Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Miłość, a zależność emocjonalna.
Autor Wiadomość
administrator 
Administrator

Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 520
Wysłany: 2006-07-13, 23:26   Miłość, a zależność emocjonalna.

Wyslane przez: Beata-zagu
Email:

Od paru dni wciąż zadaję sobie to pytanie . W którym momencie naszej miłości i szacunku do małżonków (-nek ), zaczyna się granica zależności emocjonalnej.

Wydaje mi się ,że ja jestem uzależniona emocjonalnie, bo mój humor zależy od tego jak mnie traktuje Mąż w danym momencie. Gdy jest dobry i czuły jestem zadowolona, a gdy jest niemiły to jestem cały dzień naburmuszona. A może to nie zależność ???
Może to naturalna reakcja na zachowanie partnera ??? Nie potrafię dojść do właściwych wniosków.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: zuza


Zobacz co znalazłam:
"...ludzie uzaleznieni to ludzie, którzy naprawdę pragną, chcą i oddali by wszystko, żeby mieć. ....to siła, niezależna od nich samych. Nie muszą robić nic, żeby ją podtrzymać, żeby nie zgasła. Ona nie gaśnie. Nie chce zgasnąć. Jest. Tragiczne jest tylko to, że zamiast z nimi współtworzyć, ta siła ich niszczy"
To się chyba zaczyna jak tylko się zakochamy. Niestety.
Pozdrawiam,

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Beata-zagu
Email:

Mam dylemat.Czy można darzyć miłością i równocześnie być niezależnym emocjonalnie od tej osoby???

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: zuza


Uff, pytanie z rodzju ciężkich.
Ja myślę że chyba raczej nie. Przecież miłośc to też rodzaj emocji. Gdybym była niezalezna emocjonalnie to teraz by mnie tu nie było ( na tym formum dla poranionych, również emocjonalnie).Chyba bym nie cierpiała.
Ale może ktoś inny potrafi wytłumaczyc nam inną opinię.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Anielka
Email:

Trudne...
ale myślę że nie musi to być zaraz uzależnienie emocjonalne. To chyba normalne, że jest nam przykro i robi nam sie zwyczajnie smutno kiedy rani nas drugi człowiek, a zwłaszcza osoba którą kochamy.
Jeśli przykrość sprawi nam człowik spotkany przypadkowo na ulicy to nie jest to dla nas aż tak ważne.
Myślę że samo to że sie zastanawiasz, potrafisz o tym pisać świadczy że jesteś silna emocjonalnie i nie jest to uzależnienie, typu - co on na to?
Jak mówi List do Koryntian "miłość nie szuka swego."
Ty jesteś cierpliwa, nie pamiętasz złego...a Twój mąż nagle robi ci przykrość. To jak się można czuć? Jak po kuble zimnej wody.
Ja się jeszcze zawsze zastanawiam, gdzie zaczyna się naiwność? Pokora cierpliwość - owszem, ale gdzie jest granica?
Proś Boga o łaski potrzebne Ci na takie trudne chwile, a to cierpienie, które mąż ci zadaje ofiaruj w jego intencji
Pomodle się za Ciebie.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Beata-zagu
Email:

Dziękuję Anielko za te miłe słowa i modlitwę, w której ja też cały czas trwam.I błagam pana Boga o miłosierdzie dla mojej rodziny.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: zuza


Beata zagu,
sorry- ale z wypowiedzi anielki wynika- że obca osoba czyli taka której nie dośc że nie znasz ale i nie kochasz nie jest cię w stanie zranić. Bo jestes od nie niezalezna.
Czyli jak kochasz to cierpisz, cierpisz bo jesteś uzależniona.
Pytanie- czy mozna ograniczyć w sobie te uzaleznienie. Czy uniezaleznienie nie jest chwilą w której przestajemy kochać. Przecież wtedy przestaje boleć.Dopiero wtedy. Jak kocham i wiem że jestem uzależniona emocjonalnie. Cierpię, boli mnie, wierzę, mam nadzieję, jestem gotowa wybaczyć, pomagam itd.Ta zależność jest czy tego chcę czy nie.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Beata-zagu
Email:

Zuza
Anielka pisze inaczej, przeczytaj dobrze.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: zuza


Pisze że to normalne jak robi się przykro jak ktos bliski zrobi nam cos złego. Czyli np. ten kogo kocham.
Obca osoba może sobie gadac ile chce bo ja jej nie kocham i właściwie to nie zalezy mi na jej opinii.Albo zależy ale nie zrani mnie tak jak ktos kogo kocham.
A dobroć, cierpliwośc, trwanie itd mimo wszystko to jest oznaka mocy człowieka jego wiary , jej głebi .Tak to sobie tłumaczę.
Może dziś mam pogmatwaną umiejętność czytania między wierszami bo jak pisalam od dwóch dni jestem tylko i wyłącznie zła i to straszne uczucie rośnie we mnie z każdą chwilą. To też wynik uzaleźnienia emocjonalnego i zastanawiam się nad tym. To nie ja kieruję tylko moja złość.
Oczywiście nie odczytuj tego jako mojego tłumaczenia. Mam świadomośc że moje uzaleznienie robi mi " kuku".

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: bibi

ja myślę że to zależy w dużej mierze od osobowości danego człowieka od jego wrażliwości lub jej nadmiaru to że nie potrafimy znaleść zdrowego dystansu odpowiednio się odnieść do pewnych spraw świadczy tylko o słabości.ja przez swoją miłość czuję się jak osoba kompletnie nie panująca nad własnym życiem nie umiem niczego postanowić niczego doprowadzić do końca myśleć o sobie żądać dla siebie szacunku.co z tego że umiem formułować swoje żale prośby jak nie potrafię być konsekwętna.po 10 latach wiem tylko że na naszej słabości wygrywa ta osoba którą tak kochamy to swoiste prawo dżungli.zawsze wygrywa silniejszy i tak już pozostanie dopóki Bóg chce abyśmy kochali.taka miłość jest trudna ale tylko ludzie wyjątkowi potrafią kochać naprawdę i ja nie żałuję pomimo wielu upokorzeń że kocham jak wariatka.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Beata-zagu
Email:

Bibi
Fajnie ,że tak kochasz.
Poczytaj mój wątek - "dwie twarze tego samego mężczyzny".

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: ela

kochani,
zdradzę Wam sekret
adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie uwolnia od emocji
poprzez adorację, kiedy poczujesz jak Jezus Cię miłuje (z wszystkimi Twoimi emocjami, uczuciami, lękiem) otrzymujesz niewypowiedzianą równowagę swego przeżywania, integrację i jedność myśli i emocji
no i..
Święta patronka od jednego współmałżonka...Joanna Beretta Molla
jest cudem od Boga
umarła dzień przed niedzielą Miłosierdzia, jak Jan Paweł II umarł dzień przed niedzielą Miłosierdzia..

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Anka1

W odpowiedzi na : Re: Miłość, a zależność emocjonalna. wyslane przez zuza dnia 2006-03-23 19:30:29:

: : Ale może ktoś inny potrafi wytłumaczyc nam inną opinię.

>>Hi,hi,hi. Jakoś Wasz grupowy guru, kłamliwie podająca się za psychologa Błękitna, nie śpieszy z odpowiedzią, nie ma w tej sprawie, sensu tricto psychologicznej - nic do powiedzenia :))). Zniknęła z Forum, zaledwie następną ofiarę dla zniwelowania swoich frustracji, do gadania na koszt jej pracodawcy ucapiła ;).Taki to z Niej psycholog, jak ze mnie biskup. W sieci różni naciągacze grasują.
A1

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: zuza


Anka1.
Pisząc to myślałam że właśnie Ty naświetlisz mi inna możliwość. Mimo ostatnich wypowiedzi z którymi się zgadzam tym razem zawiodłam się.
Zeszłaś ze swojego poziomu, do którego przyzwyczaiłam się. Ta wypowiedź była o niczym.Taka sztuka dla sztuki.
Skup się i trzymaj poziom.

Beata zagu.
Myślę że uniezależnić jak się kocha nie można. Można się tylko wzmocnić i być może uodpornić na przykrości wynikające z uzależnienia.
Miłego poranka wszystkim,

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: ela

Beatko, zadałaś pytanie: Czy można darzyć miłością i równocześnie być niezależnym emocjonalnie od tej osoby???

Tak,można, ponieważ miłość zaczyna się od uczucia, ale miłość dojrzała, to akt woli "kocham człowieka ze względu na to, ze Pan Bóg stworzył wszystkich".
Jeśli gdy ktoś mnie rani, a ja nie umiem poradzić sobie z emocjami poczucia krzywdy i bólu po prostu muszę się odsunąć i zająć się sobą, nie polewać wrzątku na swoją ranę. Trzeba ranę pielęgnować, aby się zagoiła. Zajmuję się sobą.

polecam 10 sposobów o.Dominika:
http://www.mateusz.pl/mt/10sposobow/index.htm

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: CA

Ja też uzależniłam sie emocjonalnie i to na własne życzenie, a teraz na dodatek nie mogę uporać sie z żalem jaki za to do męża czuję, ale on mógł tego uzaleznienia nie przyjąć, zwrócić uwagę w odpowiednim momencie, itd, a ze do czasu bylo mu tak wygodnie, to... mamy to co mamy...
W małżeństwie stajemy sie jednym ciałem i jeżeli to ciało ma być zdrowe to moim zdaniem jedno na drugim wisieć nie może i to w imię miłosci na dodatek...ten stan może zmienić jedynie choroba fizyczna...
miłość musi być wolna od uzależnień, bo jak po sobie wiemy one niszczą, WOLNA I ODPOWIEDZIALNA...
Pozdrawiam CA
PS Anielko dobrze, ze zastanawiasz sie gdzie leży granica pokory czy naiwności, bo za nia moze być właśnie uzależnienie i niepotrzebne cierpienie.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Beata-zagu
Email:

Anielko
Rzeczywiście - gdy przekroczy się granicę pokory i cierpliwości - to człowiek staje się zwyczajnie naiwny i pojawia się cierpienie i ból. I ma to pewnie związek z zależnością emocjonalną.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: kasia
Email:

Miłość = Wolność.
Kobieta chce się czuć zdobywana, mężczyzna pragnie ją zdobywać. Jak się da emocjonalną wolność, będzie to możliwe -zahaczyć się trzeba o Boga i mieć poczucie wyjątkowości, pełnego uczucia jakim darzy nas Chrystus - wtedy nie szukamy potwierdzenia w mężu, nie tkamy plecionki (nasze kompleksy, niskie poczucie wartości) wokół jego serca. Polecam książkę "Urzekająca" tego samego autora co "Dzikie Serce".

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Beata-zagu
Email:

Dzięki Kasiu.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9