Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
pomocy Kochani :(
Autor Wiadomość
Sonera
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 16:38   pomocy Kochani :(

W sumie nie wiem od czego zacząć:(nawet nie wiem czemu zdecydowałam się napisać - może dlatego, że z każdym dniem jest mi coraz gorzej i coraz gorzej dzieje się w naszym małżeństwie.
Jesteśmy dopiero 2 lata po ślubie przed ślubem byliśmy razem rok.
Wszystko było super - dużo wspólnych rozmów, modlitw, wsparcia i zrozumienia.
Sytuacja zmieniła się gdy urodziłam bliźnięta:)
Są cudowne i wyczekane. Modliliśmy się o dziecko już od 1 dnia po ślubie kiedy dowiedziałam się o ciąży byliśmy w 7niebie - kiedy okazało się, że Pan Bóg obdarował nas 2 dzieci byliśmy zachwyceni.
Dzieciaki urodziły się zdrowe i duże.
No ale do rzeczy:)Problemy zaczęły się jakoś tak jak dzieciaki miały 2 miesiące(obecnie mają 7,5miesiąca)zaczęły się problemy z kolkami(oboje na raz całymi dniami płakały)
opieka nad nimi mnie przerosła tzn od tego czasu mam zawsze kogoś do pomocy.(mieszkamy za granicą i troszki sprawa jest utrudniona z organizowaniem pomocy ale jak do tej pory nie było problemów)
Zaczęliśmy z mężem jakoś mniej rozmawiać, odchodzić od wspólnej modlitwy. Ze względu na to, że dzieciaki pochłaniają mnie do reszty(męża też jak tylko nie jest w pracy)przestaliśmy mieć tyle czasu na rozmowę co dawniej.
Co do modlitwy to nawet nie wiem kiedy i czemu się tak stało:(Ostatnio jest już nie do wytrzymania. Kłócimy się o byle co. Potem sprawa urasta do nie wiadomo czego i robi się dym. Ja jestem przemęczona dzieciakami i czasem nie mam już siły do tego wszystkiego. Mąż mi bardzo pomaga jak tylko jest w domu - w nocy wstaje do dzieciaków i naprawdę jest super ojcem. Ale jakoś tak już przestał być moim przyjacielem i czuję, że nasza miłość jest albo inna albo słabsza albo gaśnie.
NAjgorsze jest to, że ja jestem nerwowa. Złoszczę się na męża o "pierdoły"a on już tego nie wytrzymuje i mi coś zawsze odpysknie albo złości się też na mnie.
Wcześniej nigdy nie szliśmy pokłóceni spać - teraz bardzo czesto.
U mnie jest tak, że emocje opadną i mi jest już dobrze - lecę do męża przepraszam i chcę aby było znów dobrze. Z tym, że mąż ma tego chyba już dość i czasem pare dni się nie odzywa i nie chce się ze mną godzić.
Może to banalny problem jaki mamy i może mnie wyśmiejecie ale dla mnie to jest coś poważnego co się dzieje i nie chcę aby to przerodziło się w coś baaaardzo poważnego z czego już tak łatwo się nie wygrzebiemy:(
Niekiedy rozmawiamy, obiecujemy sobie, że będzie ok a potem znów jest tak samo i przy każdej kłótni coraz gorzej.
Nie wiem co robić?

Dodam jeszcze, że w ogóle się z mężem nie rozumiemy. On swoje ja swoje. Nie umiemy się dogadać. Na chwilkę jest dobrze a potem znów to samo. On nie docenia jak zajmuję się dzieciakami. Ja jestem tym wszystkim przemęczona od 8 miesięcy siedzę w domu nie wychodzę sama nigdy. Z mężem też nie wychodzimy nigdzie we 2. Mąż niby mi mówi żebym wyszła z domu na basen czy na miasto - ale raz, że wiem jak ciężko jest z dzieciakami i myślę, że jak ja będę w domu to zrobię wszystko przy nich tak jak chcę i będzie łatwiej mężowi niżby miał sam z nimi siedzieć.
Z drugiej strony jestem jakby uwiązana nie potrafię wyjść z domu bez dzieci:/
Mam problemy z tarczycą i hormonami czasem czuję, że eksploduję z nerwów, stresu, napięcia a mąż tego nie rozumie.
Na dodatek on jest typem, że w czasie kłótni przerywa rozmowę potrzebuje czasu i potem chce rozmawiać. Tyle, że ja tak nie umię ja chcę od razu rozmawiać. Dla mnie czkeanie dzień czy dwa to wieczność:(

PS Przepraszam jeśli to jest nieskładnie napisane ale za plecami moje bliźniaki rozrabiają a my z mężem pokłoceni siedizmy:(
 
     
m.z.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 16:59   

witam Cię serdecznie i ciepło, wiesz my mamy podobny problem i ludzie którzy maja już dorosłe dzieci często nas nie rozumieją, że np. nie mieliśmy kiedy pogadac, lub się razem pomodlic. my mamy troje dzieci w wielu 7i 3 lat i najmłodsze 9miesięcy. fajnie było nam gdy jeszcze byłam w ciąży siedzieliśmy wieczorem rozmawialiśmy o Bogu i podtrzymywaliśmy się na duchu, było super, codziennie miałam czas ma różaniec, koronke do Miłosierdzia Bożego, czas dla męża i dzieci, teraz już tak fajnie nie jest, co nie oznacza że się nie modle, modle się niestety troche mniej, ale Bóg jest z nami tak samo jak z Wami. Pamiętaj tylko o jednym ja zawsze sobie przypominam ten werset z Pisma Świetego gdy jestem czasami zła na męża, "Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce", nie gniewajcie się na siebie bo życie jest krótkie, jak byłam w ciąży poszłam do szpitala, siedziałam na izbie przyjęc i byłam świadkiem śmierci młodego mężczyzny, miał 33lata wrócił do domu,który niedawno wybudowali i zasłabł po 3godzinach odszedł, pamiętam jakby to było dziś jak jego zona płakała, i teraz sobie myślę że nie warto się gniewac o pierdoły,wiem że jesteś zmęczona ja też wiele razy mam dosyc, ale jakoś Bóg daje mi siłę każdego dnia by wstac zając się domem, dziecmi, mężem by porozmawiac z Bogiem,.
pomyśl sobie że nie znamy dnia ani godziny kiedy ta druga strona odejdzie i wtedy chciało by się powiedziec tyle rzeczy, niech każdy dzień będzie dla was tym ostatnim, a Bóg niech będzie z Wami.
pozdrawiam
mz
 
     
Sonera
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 17:17   

Dziękuję za odpowiedź:)
Tak ja też się modlę sama przed snem a w ciągu dnia to tak różnie czasem jak usypiam dzieci a czasem na spacerze z nimi.
Z mężem modliliśmy się przez ostatnie 2 dni nie wiem jak będzie dziś:(
Ja nie chcę iść spać pokłócona ale mąż mówi, że on tak nie może od razu przejść nad tym do porządku dziennego. On potrzebuje czasu. Ostatnio coraz więcej.
Ja mam dość życia w takim domu:(
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 17:36   

Sonera.......... jestem ojcem blizniaków.......... znam ten "ból" wrzasku,jedzxenia,płaczu na raz obydwu.To ciężar.Jesteś przemeczona,wieć wykorzystaj ten czas dawany Ci przez męża i wyjdz na spacer.na godzinę,na 30 min.Sama ze sobą.
Wiesz......... tak po dwu latach to mija......ale zaczynaja się inne sprawy.Moja żona zawsze mói ,że Pan Bóg daje bliżniaki ,ale zapmina dać dpodatkową parę rąk.
A nha Twoje nerwy i gadatliwość polecam szklankę wody ............... jak zbiera Cie sie na zołzowatość to bierz w usta łyk wody.........i trzymaj,nie połykaj tak długo aż Ci przejdzie cheć gadania bez sensu.
Bo takie gadanie jest zachowaneim biernoagresywne i zawsze szkodliwe.
Mąż też jest zmęczony,tez może "eksplodować" emocjami.
Ale Ty masz wolną wolę i rozum.......... zapanuj nad emocjami tak by nimi nie ranić.To nie znaczy że masz ich nie wyrażać.Odwrotnie.......wyrażaj ale w taki sposób by nie ranić osobowo.Mów o problemie a nie o osobie" BO TY MNIE NIE ROZUMIESZ,.............BO TY ZAWSZE.......BO TY NIGDY...............bo,bo,bo...........
Mów :jestm bardzo zmęczona,jestem zła,jestem słaba,jestem chora,mam spadek nastroju.........nazywaj swoje uczucia.Ale nie wrzecz nimi w twarz meża.............bo słowa są jak noże....zabijają uczucia.Waż słowa.

Polecam Wam obojgu ksiązke Jacka Pulikowskiego"Warto być ojcem" oraz "Kobiety sa z Wenus a mężczyżni z Marsa".
No i tradycyjny Dobson ze swoimi poradnikami o miłości,relacjach,wychowaniu dzieci.
Pogody Ducha

Ps.
A może przyda Cie sie Modlitwa o Pogode Ducha?????

O Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to,
co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
 
     
Sonera
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 17:48   

nałóg,
Dzięki za Twoje słowa :)
w jakim wieku macie dzieciaki?i kiedy jest najciężej z bliźniakami?
u nas jest tak, że ja właśnie mówię, że ja już czegoś nie chcę, że ja to że ja tamto i mąż mi mówi, że ciągle słyszy JA, JA, JA :/
Pomysł z wodą rewelacyjny:)
Jutro przylatuje do nas moja przyjaciółka i ma mi przywieźć poradniki jakieś fajne.
Najgorsze jest to, że ja myśląć na spokojnie wszystko wiem jak mam postępować w chwilach podbramkowych i nerwowych a jak nie powinnam. Ale jak przychodzi co do czego to znów robię to samo:/
Boję się, że mąż już mnie nie kocha tak jak dawniej bo nie traktuje mnie tak jak dawniej.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 18:10   

Sonera........nasze bliżniaki są nastolatkami....zbuntowanymi nastolatkami.egzekutorami swoich praw i naszych obowiązków.
Ciężko jest zawsze..........zawsze tak samo.......... tylko z czasem trochę inaczej.Ale najciężej jest chyba właśnei w niemowlęctwie.
A o kochaniu męża ...........to nie pleć bzdur.......i nie gadaj tego swojemu facetowi........bo uwierzy.Słowa mają moc sprawczą.
Mów o uczuciach ,jak je przeżywasz.Ale bez pretensji do męża.On tez jest zmęczony.Pamiętam "zapałki " w oczach u siebie i czerwone spojówki u żóny.Pemanetne zapalenie spojówek od niewyspania.
Ale to przechodzi.....z czasem.
Nie daj sie wpędzić w nakręcanie "kusemu".......bo on wykorzystuje Twoje zmęczenie by Was skłócić.
Jak jesteś zła............ to mów mężowi:JESTEM ZŁA,zaimij sie nimi 30 min bym ochłoneła.
Jak jesteś zmęczona to mów męzowi:jestem padnięta na nos........ zaimij sie nimi 30 min bym chwilę odpoczeła.

I najważniejsze.................... przysięgałaś meżowi,a mąż Tobie............. nie dzieciom.Tak ułużcie soebie czas aby 10-30 min dziennie było tylko dla Was.
Dzieci spać ........a Wy ??? ze sobą.................. na króciótki spacerek.I mów mężowi jak Ci jest potrzebny,jak Cie wspiera a facet żyły soebei wypruje by być jeszcze lepszycm ojcem i mężem.
Użyj tego "cóś" -jak mawia mój przyjaciel- co mają tylko kobiety by "zniewolić"( w dobrm tego słowa znaczeniu) faceta.
AAaaaa i pomedytuj sama ze sobą przy pomocy tej wklejonej Modlitwy o Pogode Ducha.
Bo zdecydowanei łatwiej się jest kochać (siebie) i kochać innych,oraz dać się kochać innym jak ma się POGODĘ DUCHA w sobie.
 
     
Sonera
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 18:42   

Ta modlitwa jest bardzo mądra i od dziś będę ją rozważała w swoim sercu codziennie.
Tyle złych i ostrych słów powiedziałam już mężowi. Czasem w gniewie mówię nawet o rozstaniu i że już koniec;(tak mi wstyd. Bardzo Go kocham.
Dziś pierwszy raz chciałam wejść na czat w sumie nie wiem nawet czemu. Czy żeby znaleźć kogoś kto mnie wysłucha czy żeby zrobić na złość mężowi(wiem, wiem bezsensu).
Zachowuję się czasem beznadziejnie i irracjonalnie chcąc zwrócić uwagę męża:(
Dobrze, że zdałam sobie sprawę z tego, że muszę dużo pracować nad swoim charakterem i panować nad emocjami. Próbuję od ponad miesiąca ale to tak trudno - nie potrafię w tym całym stresie i chaosie jaki panuje u nas w domu ogarnąć tego wszystkiego :oops:
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 19:20   

Sonera........... zwentyluj emocje na forum............ tu znajdziesz słuchaczy,a i zawsze3 ktoś podzieli się z Toba swoim doświadczeniem ,siłą i nadzieją.
I słuchając nie będzie Cie namawiał do skakania na innego bananowca.
Wiesz???............ jak bolą słowa rzucane w gniewie,z głupoty,z nonszlacji o rozstaniu????????
Czy Twój mąż zasłużył sobie na takie słowa???
Mam nadzieję żę zrozumiesz iż słowa zabijają miłość.ZABIJAJĄ
Jesteś zmęczona,a jak zmęczona to i zła.Kłania się HALT.
Sonera............. dołóż stranności by dobrze zarządzać swoją osobą,dziećmi,Waszą rodziną w upływającym czasie.
Na czas nie masz wpływu.............. ale na siebie w tym czasie masz........... Kumasz????
Jak go kochasz to mu mów to............spokonie i z miłością.A usłuszysz to samo.
Co siejesz ...........to zbierasz.
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 19:48   

Sonera, i koniecznie zadbaj o zdrowie. Wiele złego może powodować Twoja huśtawka hormonalna. Trudno coś przez net doradzać, ale zrównoważona dieta nigdy nie zaszkodzi, a może wiele dobrego zdziałać. Wiesz - pełnowartościowa żywność, świeże warzywa i owoce, ew. kiszonki, nie jakieś gotowe dania z zamrażarki! Czasem ma to ogromy wpływ na zachowanie, bo brak pewnych pierwiastków = niemożność tworzenia przez organizm potrzebnych składników = alarm w organizmie... i takie zachowanie, jak opisujesz.
Pozdrawiam :-)
 
     
Sonera
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 19:49   

poszłam chciałam pogadać ale nie da się:(
mam go tak dość teraz jak nie wiem. Czuję jak narasta we mnie nienawiść do niego i że mam tego dość. Wiem, że słowa zabijają miłość bo sama czuję, że coś umiera między nami. On też w złości mówi do mnie niemiłe słowa. ehs czemu to jest takie trudne?czemu ludziom tak trudno się dogadać?
Normalnie siedzę i ryczę:/

[ Dodano: 2009-10-31, 19:52 ]
Nirwana,
no ja mam problemy z tarczycą do tego policystyczne jajniki i burzę hormonów zawsze w wynikach - ale nie chcę się tym tłumaczyć i zasłaniać - taka chyba jestem beznadziejna i tyle. Odżywiam się źle - stres zaspokajam słodkim. Podczas ciąży przytyłam ponad 30kg zawsze byłam szczupła i pełna wigoru a teraz z nadwagą 17kg i czuję się fatalnie.

[ Dodano: 2009-10-31, 20:23 ]
tak bym chciała się z Nim dziś pomodlić:( taka uparta jestem ale chyba Go poproszę o wspólną modlitwę :-)

[ Dodano: 2009-10-31, 21:44 ]
mąż poszedł wcześniej spać ja jeszcze czekam żeby pokarmić dzieci na noc. Podeszłam do Niego i poprosiłam o wspólną modlitwę - pomodliliśmy się ale nie było ani słowa o naszym małżeństwie:((zawsze mąż prowadzi modlitwę)
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 22:09   

Sonero, nie chodzi o to, abyś się zasłaniała problemami hormonalnymi, tylko podeszła do problemu holistycznie :-) Jedną rzeczą jest praca nad wadami swego charakteru, a drugą dostarczenie organizmowi właściwych i potrzebnych składników, czasem leków, abyś sama siebie nie sabotowała ;-)
 
     
Sonera
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 22:21   

mam zamiar w tym tygodniu iść do lekarza poprosić o skierowanie na badania itd itp.
może jutro pójdę na basen ale kurka zostawić męża z dzieciakami samego:(będzie mu ciężko strasznie.
W sumie mieszkamy 10min piechotką od basenu może uda mi się wyrwać na tą godzinkę z domu. Świat się chyba nie zawali.
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 22:30   

Świat się NA PEWNO nie zawali, zwłaszcza że masz dobrego i odpowiedzialnego męża, sądząc z Twoich słów. I na pewno Tobie po powrocie z basenu będzie łatwiej, z większą przyjemnością i uśmiechem zająć się maluchami, a mąż będzie zadowolony, widząc uśmiechniętą żonę. Wbrew pozorom - często mężowie męczą się strasznie patrząc na swoje zmęczone zony, które nie chcą odpocząć, ale i nie dadzą sobie pomóc... Bo co taki mąż ma wtedy zrobić? Bezradny jest.
Powodzenia i pozdrawiam, Sonero :-)
 
     
Sonera
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-31, 22:51   

a co myślicie warto porozmawiać z księdzem o naszym problemie czy to za błachy problem?nie chcę się wygłupić. Mamy super księdza w polskiej parafii(tak jak pisałam mieszkamy za granicą więc utrudniony dostęp do terapii itd itp).
Męża już kiedyś o to pytałam - mówił, że pójdzie ze mną czy to do księdza czy na terapię.
Zastanawiam się czy tylko ja jestem winna?:(
czy to, że mąż reaguje agresją słowną na moją agresję słowną to moja wina?
czy to, że już się nie powstrzymuję od mówienia mi niemiłych rzeczy w kłótni to też przeze mnie?
Dziś mi powiedział, że jest dużo agresji we mnie wycelowanej w niego, w dzieci we mnie samą:(

[ Dodano: 2009-11-01, 10:25 ]
Kochani proszę o modlitwę w naszej intencji o siłę do walki i wytrwałość w tym postanowieniu.
Rozmawialiśmy dziś z mężem - poprosiłam Go o pomoc w mojej zmianie i w zmianie sposobu w jaki rozmawiamy.
Mąż jest bardzo otwarty na moje sugestie i pomoże mi.
Powiedział też, że sam będzie się starał żeby było lepiej.
Przeprosił za swoje zachowanie.
Jednak ja nie znikam z tego forum bo często sytuacja się taka u nas powtarza, że jest ok a za chwilkę znowu to samo.
Co robić żeby unikać tych nawrotów?
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-02, 08:36   

Rozmowa z księdzem - na pewno tak. Modlitwa wspólna małżonków - również.
Do tego trochę książek o komunikacji w małżeństwie. Dbanie na bieżąco o własny wypoczynek, i własne zdrowie - to niezbędne, bo małżeństwo plus wychowanie bliźniaków - to maraton, nie sprint, tu trzeba rozumnie rozkładać siły.
Poza tym - każde z was odpowiada za swoje wybuchy agresji, ale każde z was powinno mieć też świadomość, że nie wolno ranić ludzi wokoło, niezależnie od tego jak oni nas ranią. Nie powinno być "oko za oko", powinno być rozumne i stanowcze stawianie granic - zarówno cudzej agresji, jak i własnej
Sonero, to bardzo dobrze, że na tak wczesnym etapie kryzysu zaczęłaś działać. Z Bożą pomocą - dacie radę :-D
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9