeszcze nie ten czas ? Może po prostu powiedzieć cos zwyczajnego , banalnego ? A co jeżeli nie zechce mi nic odpowiedzieć? Mam znów chodzić za nim i naciskać żeby ze mną rozmawiał ? Nie chcę odbudowy naszego małżeństwa na starych schematach , chcę nowych zasad i nowego prawa takiego gdzie ludzie są wolni i szczęśliwi i..razem :-)

[ Dodano: 2012-11-08, 09:12 ]
powiem wam że nie wierzę że coś sie może zmienić jest tylko gorzej i gorzej :-(

[ Dodano: 2012-11-10, 16:29 ]
odpuściłam sobie nowennę , mąż znów mi dopiekł , wróciłam z nadgodzin z pracy ( cały tydzien po 12 godzin) jestem bardzo zmęczona i chora chciałam żeby tylko dał mi gripexa ale nie dał zabrał do swojego pokoju , poszłam i wzięłam sama , wywiązała się szarpanina , wrzeszczał że w końcu mi coś zrobi , powiedziałam że jestem chora i chcę tylko tabletkę to odpowiedział że h...go to obchodzi że jestem chora że mogłam sobie rano kupić ja na to że rano byłam w pracy znowu że h.. go to obchodzi , powiedzcie czy człowiek który kocha tylko trochę się pogubił tak się zachowuje?
cały czas jeszcze miałam nadzieję że coś się zmieni żę on otrząśnie się z tego ale nie przecież on chce być panem i władcą w swoim domu a ja jak mi sie nie podoba mam wyp...czy naprawdę Bóg chce dla mnie takiego szczęścia?małżeństwa?czy chce żebym w trwała w takim chorym układzie za cenę swojej godności, zdrowia psychicznego? za cene dotrzymania przysięgi małżeńskiej ? czy kochający ojciec naprawdę tego chce dla swojego dziecka?dla ukochanego dziecka?
nie mam siły , jestem kłębkiem nerwów :cry:
dziś znowu poszczana podłoga w łazience nie będe tego sprzątała skoro ma z tego taki ubaw ,rozłożyłam gazety na podłodze ...to przecież też jest zabawne. :cry:

[ Dodano: 2012-11-10, 22:44 ]
dziś poszłam na wieczorną mszę nie zdążyłam sie wyspowiadać albo...ksiądz dziś nie spowiadał nie wiem jestem zawiedziona może jutro na porannej mszy mi sie uda , bardzo chce pójść do spowiedzi i do komunii św. tak bardzo żle myślę o mężu....aż mi wstyd
 
     
zerta
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 13:07   

Iza, nie odpuszczaj nowenny.
Pewnie czujesz się opuszczona.
Podbijam, i wspieram w modlitwie.
I proszę, nie bądz wulgarna, nie zniżaj się do jego poziomu, chocby ze słownictwem, nie wdawaj się w kłotnie.
Przeczytałaś "miłośc potrzebuje stanowczości"?
 
     
Izka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 14:55   

zerto dziękuję za modlitwę :-)
Faktycznie czuje się niezrozumiana i opuszczona ,nowenne już odpuściłam :-(
nie wierzę że jemu na mnie zależy, po tym wszystkim już nie wierzę, widzę że on nie może na mnie patrzeć i ja ...na niego już też :-(
 
     
zerta
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 21:37   

Izka- lektura dla Ciebie, "miłośc potrzebuje stanowczości", ale już!
A Bags pisał kiedyś czego nie robić w kryzysie, zaraz poszukam, wez sobie to do serca i wciel w życie, oczywiscie tam jest pare punktów do których mam swoje "aleee..." wiec zastanów się nad nimi.
Odpuściłam nowenne i smutna minka? Wiec... powróc, od początku, z sercem, sumiennie.
Wiesz, gdy sie modlimy o cierpliwość Bóg nie daje nam cierpliwości tylko sytuacje w których możemy się nią wykazac, pomyśl o tym.
Masz możliwośc wyjechać? ...piszesz, że nie możesz na Niego patrzeć. Nabierz dystansu do jego osoby, zachowań.

Tobie radzę a sama zdusiłam ledwie tlącą się uczucie u mojego męża...


1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów “Kocham Cię”.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę – bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły – po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Żona zamień na mąż :D
 
     
bags
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 22:21   

Zerto,
Sam również mam wiele osobistych zastrzeżeń co do tej metody 34 kroków, nie mniej jednak każdy musi je sobie na własny rozum przeredagować.
Ale zastanawia mnie też jedno - jak przy pomocy też i tej metody przełamać niechęć do ratowania małżeństwa przez żonę a tym samym Jej niechęć do mnie twierdząc, że "znam cię x lat i nie wierzę w Twoją zmianę...
 
     
zerta
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 23:36   

bags, to wątek Izki, wiec tylko króciutko odpowiem,
to co mi mąż powiedział (a mądrego mam męża)
- mianowicie, że ja, Ty, my to robimy ze strachu,
nie z miłości, bo ja wcześniej tez twierdziłam, że kocham,
a zmienić sie (nawet) nie chciałam, wiec się nie zmieniałam.
Strach= odruch "chwytania za brzytwę",
a przemiana nas samych wymaga czasu.
Oni widzą zmianę ale twierdzą, że udajemy, i ja ich rozumiem.

Odpowiadając bardziej bezpośrednio:
1. żona zaczyna widzieć Ciebie jako mężczyznę lepszego, czyli takiego z jakim bardziej chciałaby życ, niż tego sprzed kryzysu.
2. żona myśli "acha, wystraszył się i teraz zgrywa aniołka", wiec potrzebuje czasu. Zatem Ty z czasem stajesz się... lepszy.. pracujesz nad sobą... a ona z czasem wierzy w to co widzi.
3. Dobro rodzi dobro. A przynajmniej bardziej widoczny kontrast miedzy dobrem a złem. Co na początku złości, potem kreuje lepsze postepowanie... bynajmniej mam taka nadzieje. I tutaj nadzieja tez dla Izki.

No i odwieczne- nie zmieniamy się dla partnerów tylko dla Nas samych.
Choc tego jeszcze nie potrafię napisać z czystym sercem :-(

Poza tym te pkt nie sa po to by przełamać niechęć żony do ratowania małżenstwa tylko o pokazanie Twojego szacunku do samego siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'... chyba.

Nie wiem czy dobrze myśle, spiąca jestem, rzęsy mi sie sklejają ;)

A miało byc krótko :D
 
     
Izka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-13, 19:42   

Cytat:
Masz możliwośc wyjechać? ...piszesz, że nie możesz na Niego patrzeć. Nabierz dystansu do jego osoby, zachowań.

nie wyjazd nie wchodzi w rachubę , musze pilnować swojej pracy no i mam zwierzaki o które trzeba zadbac bo mąż pogniewany na mnie i..na zwierzaki też

Tobie radzę a sama zdusiłam ledwie tlącą się uczucie u mojego męża...

:-) dobrze jest sie uczyc wspólnie na swoich błędach

musze dodać że my w ogóle nie rozmawiamy ze sobą więc trudno niektóre wskazówki wcielić w zycie


1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.- nie tego nie robię
2. Nie dzwoń często. - to już całkiem odpada
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa. - tu sie waham
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu. - duzo siedze teraz w pracy i wychodze w miare możliwośći , często mamy tez rózne zmiany , więc często sie mijamy
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości. - już nawet nie próbuję
6. Nie proś o pomoc członków rodziny. - z tym mi nie wychodzi ale się staram
7. Nie proś o wsparcie duchowe. - tego nie rozumiem , kogo mam nie prosic męża ?
8. Nie kupuj prezentów. - nawet mi do głowy by to nie przyszło
9. Nie planuj wspólnych spotkań. - nie staram sie nawet nie chodzić na takie spotkania gdzie niezrecznie musieli byśmy siedzieć "razem" tzn. w zasięgu swojego wzroku
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.- nie tego też nie robię
11. Nie mów “Kocham Cię”.- nie, teraz nie wiem już czy kocham czy już nie
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku. - bo jest w porzadku do samotności we dwoje można sie szybko przyzwyczaić
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.- staram się :mrgreen:
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę – bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.- chdzę , chodzę i do koscioła i do przyjaciół
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.- nie mówię nic bo on i tak nie słucha ( wychodzi)
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.- tu jak wyżej
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego. - myślę że już to zauważył
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły – po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.- tu trzeba popracować
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.- własnie tak
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).- unikam
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą. - czasem mi sie to nie udaje :oops:
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.- nie okazuję
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.- muszę sie tego nauczyć
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić. - mówię sobie w myślach i wszelkie złośliwe komentarze też :-)
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).- dbam, dbam
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie. - trudne ale nie jest nie wykonalne
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.- ciekawe dlaczego nadal tego nie wiem i nie rozumiem
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.


u mnie to tak właśnie wygląda ale porady naprawdę mądre :-)
 
     
bags
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-13, 20:35   

Izka, to że nie wiesz do końca jak się zabrać za "naprawę" siebie w oparciu o te 34 kroki, wynika z tego, że - tak jak mówi zerta - one nie sa po to by przełamać niechęć żony/męża do ratowania małżenstwa tylko o pokazanie JEMU Twojego szacunku do samej siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'... Pokazanie a nie udowodnienie.

Dla mnie małżeństwo dwojga ludzi to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co sie oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku.
Pozwolić drugiemu być sobą i zarazem pozwolić i poniekąd przymusić siebie do tego samego, by nie czynić drugiemu, co Nam jest niemiłe.
W końcu jakby na to nie patrzeć i co by nie mówić, to ze wszystkich rzeczy na ziemi - bycie sobą wychodzi Nam najlepiej. A jeszcze jak się nad sobą popracuje...

Posłuchaj sobie kazania ks Pawlukiewicza o małżeństwie na yputube - zresztą wiele materiałów z Jego udziałem jest tam wartych odsłuchania, jak również wykład Jacka Pulikowskiego pt "małe rzeczy nie muszą niszczyć związków".
Poszperaj sobie też na www.spotkaniamalzenskie.pl i wartą polecenia jest książka pt "nieporadnik małżeński" Jerzego Grzybowskiego.

PD
 
     
Izka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-13, 21:34   

bags świetnie to napisałeś gdyby jeszcze mój mąż to rozumiał , chociaz przyznam się że w przeszłości też lubiłam narzucić mężowi swoje zdanie :oops:

[ Dodano: 2012-11-14, 21:17 ]
i znowu to samo znowu w łazience naszcz...koło sedesu nie wytrzymałam , wiem ,wiem mialam byc cierpliwa , pościerałam i wyrzęłam w jego pokoju na podłogę , może teraz zrozumie ..chociaz watpię
po tym wszystkim rano postanowiłam więcej nie zakładać obrączki , schowałam ją teraz znów czytam na forum żeby jednak nie zdejmować, bardzo mi przeszkadza jednak zakładam ;-)

dziś sobie przypomniałam że nie mam na piatek nic postnego na kanapki do chleba , poszłam do teściowej zapytać czy nie ma sera bo ja teraz w piątki poszczę nawet sobie nie wyobrażałam żę zobaczę taką radość w jej oczach :-)

jeszcze cos mi sie przypomniało jak tydzień temu wracałam z kościoła do domu i szwagier z tesciowa chcieli mnie podwieżć to szwagier pytał czy wsiadam do samochodu a ja słyszałam nie uszami tylko gdzieś w głowie : nareszcie wróciłas marnotrawna córko i jeszcze witaj w domu córko
czy ja wariuję ? czy to Bóg do mnie przemówił i ta radośc w jego oczach aż mi sie ciepło na sercu zrobiło :-)

[ Dodano: 2012-11-16, 20:22 ]
ostatnio jak naszcz...na podłoge w łazience to pomyslałam STOP tak sie nie bedziemy dalej bawic ja nie będę tego sprzatała ...bo jestem żona i zasługuje na szacunek nie jakimś popychadłem ,położyłam na tym gazete dwa dni spokoju , tak myslałm zaglądam pod gazetę a tam mokro no po prostu ręce opadają czy ja żyję pod jednym dachem z jakimś debilem ??????????
 
     
SadWomen
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-17, 23:48   

Izko Twój mąż po prostu robi Ci na złość tym sikaniem,albo coś chce tym udowodnić.Mam podobny problem ,ale z moim ojcem np. ostatnio przyniósł na łopacie ziemię z ogródka i rozsypał na środku pokoju, plucie na podłogę, tłuczenie się w środku nocy co ma pod ręką ,rozbijanie naczyń to standard.Mąż mnie dobija, ojciec mnie dobija całe szczęście,że dość często wyjeżdża za granicę - tyle spokoju jak go nie ma.....Mąż i ojciec dokuczają mi na zmianę.
 
     
Izka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-17, 23:54   

Ja wiem że robi mi na złość , skoro nic nie wskórał nie odzywaniem sie , więc czas na złośliwośći i wytoczenie cięższych dział .
Niedawno wrócił z pracy i jest wyjątkowo grzeczny , ciekawe co jutro wywinie.
Rozsypał ziemię chmm..mój jakiś miesiąc temu też tak zrobił tyle że z kwiatem z doniczki a ziemie z doniczki porozrzucał po całym mieszkaniu , stałam jak skamieniała , szczeka mi prawie opadła ( jak w kreskówce) pierwszy raz widze takie zachowanie , przetrwałam ale pewnie wiele cyrków mnie jeszcze z nim czeka.
Dziś byłam na mszy i u spowiedzi i u komunii , znów mam siłę aby w tym trwać :mrgreen:
i mieć anielska cierpliwość , która jego najwyrazniej złości .
 
     
SadWomen
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-18, 00:10   

Właśnie może o to chodzi, kiedy mąż zobaczy ,że jego zachowanie na Ciebie już nie działa,nie kreci Cię ,zauważy że bawi się w to ale sam ,może wtedy odpuści i zrozumie,że nie tędy droga.W każdym bądź razię życzę dużo cierpliwości.
 
     
Izka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-19, 23:00   

wczoraj umyłam umywalkę w łazience dziś po powrocie z pracy umywalka wysmarowana czymś na czarno :-( umyłam na nowo jestem dziwnie spokojna choć jest mi przykro bo widzę że raczej nic z tego nie będzie trzeba pomyśleć o życiu w pojedynkę ...przykre to

wczoraj wpadła mi do głowy taka niesamowita myśl że wreszcie odzyskałam swoje życie , faktycznie pojawił się w nim sens , którego wcześniej nie było :-)

nigdy bym też nie pomyślała że Bóg będzie zajmował w moim życiu tak ważne miejsce oczywiście wiedziałam że jest itd. ale nie rozumiałam tych dziwnych ludzi którzy biegają co niedziele do kościoła a teraz sama biegam dlatego że sama tego chcę i jest mi z tym dobrze i moge śmiało powiedzieć że jestem szczęśliwa :->

Boże kochany kim ja jestem że dajesz mi takie szczęście :mrgreen:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group





Zadaniem Stowarzyszenie Trudnych Małżeństw SYCHAR jest wspieranie rozwoju naszej Wspólnoty
- powstających Ognisk Sycharowskich poprzez m.in. drukowanie materiałów, ulotek...
Pomóż nam pomagać małżonkom, umacniać ich w wierności i nadziei! >>


Błogosławieństwo ks. kardynała Stanisława Dziwisza dla Wspólnoty SYCHAR
Zapraszamy do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rozwód jest potrzebny tylko po to, aby móc bez przeszkód wejść w oficjalny związek z kimś innym
Rozwód nie jest jedynym możliwym zabezpieczeniem | Propozycja odpowiedzi na pozew rozwodowy


"Stop rozwodom" - podpisz petycję !











Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy




ks. Tomasz Seweryn www.ks.seweryn.com.pl 

Rekolekcje ojca Billa w Polsce www.ojciecbill.pl
We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Rodzice wobec rozwodów dzieci - rekolekcje Jacka Pulikowskiego - Leśniów 25-27 września 2009



Tożsamość mężczyzny i kobiety - rekolekcje ks. Piotra Pawlukiewicza - Leśniów 24-26 lipca 2009


Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
.
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej



Stawać się sobą cz. 1



Stawać się sobą cz. 2



Wykład o narzeczeństwie i małżeństwie



Kryzysy są po to, by przeżyć je do końca



Kilka słów o miłości






Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 10