Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
kryzys... i co dalej ??
Autor Wiadomość
rot
[Usunięty]

  Wysłany: 2006-09-06, 08:27   kryzys... i co dalej ??

Kochani... jak w temacie. Granica pomiędzy końcem kryzysu, a początkiem odbudowy. Tak jak napisała kiedyś Beata to etap I. Pojednanie...Wydaje mi się , że w moim związku to nastąpiło. Chcę zmienić swój status... z "w kryzysie" na "już po kryzysie". Mogę ?? nie wiem... Może i naiwne pytanie, ale mnie nurtuje. Co można przyjąć jako element pojednania ?? Wybaczcie, może i akademickie rozważania, ale jestem raczej ścisłym umysłem i może zbyt często chcę dojść do niektórych rzeczy matematycznie ;-) . Czy jest to rozmowa... przytulenie... pocałunek... deklaracja...czy zupełnie coś innego, coś co nie jest materialne, a jest raczej odczuciem... myślą... może nawet uczuciem. Wiem, że daleka droga przede mną do pełnego uzdrowienia małżeństwa... może dlatego rodzą się te pytania. Nie wątpliwości, tych do siebie nie dopuszczam, ale właśnie pytania.A dlaczego cienką czerwoną linią w moim odczuciu ?? Boję, się aby nie cofnąć się... nie powrócić do kryzysu tego przed I etapem, przed pojednaniem... ta granica wydaje mi się tak wątła... nie chcę znowu wracać do tego co było, chcę walczyć, starać się i iść do przodu... chcę o wszystkim co było zapomnieć... myśleć tylko o przyszłości... są wspomnienia... bolesne.. wiem, ale chcę z mimi walczyć i wygrać. Czego się jeszcze boje ?? Reakcji żony... boję się, że będę próbował zrobić coś, na co nie nadszedł jeszcze czas... tak wiele rzeczy chciałbym zrobić... skąd wiedzieć kiedy ?? Narazie czekam... pozwalam sobie na przytulenia i rozmowy, czasem nawet na drobny pocałunek... nie wiem, czy czekać dalej, czy pytać ??
Wiem, że zmieniłem się i muszę dać czas żonie na przyzwyczajenie się do "nowego" męża... chciałbym dużo rozmawiać... nie tak jak kiedyś... ale !! żona ma czasami tego dość ;-) a ja nie potrafię jeszcze wyczuć tej granicy...
Ale namieszałem... mam nadzieję, że zrozumieliście mnie jednak :mrgreen:
 
     
Beata
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 08:51   

Nie
Nie namieszałeś. To oczywiste , że teraz masz te dylematy.
Już pisałam- pojednanie nastapiło i masz za sobą - I kryzys odbudowy.

A teraz do dzieła.
Spokojnie z umiarem - musisz żonę podrywać. Tak jak wtedy gdy ją poznałeś. ale nie możesz być natrętny- bo będzie się oddalać. Musicie się od nowa pokochać - teraz tak inaczej- bardziej dojrzale.

Proponuję wycieczkę - w okolice miejsca poznania. I tam pomiędzy wierszami - wspomnienia z młodości . To początek tej drogi.

A swoją drogą Rot- przestań tak matematycznie, bo rozkładasz wszystko na czynniki pierwsze. Po co ci to ? Tak bardziej ogólnie bierz życie.
 
     
rot
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 09:11   

Postanowione... zmieniam swój status. Zaczynam odbudowę naszego związku. Tylko do przodu, a czasami, oby jak najrzadziej, mały kroczek w tył...
Beato... z tą matematyką masz chyba rację ;-) .
 
     
wiki0701
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 09:13   

powiem ci jak jest u mnie....
tylko czas, czas, czas... budowanie nowego zycia jest bardzo mozolne i długie. czasem mysle, że jest pieknie, nie kłócimy się, wspieramy sie, ja sie nie czepiam, on też... czyli super... i wystarczy jeden niezamierzony gest i znów zaczynam walke o dzisiejszy dzień, o to abym uwierzyła, bo to jest najważniejsze.

Minęły 2 miesiące od kiedy mąz wrócił i jeszcze nie smiem napisać, ze jestem po kryzysie..., czekam na ten dzień, ale chcę byc pewna...
czekam aż mąz powie, ze mnie kocha, ale nie tak w żartach, przekomarzaniach, czekam aż kiedys o tym wszystkim porozmawiamy. wtedy napiszę, że jestem po kryzysie...
 
     
rot
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 09:25   

Wiki... dlaczego zmieniłem swój status ?? Ja wiem czego chcę... wydaje mi się, że psycholog zrobił już dużo ze mną, ale zatrzymywać się nie mam zamiaru...dalej będę pracował nad sobą pod kierunkiem... :-> Wiem już co muszę jeszcze w sobie zmienić... Ze strony żony mam deklarację, nie chcę jej podważać... rozmów odbyliśmy już trochę po jej powrocie, nawet takich bardzo poważnych. Dlatego właśnie zastanawiać zacząłem się nad zmianą statusu... ja powiedziałem pierwszy, że kocham... przytuliła się tylko mocniej... poczekam ze spokojem, aż odnajdzie się w naszym domu powtórnie i jestem pewien, że usłyszę to, na co tak bardzo czekam...
 
     
Beata
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 09:25   

Na słowo kocham czekałam 3 miesiace od pojednania.

Wiki - ale ty już budujesz- to nie jest kryzys - to odbudowa.
A te konflikty to normalka. J
Ja nauczyłam się zuważać - tą granicę, gdy jedno słowo więcej - wywołuje awanturę - ale i mąż to teraz też wyczuwa - obraca w żart- pewne moje złe słowa, których nie dało się czasem przemilczeć.
I jeszcze odróżniamy- tonację głosu- jeśli słyszę , że jest już pooirytowany- to koniec romowy. Zmieniam zajęcie. A dawniej - tak sobie pozwalaliśmy- że kończyło się burzą., noeodzywaniem i kolejnymi rozgrywkami.

AGRESJA- wywołuje kolejną - i tak się toczy błędne koło, które musimy przerwać.
 
     
wiki0701
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 09:59   

O, Beatko, ten moment kiedy należy skończyc rozmowę, to juz wyczułam 2 m-ce temu, m. in. dlatego tak ładnie się nam teraz rozmawia. Na pewno nie wróce do zrzędzenia, jędzowatości, prowokowania do kłótni. jak czuje, ze jeszcze chwilka i mam ochotę podnieśc głos, przypominam sobie: - nie warto. i obracam wszystko w żart, to bardzo pomaga. zresztą o wiele więcej sie teraz smieję z głupot, które normalnie by mnie zirytowały. dałam sobie luz w zyciu, dobrze zrobiłam. ;-)

między nami nie ma żadnych sporów, konfliktów, jest dużo ciepła, takiego wewnetrznego spokoju. ale tez nie wiem co siedzi do końca w główce męża, który czasem na moje pytanie czy jest szczęśliwy mówi, że on juz nie wie co to szczęście. I to własnie sprawia, że nie dopisuje , że jestem po kryzysie. Napisze, gdy on powie, że jest szczęsliwy. bo to, że dla mnie kryzys minął nie znaczy to samo co minięcie kryzysu wg niego.
oczywiście nie analizuję tego na co dzień, po prostu mimo wszystko jest to takie świeże, że nie odważyłabym się napisac, że jest po kryzysie. I sama nie wiem gdzie jest granica między jego końcem i początkiem nowego. Każdy dzień jest początkiem nowego etapu w moim zyciu, więc chyba nie ma granicy. :-?
 
     
Elaka
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 10:03   

Kochani, ja wczoraj postanowiłam zmienić swój status na taki jak widać :))). U mnie pojednanie nastąpiło 16 lipca po prawie 3-miesięcznej separacji duchowej i "łóżkowej", czyli pod jednym dachem ale osobno. Co mnie skłoniło do tego? Kocham Cię padło dawno, przepraszam też. Zdrady nie było - potwierdzone. Więc czego chcieć więcej? Ale ja chciałam jeszcze nawrócenia. I stało się. Mąż z własnej nieprzymuszonej woli przystąpił do spowiedzi, a wczoraj cud kolejny - znalazł swój dawno zagubiony różaniec, i z żalem powiedział, ze jak go miał to się modlił, a odkąd go zagubił to przestał. I z rozżewnieniem wspomniał, że to różaniec kupiony w Rzymie podczas naszej podróży poślubnej. Bałam się zła, które nim zawładnęło, i dopóki on sobie też tego nie uświadomił, bałam się, że do pojednania doszło tylko na poziomie fizyczności, ale już jestem szczęśliwa - doszła też sfera duchowa.
 
     
rot
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 12:15   

Elaka... tak po cichutku... i stało się :-> GRATULUJE !!
 
     
Beata
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 12:42   

Też gratuluję Elaka.
Masz za sobą pierwszy kryzys, który wystepuje do dwóch lat po ślubie ( choć może nastąpić w pózniejszym nieco czasie - to jest indywidualnie )
Był to okres docierania sie charakterów i temperamentów, ścierania osobowości, które nie chca się do siebie nagiąć, spowodowane są też oczywiście ulatnianiem złudzeń.

Nazywa się to -kryzys wzrastania : kiedy każde zaczyna sobie zdawać sprawę :
" że tym razem wszystko jest na poważnie , odtąd przyjdzie mi z nią ( nim ) żyć całe życie ".
Ale macie go już Elaka za sobą.
Ostatnio zmieniony przez Beata 2006-09-06, 12:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Elaka
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 12:46   

Rot, i wzajemnie, bardzo się cieszę. U Ciebie też chyba dość gładko poszło, choć z powodu dłuższej nieobecności na forum jeszcze nie doczytałam się w jaki sposób, ale niemniej jednak GRATULACJE!
 
     
rot
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 12:48   

Może nie tak do końca gładko, ale udaje się brnąc do przodu Dziękuje :-D
 
     
jaka
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 13:12   

No, Rot, nieznośny jesteś, nie można za tobą nadążyć :-D Ostatnio ci, zdaje się, nawrzucałam za podkulanie ogona.
Jak miło tu u was w kąciku "po"...
Cieszę się z was wszystkich, którym światło w tunelu się zapaliło.
 
     
Ada
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 14:04   

Rot raduje sie z Toba
Ada
 
     
rot
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-06, 18:32   

Ja nie usłyszałem jeszcze słów "przepraszam" i "kocham", prawdę mówiąc na tym pierwszym specjalnie mi nie zależy i nie przejmuję sie zbytnio tym, ma drugie poczekam... spokojnie, poganiał nie będę...
Dziś żonę rozśmieszyłem do łez... smiała się tak szczerze jak kiedyś. Tak bardzo sie ucieszyłem widząć i słysząc ten śmiech... wraz z moim zachowaniem (zachowywałem się tak jak... bez mała 20 lat temu, gdy byłem zakochany po uszy) przypomniały sie obojgu obrazy z tamtego okresu właśnie. Żona zaczęła wspominać pierwsza... poszliśmy do kawiarni, do której chodziliśmy... dzień wspomnień i uśmiechów... Beato.. jak zawsze Twoje rady były strzałem w 10-kę ;-) .

[ Dodano: 2006-09-06, 20:10 ]
Jako, Ado... dziękuję :-D
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9