Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
ks Dziewiecki o przemocy.
Autor Wiadomość
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-18, 18:23   

Danka 9 napisał/a:
Ciebie juz dzis skora nie swędzi no nie?

Pewnie Danko że tak..ale tylko dlatego że nie poszukiwałem objawów....
jak to sie mawia nie zadziałała moja podświadomośc....
Danka 9 napisał/a:
jesli ktos ma rzeczywisty problem....a nie jest to proste sie skonfrontowac z tym ze jest sie ofiara przemocy, to wróci kielujaca swiadomosc o problemie, o swoim wspoluzaleznieniu.

Danko jak ktos ma problem to konfrontuje u specjalistów ,a nie z postów na forum.....

Chyba mnie rozumiesz???
pare dni temu z bywalcem w temacie tymeki była taka skromna dyskusja ....
co nieraz potrafia kobiety...by

A przemoc to nie katar ..jaki sie wpusci do rodziny ..a potem wystarczy tylko wytrzec nos

to zbyt wielki problem
 
 
Pestka75
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-18, 19:19   

..
Ostatnio zmieniony przez Pestka75 2012-02-21, 19:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-18, 20:20   

Norbi, proszę Cię o to byś nie komentował w tym kąciku postów
jako gospodyni
zastanawiałam się jak zareagować ale jednak tak....
to ma byc bezpieczne miejsce dla osób dotknietych problemem przemocy

nie potrzeba tu ocen.....zwrotów tego rodzaju
osobom takim jak Justyna, Bola, ja jest i tak trudno mierzyć sie z problemem

a Ty znasz problem przemocy z drugiej strony,( piszesz o tym na forum otwarcie) mozesz reagowac w rozny sposób...
włąsnie tez w negujący problem u kogoś innego

Tutaj chcialabym się skupić na STOP przemocy.

( Twoj ostatni post przenoszę)

moze kiedys otworzymy dział dla osob ktore stosowaly przemoc i zdrowieją, to tez potrzebne, ale tak jak w poradni te grupy powinny wracac do zdrowia oddzielnie.



Cytat:
Danko jak ktos ma problem to konfrontuje u specjalistów ,a nie z postów na forum.....

Chyba mnie rozumiesz???
pare dni temu z bywalcem w temacie tymeki była taka skromna dyskusja ....
co nieraz potrafia kobiety...by


Tutaj jest miejsce gdzie mozna pogadac o sobie zanim trafi sie do poradni, czasem to trudna decyzja...mnie tez nakierowali inni ludzie, wlasnie z forum, między innymi Ty Norbert za co jestem wdzięczna.
 
 
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-18, 20:39   

Danka 9 napisał/a:
moze kiedys otworzymy dział dla osob ktore stosowaly przemoc i zdrowieją

widzisz Danko problem w tym że nie stosowały...i tak sie okazalo w moim przypadku...

ufff ....nareszcie moge napisac o tym otwarcie
kiedys może napisze ile człek
dochodzi do siebie po czymś takim
co nan nim ciążyło

ale dobra nie zanieczyszczam dalej twego tematu
i prośba skoro usunieto mój to uwazam że i pestki kierowany do mnie tez trzzeba usunąc

tak Danko bedzie sprawiedliwie
 
 
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-18, 20:44   

Norbercie, dziękuję za to, ze sie wycofujesz z tematu, dla mnie to ważne by uczestniczki i uczestnicy mieli swobodę i duze poczucie bezpieczeństwa.
Pogody Ducha
 
 
Bola
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-18, 22:48   

CZy są sposoby na powstrzymanie przemocy ? bo ja coś tracę nadzieję,
próbuje uwierzyc , że więcej w moim domu do przemocy nie dojdzie a tu
niestety co 2-3 miesiące jakaś jazda jest. Występuje to nagle ni z
gruszki ni z pietruszki , wystarczy że Coś się nie spodoba mojemu mezowi
i juz lecą wyzwiska i wulgaryzmy. A jak dopowiem za dużo prawdy i krytyki
pod jego adresem , to dopiero wyprawia mi bal potrafi mnie pchnąc ,
odepchnąc i bardzo zwyzywać. TO jest obrażanie i poniżanie mnie do
szpiku kości.Mało tego potem udaje jeszcze OBRAŻONEGO WIELCE nie odzywa
się tydzien dwa,trzy , nie śpi ze mną karze brakiem seksu i bliskości
albo wmawia sobie że jemu jest tak dobrze bo ma spokój ode mnie. CHOCIAZ
czuję ewidentnie jak po takiej długiej przerwie pragnie i pożąda mnie ,
lecz próbuje sobie wmówic że jest inaczej, jak jego ciało wysyła
sygnały że nie może już wytrzymać dłużej tego napięcia cielesnego a
móglby i chyba rok tak mnie poniewierać , i udawać obojętnego. Fakt że
to ja zawsze wyciągam rękę na zgodę, bo nie UMIEM tak życ w takich
relacjach jak pies z kotem. WIem ,ze to jest chore ale własnie w ten
sposób funkcjonuje moje małżenstwo. Mój mąż ma straszliwe kompleksy
niższości, np że się starzeje , zebym znalazła sobie mlodzsego ,że
łysieje,że ma zmarszczki i w ogóle. Ja mowię że mi to wcale nie
przeszkadza, ale on wie swoje. nawet gdy sie na niego patrzę to już
GNIEWNYM spojrzeniem i tonem ,,co tak się na mnie patrzysz , nie patrz
się ! - cała masa jest problemów osobistych z nim . Ma ogromne lęki
przed nieznanym. To tyle czekam na panstwa odpowiedź i poradę.Jestem
zmęczona już takim błednym kołem , on o terapii to nawet słyszec nie
chce, mówi że on się nie zmieni a jak mi się nie podoba to mam
wypierd... stąd. I naprawdę gdybym spakowała się to watpię żeby jego
męski honor i upartosc pozwoliły na to by poczuć skruchę i chciec
się zmienić. albo przeprosic mnie.
Dobrze że jesteście SYCHARKI, próbujecie pomóc, wesprzec , doradzić. Ja zrozumiałam jak człowiek potrafi szybko dojrzeć w cierpieniu !!!!! W takim cierpieniu poniżania, popychania, obrażania. Moge tylko sobie wyobrazić jak musiał się czuć Jezus Chrystus gdy szedł na Golgotę. Moje cierpienie jest jedna tysięczna lub milionową zapewne z cierpieniem jakie Jezus ciepiał by zbawic świat. Gdy wszyscy z Niego szydzili, pluli na niego, bili go, poniżali, jak dotlkiwie musiał cierpieć za nasze grzechy.
 
 
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-19, 00:06   

Pestko, a mnie ciekawi jak ty oceniasz zachowania męża... są przemocowe czy nie?

od nazwania zachowań po imieniu zaczyna sie proces reagowania.

albo jest...
- e nic się nie stało, to normalne, moja wina, mogłam inaczej

albo jest...
- reakcja na zachowanie godzące w moja strone, w moje granice, w moją przestrzeń osobista i w związku w powyższym zdrowa reakcja czyli stanowczy sprzeciw na takie zachowanie.

Ale najpierw to ja sama musze być świadoma ktoś mi zagraża, przymusza do czegoś, zniewala, ogranicza albo to moja nadinterpretacja sytuacji

Sądząc z opisu to raczej o nadinterpretacji nie ma mowy, inna sprawą jest jak opisujesz, że nie potrafisz w danym momencie się przeciwstawić....co cię blokuje, jaki strach uruchamia myslenie w kierunku samoobrony i przeciwstawienia sie takim zachowaniom...

dalej masz ten sam odruch w stosunku do innych osób, tz była by to zupełnie inna osoba niż mąż też byś zareagowała podobnie, wycofująco się zamiast stanowczo pokazała swoje nie pozwalam tak się traktować?

Danusiu,
ja uważam choć to moje osobiste zdanie, że własnie takie pisanie Pestki z Norbertem może wiele dobrego uczynic dla takich osób, może być próba uczenia sie stawiania granic gdy ktoś coś mu wmawia a ja sie z tym nie zgadzam, może być formą uczenia sie radzenia obrony swojego zdania, uczenia sie reagowania na coś z czym sie nie zgadzam w konstruktywny dla mnie sposób dający mi lekcje na przyszłość jak radzić sobie z takimi sytuacjami, gdy ktoś stara sie mnie przekonac do czegoś co ja zupelnie inaczej odczuwam.


Norbert zasugerował coś Pestce na co Pestka stanowczo zareagowała stawiając granice swoje, i oznajmiając nie zgadzam sie z toba... teraz Pestko wystarczy tylko w ten sam sposób tylko w stosunku do męża stanowczo nauczyć sie komunikowac żadam byś zaraz przestał mnie ograniczać, nie zycze sobie takiego zachowania wobec mnie.

Jak myslisz jak moze sie zachować mąż wobec kogoś kto stanowczo nie pozwala na przemocowe zachowania wobec siebie?
Ludzie traktują nas tak jak sami na to pozwalamy,
kiedy jak słusznie mówisz -nie reagujemy od razu, uświadamiamy ich wtedy, że to normalne, przyzwalamy aż w końcu staje sie to normą i nawykowym zachowaniem wobec nas.

Dlatego ważana jest świadomość jakie zachowania względem nas są formą przemocy, ograniczania, zastraszania by zgodnie z tym reagować i przeciwstwiać sie takim zachowaniom.

Bola napisał/a:
CZy są sposoby na powstrzymanie przemocy ?


sa,
od tego jest terapia i samoświadomość czym jest przemoc, jak sie przed nią bronić jak na nią reagować a ze strony osoby przemocowej jak sobie radzić z emocjami w sposób inny niż agresywny. Agresja może byc nakierowana na siebie, jednak zazwyczaj jest skierowana na zewnątrz czyli na osoby z którymi mają jakieś relacje. karanie seksem jest formą przemocy, bo jest formą wymuszania...a każde wymuszanie jest stosowaniem przmocy w celu osiągniecia swojego celu
 
 
Pestka75
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-19, 00:32   

...
Ostatnio zmieniony przez Pestka75 2012-02-21, 19:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-19, 11:19   

Dzieki bywalec za Twoje zdanie! Cenne dla mnie, wiem ze masz duze doswiadczenie.
Pomysle nas tym pomysłem. :-)
 
 
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-19, 13:00   

Pestka75 napisał/a:
do końca nie wiem co sprawia, że czasem jestem w stanie powiedziec NIE, a co sprawia że najpierw "niezauważam", dociera do mnie powoli co mnie spotkało a potem... zaczyna boleć.... i że nie reaguje od razu tylko z opóźnieniem albo jak ktoś inny zwróci uwagę że coś jest nie tak ( tak jak w tej sytuacji gdy współpracownik męża zwrócił mu uwagę, a ja dalej bym brnęła w próby odpowiadania na zaczepki i nie wiem jak to nazwać, jakiś rodzaj poniżania mnie)
jeszcze jeden przykład: mąż robi mi czasem głupie "żarty" a ja daje sie nabierać i wychodzi na to zwykle ,ze ja taka głupia daje się podpuszczać i tak mi głupio, ze dopiero po czasie dociera do mnie ,ze to BYŁO NIE FAJNE i wcale nie smieszne i nie wiem czemu mąż tak robi...



Pestko z twojej wypowiedzi wynika, że nie potrafisz ocenić sytuacji lub nie jestes pewna swojego odbioru. Sam fakt przekraczania twoich granic złości dopiero w momencie gdy inni to zauważają i potwierdzaja twoje domniemania. Wywołuje to pewnie wtedy cała masę emocji odczuć jestem gorsza od innych, czujesz sie pwnie, że inni z ciebie się śmieją i mają nie fajne zdanie o tobie.
Zbytnia interpretacja swojej osoby sprawia, iż jak ważne jest co o tobie mówią i jak a za tym pewnie cała masa tych odczuc złości najpierw na nich, potem na siebie pod tytułem dlaczego jestem taka i tego nie widze.

Pestko, mniej ciągłej analizy tego co się dzieje wokół ciebie a więcej pewności co do tego kim jestem sprawi, że opinia innych, ich żarty nie będa powodem do myślenia o sobie.
Pytasz dlaczego to robi... tego możesz sie dowiedzieć tylko od niego, ale tak na prawde nie ważne jest dlaczego to robi, tylko wazny jest twój własny odbiór tego, jesli zaczniesz się śmiać on albo zaprzestanie, albo dalej bedzie tak postepować, jednak z skutkiem juz innym dla ciebie, bo twój odbiór tego nie bedzie szedł w kierunku odczuwania przez ciebie samej krytyki tylko będziesz przechodzić obok tego spokojnie, albo może jesli to jego taki sposób bycia, żartowania to z czasem sama zaczniesz się smiac. Problem w tym, iż ty tego nie uznajesz za żartowanie, tylko jako atak w twoja strone, w poczucie twojej wartości i sama dokonujesz samooceny siebie, mąż niekoniecznie musi z takim odbiorem, komunikatem, żartem wychodzić do ciebie, ale twoje nastawienie i myslenie, że tak własnie jest powoduje cała mase nieporozumień między wami.

Pestka75 napisał/a:
dopiero od niedawna potrafie nazwac ten ból i niesmak i poczucie , ze coś jest nie tak, że to nie śmieszne żarty, ze to nie moja wina ,ze doskoczył, ze to był jego wybór i ze to sa zachowania przemocowe, takie które z jakiegos powodu maja mu dac poczucie przewagi i kontroli nademną...
jeszcze się w tym gubię...
a co Ty myslisz Bywalcu o tych żartach?


Pestko to twój odbiór sytuacji, a wynika własnie jak wyzej z niepewności samej siebie, sprawia brak reakcji, nie chesz znów wyjśc na osobe zbyt przewrażliwiona, na osobe, która źle odbiera to co czuje, nie chcesz by ocenił cie jako zła więc wolisz nie reagować wcale na jego komunikaty ale to znów powoduje właśnie to odczucie przewagi nad toba, jak i kontroli, że ma nad tobą. No i koło się zamyka, brak reakcji powoduje złośc, złość poczucie winy i zaniżenie samooceny swojej, jako nazwanie tego brakiem reakcji na odczuwane przekraczanie twoich granic. Ale to tylko ty możesz sama je pilnować i innym dawac do zrozumienia, jest mi nie fajnie jak tak postępujesz, prosze zmień to, bo będe niemiła i zła na ciebie. Może taka reakcja twoja wywołać u drugiej strony chęc zaprzestania jeśli jest świadoma, lub jeśli nie jest świadomym zachowaniem może wywołać odruch w postaci zastanowienia się nad tym, że przecież nie mam takiego zamiaru względem ciebie. Tak czy owak poskutkuje zastanowieniem się nad tym, a może i skłoni do rozmowy czy też w efekcie rozmowy wspólnej do zaniechania takich zachowań.
Choć to wszystko czysto teoretyczne, warto sprobowac innych zachowań bo stare reakcje twoje jak już wiesz ani nie działaja z korzyścią dla ciebie i dla was, ani nie sprawiają, że wycofanie sie jest dla ciebie mniej stresujące i zaniżające twoja samoocene sytuacji...


Tak samo możesz z innymi, siostrą, ojcem zacząc sie zachowywać, zacząc dawać im komunikat spójny z tym co czujesz, a nie z tym jak chcesz byś wyszła z twarzą po ich zakonczeniu to znaczy jak oni chcą byś sie zachowywała.
Nie musisz wciąz dbac o to jak cie inni widza, sugerować ich opinią, jesteś wtedy więźniem samej siebie dostosowującym sięwciąż do innych, byle tylko ich zadowolić...
a i tak cała ta gra nie przyniesie pożądanego skutku, byle tylko wszystko było ok,
 
 
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-19, 14:01   

bywalec napisał/a:
Problem w tym, iż ty tego nie uznajesz za żartowanie, tylko jako atak w twoja strone, w poczucie twojej wartości i sama dokonujesz samooceny siebie, mąż niekoniecznie musi z takim odbiorem, komunikatem, żartem wychodzić do ciebie, ale twoje nastawienie i myslenie, że tak własnie jest powoduje cała mase nieporozumień między wami.

Danko mam nadzieję że nie bedziesz zła???
(że znów skrobnę)

Tak to bardzo cenne co napisała bywalec ,a w oparciu o to pozwole sobie otwarcie napisac o moich relacjach.
Dokładnie tak samo było w naszym małżeństwie-moja jakas naturalnośc(w moich oczach),nigdy nie kierowana w kierunku zony(jako dowalenie).
Ale człowiek nie wiedział i nie przypuszczał że może to byc efektem wrażliwości.
Dzis z perspektywy czasu nauczyłem sie jak "radar "wyczuwac czy cos nie jest w stanie
skrzywdzic,zniesmaczyć,dotknąć.
Choc i dzięki jakiejs własnej nauce żona nauczyła się otwarcie mówic o sprawach jakie ja uwierają.
ale dawniej był błąd....
Tak najcześciej było w wielu aspektach naszego zycia.
Problemy w odczytywaniu emocji połaczone z własną wrazliwoscia.
Pamietam gdy wykonywałem jakiekolwiek prace w domu-zawsze wnikliwie oglądało je oko żony
a po ogledzinach było :tu spartaczone,to niedociagniete,tu róznica milimetr,a tu niedomalowane
Trudno mi było z tą krytyka a tym bardziej trudniej gdy padaly porównania.
a ten to tak,a zobacz,a spójrz.
To tłukło sie we mnie i nastepowało powolne wycofywanie sie,zanik chęci
w moim pojeciu nie było budulca.
Po co robic ,pracowac jak i tak co nie zrobie to zle.
Dzis wiem ze to było złe myslenie....bo dzis mam świadomośc że to wnikliwe oko zony to PEFEKCJONIZM...
a ja nauczyłem sie dystansu do siebie
daltego....
wiem że nawet jak sknoce to mam szanse nastepną raza sie poprawic :-) :-)
a porównania???
juz nie dotykają...
- ostatnio był nawet taki incydent....
remontujemy łazienkę....(w zasadzie przerabiamy na potrzeby Kamila)
i wykonalem jakąś pracę ...potem znów oko zony ..ale to nie tak zobacz jak zrobił to
(i tu chodzi oczywiscie o znajomego jaki remontuje łazienkę)
Dawniej by mnie znów to powaliło,spowodowało smutek,odczucie krytyki

teraz potrafie inaczej....

No tak a jestem ciekaw czy Piotr(znajomy) tak wszystko wykonuje perfekcyjnie???
a zona:
oj tam pewnie że nie zobacz tu róznica,tu wgniecenie,tu niepotrzebna wstawka....

Echhh najbardziej cieszy mnie że potrafimy otwarcie mówic....otwarcie dyskutowac....
bez tego zbednego przerabiania w sobie a on to..a ona to
I dlatego w tak cennym temacie jaki założyła Danka pragnę formalnie napisac to:
Rozumiem zone że odebrała to jak odebrała,rozumiem to że mogła tak sie poczuc że do tego wniosku doprowadziły ja odczucia.
To że dany temat pojawił sie w naszym zyciu dzis uważam to za zbawienne
bo???
pewnie jeszcze wiele lat bym zył we własnych naleciałościach nawet nie przeczuwając że maja szanse byc odbierane inaczej

kończac swój skromny udział w temacie Danki....
mam jeden skromny apel.....

wiele spraw ,waznych spraw trzeba przerabiac sercem-a nie rozumem....
bo rozum zawodzi...a serce(kierowane Bozym losem)-nigdy

A stając kiedys na poczatku kryzysu kazde z nas patrzyło tylko na własne.
pozdrawiam
 
 
Pestka75
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-19, 23:10   

...
Ostatnio zmieniony przez Pestka75 2012-02-21, 19:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-20, 09:50   

http://www.sciaga.pl/teks...awaniu_przemocy
 
 
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-20, 15:09   

W zasadzie Pestko właściwie odbierasz sytuacje, potrafisz je nazwać gorzej z obroną przed tym a raczej gorzej z radzeniem sobie z emocjami jakie temu towarzyszą. To chyba twoje zadanie do przerobienia jak sobie radzić z emocjami jakie inni wywołuja we mnie.


Pestka75 napisał/a:
no i dlatego siostra utrzymuje ze mna kontakt "okolicznościowy" czyli sms-y na świeta i urodziny tylko
moje NIE odbiera jako atak na siebie, oczekuje ze bede sie tłumaczyc....
a ja jestem juz tym zmeczona wiec dzis wyslalam zyczenia dla siostrzenca przed 22.00 bo ostatnio miała pretensję że wyslałm po 22.00.....a życzenia wysłane po 22.00 sa według niej złosliwoscia z mojej strony i nietaktem


bo po pierwsze nie jesteś winna jak ktoś reaguje i jakie nim emocje targają, Tylko on może sobie z nimi poradzić i nad nimi nauczyć panować nie ma tak zle

Pestka75 napisał/a:
nad tym pracuje ostatnio, odkrywam ,ze mówienie komus ze jest mi z czyms źle daje okazje by ten ktoś mógł odsłonić swoja intencję, zastanowić się, odnieść się lub nie... i zamiast sie domyślać dlaczego ktoś tak postapił dostaję zwrot... i to już jest konkret :)


po drugie ale ty odpowiadasz za to jak sytuacja na ciebie wpływa, i za to jestes odpowiedzialna. Twoja odpowiedzialnośc to dawac komus okazje jak piszesz odsłonić swoje intencje
jednak nie odpowiadasz za to jęsli mimo wszystko ten ktoś nie reaguje To jego problem jak sobie z tym poradzi i tylko on może taka decyzje podjąc

Brak podjętej decyzji z jego strony nie jest ani potwierdzeniem iż wysłałaś zły komunikat, że to może twoja wina dlatego się zamyka na ciebie i nie powinno to powodować poczucia winy, złości, wstydu, gniewu tylko zwykłe przejście nad tym do porządku dziennego… z komunikatem dla siebie, trudno chciałam dobrze, niestety brak dobrej woli po drugiej stronie uniemożliwia mi to.

Tak z siostrą, mężem, ojcem inną osoba nie odpowiadasz za to jak oni się zachowują, jak reaguja zachowuja się w stosunku do ciebie ciebie, jakie emocje nimi targają ty odpowiadasz tylko za to jak ty reagujesz na nich. Tylko nad tym masz moc panowania i zmieniania. Tylko ty dajesz sobie prawo by się śmiac, płakać, czy złości w danej chwili, tylko ty możesz zapanowa nad gniewem, złością i zmienić je na inne odczucia. Jak i tylko ty możesz sama je przerobić smutek, gniew ale najpierw musisz sobie pozwolić by je przeżywać bez poczucia winy iż ich doświadczyłas.

Pestko mysle że mały kurs asertywności by się przydał dla potwierdzenia pewności siebie i będzie ok. Pomysl o tym może ….
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9