Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Nie mam pojecia ,co zrobic ???Chce ratowac moje malzenstwo !
Autor Wiadomość
Katarzyna74
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-10, 08:07   

Norbercie - powiedzenie "cel uświęca środki" oznacza - jeśli mam dobry cel, to metoda, jaką do niego dojdę, jest nieważna. "Uświęcać" czyli czynić świętym coś, co święte - (w domyśle: dobre, szlachetne) nie jest. ;)

Katechizm Kościoła Katolickiego wręcz ujmuje tę kwestię wyraźnie w drugim rozdziale o czynach dobrych i złych - cel nie uświęca środków.

Domyślam się, że nie miałeś nic złego na myśli - ale myślę, że udzielając komuś rad czy nawet dodając otuchy - trzeba wyrażać się precyzyjniej i dobrze ważyć swoje słowa...

Pozdrawiam :)
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-10, 08:39   

Norbi....mając święty cel mamy do niego dążyć po najświętszej drodze !

Nie możemy do świętego celu iść po trupach ...bo to nie jest święta droga do dobrego i świętego celu !

Ty próbując ratować swoje młżeństwo musisz iść po świętej drodze....jeżeli idąc do małżeństwa na skróty, zaczniesz ranić i niszczyć po drodze ......co osiągniesz ? Czy osiągniesz szczęście ?

Czy cel uświęca środki ?? Myślę, żę coś innego miałeś na myśli , czego ja nie zrozumiałam .Pozdro! EL.
Ostatnio zmieniony przez EL. 2009-08-10, 09:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
NORBERT
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-10, 08:51   

Katarzyna74 napisał/a:
Domyślam się, że nie miałeś nic złego na myśli - ale myślę, że udzielając komuś rad czy nawet dodając otuchy - trzeba wyrażać się precyzyjniej i dobrze ważyć swoje słowa...

Katarzyno ja wiem że to forum katolickie -ale nie czyńmy z niego sanktuarium...
nie bądzmy bardziej święci niz najwyzsza głowa kościoła.
Zatem precyzuje nadmienijąc że nie było złego zamiaru.....
s74 zaszczytny to cel w sensie naprawy siebie,i skutecznych przemysleń odnośnie tego. Katarzyno...Mysle że staram sie jak mogę???
w każdym razie dziękuje za naukę

[ Dodano: 2009-08-10, 09:16 ]
EL. napisał/a:
Ty próbując ratować swoje młżeństwo musisz iść po świętej drodze....jeżeli idąc do małżeństwa na skróty, zaczniesz ranić i niszczyć po drodze ......co osiągniesz ? Czy osiągniesz częście ?

Czy cel uświęca środki ?? Myślę, żę coś innego miałeś na myśli , czego ja nie zrozumiałam .Pozdro! EL.

Dziewczyny nie rozumiem zupełnie odrazu takich wniosków jak powyżej.
Celem wskazania s74 była własciwa jego postawa w wyniku przemysleń
ODNOSNIE SIEBIE-i to starałem sie wskażać ze
-właściwa postawa
-sedno sprawy
-dobra dedukcja
a zakradło sie mało sprecyzowane słowo uswięcenie i powstał problem.
I na dodateh schodzi na mnie.
 
     
Katarzyna74
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-10, 09:35   

Norbercie - to jeszcze raz.

Napisałeś: cel uświęca środki.

W Wikipedii mamy wyjaśnienie tego sformułowania:

cel uświęca środki (przysłowie polskie)

znaczenie

Można stosować wszystkie metody, żeby tylko osiągnąć cel.



źródło, przykłady zastosowania

Przysłowie to odzwierciedla filozofię Makiawellego

przysłowia o podobnym znaczeniu

po trupach do celu



Przykład?

Cel: pomoc chorej dziewczynce
Metoda: kradnę komuś pieniądze i przekazuję tej dziewczynce.

Cel jest dobry, ale nie zmaże (nie uświęci) tej kradzieży.


Tak więc może nieporozumienie wynika z tego, że nie wiedziałeś do końca, co oznacza sformułowanie, którego użyłeś...

I tylko to miałam na myśli.
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-10, 09:44   

Myślę, że Norbi miał na myśli to, żę jeżeli cel jest święty, to środki do niego dążące też się uświęcają = stają się swięte, dobre !
Myślę, żę NOrbert nie parafrazował tego, co z tym zdaniem zostało zrobione, przerobine.

Bo to przecież logincze....skoro z Bogiem dążę do celu, to moja droga staje się Boska = święta, dobra !! EL.
 
     
NORBERT
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-10, 09:57   

Katarzyna74 napisał/a:
Tak więc może nieporozumienie wynika z tego, że nie wiedziałeś do końca, co oznacza sformułowanie, którego użyłeś...

Nie jestem az taki tępy.
Katarzyno by zakonczyc bezsens wypowiedzi moich,twoich,nerwów Pani moderator.
Napisze tak ludzie to rozumne istoty-posiadając rozum , sa w stanie ocenić.(odróżnic dobro od zła)
-jakimi srodkami do tej pory dązyli do celów i co przyniosły.
Zatem nie musimy odrazu przyjmowac i wybierac że bedziemy obierać złe środki.
Jaki to ma sens???
bardzo mądre to co napisała El...
czy da to szczęście???

[ Dodano: 2009-08-10, 09:58 ]
EL. napisał/a:
Bo to przecież logincze....skoro z Bogiem dążę do celu, to moja droga staje się Boska = święta, dobra !! EL.
:-D :-D
Brawo El nareszcie nauczyłas się odczytywac Norberta....
jestem skomplikowany ,ale nie porabany
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-10, 16:59   

S wygląda na to, ze zaskoczyłeś :-) , ze wiele pracy przed Tobą.
Swietnie, ze zona zgodziła sie na spotkanie!
Masz szansę sprobować pogadać z nią.
Jak pisze El, od Ciebie zalezy jak ta rozmowa sie potoczy.
Nie oczeku od zony zbyt wiele i doceniaj nawet drobne dobre gesty od niej.

Moze sie da zaprosic na urodziny?
Piszesz, ze spędzasz ciekawie czas, polecam czytanie madych ksiazek po 100 razy :)
tytuły to juz były setki razy..poszperaj na forum :-)
Odnosnie malzenstwa, ojcostwa

Ciesze sie ze skorzystales cos z pobytu tutaj i ze zimne prysznice wyszly na zdrowie
Z Twojego postu czuc optymizm.
Powodzenia.
 
     
S 74
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-11, 02:45   

Witam wszystkich dobrych ludzi !!! No i spotkalismy sie ,rozmawialismy w miare spokojnie ,ale moja zona plakala ,nie dlatego ,ze ja urazilem w danym momencie ,bo naprawde staralem sie trzymac swoje emocje na uwiezi ,bylem nadwyraz spokojny ,mysle ,ze Bog czuwal ,ale ona ma do mnie bardzo wielki zal ,mowi ,ze ja bardzo skrzywdzilem ,ze to wszystko z przeszlosci do niej wraca i na ta chwile ona nie chce kontaktu .Ok ,ja to rozumiem i sie dostosuje ,po czym moja zona za chwile mowi ,ze ma wolny piatek i sobote to mozemy sie spotkac i zadzwoni do mnie.No to ja juz zglupialem ,wyczulem u niej bardzo duzo emocji ,plakala , a ja sie czulem ochydnie.Troche porozmawialismy o wszystkim tak bardziej spokojnie ,powiedzialem jej o swoich uczuciach ,spytalem czego oczekuje w tej separacji z mojej strony ,a ona na to ,ze niczego .Nie wiem ,co myslec znowu mi jest ciezko ,ja wiem ,ze to za wczesnie na tego typu rozmowy ,ale my tak naprawde wogole o tym nie rozmawialismy ,bo caly czas byla klotnia .To chyba pierwsza rozmowa o tym ,co sie wydarzylo ,ten tydzien dla mnie i dla mojej zony to katorga.Chyba niepotrzebnie zaczalem pytac ,a kiedy ,a moze ,bo ona odpowiedziala mi ,ze nie wie czy bedzie ze mna ,ze narazie nie teskni ,ma zlosc i zal i porozmawiamy za jakis czas ,ale ona nie moze nic gwarantowac .To dla mnie wielki cios ,bo nie wyobrazam sobie zycia bez niej ,jak sadzicie czy w duzej mierze to ,ze tak mowi kieruja nia emocje .Postanowilem dac sobie i jej czas ,sprobuje troche czasu sie nie odzywac ,dam jej teraz totalny spokoj ,nie wiem czy to dobrze czy zle ,ale staram sie teraz jej posluchac .Mam wielka nadzieje ,ze zona mowi tak pod wplywem emocji ,jak ochlonie ,moze sie cos zmieni.Powiedziala ,ze nie ma w tej chwili w niej wiary i nadziei ,o Boze jak ja cierpie .Wiem dokladnie ,ze teraz bardzo duzo zalezy od mojego postepowania ,rozpoczalem prace nad soba i napewno nie mam zamiaru rezygnowac .Nie chce sie poddac i z calych sil bede walczyl o nasze malzenstwo.Nigdy nie zrezygnuje ,ale teraz ten czas ,kiedy wreszcie tam kiedys dojdzie do tej decydujacej rozmowy to jak czekanie na wyrok w sadzie .Mam straszne mysli ,moze sie powtarzam ,ale jest mi ciezko .Boze daj mi sile ,rozwage i uleczenie .Jestem teraz gotowy na wszystko {nie po trupach } ,aby ratowac nas .Daj mi wiare i nadzieje .Przepraszam ,ale placze jestem w pracy ,nie wiem co bedzie dalej ,mam lek przed wszystkim .Mam jakas wizje ,jak pisze ,ale czy tak bedzie dobrze nie wiem .Pozdrawiam i bede sie modlil za wszystkich skrzywdzonych i zranionych . Rozmawialem z nia rowniez o jej urodzinach ,zaproponowalem wspolnie spedzic czas ,ona na to ze nie wie jeszcze ,no coz cierpliwie poczekam ,co powie .Kocham ja najbardziej na swiecie !!!!!!!!!!!!!!!
 
     
sierpień
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-11, 05:12   

s74 obudzilay mnie dzisiaj natretne myśli nocne.
Obudził mnie sen (sniłem o zonie) miałem wrażenie że ktoś bardzo próbował mi wskazać odpowiedzi na pytania mego z snu dalczego tak sie stało??,czy mogło byc inaczej???czemu starałem sie inaczej a wychodziło pokretnie???-było to meczące.Mimo że dwa razy budząc sie chciałem zasnąc na nowo -sen wciąz powracał.Wstałem i cos mnie prowadziło do kompa.
Odpaliłem forum i czytam twój post.
S 74 napisał/a:
staralem sie trzymac swoje emocje na uwiezi
S 74 napisał/a:
ona ma do mnie bardzo wielki zal ,mowi ,ze ja bardzo skrzywdzilem ,ze to wszystko z przeszlosci do niej wraca i na ta chwile ona nie chce kontaktu
S 74 napisał/a:
Ok ,ja to rozumiem i sie dostosuje
S 74 napisał/a:
ale my tak naprawde wogole o tym nie rozmawialismy ,bo caly czas byla klotnia
S 74 napisał/a:
bo ona odpowiedziala mi ,ze nie wie czy bedzie ze mna ,ze narazie nie teskni ,ma zlosc i zal i porozmawiamy za jakis czas ,ale ona nie moze nic gwarantowac

s74 jak wielce uczucia twojej żony sa podobne do uczuc mojej.
Kiedys usłyszałem cos takiego ktoś życzliwy mi napisał nie wystarczy tylko słyszec,ale trzeba naprawde usłyszeć.By dokonac to postanowienie
S 74 napisał/a:
Postanowilem dac sobie i jej czas ,sprobuje troche czasu sie nie odzywac ,dam jej teraz totalny spokoj
S 74 napisał/a:
Wiem dokladnie ,ze teraz bardzo duzo zalezy od mojego postepowania

s 74 przy traceniu kogoś bardzo bliskiego naszemu sercu,pragniemy wszystko odmienic,pragniemy wszystko wykonac,pragniemy odkrecic swiat.
Jest jeden składnik jaki to nam nie umozliwia EMOCJE one
-dają złe mysli
-dają odwrotne działania
-dają zaprzeczenie tego co naprawde juz w nas tkwi.
S74 mimo że ja identycznie myslałem,identycznie podszedłem do tego,identycznie
starałem sie z całych sił.
Emocje nadal rozwalały me postanowienia,ale wierząc Bogu,bardzo go prosząc głównie o spokój,wyciszenie,o ratunek - dla mnie.
Dostałem opamiętanie 25.06.2009-list od zony.
List jaki mi ukazał -że nadal moje postepowanie daje cierpienie,ze nadal moje zachowania sa bez gwarancji,pokretne jak toczaca sie gra.
S 74 błagałem Boga o łaske ,o ratunek,o wyciszenie,o przemiane mnie.
O to bym juz nie był obłudny.
nie masz pojecia to był krzyk,szloch,żal,łzy-wszystko połaczone w jedna całość.
Ale słowa były jedne BOŻE RATUJ-.......uratował ...s74,wskazał prwdziwa droge,dał ukojenie,pogode ducha,wyrzucił złe mysli,knowanie,obłude i wiele takich.
Teraz ja moge naprawde tez wypowiedzieć te słowa
S 74 napisał/a:
Kocham ja najbardziej na swiecie !!!!!!!!!!!!!!!

Bo wiem że pochodza głeboko z serca,nie z posiadania,nie z mysli że cos utraciłem.
Tylko prawdziwie z głebi serca.
By zasłużyc s74 na prawdziwe uczucie-musimi byc naprawde bardzo dobrymi ludzmi i prawdziwie kochac miłością Boga...........pozdrawiam
 
     
S 74
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-18, 01:38   

Witam forumowiczow ! U mnie narazie cisza ,jak moja kochana zona chciala tak tez staram sie czynic ,zostawilem ja narazie w spokoju ,ale bardzo za nia tesknie .Ciagle mysle o niej ,zaczalem cos robic ,z ksiegarni internetowej zamowilem 5 tytulow ,ktore polecaliscie i teraz czekam z niecierpliwoscia na nie .Bede je czytal i mam nadzieje ,ze sie czegos dowiem ,dadza jakies dobre wskazowki ,oprocz tego caly czas staram sie pracowac nad soba i przez caly czas modle sie za Was , za moja zone ,synka ,za moja rodzine .Ciezko mi ,ale musze zyc ,mam dla kogo . Pozdrawiam .
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-18, 17:27   

Powodzenia zatem i czekamy na refleksje z czytania.

Polecam modlitwe i Różaniec, będziesz bliżej Pana Boga a i myśli odwrocisz złe.
 
     
S 74
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-13, 01:52   

Witam wszystkich.Dopiero dzis dotarly do mnie ksiazki, ktore zamowilem jako ,ze wczesniej wspominalem iz nie mieszkam w Polsce wiec troche czasu to musialo potrwac.U mnie non stop hustawka nastrojow ,widzialem sie ze swoja zona jeszcze 2 razy ,zgodzila sie ze mna spedzic swoje urodziny ,ale to co sie stalo to nie podlega zadnej dyskusji ,ze wszystko zawalilismy ,choc wiem ,ze ona jak i ja wiazalismy z tym dniem wielkie nadzieje. Byla wielka klotnia ,wzajemne obwinianie sie ,nie wytrzymuje tego ,nie potrafie sobie poradzic ze zlymi emocjami .Ja tylko chcialem jej sprawic przyjemnosc dac kwiaty to wszystko ,niczego wiecej nie oczekujac w zamian ,ale zle sie stalo ,cud wogole ,ze przyjela te kwiaty .Pozniej spotkalismy sie na nastepny dzien bylo duzo spokojniej,bez emocji porozmawialismy troche ,ale poprosila abym dal jej spokoj .To juz 2 tygodnie i cisza ,nie daje rady ,nachodza mnie ciagle zle mysli ,nie wiem co mam o tym wszystkim sadzic .Ukojenie daje mi tylko modlitwa ,ale na chwile pozniej znow cos peka .Modle sie kilka razy dziennnie za moja malzonke ,za naszego synka ,za nasza rodzine .Koncza sie wakacje i nasz syn wraca z Polski /inny termin rozpoczecia roku szkolnego/ i strasznie sie boje ,co bedzie dalej.Zauwazylem u siebie ,ze ciagle przywoluje w tych zlych myslach brak zaufanie ,teraz nie wiem czy do siebie ,czy do mojej zony.Ona jest taka tajemnicza ,nawet nie powiedziale gdzie mieszka ,choc i tak wiem ,bo powiedzieli mi o tym znajomi ,ale wywoluje to u mnie zazdrosc i brak zaufania jak wiem ,ze ma wolne i nie mam pojecia ,co robi ,a do tego jak probowalem spytac to pare razy reagowala agresywnie .Zapytalem wprost czy nikogo nie ma ,bo wole najstraszniejsza prawde niz jakiekolwiek klamstwo odpowiedziala stanowczo nie i ze nikogo nie szuka tylko spokoju ,ale wiem ze chodzi ze znajomymi na grilla ,jakies tam imprezki .Boje sie o nia ,bo wiem ze poszla w zlym kierunku naduzywajac alkocholu ,a teraz nie wiem co sie z nia dzieje.Chyba boje sie jej zaufac choc bardzo bym chcial ,czy kobiety moga byc tak perfidne i kogos zwodzic ,oklamywac nie wiem .Mysle ,ze moja malzonka taka nie jest ,ze raczej jest szczera ,ale nie moge sie pozbyc tych strasznych mysli -to moja udreka .Pracuje caly czas nad soba ,nie wiem ,co bedzie dalej ,napiszcie cos ,co sadzicie o tej sytuacji ,i jak mam sie zachowac w tej ciszy ,czy napisac cos do niej ,bo spotkanie sam narazie wykluczam .Wiem ,ze z naszym synem przyjedzie moja tesciowa ,tak sobie na 2 miesiace aby zarobic. Beda mieszkaly razem ,bo jak wspominalem zyjemy oddzielnie ,ale nie wiem ,co to ma dac .Moze jakies ukojenie dla mojej zony ,ale jak widze to narazie miejsca dla mnie nie ma i juz teraz nie wiem czy kiedykolwiek bedzie .Coraz wiecej watpliwosci ,jak dlugo ma trwac taka separacja ,czasami mysle aby to wszystko zakonczyc i nie ranic sie nawzajem ,ale ja ja bardzo kocham i chcialbym sprobowac odnowic nasze relacje .Nie wiem ,mam czekac az ona mi powie kiedy bedzie gotowa do rozmowy ,a moze to nigdy nie nastapi,i tak dalej tkwic w tym wszystkim.nie jestem w stanie pozbierac mysli za duzo wszystkiego naraz ,co czynic ,jak dzialac .To wszystko jest takie trudne .....
 
     
zygmunt
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-15, 06:09   

witam
s74 widze ze bardzo kochasz swoja zone i jestes w stanie zrobic wszystko dla niej i calkowicie sie zmienic niestety zauwazylem ze dluga droga przed toba bo nadal obwiniasz swoja zonę a ten zal za to co zrobila powinien wygasna aby w waszym zwiazku sie poprawilo. spotykacie sie ze soba to dobrze bo widac ze obojgu zalezy lecz te spotkania nie daja rezultatu jesli wciaz sie klocicie. odrodzila sie w tobie wiara do boga (tak jak we mnnie gdy znalazlem sie w takiej samej sytuacji jak ty) dobrze by bylo jak ta wiara do boga poczuje tez twoja zona. w zwiazku z tym proponuje wspolne mszy swiete w niedziele wiem ze jestescie za granica ale i tam napewno sa polskie koscioły-parafie (ja mieszkam w holandii -kraj rozpusty- i tu tez znalazłem). wam brakuje terapii malzenskiej (obojgu) mysle ze zona sie zgodzi. moze rozmowa z ksiedzem wam pomoze, jakos was nakieruje.
ja jestem w podobnej sytuacji tez zona sie wyprowadzila tez z mojego powodu mimo ze nie zdradzalem ani nie dochodzilo do agresji(post "zona sie wyprowadzila") lecz ty stoisz w lepszej sytuacji bo widac ze zona nadal cie kocha i probuje ratowac zwiazek bo moja juz sie chyba poddala. tez tak jak twoja zona moja korzysta z zycia chodzi na grile imprezuje, tez tak jak twoja twierdzi ze nie ma nikogo innego i w to wierze chociaz czasami sie pojawiaja chwile zwatpienia.
wierz ci ze jest to dla ciebie trudne bo znajduje sie w takiej samej sytuacjitrzeba cierpliwosci co jest bardzo trudne w tym okresie ale nie poddawaj sie bo twoja sytuacja naprawde nie jest taka zla(bo sie kochacie)
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-15, 15:44   

S 74,
Witaj,
czytam Twoje posty i nie będę ich komentować, bo to już zrobiono, ale coś Ci polecę na krótką lekturę, bo w moim przekonaniu to pomoże.
http://www.jezuici.pl/par...5/12/akcept.htm
http://mateusz.pl/duchowosc/ku.htm
http://www.karmel.pl/lekt.../baza.php?id=23
http://gerontikon.blogspo...ien-metody.html
http://mateusz.pl/duchowo...czerosci/06.htm
http://czytelnia.onet.pl/...o_czytania.html

http://www.poradnia.pl/ch...je-i-czym-grozi
http://www.drbach.pl/forum/viewtopic.php?t=45
Ciekawostka: :-P http://nasze-choroby.pl/?act=news&news=746
Mam nadzieję, że ta lektura pomoże Ci zrozumieć co tak naprawdę dzieje się pomiędzy Tobą, a żoną na płaszczyźnie komunikacji i pokaże kierunek szukania pomocy dla każdego z Was osobno i dalej wspólnej.
Szczerze ufam, że wypracujecie wspólną strategię ocalenia waszego związku
małżeńskiego.
Z Panem Bogiem
 
     
S 74
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-03, 03:25   

Witam Was ! Dlugo sie nie odzywalem ,ale teraz chcialbym napisac pare slow ,co u mnie sie wydarzylo i jak sie sprawy maja.Konczac ostatni watek wzialem sie za czytanie ksiazek ,odsluchiwanie linkow ,ktore polecaliscie i oczywiscie analize tego co we mnie zle ,bo stwierdzilem ,ze od tego nalezy zaczac.Czytajac ksiazki,artykuly,sluchajac kazan i analizujac moje malzenstwo doszedlem do bardzo zatrwazajacych wnioskow ,my poprostu nie bylismy przez te 18 lat bedac razem szczesliwi,dla mnie takie wnioski to jest cos bardzo strasznego i to bardzo wielik cios.Przez te 4 miesiace ,nawet juz troche wiecej spotkalismy sie kilka razy i niestety za kazdym razem dochodzilo do nieprzyjemnych sytuacji,ktore zazwyczaj konczyly sie awanturami .My nie potrafimy ze soba rozmawiac ,nawet jak juz troche zle emocje odeszly z mojej strony to i tak te rozmowy wygladaly jak wygladaly.Mam wrazenie ,ze nic sie nie zmienilo w naszych relacjach od momentu kiedy moja zona sie wyprowadzila.Nasz syn wrocil z Polski ,zastal taka rzeczywistosc ,wiem ,ze dla niego to jest bardzo trudne ,bo rozmawialismy o tym.W tej chwili ja sie staram jak najlepiej pelnic swoje obowiazki ojca ,spotykamy sie ,milo spedzamy wspolnie czas ,daje rowniez pieniadze na niego ,wiec jakby w tej kwestii nie mam nic sobie do zarzucenia ,ale nie wiem dlaczego moja zona mowi ,ze ja przekupuje naszego syna skoro ja chce mu sprawiac przyjemnosc,bo on tego chce i nie robie tego z zadnych innych pobudek.Nie rozumiem tego,jak ona moze tak mowic ,bardzo mnie tym rani ,ale coz ja moge.Moja kochana zona powiedziala,ze nie chce miec ze mna kontaktu ,bo po kazdym spotkaniu ona bardzo dlugo dochodzi do siebie ,ja to uszanowalem i naprawde staralem sie zostawic ja w spokoju ,nie dzwonilem ,nie pisalem sms nic ,po czym uslyszalem ,ze sie nia nie interesuje i tak mi na tym zalezy .Nie wiem ,co robic i jak sie zachowac ,ale wiem jedno ,ze zle emocje odeszly od mojej osoby dzieki modlitwie ,Bog wysluchal mojego wolania i juz tak nie reaguje jak wczesniej 2-3 miesiace temu.Wiadomo ,ze nadal targaja mna uczucia ,ale zaczalem postrzegac wiele rzeczy ,ktorych wczesniej nie widzialem.Ostatnio w sobote nasz syn gral w pilke ,ja z nim zawsze jezdze ,ale tym razem pojechala z nami moja zona ,on ja o to poprosil .Nie widzielismy sie 3-4 tygodnie i wiem ,ze ona chciala dobrze ,ale ja staralem sie byc naprawde spokojny i w pewnym momencie ona nie wytrzymala.Widzialem jak ja wyprowadza z rownowagi to ,ze na nia nie wrzeszcze i nie wyzywam ,wiec niestety ,ale ona mi naublizala i oczywiscie zranila .Pisze to nie dlatego ,aby ja oskarzac czy cos w tym rodzaju ,ale wydaje mi sie , ze ona nigdy mi nie wybaczy tego co sie stalo i ciagle bede sluchal jaki ma zal do mnie.Ja naprawde ze swojej strony staram sie robic wszystko tak ,aby ona wiedziala ,ze ja kocham i nigdy nie przestane ,ale mam wrazenie ,ze nie jestem jej do niczego potrzebny ,ewentualnie do dawania pieniedzy.Podarowalem jej ksiazke o naprawie malzenstwa ,aby sobie przeczytala i co uslyszalem ,ze to jest smieszna ksiazka i to ona moglaby napisac ksiazka o malzenstwie.Nie prosilem jej o zadne wnioski ,a tu jeszcze uslyszalem ,ze moj powrot do Boga jest tez dla niej smieszny ,moja zona nie daje mi zadnych szans tak to odczuwam i nie wiem zupelnie ,co mam robic .Wierze ,ze milosc zwyciezy ,ale jak dlugo mam w tym trwac ,nie mam pojecia ,co robic .Zostawilem ja w spokoju ,bo to i dla mnie lepsze niz mam tego sluchac .Nie chcem byc odebrany przez Was jako osoba oskarzajaca moja zone o cos tam ,przedstawiam tylko fakty ,ktore mialy miejsce przez ten okres jak sie nie odzywalem .Nikt nie jest idealny ,ale ja sie naprawde staram i nie wiem ,co dalej,co myslec ,co robic ,jak dzialac .Czasami przychodza chwile zwatpienia ,ale modlitwa staram sie je odgonic od mojej osoby ,czasem sobie poplacze w samotnosci ,ale jak dalej postepowac to nie mam pojecia .Czekac i nie odzywac sie ,to nie daje efektow ,nie wiem juz sam............Pozdrawiam wszystkich :cry:

[ Dodano: 2009-12-09, 01:11 ]
Ratunku nie wiem ,co robic jak dzialac ,jestem przestraszony,nie wierze w siebie ,boje sie ,a wrecz brzydze sie soba . :cry: :cry: :cry: Nie mam pojecia jak sie zachowac,moja hustawka nastrojow jest znowu bardzo mocna ,nie umiem nad tym zapanowac ,tak bardzo kocham moja zone i nie chce jej stracic ,ale nie mam pomyslow jak to zrobic.Wy wiecie wiecej o tym wszystkim ,macie szersze doswiadczenie ,a ja chce tylko dobrze ,ale nie umiem.Czuje sie taki bezradny ,jak moja kochana zona mowi NIE ,bardzo ciezko mi sie z tym pogodzic .Jutro mam sie z nia spotkac ,przemyslalem co powiem krok po kroku ,ale boje sie tych zlych emocji.Blagam niech ktos cos odpisze :cry: :cry: :cry:

[ Dodano: 2009-12-22, 02:06 ]
No to jest swietnie ,nasz syn wyjechal na swieta do Polski,ja zostaje sam na swieta w domu ,moja kochana zona nic mi nie mowi o swoich planach tylko dzis zadzwonila do mnie ,niestety pijana ,nie dalem sie sprowokowac ,mowilem ,ze ja bardzo kocham i jest najwazniejsza w moim zyciu ,a niestety ona zaczela mnie obrazac i mowic ,ze mnie nie kocha juz .Co myslec ,nie wiem ,co robic ,nie wiem ,wiem napewno jedno ,ze tak dlugo nie wytrzymam.Dopada mnie calkowita rezygnacja jak takie rzeczy slysze ,ale coz z Bogiem.Zycze Wszystkim Wesolych Swiat ,moje napewno takie nie beda .
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 8