Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Terapia dla małżeństw
Autor Wiadomość
smutny
[Usunięty]

  Wysłany: 2009-04-20, 14:09   Terapia dla małżeństw

Post usunięty
Ostatnio zmieniony przez smutny 2009-04-25, 02:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Monika36
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-21, 09:05   

Myślę sobie, że w takim przypadku, gdy jedna strona chce odejść , to nie dojdzie do skutku terapia, bo taki małżonek zwyczajnie na nią nie pójdzie.
A jeśli nawet zechce uczestniczyć w terapii , to będzie bierny i wykorzysta tą sytuację jako dowód w sądzie na to , że nawet terapia małżeńska nie przyniosła efektu uratowania związku.
 
     
miriam
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-21, 09:07   

Witaj :))
Trudne pytanie ... w zasadzie nie wiem jak Ci odpowiedzieć , może ktoś jeszcze się przyłączy, ale wg mnie chyba niewiele się różni taka terapia.
Trzeba rozeznać przyczynę kryzysu, gdzie są najsłabsze punkty i nad nimi popracować ( to tak bardzo ogólnie i w skrócie).
Napisz, jeśli możesz, coś więcej o swojej sytuacji.
Tymczasem polecam Ciebie i małżonkę Panu Jezusowi Miłosiernemu w modlitwie.

Pozdrawiam serdecznie.
Miriam
 
     
smutny
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-21, 10:01   

Post usunięty
Ostatnio zmieniony przez smutny 2009-04-25, 02:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-21, 10:38   

Smutny............. jak Ci zalezy na małżeństwie,na żonie ,na rodzinie to rozwaz co ważniejsze...............praca za granica czy rodzina i terapia...........

Mam nadzieję że zwycięży zdrowy rosądek i spakujesz manele i wrócisz do kraju by ratowac to co wazne,co najważniejsze...................
Listownie,wirtalnie,telefonicznie raczej trudno coś uratować,zmienić..................
Pogody Ducha i wybór należy do Ciebie............... konsekwencje tez.........
 
     
Halszka
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-21, 14:29   

Jestem tego samego zdania,jeśli chcesz ratować swoje małżeństwo, rodzinę to wracaj i słuchaj rad nałoga...
 
     
smutny
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-21, 14:50   

Post usunięty
Ostatnio zmieniony przez smutny 2009-04-25, 02:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-21, 16:14   

Smutny..piszesz:"Jakbym został w kraju to nie mógłbym tak często prosić Boga o pomoc" ...a dlaczego? co by Ci przeszkadzało??? Kto???
Wiesz.......... modlić sie można wszędzie,podczas podróży,podczas przewry sniadaniowej,obiadowej,w domu w chwili odprezenia.
Modlitwa i łączność z Bogiem nie musi być tylko na kolanach i tylko w kościele............ ja np.czesto modle sie jadąc samochodem w korku.............. często poprostu na kilka minut wyłaczam sie z pracy i poprostu przestaje myśłeć o pracy czy czyms innym a np.dziękuję za jasność umysłu lub prosz eo tę jasność........... najprostrzymi słowami,bez aktów strzelistych,bez formułek,bez modlitw........poprostu chwila medytacji.............
Piszesz że byłes na terapi tylko raz............ byłęs tylko na jednym spotkaniu........terapia to cykl reguralnych spotkan przez kilka miesiecy a nawet rok czy dłużej............. terapia to proces, wymagający tez konsekwencji i checi dokonania,przebrnięcia przez czasami trudne odkrywanie siebie,swoich wad,swoich zalet,,,,,,,.....często nieuświadomionych.............
Może udałoby Ci sie zaprosić żonę na wekendowy Krąg Małżeński?może na Spotkania Małżeńskie?

Smutny...piszesz:"Żona boi się że stracę pracę i nie będę miał z czego utrzymać rodziny" .......ale to żona tak Ci powiedziała ?czy to Tobie tak sie wydaje że ona tak chce???
Bo z jednej strony piszesz że nie chce z Tobą być,że chce rozwodu a boi sie ż estracisz pracę.......... to jak to jest????

Smutny.......... spojrzyj w lustro........zważ priorytety.... co jest ważne w Twoim/Waszymżyciu a co jest mniej ważne,co pierwszoplanowe a co tylko wydaje sie ważne...............
Pracujesz za granica..... sypie Ci się rodzina............. a Ty zastanawiasz sie czy wracać bo musisz na rodzine zarabiać................... co ważne???kasa czy wspólnota rodzinna???

Pogody Ducha
 
     
ak70
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-23, 11:42   

nałóg napisał/a:
Pracujesz za granica..... sypie Ci się rodzina............. a Ty zastanawiasz sie czy wracać bo musisz na rodzine zarabiać................... co ważne???kasa czy wspólnota rodzinna???


Nałóg... to chyba trochę niesprawiedliwe co napisałeś. Bo łatwo jest powiedzieć, że ważna jest dla mnie rodzina, ważniejsza od pracy... rzucic wszystko i wrócić. Tylko co potem??!! Czy uważasz, że fakt, iz nie będa mieli za co sie utrzymać pomoże im w scaleniu rodziny??!! Bardzo w to wątpię... u nas największe kłopoty i brak porozumienia zaczął się wtedy, kiedy mąż stracił pracę i przez to zaczęliśmy wpadac w długi, bo miał problem ze znalezieniem kolejnej. Nigdy nie wypominałam mu tego, że go utrzymuję, ale sam fakt, że nie starczało nam na podstawowe artykuły żywieniowe powodował frustrację i obniżona odporność na stres.

Łatwo sie pisze: pakuj sie i wracaj... tylko CO POTEM??!!
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-23, 18:08   

ak70..... co jest ważniejsze? kasa? czy małżeństwo? co z kasy jak nie ma rodziny?
Wiesz.......pracowac można w Polsce..........natomiast więzi korespondencyjnie,komunikacji małńżskiej wirtalnie nie naprawi sie............
Ale to jego wybór..............

Ak70?? i co? kasa zastąpi Ci męża?
 
     
ak70
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-27, 06:52   

Nałóg... jesteś bardzo radykalny w swoich poglądach...
dla mnie wybór kasa czy rodzina jest oczywisty...

nałóg napisał/a:
ak70..... co jest ważniejsze? kasa? czy małżeństwo? co z kasy jak nie ma rodziny?

a jak utrzymać rodzinę kiedy nie ma kasy? niestety w kraju znowu mamy wzrost bezrobocia i zmniejszenie ofert pracy... śledzisz to na bieżąco? bo ja tak.. mąż koleżanki od pół roku bezskutecznie poszukuje pracy, a wierz mi nie jest osoba wybredna i od jakiegos czasu szuka juz poniżej swoich kwalifikacji.. czegokolwiek byle przyniesc do domu jakies pieniadze. Ja tez to przerabialam... co z tego, ze bylismy razem jak nie mielismy za co zyc? i zaczely sie klotnie o kazdy wydany grosz? i tak naprawde chyba wlasnie wtedy wszystko zaczelo sie sypac... bo niestety chyba wiekszosci osob nie stac na pogode ducha i okazywanie sobie milosci i wsparcia, kiedy ma sie dzieci, ktore trzeba nakarmic a nie ma za co...
nie sugeruje smutnemu, aby zostal za granica, bo to moze zawazyc na losie jego malzenstwa... ale radze podjecie krokow, dzieki ktorym po powrocie bedzie nadal mogl zapewniac swojej rodzinie byt.

Smutny... jak przyjedziesz na dluzej to poszukaj tu pracy... a potem wroc, spakuj się i przyjedz. Powodzenia!
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-27, 08:49   

Ak70....zadajesz dość retoryczne pytanie:"a jak utrzymać rodzinę kiedy nie ma kasy"................. trzeba by postawić przewrotnie pytanie: czy można zakładać rodzinę nie mając na koncie określonej kwoty kasy????? i czy kasa jest najpotrzebniejszym,najbardziej niezbędnym elementem do założenia rodziny???

Wiem,kasa jest potrzebna do życia,nawet konieczna,ale czy najważniejsza?
Co ważniejsze w obliczu kryzysu zaniku komunikacji i więzów małżeńskich........... te więzy czy kasa?
A może ta kasa właśnie ,jak piszesz:"Ja tez to przerabialam... co z tego, ze bylismy razem jak nie mielismy za co zyc? i zaczely sie klotnie o kazdy wydany grosz? i tak naprawde chyba wlasnie wtedy wszystko zaczelo sie sypac... "
przesłoniła Wam to co najważniejsze .............WAS............ a "kusy" sprytnie to wykorzystał by Was kutecznei od siebie oddalić........a Wy mu w tym bardzo pomagaliście...................

Ak70........... może akurat ja jestem nie za dobrym przykładem................... bo od ponad 20 lat sam sobie tworzę miejsca pracy,ale doświadczyłem ja,doświadczylismy my jako rodzina bardzo ostrego kryzysu finansowego,bardzo ostrego,trwającego ponad 3 lata............

Ak70........... może i jestem radykalny,ale mój radykalizm wynika z doświadczenia związanego z kryzysami.............. w kryzysie musi sie zechcieć chcieć szukać wyjścia z kryzysu.
Ak70........... a co do bezrobocia.............. wiesz?? pamiętam znacznie większe,jeszcze nie jest tak ,że nie można znależść wcale pracy.

Ak70 piszesz dalej:"bo niestety chyba wiekszosci osob nie stać na pogode ducha i okazywanie sobie milosci i wsparcia, kiedy ma sie dzieci, ktore trzeba nakarmic a nie ma za co... "

PRZECZYTAJ CO NAPISAŁAŚ I ZASTANÓW SIĘ nad tym................ Wiesz???Czy najłatwiej jest sie wspierac gdy jest super,gdy wszyscy zdrowi,gdy kasa płynie,gdy nie ma problemów...................???tak???? oczywiście............... bo wtedy nawet nie ma w czym sie wspierać,wtedy sie spija śmietankę..............

Włąsnie wtedy gdy jest trudno,gdy jest zewnętrznie żle ,gdy zaczyna sie bieda,gdy potrzeba wsparcia............. wtedy potrzeba jedności.

Ak70............. wiesz??? aż mi ciarki po plecach przeszły jak to kolejny raz czytam........

Takie podejście ,taka postawa wiedzie wprost do kryzysu,wprost w kłótnie i odpychanie sie nawzajem................... i dziwisz sie że masz kryzys???
Ak70................... podczas wojny storpedowany został statek..... ocalało 6 ludzi na szalupie,mieli tylko żelazny zapas wody i jedzenia,na oceanie............. i tylko to że sie wzajemnie wspierali,że nie skoczyli soebie do gardeł by zabrać drugiemu jego porcję przezyli.........po 6 dniach dyfu zostali zauważeni i podjęci z wód oceanu........... 5 przezyło,1 zmarł .Ale tylko jednen bo ze sobą współpracowali i nie stracili własnie tej pogody ducha i wiary(to fakt autentyczny).

Ak70............. pomysl co napisałaś................
 
     
ak70
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-27, 14:02   

nałóg napisał/a:
(to fakt autentyczny).

a są fakty nieautentyczne? ;-)

Nałóg.. ja nie mówię, żeby wspierać sie tylko wtedy kiedy jest wszystko ok... bo tak jest najprościej! Trzeba naprawdę wielkiego hartu ducha, aby w trudnych okolicznościach zewnętrznych zdobyc sie na wielkoduszność i empatię.
W żadnym poście nie napisałam, że kasa jest najważniejsza... napisałam, że jest niezbędna, aby żyć. Jeśli smutny chce wrócić, a jego żona tego nie chce (lub nie jest do końca przekonana, że warto dac mu szansę) to tym bardziej będzie przeciwna, jeśli będzie musiała przez jakis czas go utrzymywać (nie mówiąc juz o tym jak dla dumnych z natury facetów taka sytuacja jest frustrująca - wiem, bo tez to przerabiałam).
Spójrz na to troche szerzej i nie oburzaj sie tak bardzo tym co napisałam.
nałóg napisał/a:
Ak70............. wiesz??? aż mi ciarki po plecach przeszły jak to kolejny raz czytam........


Nasz kryzys finansowy trwał 4 lata... przez prawie rok zylismy za 486 zł mojego wychowawczego i dodatku rodzinnego. Wiem co piszę... i choć starałam sie ze wszystkich sił pomagać mężowi w tym co robił (sprzedaż ubezpieczeń), kombinopwać jak mogłam, aby za skromne fundusze ugotować dobry obiad i nie chodzić ubrana jak łachmianiarz i tak sie nie udało uniknąć tego co sie stało. Pewnie przyczyną tego był równiez fakt, że tylko moi rodzice wspierali nas drobnymi kwotami czy kupowaniem jedzenia dla dzieci - o to mąż tez miał pretensję.. do mnie. Niby co miałam zrobić??!! Powiedzieć im: "nie kupujcie swoim wnukom jedzenia mają chodzic głodne" ??!!
Na kryzys z powodu braku pieniędzy na życie nie składa sie sam fakt ich nieposiadania. Dochodzi do tego cała otoczka z tym związana. Bo życie nie jest czarno-białe... jest w nim mnóstwo odcieni szarości...
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-27, 16:28   

ak70........są fakty literackie,fokcja literacka.
A dumnym facetom to ja polecam "Dzikie serce"Johna Eldriga lub "Walczyć i kochać "Anzelma Gruna.A na koniec "Reguły sukcesu" Clouda.Te ostatnia Tobie też...

Ak70.......a może pojedziecie z dziećmi na warsztaty "Rodzeństwo bez rywalizacji" do Jastrzębiej Góry w wakacje? na 10 lub 12 dni????
Tylko aby chciało sie chcieć.........

Ak70,wiesz?wszystko da sie usprawiedliwić ,zracjonalizować,wytłumaczyć,znależść różne odcienie szarości,naprawde wszystko.
Pisałaś że znasz Faber i Menzish z cyklu "Jak mówić by............"?? To jak mówisz by Twój maż Cię słuchał?Jak słuchasz by chciał do Ciebie mówić?
Jak mówisz do dzieci,do chłopców? Może warto mezowi podsunąc ? Zacząć mówić -na początku to trochę sztucznie wygląda- zgodnie z sugestiami?? Nie historią?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9