Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Benedykt XVI o stwierdzaniu nieważności
Autor Wiadomość
zona_i_mama
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-14, 20:58   Benedykt XVI o stwierdzaniu nieważności

http://www.goscniedzielny...207763630&katg=

http://www.goscniedzielny...207763630&katg=

http://www.kosciol.pl/art...060129123710218 ( tu też oryginał całości po włosku, gdyby ktoś sobie życzył)
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-05-27, 11:14   

Za sugestią Mirelki przenoszę rozmowę nie przenosząc jej (bo nie znam tych "trików" technicznych),
z intencji modlitewnych, aby można było wyjaśnić co w kościele katolickim istnieje, a co nie istnieje.
Problem nazewnictwa w tym wypadku jest bardzo ważny, aby nie osądzać kościół o manipulacje i brak kompetencji.
Nie ma "rozwodów kościelnych" oraz w kościele katolickim nie istnieje UNIEWAŻNIANIE SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA.

Istnieje natomiast orzecznictwo w sprawie nieważności/ważności małżeństwa (zaistnienie go od dniu ślubu)
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2009-05-27, 13:07   

Żebyś Elżbieto znów nie skasowała mojej wypowiedzi, piszę we właściwym miejscu.


Elżbieta napisał/a:
Sądzisz, że księża sędziowie są niedojrzali?
Elzd, nie zgadzam się z tym stwierdzeniem.

Nie musisz się zgadzać, masz własne zdanie i ja to szanuję.
Ty znasz księży, ja znam ludzi świeckich, którzy są w stanie samych siebie oszukać, dla uzyskania korzyści.
Może się źle wyraziłam, nie tyle księża są niedojrzali, ile zbyt łatwowierni, żeby nie powiedzieć - naiwni. Bo komu przyjdzie do głowy, że człowiek nawet w Sądzie Biskupim może kłamać?
Ale gdy słyszę czy też czytam wypowiedź księdza który mówi: "A cóż możemy zrobić? Lepiej niech w drugim związku żyją z Panem Bogiem" - to jakoś czuję zgrzyt w tej wypowiedzi.

[ Dodano: 2009-05-27, 14:21 ]
Paloma napisał/a:
Tu nie chodzi o słowa Elżbieto.
Nigdzie nie przeczytałam w Piśmie Świętym, aby Jezus stwierdzał nieważność małżeństwa.
To tyle i wynoszę się z tego wątku.

Palomo. Pozwolisz że się wtrącę w tym temacie?
Pewnie że nie chodzi o słowa. Ale pamiętasz:
"Co zwiążecie na ziemi, i w niebie będzie związane. A co rozwiążecie, będzie rozwiązane" - nie pamiętam dokładnie. Zaś określenie "unieważnienie małżeństwa" jest według mnie nadużyciem, równoważy małżeństwo choćby z mandatem za złe parkowanie - który właśnie można unieważnić. Nie wiem jak można unieważnić sakrament?
Takie jest moje zdanie, może błędne, ale jest moje. :-)
 
     
Paloma
[Usunięty]

Wysłany: 2009-05-27, 13:24   Niestety!

Droga Elżbieto!
Niestety to tylko teoria Elżbieto, nawet ładnie napisana.
Ale jak to się ma do faktu orzekania nieważności małżeństwa po kilkunastu latach jego istnienia? Myślę, że gdy było o.k., to współmałżonkowi nawet by to do głowy nie przyszło, aby wystąpić o unieważnienie małżeństwa
Nie znam na to żadnego odniesienia w Piśmie Świętym.
Cyt z poleconego przez ciebie artykułu:
"Podkreślił, iż rozważanie zdolności bądź niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczy jedynie okresu, w którym zawierany jest sakrament, a nie zależy od późniejszych zachowań małżonków."
Jak coś się zaczyna psuć i przychodzi kryzys, to często człowiek stwierdza, a może ona/on była/ł taki wcześniej a ja tego nie zauważyłem/am i im dłużej myśli tym bardziej się w tym upewnia i znajduje coraz więcej błędów drugiej strony.
Jak już powiedziałam nie znajduję na to potwierdzenia w Biblii, nie znają tej praktyki inni chrześcijanie.
Stwierdzenie nieważności małżeństwa po 15-20 latach wspólnego życia uważam za chore. Czyli rozumiem przez ten czas ci ludzie żyli w grzechu i świętokradczo przyjmowali Ciało Chrystusa w Eucharystii, no bo w końcu ich małżeństwo nie istniało od początku, a oni żyli jak cudzołożnicy ;) na kocią łapę, w konkubinacie czy obojętnie jak to zwał. A ich dzieci? To dzieci z nieprawego łoża.
Wiesz Elu miałam pewnego kolegę (niestety już nie żyje), któremu KK unieważnił dwa małżeństwa i facet wstąpił w trzeci-pierwszy związek małżeński. To uważasz za zdrowe i poważne podejście do Sakramentu małżeństwa? W ten sposób KK też wystawia sobie sam świadectwo ...
Zresztą już dwie moje prośby zaniesione do, skądinąd polecanych przez Ciebie, zakonników w sprawie założenia w naszej parafii wspólnoty a`la Sychar pozostały bez odzewu. Za to w najlepsze rozwija się tu duszpasterstwo tzw małżeństw niesakramentalnych - spotkania, rekolekcje itp.
Dla tych co chcą być wierni ... nie ma nic...
a nie jest - "ma Pani modlitwę i sakramenty"
Smutne, ale prawdziwe.
pozdrawiam Elu serdecznie.
podaj mi na priva Twojego maila to prześlę Ci wspaniałe świadectwo małżeńskie z pewnej chrześcijańskiej wspólnoty. Tu nie mogę załączyć pliku z takim rozszerzeniem.
A jest to piękne świadectwo.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-05-27, 13:52   Re: Niestety!

Paloma napisał/a:
Stwierdzenie nieważności małżeństwa po 15-20 latach wspólnego życia uważam za chore. Czyli rozumiem przez ten czas ci ludzie żyli w grzechu i świętokradczo przyjmowali Ciało Chrystusa w Eucharystii, no bo w końcu ich małżeństwo nie istniało od początku, a oni żyli jak cudzołożnicy ;) na kocią łapę, w konkubinacie czy obojętnie jak to zwał..

Palomo, wielu rzeczy nie rozumiesz pisząc takie słowa (jak te na czerwono).
Myslę, że najlepiej jeśli wypowie się i wyjaśni ksiądz kanonista, którego moglibyśmy zaprosić na forum.

Orzecznictwo w kosciele katolickim istnieje, sądy istnieją. Ważna jest ufność Bogu, którego Miłość, czyli Duch Święty, obecny w kościele, istnieje
czerpiąc z Jego Syna - Jezusa Chrystusa (z Eucharystii).

Palomo, naprawdę tylko ksiądz może sprostać w Twoich wątpliwościach. Naukę kościoła przyjmuję, a za kosciół się modlę. Zbliża się Rok Kapłaństwa - od 19 czerwca, od Dnia Najświętszego Serca Pana Jezusa. Czy to nie znak od Boga? Aby ukochać kościół swój przez Kapłanów, Sługi Jezusa Chrystusa.
Więcej modlitwy, więcej miłości, więcej ufności - Bogu i dla kapłańskiej pracy i posługi wszystkich Duszpasterzy.
Za nasz sąd duchowny modlą się siostry zakonne.
Myślę, że taka intencja potrzebna jest w każdej diecezji.

Co do zakonników i Sychar.
U nas też nie ma - bo akurat tutaj jest badane w kurii, czym jest Sychar,
ale w sześciu miastach już są wspólnoty (czyli, że przeszło pomyślnie przez daną kurię).
Sami zakonnicy, jesli nie mają parafii, nie zadecydują, aby tworzyć takie wspólnoty.
Wszędzie jest potrzebna zgoda biskupów i Arcybiskupa (chociaż wyjątki na pewno gdzieś są i podobne wspólnoty też, ale o innej nazwie).

Poza tym pisałam, że ksiądz Marek Dziewiecki oficjalnie, w telewizji, przeprosił takie kobiety porzucone, że kościół zaniedbał ten temat, że była luka.
Myślę, że to należy przyjąć od księdza Marka - Krajowego Duszpasterza Powołań i że trzeba modlić się za duszpasterzy, księży sędziów, za Arcybiskupów, biskupów, za papieża.
I trzeba ufać Bogu, że będzie zmieniać się sytuacja dla małżonków w trudnych sytuacjach.
Co więcej? Nie wiem przecież na zaś.
Wiem, że mamy już na forum Ojca, który jest niesamowity, jest jak Anioł Światła,
wiem, że będą też inni księża w najbliższym czasie, bo o to 18 maja poprosił w imieniu forum, ksiądz duszpasterz rodzin z diecezji krakowskiej - diecezję warszawską.
Wiemy, że są owoce Ducha Świętego (właśnie trwa Nowenna / Septenna do Ducha Świętego).
 
     
Paloma
[Usunięty]

Wysłany: 2009-05-28, 10:43   

Z artykułu polecanego przez Ciebie Elżbieto
"Podkreślił, iż rozważanie zdolności bądź niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczy jedynie okresu, w którym zawierany jest sakrament, a nie zależy od późniejszych zachowań małżonków."
A któż to może stwierdzić po kilku czy kilkunastu latach małżeństwa, Elu?
Zawierając sakrament małżeństwa chyba każdy jest przekonany, że jet zdolny do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich.
Naszą zdolność czy też niezdolność weryfikuje życie.
I jak zaczyna szwankować, to wtedy sobie myślimy, że może od początku było coś nie tak .... i szukamy usprawiedliwienia dla danej sytuacji ... może by tak unieważnić małżeństwo, skoro po ludzku i tak się nie da nic zrobić a i Pan Bóg milczy mimo modlitw...
A to i tak moim zdaniem nie decyduje o ważności małżeństwa.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-05-28, 10:59   

Palomo, uparcie piszesz UNIEWAŻNIANIE SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA,
a czegoś takiego nie ma w kościele katolickim.
Celowo to robisz czy zupełnie nieświadomie?

Na Twoje pytania najlepiej odpowie Tobie ksiądz kanonista. Możesz spytać w swoim mieście.
 
     
Paloma
[Usunięty]

Wysłany: 2009-05-28, 12:31   

Elżbieta napisał/a:
Palomo, uparcie piszesz UNIEWAŻNIANIE SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA,
a czegoś takiego nie ma w kościele katolickim.
Celowo to robisz czy zupełnie nieświadomie?

No niech Ci będzie Elżbieto ;-) , unieważnienie małżeństwa czy też stwierdzenie że ono nigdy nie zaistniało, to drugie chyba lepsze określenie
aczkolwiek nie o nazewnictwo tu chodzi, bo patrz niżej :
http://www.kosciol.pl/art...040616231018815
( tu mowa o unieważnieniu sakramentu małżeństwa )
http://www.kosciol.pl/con...05202622667.htm

rozumiem trudno unieważniać coś co nigdy nie istniało (?)
ale czy na pewno nic nie istniało (?)
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-05-28, 12:54   

Paloma napisał/a:
tu mowa o unieważnieniu sakramentu małżeństwa )
http://www.kosciol.pl/con...05202622667.htm

No właśnie tu mowa o prawidłowym nazewnictwie oraz o tym czym jest stwierdzenie nieważności
"Zacznijmy jednak od wyjaśnienia, że w Kościele katolickim nie funkcjonuje tego rodzaju rzeczywistość, jak unieważnienie ważnie zawartego związku małżeńskiego. Istnieje natomiast coś innego: ustalenie i stwierdzenie, że dane małżeństwo było zawarte nieważnie i dlatego zachodzi okoliczność orzeczenia, że jest ono nieważne od samego początku swojego istnienia."


Paloma napisał/a:
czy na pewno nic nie istniało

To bada sąd duchowny, nie mnie mieszać się w te sprawy Palomo. Zapytaj księdza kanonistę w swoim mieście. Życzę powodzenia w szukaniu Prawdy, najpierw prawdy o sobie (Spowiedź i Eucharystia pomocna)
 
     
artuana
[Usunięty]

Wysłany: 2009-05-28, 13:22   

Elżbieto
Bardzo przydałby się ksiądz kanonista na tym forum. Jest tu opisanych tyle trudnych przypadków z jakimi borykają się małżonkowie, i żadne ich działania, modlitwy, próby ratowania małżeństwa przez wiele lat nie przynoszą rezultatu. Wprost wierzyc się nie chce, żeby Bóg nie chciał pomóc w ratowaniu Sakramentu małżeństwa! A więc może zachodzą w niektórych przypadkach okoliczności świadczące o tym, że małżeństwa nie były ważnie zawarte ???

Takie stwierdzenie nieważności pomogłoby może uporac się małżonkom z poczuciem winy, że nie udało się uratowac małżeństwa, bo po prostu ono ważnie nie zaistniało?
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-05-28, 13:29   

Artuano, wiem tyle co Ty.
Poza tym - jest też u Naszego Pana Boga, Ojca, pewna cząstka zwana TAJEMNICĄ BOSKĄ.
Więc wiem, że nic nie wiem.
Dobrego Dnia!

http://www.youtube.com/wa...feature=related


ps. ZBLIŻA SIĘ ROK KAPŁAŃSTWA, WIĘC JA TEŻ WIERZĘ, ŻE BĘDZIE NA FORUM CO NAJMNIEJ PIĘCIU KSIĘŻY NIEDŁUGO ! :lol: Już widać różnicę, kiedy mamy Ojca Moderatora, ile wiary on dodaje słabym, bo sam zresztą czerpie z Światowego Centrum Miłosierdzia Bożego - z samych Łagiewnik, gdzie Pan Jezus objawił św. Faustynie swoje słowa wprost.
Najlepiej jak kościoł katolicki wchłonie nas w całości.
«Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój» (Mt 16, 18).
 
     
petrus
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-06, 00:20   

W moim przypadku Kosciół w osobach sędziów sądu metropolitalnego zbeszcześcił mój sakrament małżeństwa. Rzekomo węzęł się nie zawiązał (dwa zgodne wyroki sądowe). Jakich rozmiarów jest to bubel prawny niech świadczy tylko to, że oddałem sprawę prawnikowi kanoniście (zresztą z namaszcenia biskupiego) i poszła apelacja do Roty Rzymskiej a oni ją przyjęli. Dopiero tam mam nadzieję spojrzą na sprawę właściwie. To przechodzi ludzkie pojęcie jak lipne tam stosują środki i procedury. Zarówno ja jak i moi świadkowie mają wyrobione swoje zdanie na ten temat - to jest żenada.
Jak zapytałem jednego z sędziów w W-wie jak to się stało, że wyrok prawomocny został podważony i teraz Rota się za to zabrała to usłyszałem "była sprawa załatwiona, był pan stanu wolnego, a teraz to sobie pan pogmatwał sprawę". Na przestrzeni ostatnich lat procesu to nie jest jedyna wypowiedź w tym tonie i nie tylko ze stolicy. Mentalność rozwodowa przeniknęła do sądów kościelnych. Ot ,co. Tak więc jak słyszę osoby uporczywie poprawiające tych , którzy mówią o rozwodach kościelnych, to mnie taka maniera poprawności semantycznej nieco bawi. Nazywajmy reczy tym czym one są w rzeczywistości. Mamy do czynienia z rozwodami kościelnymi. Tylko czekać jak sądy cywilne podchwycą tę dialektykę i oto będziemy mieli w uzasadnieniach rozwodów, że węzeł się nie zawiązał, itd. To jest pewna figura prawna na którą Kościół nie ma wyłączności. To są takie niuanse kodeksowe. My katolicy się nią nieco szczycimy - tak heroiczniie jest stanąć na barykadzie i powiedzieć, że w Kosciele nie ma rozwodów ani nawet unieważnień, itd, itp, wiadamo. Także ostatnia wypowiedź Benedykta tylko wzmacnia rozdźwięk między Watykanem o kościelnymi dołami. I uzmysławia, że coś jest na rzeczy.
pozdrawiam
petrus
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-11, 17:05   

Z całą pewnością Bóg z wszystkiego każdego z osobna rozliczy...Najwyższy Kapłan kapłanów, biskupów, , kardynałów, aż do papieża włącznie!!! Kiedy czytam takie treści zastawiam się bardzo głęboko nad tym jak mnie Chrystus rozliczy z tego tematu...jakby nie patrzeć jestem częścią Kościoła. Czy usłyszę kiedyś pytania typu: a TY co zrobiłaś dla TEGO DARU KAPŁAŃSTWA, a Ty co zrbiłaś dla Kościoła który karmi Cię Moim Ciałem i Krwią?, ile razy modliłaś się za kapłanów pracujących w sądach biskupich, ile razy pościłaś w tej intencji za kapłanów , teologów, kanonistów, ile razy ofiarowałaś Najświętszy Sakrament w tej intencji, ile razy prosiłaś w Adoracji...czekałam na tę intencję...ile razy oddałaś ofiarę Mszy sw w tej intencji? co zrobiłaś dla tego DARU, dla Kościoła słysząc kiedy potrzebował wsparcia...Czy pomyślałaś ,że nie stworzyłem niczego niedoskonałego w Kościele? Czy pomyślałaś ,że oczekuję przeprosin i przebłagania za grzechy nie tylko twoje?
Nie chodzi teraz o to by wzbudzać poczucie winy...chodzi o to żeby mieć świadomość pełnego udziału w Kościele.

Pamiętam w modlitwie petrus:)
Cała nadzieja jest w Bogu Miłosiernym.
 
     
petrus
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-15, 01:05   

Bardzo podoba mi się wypowiedż Mireli. Jednak jak pokazuje ostatnio przykład Irlandii gdzie osobom duchownym wprost wytknięte zostały popełnione krzywdy, nawet sam Watykan stracił cierpliwość i sam wziął się za praktyczne działanie. Nie mówię, że przestano się tam modlić. Skala afery zdała się przerosnąć doczesną siłę modlitwy i wymagała ludzkiego, praktycznego działania. W Polsce wg mnie jeszcze minie parę lat zanim osiągniemy taki próg. Chyba żeby zrodził się jakiś społeczny ruch obrony przed sądami kościelnymi jak np. w USA - www.saveoursacrament.org
pozdrawiam
petrus
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-15, 06:48   

Ruch obrony przed sądami kościelnymi...
Można i tak,
ale
można inaczej.
Więcej modlitwy za kapłanów.
Bez osądzania księdza sędziego, modlitwa za niego.
Siła modlitwy jest wielka. Polska jest na tyle zakorzeniona w modlitwach zanoszonych do Boga, że nawet świętej siostrze Faustynie - Jezus powiedział - "z Polski wyjdzie iskra"

Chwała Bogu za tę polską wiarę, miłość i nadzieję.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9