Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Pochodzimy po jeziorze??
Autor Wiadomość
kasia
[Usunięty]

Wysłany: 2006-08-08, 15:10   Pochodzimy po jeziorze??

50.1 Natychmiast po cudzie rozmnożenia chlebów i ryb sam Pan rozpuścił tłumy i nakazał uczniom wsiąść do łodzi1. Zapewne był już późny wieczór. Jezus pod dniu pracy, wysłuchiwania tych, którzy Go szukali, odczuwał wielką potrzebę modlitwy. Wyszedł na pobliską górę i gdy nastała noc, pozostał sam na rozmowie z Ojcem niebieskim.

Ze szczytu góry Jezus widział Apostołów na środku jeziora, kiedy łódź miotana falami, bo wiatr był przeciwny, znajdowała się w niebezpieczeństwie. Mógł dostrzec tę nędzną łódź na jeziorze, ponieważ była pełnia księżyca i zbliżała się Pascha. O czwartej straży nocnej, czyli około trzeciej nad ranem, tuż przed świtem przyszedł do nich krocząc po jeziorze.

Na widok niewyraźnej postaci, która przybliżała się po jeziorze, kiedy oni walczyli z falami i wiatrem, zlękli się. To zjawa - rzekli. I zaczęli krzyczeć. Lecz Jezus daje się im poznać: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Chrystus często się spotyka z postawą lęku w życiu chrześcijanina, lecz zawsze dodaje mu odwagi i pogody ducha. Piotr nabiera ufności i kierując się miłością oraz pragnieniem bycia możliwie jak najszybciej przy Nauczycielu, zwraca się do Niego z nieoczekiwaną prośbą: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. Odwaga miłości nie zna granic. Bezgraniczna jest także pobłażliwość Jezusa. A On rzekł: Przyjdź. I Piotr wyszedłszy z łodzi zaczął iść ku Jezusowi. Zrobiło to wielkie wrażenie na wszystkich: Piotr zamienił bezpieczną łódź na bezpieczeństwo zagwarantowane słowami Pana. Nie zatrzymał się w łodzi, ale podążył tam, gdzie znajdował się Jezus, kilka metrów od swoich uczniów, którzy ze zdumieniem patrzą na Apostoła kroczącego po rozszalałej wodzie. Piotr posuwa się naprzód po falach. Podtrzymują go wiara i ufność w Nauczyciela; jedynie to.

Nie mają znaczenia środowisko, trudności naszego życia, jeżeli pełni wiary i ufności zwracamy się do Jezusa, który nas oczekuje. Nie ma znaczenia to, że fale są bardzo wysokie a wiatr mocny. Nie ma też znaczenia to, że kroczenie po wodzie nie jest rzeczą naturalną. Jeżeli patrzymy na Jezusa, wszystko będzie dla nas możliwe: polega ono na cnocie pobożności. Jeżeli pozostajemy zjednoczeni z Chrystusem za pomocą modlitwy i sakramentów, nasze kroczenie będzie bezpieczne; gdy przestaniemy patrzeć na Chrystusa, zatoniemy, staniemy się niezdolni do postawienia kroku nawet na lądzie.


50.2 Wiara, mocna na początku - osłabła. Piotr zdał sobie sprawę z fal, wiatru (św. Jan mówi, że jezioro burzyło się od silnego wichru), z tego, że jest rzeczą niemożliwą, aby człowiek kroczył po powierzchni wody. Przejął się trudnościami i zapomniał o tej jedynej rzeczy, która go utrzymywała na powierzchni: o słowie Pana. Na widok przeszkód, które teraz sobie uświadamia, jego wiara słabnie, a cud zależał od całkowitej ufności w Chrystusa.

Bóg domaga się czasami "rzeczy na pozór niemożliwych", które stają się rzeczywistością, kiedy działamy z wiarą, z oczyma utkwionymi w Panu. Pewnego razu Założyciel Opus Dei, bł. Josemaría Escrivá powiedział do jednej ze swoich duchowych córek, która udawała się do innego kraju, gdzie czekały ją naturalne trudności związane z początkiem pracy apostolskiej: "Kiedy cię o coś proszę, córko, nie mów mi, że jest to niemożliwe, bo to ja już wiem. Ale od chwili, kiedy zapoczątkowałem Dzieło, Pan domagał się ode mnie wielu rzeczy niemożliwych... i udało się!"2. Udało się! Rozpoczęcie prac apostolskich w wielu krajach..., pojawiły się powołania i ludzie gotowi do współpracy w tych zadaniach z wielką wspaniałomyślnością i wyrzeczeniem. Często powtarzał im: "potrzebni są ludzie posiadający wiarę, a będą się dziać na nowo cuda Pisma Świętego...". I cuda te dzieją się codziennie na ziemi... Tak zawsze działo się w historii Kościoła. "Kto mówi o Bogu, mówi w istocie o Kimś wiecznym, niezmiennym, zawsze takim samym, wiernym, doskonale sprawiedliwym. Wynika stąd, że powinniśmy bezwzględnie przyjmować Jego słowa, całkowicie Mu wierzyć i ufać. Jest On wszechmocny, łaskawy i czyniący dobro. Któż mógłby nie pokładać w Nim całej swojej nadziei?"3.

To Bóg utrzymuje nas na powierzchni i sprawia, że przypominamy owoce pośród "pozornych niemożliwości" w środowisku, które często jest przeciwne ideałom chrześcijańskim. To On sprawia, iż kroczymy po wodach, a warunek jest zawsze taki sam: patrzeć na Chrystusa i nie zwracać zbytnio uwagi na trudności i pokusy. Św. Jan Chryzostom, komentując tę Ewangelię wyjaśnia, że Jezus dał poznać Piotrowi przez to doświadczenie, iż cała jego moc pochodzi od Niego, a on sam może jedynie spodziewać się słabości i nędzy. I dodaje: "Kiedy brakuje naszego współdziałania, przestaje także działać pomoc Boża"4. Dlatego w chwili, kiedy Piotr zaczął się obawiać i wątpić, zaczął też tonąć.

Kiedy słabnie wiara, trudności się wyolbrzymiają. "Żywa wiara zależy od mojej zdolności odpowiedzi temu Bogu, który mnie wzywa i chce ze mną obcować, być moim przyjacielem, wielkim świadkiem mojego życia. Dlatego, jeśli Mu odpowiadam i Go kocham, i jest On kimś bardzo bliskim w moim życiu, a ja żyję przy Nim - umacniam swoją wiarę, gdyż moja wiara zasadza się na Bogu (...). Natomiast jeżeli się dystansuję od Boga, jeżeli o Nim zapominam, jeżeli Bóg pozostaje na uboczu mojego życia, które pochłaniają sprawy czysto materialne i ludzkie; jeżeli ulegam bezpośredniej oczywistości i Bóg zamazuje się w mojej duszy, jakże mogę mieć żywą wiarę? Dlatego powinniśmy powiedzieć, że ostatecznie wszystkie trudności życia wiarą sprowadzają się do ich genezy, do oddalenia się od Boga, odsunięcia się od Niego, przestania spotykania się z Nim twarzą w twarz"5. Wówczas nabierają sił pokusy i trudności. Gdyby Piotr nie odwrócił swoich ufnych oczu od Nauczyciela, utrzymałby się na powierzchni wody i doszedł do Pana. Kiedy jesteśmy pogrążeni w modlitwie, wszystkie burze razem wzięte, burze w głębi duszy i burze w otoczeniu nie potrafią nic zrobić. Natomiast porzucenie modlitwy, brak w niej zażyłości lub anonimowość oznaczają narażenie się na pogrążenie w smutku, pesymizmie i w pokusie.

Nasza wiara nigdy nie powinna osłabnąć, choćby stanęły przed nami ogromne trudności, choćby nam się wydawało, że nas zmiażdżą. "Co z tego, że będziesz miał przeciw sobie cały świat i wszystkie jego moce. Ty idź naprzód!
- Powtarzaj słowa psalmu: Pan światłem i zbawieniem moim, kogóż mam się lękać. Si consistant adversum me castra, non timebit cor meum - choćby stanął naprzeciw mnie obóz, moje serce bać się nie będzie"6.


50.3 Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, małej wiary?". Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył.

W niebezpieczeństwach, wśród przeszkód i wątpliwości winniśmy patrzeć na Chrystusa: Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala7 - czytamy w Liście do Hebrajczyków. Chrystus winien być dla nas postacią jasną, czystą i dobrze znaną. Oglądaliśmy Go tyle razy, że nie możemy pomylić Go ze zjawą, jak tamci uczniowie w nocy! Jego rysy są wyraźne, Jego jest głos, Jego spojrzenie. Spoglądał na nas tyle razy! Bł. Karol Leisner, więzień Dachau, beatyfikowany przez Jana Pawła II, w swoim dzienniku z obozu zapisał w bardzo trudnym dla siebie czasie: "Chryste - Ty jesteś moją pasją"8. "Jeśli chcesz się zbawić - uczy św. Tomasz z Akwinu - patrz na oblicze swego Chrystusa"9. Nasze stałe obcowanie z Nim na modlitwie i w sakramentach świętych jest jedyną gwarancją utrzymania się jako dzieci Bożych pośród wzburzonego morza, w którym żyjemy.

Co więcej, przy Chrystusie konflikty i trudności, które prawie codziennie napotykamy, umacniają wiarę, potęgują nadzieję i bardziej z Nim jednoczą. To samo dzieje się "z drzewami, które rosną w miejscach cienistych i wolnych od wiatru: podczas gdy na zewnątrz wyglądają okazale, w rzeczywistości stają się delikatne i słabe, i jakikolwiek podmuch może je łatwo skaleczyć. Natomiast drzewa, które rosną na szczytach wysokich gór, wstrząsane wieloma wiatrami i ciągle wystawiane na burze i wszelkie niełaski, często pokryte śniegami, stają się krzepkie jak stal"10.

Piotr przestał patrzeć na Chrystusa i zaczął tonąć. Potrafił jednak natychmiast zwrócić się o pomoc do Tego, któremu wszystko jest poddane: Panie, ratuj! I Jezus z niezwykłą czułością wyciągnął do niego rękę i wyciągnął go z wody. Gdy widzimy, że toniemy, że pokonują nas trudności lub pokusa, zwróćmy się do Jezusa: Panie, ratuj! I Chrystus wyciągnie do nas swoją potężną i bezpieczną rękę i wyjdziemy cało z wszystkich niebezpieczeństw i utrapień. On zawsze wyciąga swoją rękę, byśmy się jej uchwycili. Nigdy nie pozwoli, byśmy utonęli, jeśli uczynimy ten gest, który od nas zależy. Prócz tego Bóg postawił przy każdym z nas Anioła Stróża, by nas bronił przed przeciwnościami i stanowił dla nas potężną pomoc w drodze do nieba. Zwracajmy się do niego z ufnością, przystępujmy do niego często w ciągu dnia, prośmy go o pomoc w rzeczach wielkich i małych, a znajdziemy moc, której potrzebujemy do zwycięstwa.


1 Por. Mt 14,22-36.
2 P. Berglar, El fundador del Opus Dei, Madryt 1987, s. 270.
3 Katechizm Kościoła Katolickiego, 2086.
4 Św. Jan Chryzostom, Homilie o Ewangelii wg św. Mateusza, 50.
5 P. Rodríguez, Fe y vida de fe, Pamplona 1974, s. 128.
6 Bł. Josemaría Escrivá, Droga, 482.
7 Hbr 12,1-2.
8 Bł. Karol Leisner, Pocieszenie w chorobie, Warszawa 1992, s. 10.
9 Św. Tomasz z Akwinu, Komentarz do Listu do Hebrajczyków, 12, 1-2.
10 Św. Jan Chryzostom, Homilia De gloria in tribulationibus.
 
     
Anula
[Usunięty]

Wysłany: 2006-08-09, 06:50   

Kasiu , dziękuję.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2006-08-12, 15:09   

Czasem zadziwia mnie sposób w jaki Pan potrafi przekazywać nam różne wskazówki, jak czasem stawia w wspaniały sposób ludzi na naszej drodze, jak bardzo zabiega o nas , o to byśmy Go usłyszeli.

Ostatnio dostałam ciekawy sms- Lk. 5: 4 WYPłYń NA GłęBIę
My tak często polegamy na sobie zamiast na Chrystusie. Tak trudno zaufać do końca...
To nie wicher zanurzył Piotra w głębinach jeziora, lecz niedostatek wiary.

Kiedy jednak zdajemy się na Jezusa często jesteśmy zdziwieni tym co się dzieje wokół nas.
Rzeczy niemożliwe stają się możliwe.
Wierzyć znaczy widzieć rzeczy tak , jak widzi Bóg, uczestniczyć w Bożej wizji świata i człowieka.
Trudno samemu chodzić po jeziorze , z Jezusem wszystko jest możliwe :) I TO JEST NAJPIęKNIEJSZE, NIE JESTEśMY SAMI :) Odczuwałabym ogromny strach gdym była sama, bez Jezusa .
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,01 sekundy. Zapytań do SQL: 8