Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Poszkodowani.
Autor Wiadomość
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-20, 14:48   

malek napisał/a:
Kocham go nadal, ale wiem, ze musze czuć się bezpieczna i taki bezpieczny dom zbudować dzieciom.

Malek, dokładnie to samo możesz osiągnąć przez prawną separację.
Dla dumających nad skutkami separacji książka: http://www.ibuk.pl/fiszka.php?id=1228
To z punktu widzenia prawa. Natomiast jeśli chodzi o emocje:
malek napisał/a:
składam pozew o rozwód z winy męża,

malek napisał/a:
Kocham go nadal

Warto bardzo dobrze przemyśleć i przemodlić, jakie emocje Tobą kierują, tak aby nie zapędzić się gdzieś, gdzie może wolałabyś się nie znaleźć.
 
     
kasia
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-20, 21:48   

droga malek, czy nadejdzie spokój po takiej reakcji? :-/ W ostateczności pamiętaj, że to samo co rozwód, dlczłowiekowi wierzącemu zapewnia instrytucja separacji.
pozdrawiam!
 
     
Kalinka
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-21, 10:30   

Kiedyś ćma napisała:

wydaje mi się zę kazda porzucona żona przez pierwsze tygodnie a może i miesiące obwinia siebie dopiero gdy choć trochę otrząśnie się z tego koszmaru widzi że jej mąż też nie był takim cudownym księciem jak jej się wydawało, z perspektywy czasu można zobaczyć o wiele więcej, widzi się wtedy dużo wyrażniej błędy popełnione przez obydwoje, niestety tak bywa że gdy my te błede widzimy już dużo wcześniej a mąż/żona w planach mają zamiar pozostawienia rodziny to choćby na rzęsach stawać oni i tak to odejdą


Zastanówcie się, czemu kiedyś porzuceni otrzymywali na tym forum więcej pocieszenia i wsparcia, nie znamy osób, które piszą i może więcej delikatności i podnoszenia na duchu by się przydało. Przepraszam jeśli się mylę, ale wydaje mi się, żę malek sama się oskarżała o wszystko co złe, a jej pisanie jaki mąż zły był prośbą aby ktoś jej potwierdził, tak nie jesteś najgorsza, on też zawinił. A tu na forum tylko o jej zawinieniach i tylko ma na siebie patrzeć. Oczywiście w tym jest dużo racji, ale jeśli człowiek tak siebie niepewny to się nakręca i znowu podaje przykłady, popatrzcie, ale on zrobił i to i to, a tu znowu w odpowiedzi wszyscy wracają : tylko na siebie patrz. Nie umiem teraz dobrze opisać o co mi chodzi, ale mam nadzieję, że ktoś zrozumie i malek nie załamuj się i pamiętaj, że jeśli czujesz, żę nie wytrzymasz presji męża, to nikt nie może od Ciebie wymagać w twojej rozpaczy i opuszczeniu bohaterstwa.
 
     
gogol
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-21, 13:07   

Wiesz Kalinka, tez tak myslałam ale użalanie sie nad soba nic nie daje.Każdy z nas ma trudna sytuację.Tu może sie wygadac poczytac co inni mysla.Nektóre rady rozwazamy inne omijamy.Nikt przeciez nie widzi.ja pisze od niedawna ale tez juz została oceniona.Zabolało mnie to ,że ktos kto mnie niezna i oceniaJakos to przeżyłam jestem do tego przgotowana.Podchodze do tego z dystansu.Niektóre posty czytam jednym tchem i jak widze ,że pisze je ta osoba,to czytam je od dechy do dechy bo sa tego warte.czuc w nich dojrzałość i życzliwość człowieka ,który swoje przeszedł.
Dla mnie nie jest jednak zrozumiałe pewne stwerdzenia dotyczące wiary ja i pewnie wiele osób jak czytam nie jest na takim poziomie zawierzenia jak niektórzy i trudno im zrozumiec niektóre stwierdzenia ale wtedy po prostu nie wypowiadam sie bo nie mam do tego prawa.jedno wiem ,każdy człowiek w kryzysie potrzebuje jakiegos wsparcia ,ze są inni ,którzy byc może sobie z tym poradzili.Dla mnie najgorsze przypadki, związane z rozwodem,czy tez takie kiedy mąz ewidentnie mówi,że chce sie rozstać a jak i te ,ze żyje juz z inną i ma z nią dzieci to to mnie przerasta i sorry dla mnie jest to sytuacja przegrana.przepraszam ale tak sądzę.Chociaz są też wyjątki.Podziwiam tu Mirakulum ,która walczy jak lew i dla niej zabłysło juz światełko bardzo sie ztego ciesze.Mam mozliwosc rozmowy z ta osoba jej wiara jest niesamowita ale dla mnie też jeszce nie zrozumiała.Ja teraz jestem na etapie rozmowy z Bogiem ,czytam słucham ,zakochałam się w kazania Pawlukiewicza i Grzywocza.Ci to potafia zbliżyć człowieka do Boga.Słuchając czuję się człowiekiem a nie tylko grzesznikiem.Wczoraj wysłuchałam kazania o spowiedzi,analizował grzechy ciężkie i lekkie ,cos wspaniałego .polecam tak mi rozjaśnił spowiedź ,że teraz wiem jak rozmawiać z kapłanem w obliczu Boga.Cos zaczyna we mnie działac jestem pogodniejsza ,uśmiecham sie i jestem wyciszona.Nie przeżywam tak bardzo ,że u mnie w domu jest cisza,bo ja mam z kim rozmawiać z kims kto napewno mnie rozumie.Cieszę sie ,że żyje ,że świeci słonko i powiedziałam dzis mojemu Aniołowi stróżowi,ze ma sie wziąść wreszcie do roboty bo ja sama nie daje rady a w końcu po to jest.To słowa ks Pawlukiewicza ,zacznijcie się kłocić z Panem Bogiem z Aniłem stróżem,wiecie śmiałam sie aż boki zrywałam ale to pomaga.Pan mnie kocha i to jest najwazniejsze.Pozdrawiam.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-21, 15:16   

Kalinka............. przywołujesz Malek i jej samooskarżania............ w kontekscie braku współczucia czy uczestnictwa w użalaniu sie pokrzywdzonych przez innych uczestników forum.

Pozwolisz ,że się nie zgodze z Twoim tokiem rozumowania i pisania.
Mam za sobą kryzys tożsamości,kryzys wiary,kryzys ekonomiczny,kryzys małżeński,kryzys zdrowotny i wiem z autopsji ,że nie pomaga absolutnie w oderwaniu się od kryzysowej równi pochyłej użalanie sie nad sobą,a szczególnie umacnianie się w tym użalaniu w towarzystwie innych ludzi.
A to że ktoś pisze pokrzywdzonej osobie o konieczności spojrzenia w siebie, nie jest wpędzaniem w poczucie winy ,nie jest szukaniem w nim /niej winy ale pomocą w realnym,trzeżwym i szerym spojrzeniu w siebie i na siebie w zaistniałej sytuacji.
To spojrzenie w siebie i na siebie pozwala wyrwać sie pokrzywdzonemy/ej zwłaśnie z poczucia winy,z poczucia chęci błądzenia i rozdrapywania ran.
Twarda miłość zaczyna sie od siebie.Od włąsnego obrachunku.
Jeszcze inną niebagatelną rzeczą jest to ,że na forum jest najczęściej tylko jedna strona (choć są i wyjątki).
Kalinka.....co daje utwierdzanie np.Ciebie ,że Twój mąż postąił żłe???Ty wiesz o tym bardzo dobrze.Będzie Ci lżej jak ktoś z "epitetuje" Twojego męża? albo sprowokuje Ciebie do tego? cos to zmieni?ulży Tobie? Nie............bo takie zachowania są zachowaniami biernoagresywnymi,a te zawsze wracają spotęgowane do tego kto świadomie lub nieświadomie je zastosował.
W którymś wątku jedna z Pań opisuje swój ból jak weszłą w obłudę i sprowokowąła meża na jakims tam forum do wyznań podszywając sie pod kogoś innego.Co jej to dało????? Tylko większy ból i rozczarowanie............... pewnei jeszcze ogromne poczucie winy i wurzuty sumienia że to zrobiła.


Kalinko...........nie jesteś pierwsza w takim podejściu.Za długie użalanie sie nad sobą ma destrukcyjny wpływ na użalającego sie.
Czy byłoby dobrze,czy byłoby pomocne ,zasadne popychanie kogoś do dodatkowej destrukcji????
Pogody Ducha
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-22, 17:11   

Wiesz Kalinko.....zwykle jest odwrotni niz piszesz....najpierw oskarża się własnie tę osobę, która odeszła.....a dopiero potem, jak to oskarżanie tak naprawdę nic nie daje...człowiek z czasem, przy działaniu łaski Bożej - człowiek budzi się - widzi co sam zrobił nie tak w swoim małżeństwie i jeżeli mu zależy na małżeństwie, to zaczyna sam nad soba pracować, siebie przemieniać , co w konsekwencji może doprowadzić do odrodzenia związku.

Póki co, to jakos nie widzę, zeby Malek siebie oskarżała, za to męża i teściową....jakoś łatwo przychodzi !
A tak naprawdę nie chodzi wcale o szukanie winnego !!!! Ale o przemianę swojego życia !!
A za życie Malek, moje i Twoje to odpowiadamy my same a nie nasi mężowie ani teściowie !

Użalanie sie nad sobą jest zwyczajnym tapalniem sie w swoim błocie. Z czasem staje się to takie miłe, że nie chce sie z tego błota wyjśc !!

Jeżeli Malek chodzi o to, żeby rzeczywiście przytaknąc Jej, że Jej mąz jest beznadziejny, to proszę bardzo - Malek masz beznadziejnego męża i odejdź od Niego i niech Cię już On nie obchodzi , gdzie On z kim i za ile....ani niech nie obchodzi Cię teściowa !
Odejdź i zajmij sie swoim życiem!
Ale póki co to Malek więcej wie co robi Jej mąz od Niego samego.....bo Malek nadal kocha zaborczo i nadal żyje niestety życiem męża a nie swoim !

Rozwód Malek.....hm......co powiesz na to Panu Bogu ??
Szybko wysiadasz i szybko sie poddajesz ! Dlaczego tak ?? Bo nie jest po Twojej myśli ??
A jakby tak mąz ciężko zachorował, też tak szybko bys się poddała ??
Bo wiesz....On tak naprawdę jest teraz chory !!

Wiesz Malek, bierz Ty się do roboty , pracuj nad sobą, zbieraj siły, bo to TY jesteś żoną tego męża, Ty Go wybrałaś a nikt Ci Go na siłę nie wciskał ! Ty przysięgałaś przed Bogiem, że na dobre i na złe !! No to jest na złe.....no to ratuju ! Najpierw siebie, bo sie topisz w swoim bagnie złości na męża ....a potem ratuj męża , żeby i On mógł być zbawiony !
Jak Ty sie poddasz, to przepadniecie oboje !!
A to TY właśnie w tym związku jesteś tą osobą, którą wybrał Bóg do walki o Was !!
Nie jesteś sama ! Wyciągam Ci rękę.....podaj , łap sie i wyłaź z bagna !! Razem damy radę !!

Noooo Kalinko....jest ostro i wcale nie delikatnie ! Ale delikatnie to juz było....i wiesz, nic nie dało !!

Malek, Ty sie nie obrażaj, zakasuj rękawy i wybieraj się na wojnę o swoje małzeństwo ! Nie przez przypadek znalazłaś się na tym forum....i zbudowałaś tu sobie grubę życzliwych sobie osób ! To się na nas oprzyj i stawaj w szranki ze złym o swoje małżeństwo ! Nie lękaj się - MIŁOć ZAWSZE ZWYCIĘŻA !! Cmooooook !! EL.
 
     
cierpliwy
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-23, 08:37   

Malek spokój serca i miłoś Boża daje nam prawdę o sobie
pozdrawiam

[ Dodano: 2009-11-23, 08:45 ]
no fajnie napisałem więcej i zjadło mi !!!!!!!!
 
     
trojka
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-23, 12:16   

EL. napisał/a:

Użalanie sie nad sobą jest zwyczajnym tapalniem sie w swoim błocie. Z czasem staje się to takie miłe, że nie chce sie z tego błota wyjśc !!


I do niczego konstruktywnego to użalanie się nad sobą nie prowiadzi. Skądś to znam ;). Mija kolejny dzień, przychodzi wieczór i dół coraz większy, bo znów nic nie zrobiłam, spadam dalej. Och jak ciężko czasem samemu sobie powiedzieć STOP, ale kiedys trzeba.

Przeczytane - "Łatwiej bezinteresownie krzątać sie wokół cudzych spraw, byle tylko uniknąć własnych. Sami zresztą wolimy usłyszeć od innych: "Wiem, jak Ci ciężko" niż "Dasz radę". To ostatnie oznaczałoby wysiłek. To pierwsze -święty spokój." Tylko czy napewno taki święty ten spokój???
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-23, 14:53   

Wiesz Trojka, takie taplanie się w swoim błotku też coś daje tej osobie taplającej się. Inne osoby ja pocieszają, ona jest w centrum zainteresowania, ma dużo złości w sobie na współmałzonka , inne osoby jej wtórują itp.

Bardzo trudne jest wyjście z takiego bagienka, zwłaszcza kiedy siedzi sie w nim zbyt długo.

Takie bagienko to nic innego tylko nasz upadek. A Bóg mówi, że szybko trzeba powstawać z upadku, tak jak Jezus....i iść do przodu ! Nie poddawać się, bo zły się wtedy cieszy !

Jak trudne jest wychodzenie to wiem ! Ale wiesz Trojka...dlatego zwykle mówię kobietom, zrób cokolwiek dla siebie....to wyjdziesz !! Cokolwiek i coś najprostszego.....np. pójdź do fryzjera i zmień fryzurę, obetnij włosy, zafarbuj...zrób się piękniejsza dla siebie !!

Niby mały kroczek, niby nic wielkiego....nawet bylejakiego.....ale wiem, jakie to trudne - pójśc do fryzjera !

Warto...warto dla samej siebie wyjść z błota...dla siebie !! Pozdro !! EL.
 
     
trojka
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-23, 15:09   

Ja się zgadzam z Tobą EL. Bo z tym taplaniem to tak, że czasem trzeba sie porządnie ubrudzić, żeby zobaczyć, że się jest brudnym. A wyjść potem trudno. Ale w końcu nadchodzi kres, bo sami mamy dość użalania się nad nami. I masz rację pisząc, aby zrobić cokolwiek dla siebie, bo o to chodzi - aby przestać sie użalać nad sobą, a COŚ zrobić. Bo wtedy czujemy sie lepiej i jakos szybciej i łatwiej wyskoczyć z bagienka :) :).
PS Pisze to ta co 2 tyg siedziała w bagienku użalania się nad sobą i losem ale parę dni temu wyskoczyła w końcu i wzięła się do roboty i nadgania teraz zaległości.
Ale wieczorem jak lepiej, jak człowiek czuje się zadowolony, że kolejny dzień nie umknął. I jest Bogu za co podziękować :-) :-) :-)
Uff żeby teraz trwało jak najdłużej, zanim bagienko rozczulania sie nad sobą znów wypatrzę :-/
 
     
malek
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-23, 17:30   

Generalnie to Wasz stosunek do mnie zmienił się, gdy napisałam, że składam pozew o rozwód...nie umiem i nie chcę już żyć z facetem, który dwukrotnie mnie zdradził. Koniec zwalania na jego "chorobę"- to jednak nie rak!....muszę być twarda i myśleć o życiu moich dzieci i moim...na co starczy mi 600 zł na 3 dzieci, które zostaną po opłaceniu kredytu? Jego przecież nie interesuje czy znajdziemy się pod mostem.

Co powiem Bogu? Wiem, że mi wybaczy...robię to dla dzieci. Misjonarze też najpierw dają tubylcom jedzenie a potem nawracają...Piszcie już co chcecie. Łatwo jest kogoś oceniać jak ktoś nie jest w takiej sytuacji. Moje opisy były iście szczątkowe. Widzę swoją winę, ale przy tym co zrobił nam on, jest naprawdę niewielka...Pamiętajcie, że to ksiądz radził mi rozwód!
 
     
Jarosław
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-23, 18:17   

Malek, a skąd wiesz, że Pan Ci wybaczy?
Wybacz pycha przez ciebie raczy przemawiać.
Liczenie na miłosierdzie Boże jest grzechem głównym, robisz to świadomie.
Wypowiadasz się za Boga. Zastanów się jak się pogrążysz.
Ksiądz nie jest nieomylny, jest dogmat dotyczący papieża, a to też tylko w sprawach wiary.
Posłuchaj katechizmu z Radia Józef. Tam, w którejś z audycji był taki temat poruszany.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-23, 18:55   

Malek............ to Ty podejmujesz decyzje i ponosisz konsekwencje.
Jak podjełaś decyzje o rozwodzie ,bo nie jesteś w stanie wytrzymać dłuzej w obecnym stanie,jak sobie nie wyobrażasz powództwa o seprację to idz w tym kierunku.
Mam znajomego........... jego żona chciała rozwodu.....pod wpływem persfazji zdecydowała sie na seprację.Ma alimenty ,jest podział majątku choć mieszkają w jednym domu.
A co do pewności ekonomicznej,tej nie będziesz miała nawet po rozwodzie............niestety też..............nie przybędzie Ci śropdków finansowych od rozwodu.

Jarosław.............a przez Malek nie przemawia pycha ......raczej determinacja i złość,gniew.Może raczej nawet agresja wywołana poczuciem krzywdy.
 
     
Jarosław
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-23, 19:06   

Pisałem o pysze gdyż wyrokuje za Boga.
Jeżeli człowiek stawia się na równi z Bogiem to jak to nazwać?
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-23, 19:16   

Jarosław.....ja nie widze wyrokowania ,ale widzę nadzieję.
Nie Tobie/mnie sadzić czy dostanei wybaczenie czy nie.
Zdrowi nie potrzebują lekarza,a bezgrzeszni rozgrzeszenia.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 8