Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Sakrament małżeństwa -nierozerwalne przymierze czy kontrakt?
Autor Wiadomość
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-27, 14:08   

"Napiszę tak: może jest Ci lżej, ale może też wracają wspomnienia, kiedy mąż był inny - lepszy (chyba był?!) "
nie "może", ale jest mi lżej. Owszem wracają wspomnienia dobre, ale niestety te złe też. bo pamięci gumką myszką nie wytrę. Muszę z tym żyć. Tak jak wszyscy tu na forum i to bez względu, czy są po kryzysie, czy w trakcie.

"Ola, jedno jest wiadome - bo Jezus umarł na Krzyżu - że Ci, którzy idą za Jezusem muszą Go naśladować. Muszą dźwigać Krzyż swojego życia. "
Elżbieto, właśnie ta nieścieralna pamięć jest naszym krzyżem. A Bóg nie wymaga od nas abyśmy umartwiali się przez całe życie. Nie sądzę, aby człowiek uśmiechnięty, szczęśliwy, zadowolony z własnego życia i przestrzegający dekalogu, był Bogu niemiły.

"Słowa św.Joanny Molla do męża w agonii umierania: "nie godzi się iść do Pana nie przecierpiawszy wiele."
No tak, ale sama napisałaś, że ona szczęśliwą żoną i matką była. "Tylko" umierała w cierpieniu. A ja mam wrażenie, że na tym forum jest wiele osób, które pernamentnie cierpią i umierają na raty.

"Więc niejako i tak wpisane jest cierpienie w nasze życie. Umiejętnością pokory jest przyjmować to, co Pan Bóg zsyła. "

Dla jednego ogromnym cierpieniem będzie ból zęba czy złamany obcas przy ulubionych butach, a dla innych strata ukochanej osoby. Różne cierpienia? Z obiektywnego punktu widzenia to ten obcas to pryszcz. Strata ukochanej osoby to jest prawdziwy powód cierpienia. Ale co siedzi w człowieku?

Właśnie ważna jest "umiejętność pokory", a ja jeszcze dodam "akceptację", ale nie chodzi tu o przyzwolenie na wyrządzanie nam zła.

"Jeśli czujesz, że nie jesteś odłączona od Chrystusa, pomimo otrzymania rozwodu, to być może tak jest. "
Nie czuję się odłączona od Jezusa Chrystusa i nie "być może tak jest", ale tak jest. Chociaż trzeba przyznać, że kilka wypowiedzi na tym forum w pewnym momencie skłoniło mnie ku odłączenia. Cóż, mój organizm chronicznie nie znosi dwulicowości.

"Poza tym nikt Cię - na Twoje szczęście nie powinien/nie może/nie wolno mu Ciebie osądzać. Osądzanie nie prowadzi do miłości bliźniego, takiej jak Pan Bóg przykazał."

Ale osądzono mnie i skazano na ognie piekielne. Nie piszę tego o Tobie, bo akurat Ty pewne rzeczy pomogłaś zrozumieć.

Jeżeli pogadałam sobie w tym temacie, to tylko żeby przestrzec, Elżbieto, przed cytowaniem. Bo taki fragment wyjęty z kontekstu może więcej złego zrobić niż dobrego.
Pozdrawiam

P.S. Grażynko, kochana, a protestuj sobie na zdrowie i pisz ten protest na Berdyczów.
 
 
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-27, 14:27   

Tak Grażynko!
Zło jest niesprawiedliwością!
Porównywanie siebie i swoich wysiłków podejmowanych do życia w Prawdzie z poczynaniami współmałżonków może wydobyć z nas żal i cierpienie. Ale kiedy przyjrzymy się temu oczyma Bożymi, wtedy poznajemy źródło tej tej sytuacji. To tak jak byśmy mieli „ pod stopami wszystkie królestwa tego świata”. Rzeczą piękną jest kiedy zapraszamy każdego dnia Boga do naszego życia i wtedy nie jest to życie w pojedynkę. Nawet nie polecam takiego życia. Prawdą jest również, że sytuacje w których się znajdujemy nie do końca są naszym wyborem. Patrzenie na cierpienie bliskich jest rzeczywiście dużym wysiłkiem, a obdarowywanie ich radością , miłością pomimo wewnętrznych boleści jest obrazem życia z Bogiem. To podnoszenie się do Życia pomimo cierpienia jest niezwykłe. Największą pociechą odkrywam obecnie jest to ,że Bóg jest sprawiedliwy. Zawsze będzie patrzał na nas, na cały obraz naszej istoty, nawet na nasze słabości i to dodaje mi skrzydeł, bo to niezwykła tajemnica Miłosierdzia Bożego. Dzięki temu potrafię żyć dając innym to co w człowieku jest od zawsze, co Bóg zakorzenił. Dlatego patrzenie w taki sposób na świat z Bogiem przestaje być straszne, niesprawiedliwe, i niedorzeczne.
I nie chcę Grażynko nawet protestować , On wie co dla nas najlepsze, choć nam wydaje sie to niesprawiedliwe.

Pozdrawiam serdecznie:)
 
 
Grażynka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-27, 21:04   

Wiesz, Mirelko, ja swoje przeżyłam, kochałam i byłam kochana, mam dziecko i sporo życia za sobą... Ale żal mi młodych dziewczyn, które są tuż po ślubie, które nie zostały jeszcze matkami... Dlaczego one z powodu głupoty swoich mężów mają być pozbawione tego apektu miłości jakim jest miłość macierzyńska i miłość mężczyzna-kobieta? To takie moje rozterki wewnętrzne... Zastanawiam się, czy rzeczywiście Bóg tego od nas chce? Zresztą przypominam sobie taki fragment ewangelii, w którym jest napisane tak: "A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu..." Zdrada chyba własnie jest nierządem, przynajmniej ja tak to rozumiem... Takie mam różne wątpliwości okołorozwodowe...
 
 
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-28, 09:33   

Grażynko:)
Ja bardzo cieszę się kiedy człowiek sie zastanawia , zadaje pytania. Wtedy zaczynają się poszukiwania. Pozostawienie pytania bez odpowiedzi budzi w nas wątpliwości, a Twoje wątpliwości są uzasadnione.
Jeśli chodzi o ten werset to jest on jedyna wypowiedzią Jezusa Chrystusa w całym Piśmie Sw. ( Mt. 5,32) , gdzie tak właśnie wyraził sie o małżeństwie. Ja po przeczytaniu tego wersetu zadałam sobie pytanie , czy rzeczywiście dotyczy on małżeństwa sakramentalnego? Bo , należy wziąć pod uwagę wszystkie wypowiedzi Jezusa dotyczące małżeństw. Wtedy dopiero ma się jasność,że Pan Jezus nie wyraża zgody na rozwody w żadnym wypadku.
Werset tłumaczony jest:

Podobnie jak wiele wypowiedzi mądrościowych starożytnych żydowskich nauczycieli, i to zawiera ogólną zasadę. Mateusz (Mt 5,32) i Paweł (1 Kor 7,15) podają od niej wyjątki (na korzyść niewinnej strony, z którą rozwiedziono się wbrew jej woli). Wypowiedź Jezusa ma charakter hiperboli - tj. celowej przesady w celu wzmocnienia jej wymowy: Ponieważ Bóg nie akceptuje rozwodu, człowiek, który odprawił żonę, w rzeczywistości nie jest rozwodnikiem, jeśli więc poślubi inną kobietę - popełni cudzołóstwo. W starożytności nikt nie wypowiadał się w tak zdecydowany sposób na temat rozwodu. (Ponieważ większość żydowskich nauczycieli zezwalała na poligamię, nie traktowali poślubienia drugiej żony jako cudzołóstwa, nawet jeśli zgadzali się, że mężczyzna ten był nadal mężem pierwszej żony. Jezus usuwa jednak tę dwuznaczność - mężczyzna, który łączy się z dwiema kobietami, dopuszcza się cudzołóstwa w takim samym stopniu jak kobieta, która utrzymuje związki z dwoma mężczyznami. Jezus podkreśla wierność pierwszej żonie).

”Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej”: Ta sama kategoryczna nauka zawarta jest w Łk 16,18a. CD 4,19-5,2 wydaje się raczej zabraniać poligamii niż ponownego związku po rozwodzie, chociaż 11QTemple 57,17-19 zabrania ponownego wstępowania w związek małżeński po rozwodzie.

http://biblia.wiara.pl/?g...127549937&katg=

Prawo jest Miłością, bo z miłości do człowieka zostało stworzone.
Nam czasem trudno pojąć miłowanie Boże.
Pozdrawiam serdecznie:)
 
 
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-18, 21:15   

Jestem grzeczna, bo nie przyłączyłam się do dyskusji.
Pozdrawiam Cię serdecznie, bo pewnie Ci tu samemu musi być smutno.
Troszkę posiedzę, poczytam, nie napiszę i se pójdę.
 
 
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-18, 14:12   

Ola2 napisał/a:
Jestem grzeczna, bo nie przyłączyłam się do dyskusji.
Pozdrawiam Cię serdecznie, bo pewnie Ci tu samemu musi być smutno.
Troszkę posiedzę, poczytam, nie napiszę i se pójdę.

Nie chodzi Olu2 o to, abyś była grzeczna...
;-)

Chodzi o to, aby pomóc Polsce (ludziom bezsilnym) w zmianie myślenia.
Polska w oczach Pana Boga jest "jakoś" tak ukochana, prawda?
Chodzi o pomoc ludziom w zmianie ich myślenia na temat rozwodów i umacnianiu ich w wierze, i umacnianiu ich/nas w Prawdzie.
Jezus jest Drogą, Prawdą. Jak iść za nim?
Trzymając się Jego nauki wbrew cywilnym, bezdusznym sądom.

Andrzejowi samemu smutno nie jest, bo nie jest sam, ma bardzo wielu przyjaciół. :-)

Posiedź, poczytaj, napisz, podpowiedz, pomagaj.
"Idź na cały świat".

Gdyby rozwód nie był złem, Jezus nie wypowiedziałby się o nim z taką mocą zakazu.
Pan Jezus zabronił rozwodów i to powinno być zawsze w centrum naszego celu - myślenia według Bożej Wykładni.
 
 
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-18, 19:12   

Elżbieta napisał/a:

Chodzi o to, aby pomóc Polsce (ludziom bezsilnym) w zmianie myślenia.


według mnie - przede wszystkim chodzi o pomoc, aby chciało się rano wstać i iść do pracy...

[ Dodano: 2007-04-18, 19:13 ]
Elżbieta napisał/a:

Chodzi o pomoc ludziom w zmianie ich myślenia na temat rozwodów i umacnianiu ich w wierze, i umacnianiu ich/nas w Prawdzie.


po raz kolejny: nie jest moim celem pomoc w zmianie myślenia innych ludzi. ani nie potrzebuję pomocy w zmianie mojego myslenia. potrzebuję pomocy, która bedzie polegała na tym, że będę mogła wstać rano i pójść do pracy. i radzić sobie z wieloma formalnymsprawami, które stawia przede mną życie.
 
 
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-18, 19:33   

Łaj, Elżbietko, jestem wzruszona. Szukałaś mnie? :mrgreen: Bo ten tekst powyższy napisałam miesiąc temu.
Pozdrawiam Cię serdecznie i przepraszam, że nie popolemizuję.
Musicie uzbroić się w cierpliwość, mam okrutny nawał obowiązków. Ale spoko, spoko jeszcze trochę i będziecie mogli dać mi to 3 ostrzeżenie i zablokować pisanie.
 
 
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-18, 20:08   

Bajko, zmiana myślenia -> zmiana odczuwania -> zmiana zachowania,
nic nie jest oderwane od siebie.
Wszystko w nas jest ściśle powiązane.
Są ludzie tacy jak Ty, którzy przeżywają, są ludzie, którzy analizują, są ludzie którzy rozpaczają.
Każdy i tak musi znaleźć swoją drogę. Ja co najwyżej mogę tę drogę wskazać na Drogę Jezusowej Miłości, bo Ta jest jedyną, która nie zawiedzie.

Olu2, nie szukałam Cię. Szukam i szukałam Prawdy, a taką daje nauka Jezusa, dla chrześcijan. Przecież wiemy o co chodzi, bośmy gadały w innym wątku.
Jedno jest pewne: nigdy nie należy odłączać się od Chrystusa!
A kto z Nim trwa, to w sercu SWOIM wie, no nie?
Wątek ten może pomóc innym, nie Wam, Bajko, Olu.

To tak jak w tej opowieści:
"Siedzi ksiądz w konfesjonale i czeka na penitentów, nie ma nikogo...
Jest homilia innego kapłana, a ten w konfesjonale myśli sobie: "ale nudy opowiada"........
Nagle podchodzi skruszony czlowiek i mówi:
"wie ksiądz ja 30 lat nie byłem u spowiedzi, ale ta homilia sprawiła, że postanowiłem...."


Nigdy nie wiadomo jak, w jaki sposób Pan zadziała w sercu, naszym i w sercu innych.
Z Bogiem!
 
 
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-18, 20:13   

Amen.
 
 
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-18, 20:14   

Amen.
 
 
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-19, 17:30   

Elżbieta napisał/a:

Wątek ten może pomóc innym, nie Wam, Bajko, Olu.


Wątek może nie.
Mam nadzieję, ze forum mi pomoże. Tak jak pomagało do tej pory.
I mam nadzieję, że forum jest również dla tych, którzy chcą sprawdzić (być może gdy do tego dojrzeją), czy ich małżeństwo zostało zawarte w sposób ważny (bo mają przesłanki ku takim podejrzeniom). Kościół chyba tego nie potępia ???

Podobnie jak forum jest również dla osób w kryzysie związku i na każdym jego etapie - również po rozwodzie i w nowym niesakramentalnym związku. Tak jest w tytule...
 
 
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-19, 21:48   

bajka napisał/a:
Wątek może nie.

Cały wątek może nie, ale post Andrzeja moze tak. ;-)
Andrzej serce wkłada w forum, inni też serce wkładają, to nijak nie będzie inaczej, że miałoby być gorzej.
Poza tym ksiądz Opiekun modli się zawsze za wszystkich, którzy tu piszą, a Pan Bóg działa jak zechce. Wola Boża niech się spełni w każdej historii życia pojedynczego człowieka.
Bo każda droga do Boga własna.
A Bajko watpliwości na razie próbuj rozwiązywać w konfesjonale, bo pisałam już jak to jest - tam /za siostrą Faustyną piszę, bo to u niej w zapiskach/
tam w konfesjonale Pan Bóg mówi przez usta kapłana, jeśli kapłan otwarty na łaski i człowiek też, wtedy największe dobra płyną.
Uzdrowienie małżeństwa zaczyna się od uzdrawiania, nieustannego, siebie, w spowiedzi świętej. Jak pisała El.: "kiedy już zamienisz się w Anioła...."
a Anioł to kto?
Czyż nie ten człowiek co "patrzy z miłością"... Miłością z Krzyża.
Trwaj bajko i pytaj Jezusa o swoje życie.
Jezus, kruchy...
Pozdrawiam......
 
 
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-21, 16:50   

straciłam już siły Elżbieto... ale będę żyła, nie tylko trwała, chcę wypełniać swoje życie konkretną treścią a nie tylko trwać...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 8