Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Nowenna Pompejańska jako ratunek dla małżeństw
Autor Wiadomość
joanna83
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-05, 12:51   

Kochani, kilka dni temu zaczęłam odmawiać nowennę i musze stwierdzić, ze coraz częściej czuję jak ogarniają mnie złe myśli, zwątpienie, ludzie radza mi nie walczyć o małżeństwo i układać sobie zycie od nowa. Ja oczywiście chce walczyć, ale takie gadanie innych osób mnie zniechęca i powoduje nerwowość. Wszystko wzmogło się gdy zaczęłam odmawiać tą modlitwę. Dodatkowo widzę ze zły chce mnie skusić i przekonać do szukania sobie innego partnera. Ja oczywiście tego nie chcę ale dzisiaj np. ledwo co wytrzymałam na mszy tak mi serce waliło, zupełnie nie wiem czemu. Mam straszliwego doła. wyobrażacie sobie, ze nawet moja Matka mówi mi ze nie utaruje tego małżeństwa.
 
 
Marzena N
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-05, 13:04   

joanna83 spokojnie... wspieram modlitwą...
 
 
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-05, 14:36   

Joanno, to normalne, zły się wścieka, bo modlitwa działa. Wspieram!
 
 
Aniołek5
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-05, 17:25   

... Joanno, mnie za każdym razem, kiedy zaczynam tę nowennę, dopada atak niesamowitej agresji... Jeszcze nigdy mi się tej nowenny ukończyć nie udało... tak się mieszało...
Mam jednak nadzieję, że Ty się uspokoisz, że uspokoisz emocje... Ja ostatnio wytrzymałam 34 dni - a i tak otrzymałam łaski, coś się we mnie mimo wszystko zmienia... Proś Matkę Boską, by CI pomogła wytrwać :D
Ja zaczynałam już chyba z 12 razy... Może kiedyś się uda?
 
 
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-05, 19:00   

Ja kolejną N. Pompejanską kończę za 4 dni (dziś mam 50 dzień NP).
Da się i należy wytrwać w tej modlitwie, mimo, że prawdą jest, iż nieźle dostaje się po głowie podczas jej odmawiania.
Podobno im większe dzieła Boże, tym większy bunt złego.
A więc tym bardziej dostajemy przy tym, co stanowi dzieło Boże i jest w stanie nam wyprosić u Boga łaski (np. powrót małżonka, nawrócenie czyjeś, zbawienie itp.) po głowie.
Ja obecnie odmawiam NP, a jednocześnie mówię Nowennę do Opatrzności Bożej (przez 9 miesięcy każdego dnia) w intencji nawrócenia i zbawienia mojego męża, plus przystępuję przez 9 Pierwszych Sobót w tej samej intencji do Spowiedzi i Komunii św., a ponadto zakładam teraz Grupę Nieustającej Modlitwy Majowej (tzn. Grupa ta już się modli, ale wciąż można do niej się dołączyć).
Więc wierzcie mi, że dostaję po głowie i to nieźle.
Joanno, z własnego doświadczenia mówię - wytrwaj. Wytrzymaj z Bogiem i Maryją to wszystko, co się dzieje. To jest celowym działaniem złego ducha, który chce Ciebie zniechęcić i odsunąć od tak potężnej i skutecznej modlitwy, jaką jest NP.
Będzie dobrze!
Przecież to chyba jasne, że gdybyś nie miała szansy na wyproszenie tego, o co się obecnie modlisz, to zły by się tak nie wkurzał i nie utrudniałby Ci modlitwy. ;-)

[ Dodano: 2013-05-05, 20:05 ]
Aniołek5 napisał/a:

Ja zaczynałam już chyba z 12 razy... Może kiedyś się uda?


Aniołku,
Babo, to Ty jeszcze nie skończyłaś żadnej swojej Pompejańskiej????
Czy ja kiedyś usłyszę od Ciebie: Odmówiłam całą? :-D
Normalnie, chyba powinnyśmy częściej ze sobą rozmawiać, to Ty mnie będziesz na odpowiednie tory sprowadzać i ja Ciebie.
Wtedy będzie jak należy.
Pozdrawiam i odezwij się czasem do mnie. ;-)
 
 
Aniołek5
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-06, 15:41   

nagarek napisał/a:
Czy ja kiedyś usłyszę od Ciebie: Odmówiłam całą? :-D

"Kiedyś" jest pojęciem względnie względnym :D Ale, choć sama nie odmówiłam tej Nowenny, staram się ją rozpowszechniać :D
A zgadać się musimy - niech no ten szpital się u mnie w domu skończy i poukładam sobie to i owo :D
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-08, 20:10   

Aniołek5 napisał/a:
... Joanno, mnie za każdym razem, kiedy zaczynam tę nowennę, dopada atak niesamowitej agresji... Jeszcze nigdy mi się tej nowenny ukończyć nie udało... tak się mieszało...

Witaj,
taka mała sugestia. W każdy dzień zaczynaj Nowennę Pompejańska od modlitwy do św. Michała Archanioła. :-D Nie ma bata, nic CI nie przeszkodzi przy takim ochroniarzu. :mrgreen: Proś Go o pomoc podczas tej modlitwy, bo pragniesz modlić się do Matki i Królowej :-D


Egzorcyzm prywatny - zalecany przez Ojca Sw. Leona XIII

Sancte Michael Archangele,

defende nos in proelio, contra

nequitiam et insidias diaboli

esto praesidium. Imperet illi

Deus, supplices deprecamur:

tuque, Princeps militiae

caelestis, Satanam aliosque

spiritus malignos, qui ad

perditionem animarum

pervagantur in mundo, divina

virtute, in infernum detrude.

Amen.

http://www.tradycja.koc.pl/oratio.htm
 
 
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-08, 20:28   

Ogłaszam tutaj publicznie, że uwielbiam wypowiedzi Kingi. :-D :mrgreen:
Np. Jej powyższe słowa:
"Nie ma bata, nic CI nie przeszkodzi przy takim ochroniarzu" MUSZĄ człowieka podnieść na duchu. I nie myśli się wtedy o tym, że się nie uda....że to, że tamto...lecz myśli się: Nie ma bata. :mrgreen:

Publicznie też tutaj oświadczam, że w dniu dzisiejszym, wkrótce będę odmawiać ostatni dzień mojej kolejnej N. Pompejańskiej.
W intencji mojego małżeństwa, gdyby ktoś pytał.
I dodam, że od pewnego czasu nie modlę się sama. Chociaż jestem sama jak palec w domu.
Otóż proszę teraz każdego dnia o to, aby modlił się przeze mnie Duch Święty, a wraz ze mną św. Archanioł Michał :-D mój Anioł Stróż, Anioł mojego męża (podkradam mężowi Anioła na czas modlitw w intencji mojego małżeństwa - a co tam, mamy taki cichy układ z jego Aniołem, aby nawrócić i zbawić mojego męża :-D

Kingo, a czy ta podana przez Ciebie treść modlitwy jest w polskiej wersji modlitwą:
"Św. Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nasza obroną. itd"?
Ja odmawiam codziennie właśnie tę polską modlitwę do św. Michała Archanioła.
Od czasu snu, w którym miałam wyraźną informację, aby w moich sprawach rodzinnych i małżeńskich modlić się do św. Michała.
Zachęcam wszystkich do odmawiania modlitw do Niego, a także do czytania czasopisma pt. "Któż jak Bóg", związanego właśnie ze św. Michałem Archaniołem. Ja to czasopismo odkryłam niedawno.
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-08, 20:37   

nagarek napisał/a:
czy ta podana przez Ciebie treść modlitwy jest w polskiej wersji modlitwą:
"Św. Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nasza obroną. itd"?


Tak nagarku to jest ta modlitwa.
Podałam wersję łacińska ponieważ w bardzo trudnych sytuacjach modlitwa łacińska jest jakby "silniejsza" :-D
 
 
kiedysbylam
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-09, 11:51   

ja odmawiam swoja pierwsza NP, w intencji nawrocenia meza, powrotu do Boga i prawdy (nie do mnie), bo wierze ze jak nawroci sie i przyzna do zlego sam przed soba i Bogiem, to wtedy juz bedzie wiedzial co robic... prosze Pana o to, zeby wrocil to zasad moralnych i prawdy, jesli taka jest wola Pana. A jesli nie, to ze bede probowac to godnie przyjmowac...

odmawiam 18 dzien, ciagle zastanawiam sie czy dobrze to wszystk ow ogole robie....
ile Was zajmuje odmowienie calosci? Na jakie jzasadzie rozwazacie tajemice rozanca? Czy podczas modlitwy, myslicie tylko o mezu, ze tak jakby za niego sie modlicie, w jego imieniu, czy o sobie rowniez i o swoim postepowaniu? Chodzi mi o to, ze np przy Narodzeniu Pana Jezusa - ja mowie, mysle - Jezu, badz zawsze blisko nas, modle sie o to ,zebysmy zawsze potrafili zobaczyc twoja obecnosc, zeby nasze serce zawsze bylo na ciebie twarte. No to mysle wtedy jakby o mezu? Ze zeby on to serce swoje otworzyl na Boga? Czy o sobie samej? Czy o nas obojgu ?:) wiem ze moze moje pytania sa smieszne, ale ciagle ucze sie, ja kdobrze sie modlic i takie mysli przychodza mi do glowy....

a co do dzialania szatana - tak chyba dziala - z kazdym dniem modlitwy - jest gorzej jesli chodzi o mojego meza. Juz nie szanuje mnie zupelnie. Tzn dopoki nie poruszam TEGO temat, tematu 'nas', rozstania - to jest w porzadku. jak juz sie spotkamy 2-3 razy w tyg przelotem, to powie czesc, co tam, albo spyta czy chce kawy jak ja akurat robi. ALE jak tylko ja cos skomentuje, wyraze swoje zdanie na caly ten temat i tego jak on tak moze w ogole, no to jest zlosc, wybuchowosc, nerwy i przykre slowa... takze on widac ze tylko upewnia sie w swojej decyzji, ze tak bardzo nie chce ze man byc... no ale nc. ja wierze ze nowenna bedzie miala bardziej dalekosiezne skutki, teraz nie zmieni zdania z dnia na dzien, ale.... kiedys przyjdzie ten czas... ze zrozumie co zrobil, ze odpokutuje... nawet nie chodzi mi o powrot do mnie, ale wlasnie o to przyznanie sie do win, grzechow i odpokutowanie tego.... o t ow sumie prosze w mojej nowennie i wierze ze kiedys to nastapi...
 
 
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-09, 16:05   

Jeśli o mnie chodzi (a nie wiem czy robię prawidłowo), to ponieważ w moim sercu jest prośba, błaganie o wysłuchanie mojej modlitwy w danej intencji, to skupiam się właśnie na tej mojej prośbie.
Gdy prosiłam ponad rok temu odmawiając pierwszą moją w życiu NP (która została wysłuchana, dzięki Bogu i Królowej Różańca św. z Pompejów) w intencji przyjazdu do mnie męża po trwającej przez 13 miesięcy separacji, podczas ktorej w ogóle nie spotykaliśmy się - byłam podczas tych modlitw skupiona właśnie na przyjeździe męża do mnie.
Prosiłam, aby mąż do mnie przyjechał i całym sercem, całym duchem wyrażałam prośbę: Królowo Różańca Świętego, RATUJ, błagam, aby mój mąż przyjechał!
Skupiałam się na tej mojej prośbie, a nie na osobie męża czy swojej. Ponieważ i tak moja modlitwa dotyczyła nas obojga i naszego porozumienia.
Zgadzam się z Tobą, że nawrócenie jest najważniejsze.
Ja również modlę się o nawrócenie męża oraz o jego zbawienie (od 1 grudnia w tej intencji przystępuję w każdą Pierwszą Sobotę do Spowiedzi i Komunii św., oprócz tego odmawiam codziennie i będę odmawiać przez 9 miesięcy w tej intencji Nowennę do Opatrzności Bożej oraz Nowennę do św. Rity).
Będzie jak Bóg chce.
A rzecz jasna, Bóg chce naszego zbawienia, a więc i nawrócenia. Więc nawrócenia naszych mężów również.
 
 
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2013-10-02, 20:52   

Ja dziś 12 dzień odmawiam nowennę pompejańską w intencji swojego małżeństwa, głęboko wierzę że Bóg pomoże nam się nawrócić i uzdrowi nasze małżeństwo. Już od pierwszego dnia nowenny Bóg bardzo mnie oczyszczał i pozwalał stanąć w prawdzie. Jestem przerażona tym co zobaczyłam i sobie uświadomiłam. Z każdym dniem też jest mi coraz trudniej odmawiać nowennę, momentami czuję że bez sensu że w ogóle proszę o ratowanie naszego związku. Że może powinnam po prostu starać się o unieważnienie sakramentu, bo naprawdę fatalnie się dobraliśmy, nie wiele nas łączy, a wiele dzieli. Czuję się zdezorientowana, ale modlę się mimo tych uczuć i zagubienia. Ufam że Bóg pokaże mi najlepsze rozwiązanie. Obym tylko wytrwała.
 
 
nagarek
[Usunięty]

Wysłany: 2013-10-02, 23:31   

A ja Ci mówię, Aniu65, że nie można się poddawać.
Nie można ustawać w odmawianiu NP, nawet jeśli czasami nam się wydaje, że wszystko jest beznadziejne, że jest niemożliwe, aby cokolwiek się zmieniło...
To nie jest prawda, bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Mówię Ci to ja, żona, która wymodliła swoją pierwszą w życiu NP przyjazd męża po upływie 13 miesięcy i która w bonusie dostała jego powrót na dobre.
Teraz mąż mi prawie codziennie mówi mi,że mnie kocha i że jest szczęśliwy, że zechciałam być jego żoną (jak mi niedawno powiedział).
Nawet o tym nie marzyłam, ale mam to i jestem szczęśliwa.
Aniu, wszelkie przeszkody w odmawianiu NP pojawiają się, gdyż zły nienawidzi NP, bo jest to wielce skuteczna modlitwa, cudowna i miła Królowej Różańca św. A także z tego powodu, że Różaniec jest egzorcyzmem, a jako taki budzi bunt w złym. On nas z tego powodu zniechęca do odmawiania NP, budzi w nas zagubienie, poczucie bezsensu itp.
Ale nie słuchaj szatana i jego podszeptów.
Słuchaj Boga.
Życzę wielu łask Bożych i wysłuchanych modlitw wszystkim.
 
 
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-10-02, 23:48   

nagarek napisał/a:

To nie jest prawda, bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Mówię Ci to ja, żona, która wymodliła swoją pierwszą w życiu NP przyjazd męża po upływie 13 miesięcy i która w bonusie dostała jego powrót na dobre.
Teraz mąż mi prawie codziennie mówi mi,że mnie kocha i że jest szczęśliwy, że zechciałam być jego żoną (jak mi niedawno powiedział).


Nagarek,

Twój mąż wrócił, a 100 innych mężów nie wróciło.
Po co w ludziach podsycać zazwyczaj płonną nadzieję ?
Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, ale nie jest tak, że ktoś się modli to na pewno wymodli. 99% chorych się modli, a jednak ludzie umierają i to często młodo.
Modlitwa powinna dawać uspokojenie, pogodzenie się z losem, a nie na zasadzie
"jak odmówię jeszcze 100 nowenn to musi stać się cud"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 9