Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Wakacje Sychar 2012
Autor Wiadomość
Jedna
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-22, 13:21   

Gdyby ktoś w Ochotnicy znalazł czapeczkę z daszkiem w kolorze khaki, to należy do mojego Dominika, proszę dać znać. My po nocnej podróży jesteśmy już w domu.

RELACJA Z WAKACJI SYCHAR OCHOTNICA GÓRNA 2012

Nieobecnych informujemy, że mimo trudnych warunków atmosferycznych wspólnota rozgrzewała nas prawdziwym słonecznym ciepłem.
W niedzielę rozpakowaliśmy się w pokojach i zgromadziliśmy na pierwszej mszy świętej. Nie uwierzylibyście ile osób wraz z dziećmi może wejść do niedużej świetlicy w pensjonacie zmienionej w prowizoryczną kaplicę. Wieczorem zawiązaliśmy wspólnoty w pięciu naszych domach przedstawiając się sobie.
W poniedziałek wybraliśmy się na Studzianki wielką gromadą z dziećmi. Mżyło i kapuśniaczyło przez cały czas, ale za to wszędzie przy drodze czerwieniły sie i niebieszczyły maliny i jagody. Mniam! Wieczorem tego dnia odbył się pierwszy otwarty miting 12-krokowy. Prowadziła je Mirakulum, w sumie przeprowadziła ich chyba cztery (przyjmuję poprawki).
Ojciec Donat złożył zaś rodzicom maluchów niebywałą ofertę. Mianowicie otwiera Przedszkole pod Wesołym Ojcem Donatem i zaopiekuje się naszymi dziećmi, gdy we wtorek ruszymy w górską wędrówkę.
I tym sposobem we wtorek podzieliliśmy sie na trzy grupy. Ochotnicy ruszyli na Turbacz - 1310 m, grupa mniej ekstremalna w kierunku Hawiarskiej Koliby, a najmłodsi pozostali z o. Donatem i kilkoma mamusiami.
Na Turbacz doszliśmy w strugach ulewnego deszczu, lodowatego wiatru i w takiej mgle, że nie widzieliśmy jeszcze schroniska będąc 10 kroków pod nim :mrgreen: Ale udało się!
W środę musieliśmy się trochę wysuszyć, nasze buty, nawet firmowe górskie, przypominały bowiem oryginalne pojemniki na wodę. Dla dzieci tatusiowie zorganizowali rozgrywki sportowe na boisku Orlik.
W czwartek ogrzało nas trochę słońce i zdecydowaliśmy się na spływ przełomem Dunajca. Wynajęliśmy autokary i popłynęliśmy z flisakami 2 godziny ze Sromowców do Szczawnicy. Tu dopowiem, że na naszej tratwie starszy flisak opowiadał nam setki dowcipów, zadawał podchwytliwe pytania i udzielał zabawnych odpowiedzi. W pewnym momencie spytał:
- Co jest największą bronią mężczyzny?
Wówczas mały Tymek, synek Kajtusi, wykrzyknął:
- Różaniec!!!
Śliczna odpowiedź sycharowego smyka :lol:
W Szczawnicy mieliśmy czas wolny, niektórzy zdecydowali się na wjazd wyciągiem krzesełkowym na Palenicę.
Wieczorem ksiądz Paweł zaprosił liderów ognisk na robocze spotkanie.
W piątek znów nastąpił podział na trzy grupy. Najbardziej ambitni ruszyli w Tatry Słowackie za Markiem z Legnicy, inni chętni na Rusinową Polanę w Tatrach Polskich, ostatnia grupa, z masą dzieci, zwiedziła zamki w Czorsztynie i Niedzicy. Wieczorem ojciec Donat poprowadził nas na niezwykle poruszającą drogę krzyżową. Brak słów, by to opisać, choć stacje biegły tylko po podwórku pensjonatu. Ale nie to było ważne.
Mokrą sobotę wykorzystaliśmy na pakowanie się i ostatnie pogaduchy. Wieczorem odbyła się niedzielna już msza i podobno grill pożegnawczy, w czasie którego ja wsiadałam już do pociągu w Nowym Targu.
Całości wakacji dopełniały sprawy ważniejsze od wycieczek: codzienna Eucharystia, dostęp do trzech spowiedników, wspólnotowe rozmowy i modlitwy (np. Anioł Pański na szlaku czy na tratwie flisackiej), widok na dzieci bawiące się radośnie z rówieśnikami w równie trudnych sytuacjach rodzinnych...

Szczególne podziękowanie ode mnie dla:
- Pana Boga który nas tak gromadzi i prowadzi!!!
- naszych trzech duszpasterzy - księdza Pawła, księdza Szymona i ojca Donata!!!
- Marka i Mirki (Mirakulum) którzy wylewali siódme poty nad organizacją wakacji!!!
- Andrzeja za to, że w ogóle jest Sychar!!!

i bardziej prywatne dla:
- Leszka za podwiezienie na dworzec
- Małgorzaty za cierpliwe dzielenie pokoju z moją dziką trójką dzieci
- Beaty za towarzystwo jej i jej córeczki Julki
- Eweliny i Ani za miłe sąsiedztwo pełne dziecięcego gwaru
- Mirki za bardzo ważną rozmowę i Anieli za to samo
- Krzysztofa za radę
- Izy i Agnieszki za to że rozpraszały smutek w ostatni dzień wakacji


Mam ogromny niedosyt. Byliśmy rozdzieleni w pięciu domach. Zabrakło mi częstszych rozmów z Jarkiem, z Mirką z Bydgoszczy, z Kajtusią. Czekam niecierpliwie na spotkanie was w październiku!!!

Kocham was wszystkich
Ostatnio zmieniony przez Jedna 2012-07-22, 19:47, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-22, 17:21   

Aniu, ale super relacja! Widać ze Duch sw Wam towarzyszył. Pięknie! :-)
Niech Pan Jezus będzie błogosławiony.
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-22, 18:17   

Hej hej meldunek z trasy powrotnej do domu

Dzisiejsze popołudnie i jutrzejszy dzień spędzamy w Krakowie :mrgreen:

Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za ten wspólny tydzień .

Chwała Panu.
 
     
Krzysztof123
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-22, 18:19   

Dedykuję wszystkim powracającym z wakacji w Ochotnicy Górnej i tym którzy nie mogli tam być z nami z różnych przyczyn

http://www.muzykadladucha.pl/index_01.php?aktu=526
 
     
robot321
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-22, 19:25   

No było superowo. Poznałem wiele osób pozytywnie zakręconych.
Aż żałuję że nie jestem kawalerem a kobiety pannami. Tylko znów bym miał problem którą wybrać, więc pewnie dobrze jest tak jak jest :lol:
Mam nadzieję że nikogo nie uraziłem swoją osobą i trochę specyficznymi żartami, a jeśli tak było to przepraszam.

A tak na poważnie, to był bardzo owocny czas i silne utwierdzenie w obranej drodze i decyzji.
, szkoda tylko że tak późno, ale ufam że dla Boga nigdy nie jest za późno.
Wczoraj na ostatnim dzieleniu było dużo czytań z Mądrości Syracha, ciekawe czy kiedyś powstanie księga Sychara? Oczywiście nie jako księga z Biblii ;-)

No a słowo dla mnie było jak uderzenie obuchem Prz. 4, 10-13 . Nic dodać nic ująć.

Dobrze że jesteście!!!
 
     
Karolina12
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-22, 21:21   

Cóż mogę dodać Kochani Było cudnie

Były to moje pierwsze wakacje z Sycharem , mój synek już mi zapowiedział że za rok jedzie na wakacje tylko z Sycharkami :-D

Nie samowity czas , niesamowite przemyślenia, nie samowita atmosfera
Nasza Wielka Sycharowska Rodzina , z której bije Wielkie Ciepło


Dziękuję Ewie , za wspólny wyjazd do Niedzicy,
ca ciepło które od niej bije Jesteś Kochana , Karol dziękuję Twoim synom,
dla mojego synka Twój Krzyś to ktoś kogo chce naśladować

Dziękuję bardzo Mirakulum za to że w dniu przyjazdu zniosła humorki mojej córy

Dziękuję Mirce mojej sąsiadce z naprzeciwka bardzo miłe towarzystwo,
synuś dziękuję Twoim chłopakom za wspólną zabawę

Karol mi dopowiada że jeszcze chce podziękować Patrykowi więc to czynię, Patryku od Karolka Dziękuję

Nie sposób mi wszystkich wymienić , wszystkim Wam Kochani bardzo dziękuję
z wami czułam się jak w domu
 
     
Ife
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-22, 21:33   

Bardzo się cieszę że wakacje Wam się udały. Jak czytam Wasze relację z nich ,to choć to nie po Bożemu,a zwyczajnie po ludzku, to troszkę Wam zazdroszczę. Może przyjdzie kiedyś i taki czas że i ja będę mogła się z Wami wybrać. Pozdrawiam wszystkich.
 
     
ak70
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-23, 21:35   

A gdzie zdjęcia??!! :mrgreen:

Aaale się działo... nawet taka super relacja, jak Ani nie jest w stanie oddać tej atmosfery...

A ja dziękuję Jarkowi za to, że kolejny raz znosił nasze towarzystwo w podróży (ha ha ha, no mam nadzieję, że nie było tak źle :mrgreen: )... księdzu Pawłowi, że wyciągnął mojego Mateusza do służby liturgicznej... Mai i paru innym osobom (kurcze, dużo nowych twarzy imiona mi się pomieszały :-( ) za fantastyczne tańce wieczorne, które pozwalały pozbyć się kalorii po obfitej obiadokolacji... Mirce i Asi za to, że parę razy nas podwiozły, gdzie trzeba... ojcu Donatowi (ziomkowi ;-) ) za to, że był i za niezapomniane kazania, wieczorne pogaduchy i Drogę Krzyżową... jeszcze raz Mirce - za cierpliwość w lokowaniu uczestników, za wyrozumiałość, za prowadzenie mitingów i za to, że mnie wspierała i wspiera... Izie i Ani za pogaduchy w ostatni dzień... moim dzieciom, że dały mi odetchnąć i pozwalały wieczorem (23-1 w nocy) odnaleźć się "w terenie" i zagonić do łóżek...
No i Markowi za to, że są Wakacje Sychar... i za to, że jest :-D

A Panu Bogu za to, że uczył nas pokory i cierpliwości :-D

Pogody Ducha!!!
 
     
Mirka5
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-24, 11:12   

My również dołączamy się do podziękowań:

Chłopcy dziękują wszystkim dzieciom za miłe towarzystwo i fajne wspólne zabawy, Ojcu Donatowi za super przedszkole, ogromne serce i pyszne gofry! :mrgreen:
Dziękują za cudowne wakacje!!

Ja dziękuję także za ten niesamowicie piękny i dobry czas spędzony w atmosferze serdeczności i życzliwości.
Piękne widoki, miłe towarzystwo, dobre jedzonko, a przy tym jeszcze codzienna Eucharystia, opieka duchowna trzech księży, czy można marzyć o czymś więcej?? :mrgreen:

Pozdrawiamy wszystkich gorąco i do zobaczenia!
 
     
kajtusia
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-25, 00:32   

O jak miło, że jest wątek z podziękowaniami.
Wakacje były dla mnie trudne, pojechałam sama z chłopakami, na miejscu dowiedziałam się, że praktycznie nikogo poza Jackiem w domku nie znam, a nie ukrywam, że liczyłam na pomoc moich przyjaciół z grupy 12-krokowej przy ogarnianiu mojego przychówku. Ale, nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło. Niestety nie udało mi się uczestniczyć w porannych mszach św. ani wieczornych pogaduchach, no ale przynajmniej się wyspałam i poćwiczyłam pokorę.
Bardzo dziękuję Jackowi, Bożenie i Dziewczynom za towarzystwo dla starszych (rozgrywki na Orliku) i niańczenie najmłodszego :mrgreen:
Konradowi za opiekę nad wózkiem szczególnie na tratwie i za przywoływanie do porządku starszych no i za zdjęcia, Jowicie, za towarzystwo dla całej trójki.
Wszystkim z ostatniego domu za pogaduchy i wspólne kawy.

I jeszcze specjalne podziękowania dla Krzysztofa, który znalazł elektroniczny zegarek na basenie. Jeszcze raz wielkie dzięki.

Aaaa i dziękuję wszystkim, którzy pchali wózek na naszych wyprawach.
Wszystkich, którzy robili nam jakieś zdjęcia proszę o przesłanie ich na adres mailowy: ania@julek.pl
 
     
Ewa4791
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-27, 19:23   

Witajcie
po powrocie koleżanki pytały jak było, ja im na to padało i było pochmurno , góry mnie nie lubią bo ilekroć chcę je podziwiać i podziwiać widoki ze szczytu to jest mgła i pada (wspomnienie również poprzednich wyjazdów- z mlodzieńczych lat ;-) ) ale nie żałuję, bo wiem, że nie to jest ważne gdzie lecz z kim się spędza jedyny wolny w czasie roku czas.
Faktycznie byliśmy w kilku domach ale przez to, że było nas tak dużo, dzieliliśmy się w grupy i na miarę swoich możliwości, sił i wieku mieliśmy większe możliwości spędzenia czasu przykładem jest wyjazd w góry słowackie , polskie i zwiedzanie zamków .... zawsze znalazło się towarzystwo.
Nie potrafię dziękować ani dawać ale spróbuję .... podziwiam Marka i Mirkę za odwagę- to było nie lada wyzwanie - jesteście konkurencją przy upadających biurach podróży i robicie to z dobroci serca , bezinteresownie dostając za to baty, Znam adekwatne do tego powiedzenie : "jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził" trudno wszystko przewidzieć nie będąc na miejscu. Dziękuje Wam i innym osobom, które angażowały się w organizację , prowadziły po szlakach, zbierały kasę, kupowały bilety i wyręczały mnie i pozostałych uczestników w wielu innych rzeczach. Pan Bóg Wam to wynagrodzi ;-)
Bardzo mi Was brakuje, nie mogę doczekać się kolejnych wakacji będę odliczać dni do rekolekcji, by Was zobaczyć, pogadać albo po prostu pobyć w ciszy ciesząc się wzajemną obecnością.

Marysiu jesteś przemiłą, przesympatyczną kobitką jeśli wyczułaś jakieś ciepełko we mnie to bardzo miło słyszeć ale to dzięki Tobie i innym Sycharkom "bo z kim przystajesz takim się stajesz" :mrgreen:
Muszę jeszcze przyznać , ze porównując wygląd wielu z Was sprzed roku a teraz muszę z radością przyznać, że wyglądacie coraz piękniej jakby wbrew temu , ze czas płynie. Pogoda ducha służy nie tylko duszy ale i ciału. Więc kończę słowami POGODY DUCHA i do szybkiego zobaczenia. Przytulam

[ Dodano: 2012-07-27, 22:08 ]
i jeszcze jedno, ktoś na spotkaniach poruszał problemy płci żeby kobieta lepiej rozumiała mężczyznę i odwrotnie . to link do strony po angielsku ale moze komuś się uda z polskim tekstem, kiedyś taki miałam ale teraz nie moge znaleźć

http://www.youtube.com/wa...feature=related
 
     
marek12b7
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-28, 12:46   

Dziękuję Wszystkim za wspólne wakacje!!!
strasznie mi żal planowanych a nie wypitych kaw z pogawedkami, nie zagranych meczy w siatkówkę i w kometkę, nie zdobytych szczytów,
ale ciesze się z tego czasu, z tego co było, a przede wszystkim z uśmiechniętych buź dzieciaków, które udało mi się czasami zobaczyć
a to co brakło jest do nadrobienia - już za rok :mrgreen:
 
     
robot321
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-29, 11:49   

Jeszcze jedno: podziękowania dla grupy muzyczno-tanecznej. Za oprawę mszy i za rozruszanie nas.
Za bitbox i małe improwizacje rapowo - irlandzko - celtycko - polskie. To był dobry czas i ciągle jest we mnie.

A tu mistrz, może by go jakimś cudem zaprosić, ma ktoś pomysł jak??
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...=endscreen&NR=1

A tu coś dla Krakusów, może ktoś od nas ma kontakty??
http://www.youtube.com/wa...=endscreen&NR=1
Papaki.
 
     
Andrzej 
Mąż jednej żony


Imię małżonka/i: Kama
Wiek: 30
Dołączył: 22 Mar 2006
Posty: 342
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-07-29, 23:17   Zdjęcia z "Wakacji z Sycharem"

Album ze zdjęciami (kliknięcie w zdjęcie powoduje jego powiększenie) jest do obejrzenia pod adresem:

http://sdrv.ms/MUW3aq
_________________
"Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie" (Święty Ignacy Loyola)
"Najpierw modlitwa, potem przebłaganie, dopiero na trzecim miejscu - daleko "na trzecim miejscu"- działanie" (Święty Josemaria Escriva)
„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (List św. Pawła do Filipian 4:13)
„I nie uczynił tam wielu cudów z powodu ich niewiary” (Ew. Mateusza 13:58)
www.separacja.org ::: www.sychar.org ::: www.modlitwa.info
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group





Zadaniem Stowarzyszenie Trudnych Małżeństw SYCHAR jest wspieranie rozwoju naszej Wspólnoty
- powstających Ognisk Sycharowskich poprzez m.in. drukowanie materiałów, ulotek...
Pomóż nam pomagać małżonkom, umacniać ich w wierności i nadziei! >>


Błogosławieństwo ks. kardynała Stanisława Dziwisza dla Wspólnoty SYCHAR
Zapraszamy do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rozwód jest potrzebny tylko po to, aby móc bez przeszkód wejść w oficjalny związek z kimś innym
Rozwód nie jest jedynym możliwym zabezpieczeniem | Propozycja odpowiedzi na pozew rozwodowy


"Stop rozwodom" - podpisz petycję !











Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy




ks. Tomasz Seweryn www.ks.seweryn.com.pl 

Rekolekcje ojca Billa w Polsce www.ojciecbill.pl
We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Rodzice wobec rozwodów dzieci - rekolekcje Jacka Pulikowskiego - Leśniów 25-27 września 2009



Tożsamość mężczyzny i kobiety - rekolekcje ks. Piotra Pawlukiewicza - Leśniów 24-26 lipca 2009


Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
.
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej



Stawać się sobą cz. 1



Stawać się sobą cz. 2



Wykład o narzeczeństwie i małżeństwie



Kryzysy są po to, by przeżyć je do końca



Kilka słów o miłości






Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9