Gloria in excelsis Deo!

Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  KanałyKanały  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  NewsNews
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

12 kroków do wolności Uczta - Za Stołem Słowa - ks. Michał Muszyński | Słowo Boże na dziś | Ciężki krzyż | Róże różańcowe
"Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej SYCHAR:
Warszawa | Poznań | Żory | Zielona Góra | Bonn | Opole | Gorzów Wlkp | Kraków | Trójmiasto | Rzeszów | Chicago | Szczecin | Bydgoszcz | Lublin | Wrocław

ZAPRASZAMY do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rekolekcje - Łagiewniki 2010: Uzdrowić zranione życie | Zamienić ranę w perłę | Zobacz kim jesteś - cz. 1 | cz. 2 | O przebaczeniu
Błogosławieństwo Księdza Biskupa Andrzeja Czai - ordynariusza diecezji opolskiej dla naszej Wspólnoty >>

Błogosławieństwa Bożego, aby narodzony tej świętej nocy Zbawiciel świata, obecny w naszym życiu, zawsze napełniał nas radością i nadzieją, a Jego światłość zwyciężała w nas to, co od Boga oddala - życzy administrator

Poprzedni temat «» Następny temat
Postawiłem na ratowanie RODZINY naszej Świetej.....a....
Autor Wiadomość
Michaił
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 12:13   

zaleś napisał/a:
Malta -mam wrazenie ze zle mnie oceniasz......


nie zauważyłem żeby Malta źle Cię oceniała. to internet, nie świat realny, więc mamy chyba prawo wiedzieć coś o Twojej osobie, bo równie dobrze możesz być "Wojtusiem i też mieć 15 lat" i robić nas w wała. tak więc i ja uważam że czegoś w Twojej historii brakuje, bo do kryzysu zawsze trzeba dwojga, a u Ciebie zła to tylko żona jest (no i teściowa).

pozdro
 
     
zaleś
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 13:40   

[quote="malta"]ok - jesli sie pomyliłam - to sory wielkie.

Po prostu czytając Twoje posty zauwazyłam nastepujacy obrazek:

- wścibska i złorzecząca teściowa
- bierna i msciwa żona grajaca uczuciami dzieci
- ślepa Temida
- pogromcy katolików....

quote]
-wscibska -była,
-bierna żona?-moze tak byc
-slepa Temita?-raczej nie,juz dawno bysmy mieli rozwód
-pogromcy katolików?-TAK-ze strony jakis agnostyków(z tym sie spotykam broniąć Sakramentalnej Rodziny..
 
     
Satine
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 14:32   

Malta, podpisuję się pod Twoimi postami obiema rękami. Po prostu wyjęłaś mi to z ust.

Zalesiu, również nie znam przypadku, gdzie sąd bez powodu nie reagowałby na takie ewidentne łamanie prawa przez matkę, która uniemożliwia ojcu widzenie się z dziećmi. A trochę w tym temacie siedziałam ze względów zawodowych.

Jakiś powód jest i zapewne potrzebujesz czasu, by po prostu samemu to dostrzec. Bagatelizując przeszłość i swój udział w kryzysie, prawdopodobnie niweczysz szansę na to, by coś w tej kwestii zmienić.

Nie sądy, policja i instytucje są zaognianiem sytuacji. Bardziej może tu zaszkodzić stawianie się w roli ofiary - pewnie niekoniecznie uzasadnione i brak przyznania się przed sobą, że też zawaliłeś parę rzeczy....

Czytając Twoje posty, wyczuwa się taką wyższość nad żoną i teściową, jakbyś uważał się za lepszego od nich, a przy tym szlachetnie wybaczasz im to, że takie są. Jeśli one tak to czują, nie dziw się, że są problemy z dogadaniem się w wielu kwestiach. Zwłaszcza, że one zapewne wiedzą więcej o Tobie, niż my i może wiedzą, że nie masz powodu, by się wywyższać.... Albo przynajmniej tak to odczuwają.

Prawda zawsze jest pośrodku.... Sama "walka" o rodzinę jeszcze nie uświęca tej walki - tak uważam. Środki do tej walki użyte są ważne.

Z Panem Bogiem....

[ Dodano: 2010-12-31, 16:18 ]
Ufff, zadałam sobie trud i weszłam na forum polecane przez Ciebie. I z ciekawości, jakie treści zawiera i chcąc upewnić się, czy dobrze Cię odbieram. Wypowiada się tam niejaki Zalesianin - sugerując się podobnym nickiem, jak i treścią jego postów oraz charakterystycznym "hey" na końcu postów - myślę, że to Ty.

Wnioski - nieciekawe.
Faktycznie widać nagonkę na Ciebie jako katolika - ale! Epatujesz cytatami i fragmentami z Biblii tak często i gęsto i zazwyczaj bez ładu i składu, bez osobistej refleksji - ot takie wklejki, że nie dziw się, że może to irytować innych użytkowników forum. Zwłaszcza, jeśli z pozostałych Twoich wypowiedzi widać olbrzymią niespójność, między tym, jak postępujesz, a tym, co wklejasz innym... Widać ataki, ale nie na wiarę i katolicyzm, czy nawet Twoją postawę - ale na Twoje zachowanie na forum oraz postawę wobec żony, jaką prezentujesz (brak szacunku do niej: np. żona wyraża obawę, czy dzieci będą bezpieczne z Tobą na rybach, Twoja dla niej odpowiedź: że ma wykopać robaki na przynętę. Forumowicze wskazali Ci, że nie było to zbyt rozsądne. Odpisałeś, że przecież robaki na rybach są potrzebne.

Nie dziw się zatem, że potem wklejając cytaty z Biblii stajesz się po prostu mało wiarygodny. Nie są to ataki na walkę Twoją o sakrament, ale o to, że Ty nie widząc po swojej stronie żadnych uchybień, nie liczysz się ze zdaniem żony, nie zastanawiasz się, czy jej odczucia mogą mieć podstawy, lekceważysz ją (tak jak lekceważysz przeszłości to, co było złe z Twojej strony w przeszłości). Liczy się tylko to, że przejrzałeś i teraz cały świat ma się do tego dostosować. Twoje wypowiedzi bliższe są jakiemuś fanatyzmowi, niż świadectwu wiary.

Przejrzałam pobieżnie kilka Twoich wypowiedzi i co tam znalazłam...

- komornik ściąga z Ciebie alimenty (nie płacisz na dzieci, sam nie przestrzegasz wyroku sądowego, piszesz, że jesteś dobrze sytuowany, masz wolny zawód)
- sam wystąpiłeś o alimenty na dzieci w kwocie 1 zł na dziecko - jak podkreślasz, chcąc pokazać żonie, że jest pazerna na pieniądze. A przecież taka sprawa to czyste pieniactwo, zawracanie głowy sądom i złośliwość
- RODK wielokrotnie wypowiedział się negatywnie na temat Twoich kontaktów z dziećmi - sugerujesz na forum, że żona przekupiła psychologów i kto wie, może sędziemu coś "pod stołem" dała
- na tematy związane z kłopotami z teściowymi, wypowiadasz się: "olej starą, to obcy człowiek". Pogardliwie wypowiadasz się o swojej teściowej
- pisałeś, że żona oskarżyła (oskarży) Cię o gwałty, piszesz, że to bzdury, ale opisujesz, jak w sądzie przed rozprawą, ocierasz się o nią wbrew jej woli i mówisz, że Cię pociąga - jak dla mnie to przemoc i sama na miejscu Twojej żony bym się Ciebie obawiała
- masz równoległą sprawę w sądzie o nękanie
- podkreślasz, że tyle było rozpraw, więc sąd się waha, czy dać Wam rozwód, a przecież to są wszystko odroczenia z powodów formalnych, albo zmienia się sędzia, albo rozprawa jest przerwana ze względu na ewakuacje spowodowaną fałszywym alarmem bombowym... Jednak piszesz o tym, chcąc podkreślić, że sąd widzi szansę w pojednaniu Waszej rodziny.

Wiesz, dalej nie chciało mi się już czytać. Uchodzisz na tamtym forum za trolla, gwiazdę, która całymi dniami siedzi na forum i odpisuje wszystkim, czy zna się na tym, czy nie. Ja sama się umęczyłam, czytając niektóre Twoje wypowiedzi i porady: np. by ktoś tam spłodził dziecko swojej żonie, może się opamięta...

Widzisz, Zalesiu, nie zawsze jest tak, że winna jest jedna strona. Im szybciej staniesz w prawdzie o sobie, tym szybciej będziesz mógł sobie pomóc. Jeśli Twoje starania o rodzinę trwają cztery lata i nic z tego nie wynika, to może czas zastanowić się, czy czasem to Ty nie popełniasz gdzieś błędu. To, że Ty odrzucasz przeszłość i to, co złe - nie oznacza, że inni też tak mają robić. Kobieta pamięta wiele rzeczy i bez twojej postawy pokory i szczerego stanięcia w prawdzie, długo może się to ciągnąć. Tak jak pisałam wcześniej - idea ratowania rodziny jest ze wszech miar słuszna, idea trwania przy sakramencie też, oparcie w Jezusie - jak najbardziej! Ale życiem i postawą chyba powinieneś to okazywać, a nie takim podejściem, jakie masz.... Cel nie uświęca środków, katechizm Kościoła Katolickiego wręcz odrzuca taką postawę... Środki mają być jak najbardziej uczciwe, czyste i prawdziwe.

Dobrze, że tu trafiłeś, zechciej tylko skorzystać z tego....
  
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 16:56   

No i się sypneło Zalesian............. a pisałem Ci wczoraj.............. wczoraj odcisneło piętno na dziś a dziś ma ogromny wpływ na Twoje jutro
Coś mi tu manipulacją trąci...................
Ale zapraszam Cie na spotkanie meskiej grupy wsparcia na Rakowieckiej.
Pogody Ducha
 
     
malta
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 18:33   

ups... no i mleko wykipiało Panie Piotrze...
Tak już mam, że jak czytam o spiskach i przesladowaniach niewinnych osób to włacza mi się czerwona lampka i na ogół intuicja mnie nie zawodzi.

W Twoim pierwszym poscie w którym napisałeś "Zbuntowała mi zone i zabrała mi ją razem z dziecmi" - zawarłeś wszystko"... zabrać mozna komus rower z balkonu albo portfel z kieszeni - a żona nie jest twoja wlasnoscią... odeszła bo sory ale każda by odeszła...
Ja tez ogladałam "Tatę " Ślesickiego ale Ty chyba za bardzo wszedłeś w fabułę - a dodam, że tamten film pokazuje realia sądowe roku 1995 - a jakby nie patrzeć od tamtej pory mineło 15lat...

Dla mnie porażka...
 
     
katblo
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 19:04   

Spokojnie, w końcu po coś Zaleś tutaj trafił...
Wierzę w to.
O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami którzy się do Ciebie uciekamy...
 
     
Ife
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 19:44   

Witajcie jak tak was czytam to przyszło mi do głowy że Zaleś poprostu traktuje (traktował) swoją żonę jak własnośc i nie może się pogodzic że odeszla,no bo jak mogła skoro jego i jemu ślubowala? Do niego nalerzy i ma wrucic. Wcale sie nie dziwie,pachnie mi to przemocą psychiczną ,ja też bym chyba uciekla. Zaleś chłopie ,fajnie że tu jesteś!!!Może spojrzysz na siebie oczami żony i znajdziesz tu swoje lustro.Będę pamiętac w modlitwie.
 
     
malta
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 20:19   

Ja osobiście byłabym bardzo, bardzo ostrozna w jakimkolwiek doradzaniu i pilotowaniu tej sprawy ... mysle, ze to sprawa wykraczajaca poza kompetencje jakiegokolwiek forum.
Czasem do pewnych nazwijmy to "przypadków" nalezy podchodzić z wieksza ostroznoscia niz do innych.
Też poczytałam posty zalesia na polecanym przez niego forum i włos mi sie zjezył na głowie... nie wydaje mi sie aby ktokolwiek z nas mógł tu cokolwiek pomóc - chyba, ze modlitwą...

kilka przykładów:
...........................................................................................................................
usun z zycia delikatnie jej matkę,a jesli nie zrozumie delikatnie to drastycznie......ja tak zrobiłem i mam spokój choc ciągle ta trzecia nieporządana osoba chce mi zabrac zonę ,chce mi zabrac RODZINĘ ŚWIETĄ.......nie pozwalam jej

jesli masz jakies jeszcze kontakty emocjonalne z żoną ,jesli Cie całkiem nie odrzuciła moze kolejne dziecko począć ? To ją może odciągnąć od kłopotów..

jestem samowystarczalny-nie potrzebuje pomocy matki,ojca ,babki,teściowej,siostry,szwagra,ciotek-niczyjej -sam potrafie wychowac chłopców choc mi zabraniają ,i uniemożliwiaja ...

Ja złozyłem wniosek o alimenty na dzieci =1zł/dziecko-bo jestem wstanie wyżywic chłopców bez jej pomocy-ich matki

do komuni przystępuję rzadko natomiast moi prześladowcy co niedziela rano a po południu mnie gonią motyką
..............................................................................................................................
 
     
katblo
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 20:57   

Od początku mam wrażenie że Zaleś bardzo, bardzo potrzebuje pomocy...
Ale tu nie pręgierz ;-)
 
     
marzena0711
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 20:58   

też poczytałam :shock:

[ Dodano: 2010-12-31, 21:14 ]
Ale skoro zaleś się tu znalazł to chyba znaczy że chce zmian.Prawda? :->
 
     
izabela1115
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-31, 23:24   

Zaleś, a w kim lub czym Ty pokładasz nadzieję?Kto jest Twoim Bogiem?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."













"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 8