Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat  PolczatPolczat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak przezwycięzyc kryzys małżenski?
Autor Wiadomość
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-07, 00:30   Jak przezwycięzyc kryzys małżenski?

"Jak przezwyciężyć kryzys małżeński
Ks. Marek Dziewiecki


W małżeństwie jedynie miłość jest nieodwołalna. Wszystko inne można odwołać. Wspólne mieszkanie, wspólne wychowywanie dzieci, współżycie seksualne, wspólnota majątkowa - to wszystko ma miejsce pod warunkiem, że także współmałżonek kocha i że nie krzywdzi członków rodziny.
Niedziela, 22 kwietnia 2007"


http://prasa.wiara.pl/?gr...&dzi=1171647748

 
     
micszpak
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-07, 01:26   

I jeszcze 2 cytaty z powyższego tekstu ks. Dziewieckiego:
Błąd pierwszy to bierne poddawanie się krzywdzie w obliczu małżonka, który złamał przysięgę małżeńską, gdyż przestał kochać i stosuje przemoc. W takiej sytuacji dosyć często krzywdzony małżonek myli miłość z biernością czy tolerowaniem zła, czuje się bezradny, a czasem nawet traktuje zaistniałą sytuację jako wolę Bożą. W tego typu sytuacjach zadaniem katolickiego doradcy jest stanowcze przestrzeganie przed myleniem miłości z naiwnością. Cierpienie naiwne ma miejsce wtedy, gdy ktoś nas poważnie krzywdzi, a my nie bronimy się przed tą krzywdą mimo tego, że nasze cierpienie wcale nie mobilizuje błądzącego do zmiany zachowania. Trwanie w tego typu cierpieniach nie jest naśladowaniem Chrystusa, lecz wyrazem naiwności czy bezradności. W Ogrójcu Chrystus przyjmuje cierpienie nie dlatego, że chce cierpieć, lecz
dlatego, że jest pewien, iż Jego cierpienie przemieni wiele osób, które uwierzą w Jego miłość.
[...]
Separacja małżeńska trwa dopóty, dopóki krzywdzący małżonek nie uznaje swoich błędów, nie przeprasza za wyrządzone krzywdy i nie zmienia radykalnie swego postępowania.

Mirelo, jakież to ludzkie, prawda?
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-07, 09:58   

micszpak napisał/a:
I jeszcze 2 cytaty z powyższego tekstu ks. Dziewieckiego:
Błąd pierwszy to bierne poddawanie się krzywdzie w obliczu małżonka, który złamał przysięgę małżeńską, gdyż przestał kochać i stosuje przemoc. W takiej sytuacji dosyć często krzywdzony małżonek myli miłość z biernością czy tolerowaniem zła, czuje się bezradny, a czasem nawet traktuje zaistniałą sytuację jako wolę Bożą. W tego typu sytuacjach zadaniem katolickiego doradcy jest stanowcze przestrzeganie przed myleniem miłości z naiwnością. Cierpienie naiwne ma miejsce wtedy, gdy ktoś nas poważnie krzywdzi, a my nie bronimy się przed tą krzywdą mimo tego, że nasze cierpienie wcale nie mobilizuje błądzącego do zmiany zachowania. Trwanie w tego typu cierpieniach nie jest naśladowaniem Chrystusa, lecz wyrazem naiwności czy bezradności. W Ogrójcu Chrystus przyjmuje cierpienie nie dlatego, że chce cierpieć, lecz
dlatego, że jest pewien, iż Jego cierpienie przemieni wiele osób, które uwierzą w Jego miłość.
[...]
Separacja małżeńska trwa dopóty, dopóki krzywdzący małżonek nie uznaje swoich błędów, nie przeprasza za wyrządzone krzywdy i nie zmienia radykalnie swego postępowania.

Mirelo, jakież to ludzkie, prawda?

Tak Mona, ludzkie...:)
Ciekawe ...jak człowiek rozumie różnicę między tym co ludzkie a nieludzkie?
Pozdrawiam Cię serdecznie:)
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-07, 09:59   

Mona, a jeszcze więcej jest tutaj Małżeństwo, krzywda i obrona.
Ksiądz Marek Dziewiecki zautoryzował dla strony Sychar ten swój tekst, dlatego między innymi, aktualnie jest on umieszczony w centralnej części na forum.
Pozdrowienia.
 
     
Małgorzta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-07, 10:14   

Witam w wielu postach czytałam że nie nalezy być bierym tylko co jak ja nie wiem i boje się wykonać jakikolwek ruch czuje że muszę być oschła i odpuścić bo u mnie nie ma przemocy nie ma pijaństwa dzięki Bogu. Jest za to niezadowolenie mojego męża bo to niby zawsze ja rządziłam i dyktowałam a ja stawałam zawsze nagłowie żeby on mógł sie realizować dawałam zawsze z siebie wszystko dom dzieci wszystkie obowiązki on miał zawsze dużo pracy i nie można było mu przeszkadzać. Starałm się ale żle teraz wiem że nie można wyręczać. Ta strona bardzo mi pomogła. Modlę sie o przetrwanie kryzysu bo mąż powiedział, że mu nie zależ jest na razie bo są dzieci.
 
     
Renix
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-12, 13:48   

Małgosiu podobnie jest mnie; urodził się Piotruś- oboje czekaliśmy na niego ...a potem to właściwie nie rozumiem co się stał.. wszystko jest krytykowane, to źle robie i tamto, pracuje na szczęście to mam jakąś odskocznię...maż zachowuje się jak wszechwiedzący nauczyciel ale sam skrytykuje ale sam nie zrobi; małżeństwo wisi na włosku bo po prostu mam dość... ale szkoda mi NAS :cry: nie rozumiem dlaczego przestał mnie szanować?
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-12, 14:56   

Jak Piotruś w nocy? Śpi ładnie, czy masz nocki trudne?
Karmisz piersią?

Gratuluję synka, ma śliczne imię. :-)
 
     
Renix
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-12, 18:47   

Piotruś ma już (albo dopiero) 13 miesięcy; nie karmię go już piersią-zdecydowałam o zakończeniu przed ostatnimi Świętami i chyba wyszło mu to na dobre (trochę szkoda ale co za dużo to też przesada):) nocki są różne na szczęście mąż przestał kochać mnie a nie dziecko więc pomaga w nocnym noszeniu Maluszka; Piotruś zwykle budzi się w nocy ale dostaje pić z butli i zasypia- no chyba ze jest chory albo boli go brzuszek; ma problemy też z zasypianiem w obcym miejscu np. u dziadków;
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-12, 20:47   

Renix napisał/a:
nie rozumiem dlaczego przestał mnie szanować?

W jaki sposób przestał Cię szanować? Czy lekceważy Cię?
Krytykuje... może jest zazdrosny o czas, który poświęcasz dziecku - lecz ta ewentualna zazdrość nie jest przez niego uświadamiana.

Czasem człowiek nie uświadamia sobie stanu prawdziwej zazdrości, złości lub irytacji i wówczas powstają problemy. To po obu stronach.
Najważniejsze, abyś nie była zbyt zmęczona tym zajmowaniem się dzieckiem i aby, ktoś jeszcze pomógł Tobie, a Ty mogłabyś wyjść z mężem, np. na wspólny spacer, albo do herbaciarni na pyszną herbatę.

Jaki problem oprócz - braku szacunku dla Ciebie - zauważasz?

Piszesz "mąż nie kocha". Mówi Ci tak?..
 
     
Małgorzta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-18, 13:17   

Powiem Wam wszystkim, że kobieta nie może bezgranicznie dawać z siebie wszystko wiem i widzę to dopiero teraz po 10 latach małżeństwa. Zawsze wydawało mi się, że dając z siebie wszystko będzie dobrze zawsze,a drobne nieporozumienia to tylko nieznaczace krople, a to nie prawda jak mąż wyciągnie już dla siebie maksymalnie dużo, że mu wystarczy to Ci powie, że co Ty takiego zrobiłaś dom dzieci obowiązki to sama więłaś na siebie nie mówiłaś że coś chcesz. Kobiety nie róbcie tego błędu co ja zrobiłam nie możecie być zbyt zaradne i wszystko umieć trzeba wymagać i jeszcze raz wymagać zakupy są za ciężkie musi mąż pomóc, a odkurzać nie możesz bo masz problem z kręgosłupem, idziesz na aerobik bo potrzebujesz odpocząć. Ja teraz próbuje ratować małżeństwo nigdy nie sądziłam że może mnie spotkać taka krytyka i niezadowolenie męża który miał zawsze wszystko podstawione pod nos, ale właśnie chyba stałam się matką a nie kobietą o którą trzeba zabiegać i dbać. Teraz mi ciężko, ale trzymam sie dzięki tym wszystkim modlitwom, które znalazłam na stronie sychar.
Modlitwa daje ogromna siłę te przykre słowa, które usłyszałam zniosłam tylko dzięki modlitwie i tylko dzięki modlitwie, która napełnia cudowną siłą pochodzącą od Boga i wiarą, że jeszcze zaświeci słońce tylko ufaj Jezusowi miłosiernemu. I chociaż chcę okazać obojetność ograniczyć rozmowę i być oschłą to nie przychodzi mi to łatwo wierzcie mi zawsze starałam się dbać o innych a moje potrzeby były zawsze na końcu tak nie można bo druga strona to zaczyna wykorzystywać. Trzeba szanować swoje potrzeby w obie stron.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-18, 18:07   

To trudne zostac ojcem....nie w sensie poczęcia............bo to z reguły jest dość łatwe.I najcześciej wiąże sie z przyjemnością,z seksem.Trudno być OJCEM przez duze"O".
Ale myslę że i matką trudno zostać bedąc jednoczesnie żoną.Tak wiele elementarnych błeów popełniaja małżonkowie/rodzice.....................
Faceci czuja sie odrzuceni .odepchnięci.................. bo żóna/matka skupia sie na dziecku.Bo ono jest najważniejsze .Mąż nie rozumie(nikt mu tego pewnie nie wytłumaczył że dla kobiety najważniejsze w tym momencie jest dziecko(podświadomie).a KOBIECIE/ŻONIE NIKT NIE WYTŁUMACZYŁ ZE ONA JEDNAK JEST ZWIĄZANA PRZYSIĘGA Z MEŻEM.
Wiec przez swoją nieświadomość ranią sie nawzajem.

Ja serdecznie plecam -szczszególnie dla młodych mam i tatusiów ksiązkę Jacka Pulikowskiego pt "Jak byc ojcem"
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-18, 18:57   

nałóg napisał/a:
To trudne zostac ojcem....nie w sensie poczęcia............bo to z reguły jest dość łatwe.I najcześciej wiąże sie z przyjemnością,z seksem.Trudno być OJCEM przez duze"O".
Ale myslę że i matką trudno zostać bedąc jednoczesnie żoną.Tak wiele elementarnych błeów popełniaja małżonkowie/rodzice.....................
Faceci czuja sie odrzuceni .odepchnięci.................. bo żóna/matka skupia sie na dziecku.Bo ono jest najważniejsze .Mąż nie rozumie(nikt mu tego pewnie nie wytłumaczył że dla kobiety najważniejsze w tym momencie jest dziecko(podświadomie).a KOBIECIE/ŻONIE NIKT NIE WYTŁUMACZYŁ ZE ONA JEDNAK JEST ZWIĄZANA PRZYSIĘGA Z MEŻEM.
Wiec przez swoją nieświadomość ranią sie nawzajem.

Ja serdecznie plecam -szczszególnie dla młodych mam i tatusiów ksiązkę Jacka Pulikowskiego pt "Jak byc ojcem"

Nałogu, piszesz sensownie i jasno, ale napisz jakie wyjście dla tych, którzy nie mają we wsi księgarni z książką Pulikowskiego, którzy nie mają możliwości dowiedzenia się tego wszystkiego o czym piszesz? Nie mają internetu, są na przykład biedni...
Kiedy uważają, że jest za późno, bo na przykład jest już za późno?
pozornie za późno... pozornie za późno...

Ponieważ oto przychodzi Nowa Prawda i Nowa Nadzieja DLA WSZYSTKICH W KRYZYSIE.

Dla wszystkich małżonków, bez wyjątku i w kryzysie. :-) Chwała Pana.

dzięki Bogu

Dla wszystkich, w kryzysie na każdym jego etapie.

Ponieważ...
Utrata nadziei powoduje brak motywacji.
Brak motywacji przy utracie nadziei jest jak powódź.

Dlatego tak ważne jest odzyskanie nadziei Chrystusowej - przy beznadziejnych sytuacjach, i w kryzysie na KAŻDYM JEGO ETAPIE ot, na przykład takim, o jakim napisała Małgorzata (Małgorzta).

Nie każdy wie na czym polega problem, ale zwrócenie się z tym do Jezusa GWARANTUJE pomoc.

Zwrócenie się do Jezusa gwarantuje pomoc.

Zwrócenie się do Jezusa.

"Zwróć twarz swą w stronę Pana i spróbuj jeszcze raz
On pójdzie tuż przed Tobą, bo Twoje drogi zna"

Bóg zna nasze drogi i nasze rozmijania się mężczyzny i kobiety - również te, o których piszesz.

Dlatego Małgorzato nie jest za późno. Próbuj odzyskać nadzieję jaką niesie Jezus, zwłaszcza teraz, w Wielkim Poście.

Jezus i Jego źródło szczególnej łaski - WE WSZYSTKICH ICH SPRAWACH (=NA KAŻDYM JEGO ETAPIE)

Chrystus Źródłem "we wszystkich ich sprawach"

"Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa."

Pozdrawiam.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-19, 08:11   

Elzbieto................ nie ma w obecnych czasach takich sytuacji aby nie mozna było dotrzeć do netu....nawet na wsi,do księgarni....nawet na wsi..... do biblioteki...... nawet na wsi....... Proszę............... nie pisz takich rzeczy.Jak ktoś nie chce szukac to nie znajdzie.

Ty piszesz o
"Nie każdy wie na czym polega problem, ale zwrócenie się z tym do Jezusa GWARANTUJE pomoc.
Zwrócenie się do Jezusa gwarantuje pomoc.
Zwrócenie się do Jezusa."

Do Boga,do Pana Jezusa mozna,trzeba sie zwracać.............ale trzeba tez wiedzieć o co ............ bo cud?cud natychmiast,juz ,dziś.......bo tak najczęściej sie modlimy,roszczeniowo,błagalnie,bo nam sie wydaje że to o co prosimy , co chcemy dostac jest najlepsze............. a co sie dzieje jak tego nie dostajemy??????? Często żal,pretensja,rozczarowanie ......bo prosiłam/em a nie dostałem,bo Bóg,bo Jezus nieczuły,bo nie dał,nie uzdrowił.

Elżbieto,zadajesz pytanie gdzie "mają się dowiedzieć" -najcześciej to to jest tak, że człowiek jest leniwy z natury,gnuśny i nie szuka,wcale nie bierze pod uwage tego że jest coś takiego jak kryzys małżeński,rodzinny.
Zadajesz pytanie o tych co nie mają sie gdzie dowiedzieć................ Elzbieto............ a parafie,a poradnie przy Dekanatach ,a psychologowie przy OPS-ach? To wszystko jest,to lepiej czy gorzej ale funkcjonuje.
A Pan Bóg kazał nam czynić sobie ziemię poddaną,a nie liczyć tylko na Niego.My nie ptaszki ,że nie siejemy,nie uprawiamy a zbieramy i zyjemy.Mamy rozum i wolna wolę.
To nam musi się chcieć.Żeby chciało sie chcieć.............................
Wiesz Elżbieto........... mam kolege księdza,mam dość dobre kontakty z kilkoma siostrami zakonnymi.............. ale czy sądzisz że oni nie wkładaja wysiłku w to aby coś zdobyć,poszerzyć wiedzę, mieć środki materialne na funkcjonowanie????? Owszem..... modla się,ale modlą sie o siłę,o światło Ducha Świętego,o rozum do odczytania własciwej iterpretacji tego co ich spotyka.
Ale nie modla sie o to aby coś sie samo zrobiło.
Owszem,modlitwa powoduję najczęściej pewną refleksję,modlitwa (o ile nie jest roszczeniowa) powoduje troche inne spojrzenie na siebie,zastanowienie sie nad własnymi działaniami,nad własanym stosunkiem do męża/żony.czy czasami to nie modlący sie jest w znacznym stopniu wywołującym irytację u swojego partnera w małżeństwie.?????????
Elżebieto........... ja znam to uczucie z własnego życia,kiedy modliłem sie o pomoc ale taką jak ja sobie wyobrażałem,jaką ja chciałem dostać.Modliłem sie leżąc na szpitalnym łózku,przed operacją.
Tak,modlitwa jest bardzo ważna.Ale modlitwa bez stawiania warunków.
Czytam wszystkie Twoje posty.......... epatuje od Ciebie bardzo głęboka wiara.

A wiesz o co ja się modlę sie codziennie????? o Pogodę Ducha.
Bo wiem już co znaczy depresja,bo wiem już co znaczy roszczeniowa modlitwa,bo wiem już jak wygląda łóżko szpitalne,bo wiem jak wygląda sala operacyjna,bo wiem jak wygladał nasz syn pod respiratorem.................. modlę sie o Światło Ducha Świętego,o Pogodę Ducha, ale nie zwalnia to w żaden sposób mnie,faceta, meża,ojca,pracownika,szefa od wysiłku poszukiwania,od tego aby mi sie chciało chcieć.

Kiedyś miałem kryzys, ból istnienia,kryzys emocjonalny,depresja,zastanawiałem sie po co ja żyję na tym świecie................ topiłem to wszystko w alkoholu........ no bo ja chciałem czegoś innego,i ja sie modliłem,przystępowałem do sakramentów.
A ból trwał,ból nie ustępował.
Wreszcie kiedyś przeczytałem gdzieś że ktoś modlił sie do Boga o kartofle siedząc w polu z kartoflami na motyce.............modlił sie i żebrał bo on jest głodny,bo nieszczęsliwy,bo jeść nie ma co.
I usłyszał głos z nieba:a weż sie facet w końcu za motykę i ukop sobie tych kartofli...... potem obierz je i ugotuj.AAAAAA............ i nie zapomnij zostawić sobie trochę na zasadzenie na wiosnę.

Modlitwa, modlitwa ale żeby nam sie chciało chcieć.
Kryzysy wywołuja ludzie,w małżeństwie to małżonkowie są autorami kryzysów........... nie Bóg.


PS.A książka ma tytuł "Warto być ojcem".
A na stronie Radia Józef są zamieszczone wykłady ks.Piotra Pawlukiewicza.A w każdą niedzielę o 22.00 w tym radiu jest katechizm poreczny ks.Piotra.
A księgarnia u Św.Boboli na Rakowieckiej sprzedaje chyba nawet wysyłkowo ksiązki.


A......... i Pogody Ducha życzę
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-19, 11:01   

nałóg napisał/a:
Elzbieto................

Do Boga,do Pana Jezusa mozna,trzeba sie zwracać.............ale trzeba tez wiedzieć o co ............ bo cud?cud natychmiast,juz ,dziś.......bo tak najczęściej sie modlimy,roszczeniowo,błagalnie,bo nam sie wydaje że to o co prosimy , co chcemy dostac jest najlepsze............. a co sie dzieje jak tego nie dostajemy??????? Często żal,pretensja,rozczarowanie ......bo prosiłam/em a nie dostałem,bo Bóg,bo Jezus nieczuły,bo nie dał,nie uzdrowił.

Elżbieto,zadajesz pytanie gdzie "mają się dowiedzieć" -najcześciej to to jest tak, że człowiek jest leniwy z natury,gnuśny i nie szuka,wcale nie bierze pod uwage tego że jest coś takiego jak kryzys małżeński,rodzinny. Zadajesz pytanie o tych co nie mają sie gdzie dowiedzieć................ Elzbieto............ a parafie,a poradnie przy Dekanatach ,a psychologowie przy OPS-ach? To wszystko jest,to lepiej czy gorzej ale funkcjonuje.
A Pan Bóg kazał nam czynić sobie ziemię poddaną,a nie liczyć tylko na Niego.My nie ptaszki ,że nie siejemy,nie uprawiamy a zbieramy i zyjemy.Mamy rozum i wolna wolę.
To nam musi się chcieć.Żeby chciało sie chcieć.............................

Nałogu, nie, czasem nie wiemy o co się modlić, wtedy wystarczy modlić się"
"Panie, Ty wiesz, czego mi potrzeba i Ty wiesz, co dla mnie jest dobre. Daj mi więc Panie Boże, to, o czym Ty tylko wiesz, że mi potrzeba" :-D

I Pan Bóg da. Tylko trzeba to wyczuć (co to jest takiego - to nie jest proste, ale nie niemożliwe).

I drugie: "nie bierze pod uwagę czegoś takiego jak kryzys" - zgadza się,
zwłaszcza nie biorą pod uwagę Ci, którym to do głowy wcześniej nie przyszło!

ale

to nie może oznaczać skończonej Opieki Pana - Ojca Najlepszego.
To właśnie ma być początek Niezwykłej Przygody z Bogiem.
I celem moim jest wskazać ludziom zwrot do Pana (bo do Kogo, skoro On wie wszystko?)
Do Pana - Ojca Najlepszego.
Ludzie myślą, że Pan Bóg ich opuścił, a to właśnie On ich nie opuścił!
I czeka na to, aby Go zauważyli właśnie wtedy, gdy im źle i gdy cierpią!
A ludzie boją się Pana. Dlaczego? To Najlepszy Ojciec. "Ojcze Nasz".
"Inna" sprawa, że oprócz Boga Ojca, jest też Jego Syn Umiłowany - Jezus Chrystus, kóry daje się codziennie na całym świecie we wszystkich kościołach katolickich, o różnych porach dnia - Ta Manna z Nieba - patrząc na ziemię oczami z kosmosu.
Jest Naszym Chlebem Powszednim.
Chleba Naszego Powszedniego daj nam dzisiaj...

"Inna" sprawa trzeba prosić o Ten Chleb, a paradoksalnie - i tak nikomu nie zabraknie.
"Bierzcie i jedzcie, na stole chleba dosyć,
bierzcie i jedzcie nikomu nie zabraknie"

Jest jeszcze Duch Święty - Pociesza, przypomina o Jezusie i przypomina o Nadziei.
Innej Nadziei - nadziei opartej na Chrystusie, nie na człowieku.
Człowiek słaby nigdy nie oprze się na człowieku słabym, bo obaj wpadną do dołu!
Nie ma takiej siły. Ani jeden, ani drugi.
Będą jak dwa ślepcy, choć mają oczy.

Dopiero zanurzając się w Te Trzy Osoby Boskie - można złapać oddech.

Ale, aby nikogo nie odpychać od tak wielu obowiązków wobec Pana (ludzi to przerasta), to chociaż westchnijmy "Boże, dopomóż mi dziś... i poprowadź".

To Akt Strzelisty - równie ma dużo pokory w sobie.

Tak, Pogody Ducha. Jasne. To Ty wprowadziłeś na forum.
Chwała.... chwała Panu! że On Cię natchnął i przyprowadził tutaj.
No bo nie Ty sam... ;-)
Z Bogiem!

ps. Elżbieto......., Elżbieto.........., Elżbieto......................, a Cię jak zwać?
Bo Nałogu, to trochę brzydko..........tak nałogowo
pozdrawiam
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-19, 11:47   

Piszecie o tym samym tylko innymi słowami....przeciez nałóg napisał, że trzeba wiedziec o co prosić...... nie tego czego my chcemy, nie własne ządania...itp. i pewnie to samo miał na mysli......
Daj mi więc Panie Boże, to, o czym Ty tylko wiesz, że mi potrzeba" ..... no i to Światło Ducha Świętego.
Bez urazy Elżbieto, ale...
dla mnie jaśniej, prościej i bardziej zrozumiale, odpowiada na pytanie - co robic, gdzie szukać, gdzie sie dowiedzieć nie pomijając w tym Boga.....ale być może tylko ja taka niekumata jestem :-/
Pewnie jest tak jak piszesz Elzbieto.....I celem moim jest wskazać ludziom zwrot do Pana....i dobrze.
Nałogu nie ustawaj w pisaniu bo Twoje myśli,doświadczenie i sugestie są bardzo pomocne.
Miłego dnia :-)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 8