Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
"Gruba kreska"
Autor Wiadomość
maz_w_kryzysie
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-06, 21:51   

weronika napisał/a:
Zależy też w jaki sposób przedstawia sie to drugiej osobie........


Kazda osoba jest oczywiście inna, inaczej przyjmuje informajce.
Ja osobiście jestem zwolennikiem czystych faktów - suchych faktów (ale odziwo też potrafiebyć romantykiem :-)

Co się stało i kiedy.
A dlaczego tak się stało... to jest inna rozmowa / najpierw trzeba poznać suche, nie emocjonalne fakty.

Ale to tylko moje zdanie.

MWK.

[ Dodano: 2007-09-06, 21:56 ]
skowronek napisał/a:
Nigdy nie chciałabym usłyszeć z kim mój mąż dzielił dni podczas naszego rozstania. Zatkałabym uszy, gdyby ktoś o tym opowiadał. To pobudza jedynie wyobraźnię, zadaje całkiem niepotrzebny ból.


To tylko moje zdanie, ale myślę że właśnie NIE ZNANIE prawdy powoduje pobudzeniwyobraźni. Jeżeli fakty znasz, to wiesz na czym stoisz. Jeżeli nie znasz, to stajesz się ofiarą włąsnej wyobraźni, czasami robisz projekcje "faktów" które nie miały miejsca.

Owszem, czasami prawda boli, ale dla mnie osobiście nie znanie prawdy boli jeszcze bardziej (bo ta wyobraźnia towrzy takie niby "fakty" że one są o wiele bardziej bolesne niż to co może się stało w rzeczywistosci)

MWK
 
     
rot
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-07, 10:28   

maz_w_kryzysie napisał/a:
To tylko moje zdanie, ale myślę że właśnie NIE ZNANIE prawdy powoduje pobudzeniwyobraźni. Jeżeli fakty znasz, to wiesz na czym stoisz. Jeżeli nie znasz, to stajesz się ofiarą włąsnej wyobraźni, czasami robisz projekcje "faktów" które nie miały miejsca.


Niby fakt, ale poznanie tych faktów powoduje powstawanie domysłów i kolejnych "projekcji" jak to nazwałeś... ja osobiście nie chciałem poznać pikantnych szczegółów... bardziej interesowało mnie podłoże... i zacząłem właśnie od tego ;-) .
 
     
GregS
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-08, 17:21   

W takiej rozmowie chyba nie chodziłoby o poznanie jaiś tam pikantynych szczegółów, ale tak jak pisze m_w_k - suchych faktów, które pozwola na zrozumienie pewnych spraw ale i pozwola na uniknięcie kolejnych niedomówień czy tez trudnych, dwuznacznych sytuacji.
A z drugiej strony czy druga strona nie ma prawa wiedzieć prawdy o tym co się wydarzyło? Zadam kolejny raz to pytanie: Jak przebaczyć coś o czym się nie wiem? I kolejne pytanie: Jak można rozpocząć odbudowę zaufania do drugiej osoby, kiedy pozostały niewyjaśnione kwestie? Kiedy dalej wszystko opiera się na domysłach i na kolejnych "projekcjach" opartych na szczątach tego co się widziało, co się słyszało, co ktoś ci tam powiedział itd
 
     
maz_w_kryzysie
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-08, 21:09   

Ja nadal mam takie zdanie / trzeba znac prawdę.
I tak jak wielu już pisało, prawda boli - zarówno stronę która zły czyn wykonała, jak i stronę pokrzywdzoną.

Ale popatrzmy na to z innej strony.
Jeżeli przyjmiemy że za kryzys odpowiadają obydwie strony a za zdradę jedna strona, to przyjmijmy wyznawanie prawdy jako pokutę obydwu stron.

Za to że my zdradzeni może zaniedbaliśmy naszych partnerów, teraz pokutujemy słuchając bolesnej prawdy, a zdradzacz za swoje czyny pokutuje musząc ją wyznawać w takim detalu w jakim my osoby skrzywdzone sobie zarzyczymy.

Takie jest moje niezmienne zdanie, ale oczywiście jest to tylko moje zdanie i każdy może mieć inne podejście.

pozdrawiam wszystkich.
MWK.
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-09, 16:34   

Jak czytam o grubej kresce, to mdli mnie. Powracający mąż, za każdym razem o tym bredził, a ja idiotka za każdym razem łapałam się na ten numer.
W rzeczywistości "gruba kreska" przeznaczona była tylko dla mnie, ponieważ mąż nie zrywał kontaktów z kochanką, no dalej bidulę wspierał, myśląc widocznie, że mnie tego wsparcia nie trza, bo się nieźle w pionie trzymam.
Myślę, że w zależności od tego, jak daleko posunął się w zdradzie współmałżonek, jesteśmy w stanie zaakceptować "grubą kreskę". No i od naszej siły. Jednak po przeczytaniu postów ludzi, którzy wracają po zdradzie do siebie, nie wierzę w to, żeby nie powracały "czarne myśli" u osób zdradzonych, ale i u zdradzających, a więc zdarza się im wracać do przeszłości i przełazić w dół przez "grubą krechę". Oby jak najrzadziej. Ważne jest więc, aby obie strony zdawały sobie z tego sprawę i gdy zobaczą, że druga strona cierpi, nachodzą ją "czarne myśli", odpowiednio ją wesprzeć. Tylko nie pytajcie się mnie na czym miałoby to polegać, bo nie wiem, nie mam takich doświadczeń.
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-09, 20:40   

Gruba kreskę to można w polityce i trzeba- w życiu- bywa róznie
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-09, 21:28   

W polityce gruba kreska jeszcze mniej prawdopodobna niż :mrgreen: w życiu.
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-09, 21:31   

W obecnej sytuacji politycznej- owszem- małe szanse- wkurza te ich marnotrawienie czasu -jadowitośc i bleblanie nieproduktywne.
Życie- to zupełnie inna parafia.
a Mazowiecki- super gośc.
 
     
rot
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-10, 11:53   

Czym różnią się wg. Was pikantne szczegóły od suchych faktów... może należałoby zacząć od tego tę dyskusję...

Boję się następstw informacji które mógłbym uzyskać... zależy to chyba w pierwszej kolejności od charakteru osoby, która chce poznać "suche fakty".. ja jestem zbyt wybuchowy i w przypadku jakiejkolwiek wymiany zdań mógłbym wypalić nie to co trzeba... czy o to chodz ?? Mnie osobiście nie !!
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-10, 12:31   

Strasznie długo nie pisałam ( czytam jeno), ale coś mnie bardzo zaabsorbowało, a mianowicie........

Jednak po przeczytaniu postów ludzi, którzy wracają po zdradzie do siebie, nie wierzę w to, żeby nie powracały "czarne myśli" u osób zdradzonych, ale i u zdradzających, a więc zdarza się im wracać do przeszłości i przełazić w dół przez "grubą krechę".

oj wracają,wracają, choć wcale sie tego nie chce, to jest be......zamiast krok w przód, robimy krok w tył.

Ważne jest więc, aby obie strony zdawały sobie z tego sprawę i gdy zobaczą, że druga strona cierpi, nachodzą ją "czarne myśli", odpowiednio ją wesprzeć. Tylko nie pytajcie się mnie na czym miałoby to polegać, bo nie wiem, nie mam takich doświadczeń.

doświadczenie akurat mam, ale skutecznej recepty...niestety....każdy jest inny, jednemu pomoże rozmowa, innemu wręcz przeciwnie - spokój.
Jedna ważna zasada.... nic na siłe, bez nacisku, bez pospiechu....inaczej....no cóż....wracamy do punktu wyjścia.Czas, czas, czas.... fajnie sie mówi.... gorzej z realizacją, ale możliwe to jest.
 
     
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-10, 19:42   

zuza napisał/a:
Gruba kreskę to można w polityce i trzeba- w życiu- bywa róznie


he he he... gruba kreska to się nawet w polityce nie sprawdza - patrz obecna (jakieś 17 lat po grubej kresce) sytuacja. w życiu małżeńskim więc tym bardziej :-P
 
     
MKJ
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-11, 11:20   

Nie wiem czy na temat ale dla mnie gruba kreska to zamazywanie dobra i zła i w życiu małżeńskim i rodzinnym i rodziny rodzin czyli życiu politycznym Narodu również.
 
     
Małgosia
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-11, 12:13   

Błagam, tylko nie o polityce, bo się pokłócimy...
 
     
maz_w_kryzysie
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-11, 17:38   

Wracając do głównego wątku tego posta GregaS, tak jak wspominałem chyba, chciałem poznać prawdę z trzech przyczyn:
1. aby nie wyobrażać sobie czegoś jeszcze gorszego niż to co było
2. aby zadać sobie trochę bólu (poczuć do czego ja dopuściłem) / taka forma pokuty
3. aby spowodować że mojej żonie to wszystko też się skojarzy z bólem (na przyszłość) - też jakas forma pokuty
4. aby zbadać prawdo-mówność mojej żony / jak powie to znaczy że nie kłamie.

I od tego zacząłem starać się budować od nowa

Byliśmy na wizycie w poradni (małżeńskiej) u pani psycholog, najpierw razem, potem ja byłem sam (wczoraj) a jutro idzie moja żona (ona chce tam chodzić, więc może widzi że to wszystko zabrnęło w złym kierunku i jest gotowa na zmiany, w jakim kierunku to się okaże).

Natomiast jedna ciekawa rzecz wynikła w trakcie rozmowy z psychologiem.
Powiedziała że to co było to było, i teraz czas na podjęcie dorosłej decyzji.
Trzeba w dwójkę siąść i powiedzieć tak:
1. zamykamy ten rozdział - ale poważnie obydwie strony zamykają tzn ja nie będę do tego wracał, a żona ze swojej strony również zamyka (cokolwiek tam jest)
2. od teraz ten okres paru miesięcy jest tematem do którego się nie wraca / taki czarny rozdział który jest drażniący dla wszystkich.
3. owszem, analizujemy teraz co do tego doprowadziło i staramy się zmienić definicję związku, oczekiwania każdej ze stron itd, ale czarnego rozdziału nie ruszamy.

Ciekawe do czego to doprowadzi... Mam nadzieję że do czegoś dobrego.

pozdr,
MWK.
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-11, 22:48   

Nareszcie doszłam do tego, dlaczego chronicznie nie znoszę sformułowania "gruba kreska". A więc dlatego nie lubię, bo słyszę je z ust zdradzacza. Mam wrażenie, że taką propozycję powinna przedstawić osoba pokrzywdzona, a nie zdradzacz.
Gdy mówił to mój zdradzacz, czułam się podle, bo wredny mózg myślał sobie:
- on tak chce, żebym mu już głowy nie suszyła,
- no tak, otrzepał rączęta i idzie dalej - zero skruchy,
- skończył mu się cudowny okres, chce zachować piękne wspomnienia po kochance i nie chce, żebym te wspomnienia "brukała" pytaniami, czy jakimiś złośliwościami, wyrzutami.
Wydawało mi się, że jeśli ja - zdradzona to powiem, to oznaczać to będzie:
- wybaczyłam Ci lub staram się wybaczyć,
- spróbuję nie pamiętać, o tym Twym złym czynie (o naiwności kobieca!),
- wspieraj mnie, kiedy dopadną mnie czarne demony i zwątpienie.

Teraz sama sobie postawiłam grubą krechę ... na przeszłości. Dla niego nie ma tej krechy. A właściwie jest. Ja siedzę nad krechą, on - pod krechą.

Pozdrawiam
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 8