Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy poprzez rozwód można uratować małżęństwo?
Autor Wiadomość
Ilona2005
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-10, 14:06   Czy poprzez rozwód można uratować małżęństwo?

Jestem mężatką do 5lat a spotykamy się od 10lat to jeszcze taka licealna miłość :) od 1,5rok popadamy coraz głębszy kryzys. Przez ten okres stopniowo zaczęliśmy się od usiebie oddalać. Problem polegał na tym, że pracujemy poza miejscem zamieszkania i bardzo często się mijaliśmy. Do tego wszystkiego ja nie zauważałam problemów które zaczęły pojawiać się w domu ponieważ byłam zbyt zaangażowana w ratowanie związku moich rodziców którzy mają ogromne kryzys od 2lat. Naiwnie myślałam, że moje małżeństwo może poczekać, w końcu tak bardzo się kochamy. Dopiero na początku roku pęk balon z tym wszystkim.
W naszym domu nie mam kłótni, awantur, gniewu, złości, na pozór było wszystko normalnie. Znajomi, przyjaciele uważali nas za dobrą i zgraną parę. I może z braku tych emocji nie zauważyła tego co się dzieje, tego, że się oddalamy. Z perspektywy zauważyłam, że brakowało mi czegoś nie świadomie władałam się w flirty z kolegami w pracy z klientami, w tedy nie widziałam nić złego w tym, czułam się atrakcyjna i lubiana. Jak się okazało podczas jednej z rozmów na temat sensu naszego małżeństwa, mój mąż postępował podobnie. W pewnym momencie zaangażowaliśmy się emocjonalnie z kolegami z pracy. Ja jeszcze przed świętami zakończyłam tą bliższą znajomość i pozamykałam wszystkie furtki. Niestety mąż jeszcze nie i chyba nie mam zamiaru.
Od początku roku daliśmy sobie czas na uspokojenie emocji, wyciszenie się załapanie równowagi. Postanowiliśmy nie podejmować żadnej decyzji dotyczącej dalszej drogi. Od półtora tygodnia zaczynam się trzymać, zrozumiałam co jest dla mnie najważniejsze w życiu i czego nie mogę stracić. Oczywiście nie mogłam sam do tego dojść potrzebowałam pomocy psychologa i kapłana :) I teraz jak już wiedziałam jaki mam obrać plan, mąż wczoraj oznajmił mi, że nic z tego nie będzie, nie kocha mnie, chce odejść, chce rozwodu, nie chce ratować naszego małżeństwa za dużo złego się zadziało.
Nie wiem co mam robić, mam wyrazić zgodę na rozwód? Kocham go i nie chce go stracić, ale na siłę też nie mogę go trzymać i unieszczęśliwiać. Boję się, że jeśli nie zgodzę się na rozwód to nasze relacje staną się jeszcze bardzie skomplikują, pojawi się złość, nienawiść, bark szacunku. A ja chce tego uniknąć bo w głębi duszy czuję że się wymodlę o jego miłość. Proszę pomóżcie mi.
Czy poprzez rozwód mogę ratować swoje małżeństwo?
Ja wiem, że brzmi to dość pokrętnie ale mam taki mętlik w głowie, nie wiem co mam myśleć, co mam robić.
Proszę pomóżcie mi !
 
     
Andrzej 
Mąż jednej żony


Imię małżonka/i: Kama
Wiek: 30
Dołączył: 22 Mar 2006
Posty: 349
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-02-10, 15:00   Czy zło można złem zwyciężyć?

Ilona2005 napisał/a:
Nie wiem co mam robić, mam wyrazić zgodę na rozwód? Kocham go i nie chce go stracić, ale na siłę też nie mogę go trzymać i unieszczęśliwiać. Boję się, że jeśli nie zgodzę się na rozwód to nasze relacje staną się jeszcze bardzie skomplikują, pojawi się złość, nienawiść, bark szacunku. A ja chce tego uniknąć bo w głębi duszy czuję że się wymodlę o jego miłość. Proszę pomóżcie mi.
Czy poprzez rozwód mogę ratować swoje małżeństwo?
Ja wiem, że brzmi to dość pokrętnie ale mam taki mętlik w głowie, nie wiem co mam myśleć, co mam robić.
Proszę pomóżcie mi !


Czy zło można złem zwyciężyć?

Ilono, przede wszystkim właśnie ze względu na miłość do Boga nie wolno godzić się na zło - na rozwód, gdyż sakramentalna przysięga wyklucza rozwód. Jeśli małżeństwo ma być uzdrowione to nie siłą złego ducha, który podpowiada rozwód, a siłą Boga, który bardzo wyraźnie zakazuje rozwodów.

Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje tę kwestię:

"Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne."
(KKK 2384)

"Jakie są najcięższe grzechy godzące w sakrament małżeństwa? Są to: cudzołóstwo; poligamia ponieważ jest przeciwna równej godności i miłości małżeńskiej, która jest jedyna i wyłączna; odrzucenie płodności, które pozbawia życie małżeńskie dziecka, najwspanialszego daru małżeństwa; rozwód, który sprzeciwia się nierozerwalności."
(Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego 347)

Tu widać wyraźnie dlaczego katolik nie może się rozwodzić, jeśli Bóg jest dla niego najwazniejszy. W Starym Testamencie w księdze Malachiasza Bóg przez proroka mówi wprost:

"Nienawidzę bowiem rozwodów
(mówi Jahwe, Bóg Izraela)
i każdego, kto szatę swoją plami krzywdą
- mówi Jahwe Zastępów.
Strzeżcie tedy własnego życia
i nie bądźcie wiarołomcami!"

(Ml 2, 16) Pismo Święte Stary i Nowy Testament w przekładzie z języków oryginalnych, Księgarnia Św. Wojciecha

Nie jest dobrze zaczynać naprawę małżeństwa od obrażania Pana Boga, czyli od rozwodu...

Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa? >>>
_________________
"Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie" (Święty Ignacy Loyola)
"Najpierw modlitwa, potem przebłaganie, dopiero na trzecim miejscu - daleko "na trzecim miejscu"- działanie" (Święty Josemaria Escriva)
„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (List św. Pawła do Filipian 4:13)
„I nie uczynił tam wielu cudów z powodu ich niewiary” (Ew. Mateusza 13:58)
www.separacja.org ::: www.sychar.org ::: www.modlitwa.info
 
 
     
katblo
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-10, 15:05   

Jeśli się kocha swojego męża, czasem trzeba pozwolić mu odejść, ale to nie znaczy że musisz godzić się na rozwód...
Wręcz przeciwnie.
Separacja daje takie same skutki prawne co rozwód, jest odwracalna i co najważniejsze, nie jest grzechem.
Bardzo ważne jest, że umiesz dostrzec własne błędy. I że mówisz otwarcie: potrzebuję pomocy.
Obiecuję modlitwę.
Poszperaj tutaj, szczególnie w tym dziale: http://www.kryzys.org/viewforum.php?f=2

Wiesz, prawie trzy lata temu byłam skłonna dać mężowi rozwód, wahałam się kilka miesięcy. zaczęłam odmawiać wtedy codziennie Modlitwę o Cud
MODLITWA O CUD
Panie Jezu, staję przed Tobą taki jaki jestem.
Przepraszam za moje grzechy, żałuję za nie,
Proszę przebacz mi.
W Twoje Imię przebaczam wszystkim
cokolwiek uczynili przeciwko mnie.
Wyrzekam się szatana, złych duchów i ich dzieł.
Oddaje się Tobie Panie Jezu całkowicie teraz i na wieki.
Zapraszam Cię do mojego życia, przyjmuję Cię
jako mojego Pana, Boga i Odkupiciela.
Uzdrów mnie, odmień mnie, wzmocnij
Na ciele, duszy i umyśle.
Przybądź Panie Jezu,
osłoń mnie Najdroższą Krwią Twoją
i napełnij Swoim Duchem Świętym.
Kocham Ciebie Panie Jezu. Dzięki Ci składam
Pragnę podążać za tobą każdego dnia w moim życiu.
Amen
Maryjo Matko moja. Królowo Pokoju,
Święty Peregrynie Patronie chorych na raka,
Wszyscy Aniołowie i Święci,
proszę przyjdźcie mi ku pomocy.

Mąż nie wrócił ale wiele się zmieniło w moim życiu, doświadczyłam cudu przemiany życia...

Pozdrawiam!
 
     
Ilona2005
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-10, 16:41   

Tak bardzo boję się i tak mieszane mam uczucia. Poza modlitwą muszę podejmować jakieś decyzje a ja nie wiem jakie. :cry: Z jednej strony czuję, że wspólne mieszkanie w tej sytuacji może tylko popsuć nasze relacje, a z drugiej strony boje się, że jak odejdzie to może z tą dziewczyną zamieszka albo zaczną "na legalu" się spotykać co utrudni nam możliwość powrotu. W szczególności, że mąż nie wykazuje chęci ratowania naszego małżeństwa i jest raczej zdecydowany radykalnie go zakończyć.

Katblo dziękuję za modlitwę :-)
 
     
katblo
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-10, 18:12   

Nie bój się, nie lękaj się!
Zależy Ci na małżeństwie, kochasz męża - bądź pewna że ta droga podoba się Bogu i na pewno Cię nie opuści, a pomoże przez to wszystko przejść.
Ty nie musisz nic robić. Mąż jeśli zechce odejść, siłą go nie powstrzymasz.
Znam takie małżeństwo, odeszła ona. Wyprowadziła się, bo był ktoś lepszy od męża. Mąż walczył, po swojemu próbował sklejać, to pogarszało sytuację.
W końcu ze spokojem powiedział jej "dobrze, ja cię kocham, ale widzę że ty nie. Skoro będziesz szczęśliwsza beze mnie, wiedz że bardzo Cię kocham i będę na ciebie czekał tyle ile bedzie trzeba i codziennie modlił się żebyś sie nawróciła"
Minęło pół roku. Żona wróciła. Owoc zakazany spowszedniał. Okazało sie że nie ten kocha naprawde kto prawi czułe słówka, ale ten który jest w stanie dla miłości znieść wszystko...

Oczywiście, czasem nie da się mieszkać razem jeśli miałoby to oznaczać życie w trójkącie.
Ale nie wolno ułatwiać rozwodu.
Skąd jesteś? Może masz blisko ognisko Sychar, łatwiej i lżej przechodzić przez kryzys, jeśli ma się wokół siebie życzliwe osoby, które wesprą modlitwą i nie będą dawać Ci zbyt wielu rad...
Żadnych decyzji pod wpływem emocji
Cisza, spokój, modlitwa - a po jakimś czasie sama będziesz wiedziała co masz robić, a czego nie
 
     
rozalka
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-10, 18:41   

WIem co czujesz...ja poł roku temu też usłyszałam słowa chce rozwodu.Mój mąz się wyprowadził a ja nie mogłam sie z tym pogodzić...Prosilam zeby wrocił,plakalam,mówilam mu jak mi jest żle itp...dziś juz bym tego drugi raz nie zrobila...pozbieralam sie zaczelam dbac o siebie,wychodzic do ludzi.i choć tak bardzo bolalo usmiechalam sie cieszyłam z malych cudów...Moj maz tez byl ( jest bo tego nie wiem) zwiazany z inna kobieta oklamywal mnie.Pozwolilam mu odejsczapewniając ze ja go bardzo kocham ale na silę go nie zatrzymam.Dalam mu wolnosc i wiesz po pol rokucos drgnelo...1 marca mamy rozprawę a moj maz juz nie chce rozwodu teraz jest mowa o separcaji ale do 1 go jeszcze duzo się moze wydazyc...
Wiem ze wyda Ci się glupie to co napisze ale nie poruszaj tematu rozwodu,popatrz w glab i chcoc bardzo boli na siłe go nie zatrzymasz tym bardziej ze jest ONA...
Módl sie ,pracuj nad soba a zobaczysz ze z czasem bedziesz do tego podchodzila chłodniej i bedziesz wiedziala co masz robic...
POmodlę sie dzis za Wasze malzenstwo
 
     
Ilona2005
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-11, 00:01   

Podjęłam decyzję! Nie zgadzam się na rozwód! Zaproponowałam mężowi inne rozwiązanie. Ponieważ bardzo zależy mi na moim mężu i na dobrych z nim relacjach, postanowiłam dać mu trochę czasu. Zaproponowałam mu zamiast rozwodu, że wyjadę na parę tygodni do rodziców, w ten sposób on będzie mógł w spokoju zastanowić się nad tym co jest dla niego najważniejsze. Powiedziałam mu wprost, że nie interesuje mnie w tej chwili pisanie, składanie jakiś wniosków itp. Oboje w tej chwili potrzebujemy dużo spokoju, czasu by móc odzyskać równowagę.
A rozwód, zawsze można wsiąść, ale co dalej?

Dziś byłam właśnie na spotkaniu ogniska Sychar, było to dla mnie niezwykłe doświadczenie, które podbudowało mnie i umocniło w wierze. Dziękuję wszystkim których tam spotkałam i mogłam poznał ich historie.
 
     
katblo
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-11, 00:16   

Ilona2005, super, tak trzymaj!
Nie będzie łatwo, ale z Bogiem dasz radę!
:lol: :lol:
 
     
Ilona2005
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-11, 07:42   

Trzymam się, jak nigdy do tą. Od półtora tygodnia kiedy swoją sprawę zawierzyłam Aniołowi Stróżowi i modlę się o stawiennictwo św. Rity od czuwam ich silny wpływ na moją osobę. Zawsze byłam osobą słabą emocjonalnie, przez to między innymi popadliśmy w tak głęboki kryzys. Teraz czuję w sobie taką przedziwną siłę i spokój, którego chyba jeszcze nigdy nie doznałam. Mimo ostatnich wydarzeń, które jeszcze kilka tygodni temu spowodowały by u mnie totalne załamanie i niemoc (całymi dniami leżałbym w łóżku rycząc :-) ) dziś czuję w sobie spokój i nadzieje a nawet jest we mnie pewna radość, której nie potrafię sobie wytłumaczyć. Moje Kochane przyjaciółki, które przez ten cały czas wspierały mnie i się mną opiekowały kiedy ja sam sobą nie potrafiłam chyba nie potrafią uwierzyć mi, że naprawdę radzę sobie. Cały czas się dopytują czy wszystko jest ok :-) Mój mąż niestety uważa, że jestem nieszczera w tym zachowaniu, wiem mam prawo tak sądzić nieraz go zawiodłam :cry: Ale cóż ja sam się dziwię, że tak się ze mną dzieje.

Zaufałam Panu !

I są tego pierwsze efekty, takie moje małe cudeńka ;-)

Spotkanie z Sychar było dla mnie takim małym cudem, poznałam tam dziewczynę, która swoim świadectwem niesamowicie na mnie zadziałała. Bardzo jej za to Dziękuję.
Po powrocie ze spotkania zauważyłam zmianę w zachowaniu męża.
W czasie spotkania mąż dostał telefon od moje cioci, która powiedziała że ma do odstąpienia 6 miejsc na beatyfikację Ojca Świętego (wspomnę czyje to miejsca to bo moim zdaniem ważne) ponieważ jej bratowa która wybierała się z rodziną okazało się, że jest chora na raka i jest dość ciężkim stanie związku z czym cała rodzina nie jest w stanie jechać. Ja nie mogłam odebrać tel. bo byłam na spotkaniu :-) więc mąż musiał się z mierzyć z tą informacją. Mąż ma inne plany na weekend majowy ale ta informacja poruszyła go, zdaje sobie sprawę, że w życiu nie mam przypadków. Oboje jesteśmy osobami które nie lubią dużych skupisk ludności. Mąż rozważał wspólny wyjazd, puki co jest na nie, ja czuję, że powinniśmy ale nie będę go przekonywała. W każdym bądź razie mąż wczoraj się zmienił, nie jest dla niego wszystko takie jasne i proste. Jego decyzja o rozwodzie nie jest już taka pewna.
Na pewno weekend spędzimy oddzielnie, a później życie pokaże co dalej :) Teraz ja nabieram przekonania, że kilka tygodni odpoczynku od siebie może nam tylko pomóc.

[ Dodano: 2011-02-11, 10:30 ]
Właśnie wróciłam z Mszy Św. w intencji chorych i z prośbą o uzdrowienie. To była msza w mojej intencji, jestem chora - chorą mam duszę.
Właśnie uświadamiam sobie, że kryzys w moim życiu, może mieć jakiś sens. Nie pojmuję tego co się ze mną dzieje, czuję zmiany, ale nie jestem w stanie po ludzku tego zrozumieć. Dwa dni temu mąż powiedział, że odchodzi, że mnie już nie kocha i że darzy uczuciem inną kobietę, powinnam się załamać a ja wracam z Kościoła i czuję w sercu ogromną radość i łapię się na tym, że jestem uśmiechnięta. Dawno już tak po prostu i szczerze sam do siebie się nie uśmiechałam.
 
     
katblo
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-11, 11:13   

Nie mogłam przestać się uśmiechać czytając to co napisałaś... :lol: :lol: :lol:
Bycie szczęśliwym tak naprawdę nie zależy od okoliczności - prawdziwe szczęście to być blisko Boga, czuć Jego nieskończoną Miłość - wtedy nawet wielkie cierpienie nie przygniata, człowiek nie czuje się na nie skazany ale do niego WYBRANY :-D

Pozdrawiam!

Matko Boża Uzdrowienie Chorych módl się za nami!
 
     
przemo293w
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-12, 00:17   

Hej!Ilono czy rozwód jest złem.Kościół potepia takie załatwianie,ludzie ci piszą że to coś złego!To ja mam pytanie do ciebie-Otóż co ci da że się nie zgodzisz.Pach 1 sprawa odwołana,2 sprawa odwołana no i 3-cia kończy się rozwodem i nie ważne jest czy się zgodzisz czy nie.Pamiętaj nie zatrzymasz go na siłe,a nawet jak ci się uda to będziesz cierpiała z tego powodu.Nie będzie żadnej czułości tylko tzw.litość!
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-12, 01:36   

przemo293w,
Witaj,
brak zgody na rozwód ze strony Ilony2005 nie jest "złośliwym" czy desperackim działaniem w intencji zatrzymania męża na siłę, ale postawą zgodną z nauką Boga względem nierozerwalności małżeństwa, a zatem nie stwarzania , za jej zgodą, przyczynku do zła. Nie ma ona jednak wpływu na ostateczną decyzję sądu, w przypadku, gdy mąż nie zmieni zdania. Daje jednak sobie i otoczeniu jasny komunikat, iż traktuje siebie, męża i wszystkich świadków swojej przysięgi poważnie i z szacunkiem, a Bogu mówi:" fiat" , bo On sam jest świadkiem i gwarantem Sakramentu jaki zaistniał. Zostawia zatem Bogu ostatnie słowo na temat swojego małżeństwa i otwiera się na jego uzdrowienie.
To tak w skrócie, szerzej o tym na całym forum. :-D
 
     
przemo293w
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-12, 01:52   

Hmm,ale tym sposobem zyje w kłamstwie.Niegodzenie nie da jej szczęscia.Zgodzenie da jej pewność siebie.Będzie mu mogła udowodnić ŻE DA SOBIE RADĘ,nie potrzebuje go.Jeśli nie da rozwodu to będzie ją wyniszczac tak jak RAK,AIDS itp,itd niszczą człowieka.Ilonko daj mu rozwód,zacznij żyć przyszłością.Odstaw to co by na boczny tor.Wierz mi,ja tego nie zrobiłem i bardzo żałują.
PS.Pamiętaj niektorych sytuacjí nie mozna zmienić,taki los!
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-12, 09:08   

Przemo, proponuję poczytaj trochę to forum ;-) Piszą tu ludzie, którzy właśnie dla takich przyczyn jakie Ty podajesz -zgodzili się na rozwód. I co piszą? Że nic im to nie dało!!! Nie przyniosło spokoju, nie przyniosło pewności siebie! Porównujesz niezgodę na rozwód do raka i AIDS - bzdura! Podobnie do raka i AIDS wyniszczają: złośliwość, nieprzebaczenie, i parę podobnych, pielęgnowanych starannie uczuć. Tylko jeśli niezgoda na rozwód wynika z małpiej złośliwości - to tak, wtedy niszczy. Ale TYLKO wtedy. Jeśli niezgoda na rozwód wynika z naszych najgłębszych przekonań, z naszej spójności w podejściu do przysięgi małżeńskiej "na dobre i na złe" - to nie ma tych rakowo-aidsowych niszczycielskich sił.
Żeby nie było - piszę z własnego doświadczenia. Nie zgodziłam się na rozwód do końca. Sąd rozwód i tak orzekł, z winy męża. Ale ja NIGDY nie żałowałam i do dziś nie żałuję, że powiedziałam NIE dla rozwodu. A co Pan Bóg z tym uczyni - pażywiom uwidim, jak gadają tu na wschodzie ;-)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


Błogosławieństwo ks. kardynała Stanisława Dziwisza dla Wspólnoty SYCHAR
Zapraszamy do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rozwód jest potrzebny tylko po to, aby móc bez przeszkód wejść w oficjalny związek z kimś innym
Rozwód nie jest jedynym możliwym zabezpieczeniem | Propozycja odpowiedzi na pozew rozwodowy
Nagrania z konferencji "Program "Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia" - szansą odnowy człowieka i Kościoła"
TVP 1 - powroty po rozwodzie | TVP 1 - świadectwa Sycharków | Kiedy pojawiło się nieślubne dziecko
NAGRANIA z rekolekcji na Górze Św. Anny 28-30.10.2011 >> | Świadectwo Agaty >> | Świadectwo Haliny >>

SYCHAR pomoże wyjść z kryzysu | Każde trudne małżeństwo do uratowania | Posłuchajmy we dwoje, bo nic byś nie zyskał


"Stop rozwodom" - podpisz petycję !






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...


Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."














"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy




ks. Tomasz Seweryn www.ks.seweryn.com.pl 

Rekolekcje ojca Billa w Polsce www.ojciecbill.pl
We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.

Wierność Bogu i małżonkowi


Rodzice wobec rozwodów dzieci - rekolekcje Jacka Pulikowskiego - Leśniów 25-27 września 2009



Tożsamość mężczyzny i kobiety - rekolekcje ks. Piotra Pawlukiewicza - Leśniów 24-26 lipca 2009


Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań

Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
.
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej



Stawać się sobą cz. 1



Stawać się sobą cz. 2



Wykład o narzeczeństwie i małżeństwie



Kryzysy są po to, by przeżyć je do końca



Kilka słów o miłości




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."





To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...





Uhonorowano nasze Forum Dyskusyjne tytułem - WARTOŚCIOWA STRONA :::::::::::::::::::::::::::
Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
mocne strony maki marcinm
iskierka darzycia rozszczep kręgosłupa wodogłowie epilepsja
wodogłowie chore dziecko epilepsja padaczka
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8