Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Czystość, czy tylko przed ślubem?
Autor Wiadomość
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-05, 22:55   

ks. Marek Dziewiecki
Seksualność - błogosławieństwo czy przekleństwo?

Wydawca: Salwator
Ilość stron: 184 s.
Oprawa: miękka

http://www.poczytaj.pl/27479?sesja=23620435644

Kościół przypomina współczesnemu człowiekowi, że dojrzale przeżywana seksualność jest sposobem wyrażania miłości wiernej i wyłącznej miłości małżeńskiej oraz miejscem odpowiedzialnego przekazywania życia. Natomiast seksualność przeżywana w sposób oderwany od prawdy, miłości i płodności staje się miejscem wyrażania przemocy i przekazywania śmierci.

Więź z Bogiem jest najlepszą gwarancją, że nasza seksualność będzie zintegrowana z naturą i powołaniem człowieka i że będzie komunikować wyłącznie to, co jest zgodne z zamysłem Stwórcy, a zatem wierną, odpowiedzialną i płodną miłość małżeńską i rodzicielską. Książka jest opracowaniem sesji, która została wygłoszona w maju 2004 w Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie.
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-14, 17:32   

Czas Wzrastania: Warto zadbać o te sprawy cz. I
dr Jacek Pulikowski

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=21013

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Czas Wzrastania: Warto zadbać o te sprawy cz. II
dr Jacek Pulikowski

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=21015
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-24, 16:21   

sex czy akt małżeński?

p.Maria
http://bi.gazeta.pl/im/0/6131/m6131590.mp3

bp.St.Stefanek
http://bi.gazeta.pl/im/2/6131/m6131652.mp3

o.prof.K.Lubowicki
http://bi.gazeta.pl/im/0/6131/m6131700.mp3

Czy my na pewno to rozumiemy? Czy odróżniamy sex od aktu małżeńskiego?
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-28, 01:01   

W poszukiwaniu prawdziwej miłości
- konferencja x. Marka Bałwasa podczas comiesięcznego spotkania modlitewnego w intencji rodzin i obrony życia człowieka w Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu

http://prorokini.wrzuta.p...liszu_4.12.2008
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-05-09, 00:26   

Wstęp
Czystość nie jest niepotrzebnym nakazem wymyślonym przez Kościół Katolicki, który rzuca Ci kłody pod nogi do szczęśliwego życia. Choć jest ona różnie rozumiana w różnych religiach to wspólnym elementem wielu jest dotrzymywanie wierności. Czystość w rozumieniu chrześcijańskim, jak i dużej mierze moralnym jest rozumiana jako aktywność seksualna z jednym partnerem po zawarciu związku małżeńskiego. Wszelaka dobrowolna(!) i w pełni świadoma(!) aktywność seksualna z partnerem, który nie jest naszym małżonkiem lub z samym sobą (masturbacja) jest grzechem nieczystości. Oprócz wspomnianej już aktywności można dołączyć namiętny pocałunek z inną osobą niż nasz małżonek/dziewczyna/chłopak i inne "mizianie się" z osobą inną niż ta, której wyznaliśmy miłość.

Kroki
Seks, nagość czy inna czynność wzbudzająca silne pragnienie poznania ciała drugiej osoby jest przeznaczona dla dorosłych ludzi w małżeństwie. Najpierw ślub potem oczekiwana przyjemność.
Masturbacja jest grzechem nieczystości oraz grzechem egoizmu. Podczas masturbacji myślisz tylko o sobie, o swoich potrzebach. Twoje ciało kontroluje Twój umysł. Należy zaprzestać oglądania pornografii czy czytania "różnych" pisemek. Płciowość jest dana po to by umacniać związek. „Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,27-28).
Nie pożądaj. Nie tylko żony bliźniego swego. Po prostu nie pożądaj. Jeśli kogoś pożądasz sprowadzasz go do postaci używki/przedmiotu. Masz pragnąć dla swej wymarzonej osoby czystości i zachowania tego co w niej najlepsze. Akt seksualny po ślubie nie może być agresją, poniewieraniem partnera - winieneś pragnąć dla niego tego co najlepsze i myśleć o nim jako o człowieku, który właśnie Ciebie wybrał.
Homoseksualizm jest grzechem przeciwko naturze. Poza tym da się go leczyć. "Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, 10 ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego." (1 Kor 6,9-10)
Jeżeli namiętny pocałunek, rodzaj dotyku (nawet nie miejsc intymnych) sprowadza Cię do zapominania o całym Bożym świecie i prowadzi do braku zahamowań, porozmawiaj o tym z drugą połówką i/lub z osobą duchowną. Najlepiej jest zwolnić swój zapęd, a czas wykorzystać na rozmowę i bliższe poznanie charakteru drugiej osoby.

Wskazówki
Nie rozmawiaj o płciowości w sposób wulgarny, uniżający ludzką seksualność lub ubliżający komuś.
Dostrzegaj i kochaj inne elementy ciała Twego wybrańca. Delektować można się oczami drugiej osoby.
Jeśli wiesz, że dane czynności (np. wypicie alkoholu, lub całowanie) wzbudzają u Ciebie pożądane drugiej osoby, najlepiej ogranicz te praktyki lub je zmień.
Wiele osób poszukuje czystej duszy do zawiązania z nią więzi. Jeśli jesteś samotny to pamiętaj, że tym "jednym razem" możesz ograniczyć ilość osób, które będą chciały Cię poślubić.
Jeśli popełniłeś już wiele grzechów nieczystych to nie oznacza, że już Ci wszystko wolno bo swej czystości nie odzyskasz. Zmień swoją drogę, zacznij szanować ludzkie ciało, może ktoś zauważy Twoją zmianę? Szczera i głęboka spowiedź może Cię oczyścić. Bóg wybacza.

Ostrzeżenia
Przyjęcie sakramentu małżeństwa tylko i wyłącznie po to by móc "czysto" kochać się z małżonkiem, a nie zawarcie go z dojrzałej miłości jest również grzechem.
Aktywność seksualna, która wydarzyła się bez Twojej zgody (gwałt, molestowanie) lub bez Twojej świadomości (masturbacja przez sen, polucja, Twoja zgoda pod wpływem środków odurzających) nie może być traktowane jako grzech nieczystości czy utratę dziewictwa Niektóre z nich (jak polucja) są naturalnymi odruchami organizmu, które winny zachodzić kiedy nie jesteś w żaden sposób aktywny seksualnie i są zbawcze.
Bycie w czystości nie jest trudne!
Jeśli wszystko inne zawiedzie - myj się często! :-D

Źródło: "http://praktypedia.pl/Jak_%C5%BCy%C4%87_w_czysto%C5%9Bci"
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-05-09, 14:55   

Błogosławieni czystego serca
autor: ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Jednym z największych zagrożeń dla życia duchowego jest zanik wrażliwości sumienia oraz utrata poczucia grzechu. Wszechobecna reklama i zachęta do grzechów nieczystości w środkach masowego przekazu sprawia, że niektórzy zaczynają wierzyć, iż samogwałt, współżycie przed ślubem, pornografia i inne tego rodzaju zjawiska tak naprawdę nie są czymś złym, gdyż dostarczają przyjemności, a są nazywane grzechami tylko dlatego, że zakazuje ich Kościół. Jest to jedno z najbardziej podstępnie spreparowanych kłamstw szatana. Święty Paweł zdecydowanie je demaskuje i nie pozostawia żadnych wątpliwości, ostrzegając: „Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 9-10). Grzechy nieczystości popełniane świadomie i dobrowolnie dokonują tak wielkich zniszczeń w życiu wewnętrznym człowieka, że wprowadzają go na drogę wiodącą do utraty życia wiecznego. Jedynym ekspertem w tej dziedzinie jest Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, który ostrzega słowami św. Pawła: „Strzeżcie się rozpusty; (…) kto (…) grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy” (1 Kor 6, 18).

całość tu:
http://www.milujciesie.or...tego_serca.html
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-16, 22:59   

Etyka życia małżeńskiego

Człowiek stworzony i obdarowany przez Boga ciągle dorasta do coraz większej doskonałości. Każdy etap ludzkiego życia i każde jego działanie powinno być dojrzałe oraz odpowiedzialne i ma zmierzać do dobra. Dlatego trzeba jak najszybciej zapanować nad sobą, żeby zachcianki, zmysły i różne uczucia nie były silniejsze od nas ani nie panowały nad nami.

Etyka życia małżeńskiego zależy od etyki życia narzeczeńskiego. Jeżeli etycznie, czyli moralnie dobrze przebiegało życie w młodości i w narzeczeństwie, to mamy wielką gwarancję godnego życia w małżeństwie. Jeżeli natomiast kręgosłup moralny został złamany w młodości, to będziemy duchowymi kalekami w późniejszym życiu małżeńskim. Nie oznacza to, że wszystko jest już stracone, ale wtedy należy nad sobą szczególnie pracować i czuwać, bo jesteśmy słabsi i zranieni. Grzeszne życie narzeczeńskie często prowadzi do niewierności małżeńskich i do rozwodów. Tak po ludzku niejeden uważa, że współżycie w narzeczeństwie ma prowadzić do lepszego poznania się, ale jest to całkowicie błędne myślenie, ponieważ przedślubne współżycie seksualne zaślepia człowieka na życie duchowe i osobowe oraz uzależnia zmysłowo.

całość:
http://www.apostol.pl/czy...BCe%C5%84skiego
 
 
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-16, 23:17   

kinga2 napisał/a:
Grzeszne życie narzeczeńskie często prowadzi do niewierności małżeńskich i do rozwodów.


zgadam się z tym - moje małżeństwo ponosi tego skutki do dziś .

"......Konsekwencje grzesznego narzeczeństwa:
- Ten, kto buduje życie na grzechu, odwraca się od Boga, ale ze wszystkiego trzeba będzie się kiedyś rozliczyć.
- Kto za szybko zaczyna współżycie, ten bardzo szybko kończy z miłością i rozbija szczęście małżeńskie.
- „Ile grzechów w narzeczeństwie, tyle krzyży w małżeństwie”. Życie seksualne w narzeczeństwie pozostawia głębokie rany w psychice. Rany grzechów nieczystych bardzo trudno się leczą i zrastają.
- Małżeństwo dla młodych, którzy współżyli ze sobą w narzeczeństwie, nie jest atrakcyjne. Takie małżeństwo nie ma „smaku”. Grzech rozbija wszelką radość, szczęście i miłość.

- Jakie narzeczeństwo, takie małżeństwo - jaka młodość, takie życie - jakie życie, taka wieczność.
- Współżycie w narzeczeństwie przypomina zrywanie gałązek z kwitnącej jabłoni. Gdy zerwiemy kwiaty, to owoców prawdziwej miłości nigdy się nie doczekamy...."



(...) Dorastajmy przy Bogu do pięknej miłości! ...."

Boże dzięki Ci za tę szansę dorastania do Miłości .
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-18, 12:38   

I jeszcze słów kilka o czystości:

Zwróćmy najpierw uwagę na stan małżeński. Czego wymaga czystość od każdego z partnerów? W swej idealnej formie, małżeństwo zakłada związek intymny i czułość między dwiema osobami, które powodowane miłością, złożyły przysięgę wspólnego życia.

ten i inne artykuły o tej tematyce tu:
http://www.amid.alleluja.pl/spis.php?dz=9816
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-08, 14:43   

Wychowanie do czystości
Henryk Jarosiewicz - psycholog

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=22161
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-09-22, 23:05   

Seks: jak wykorzystać go najlepiej?
Barry St. Clair,Bill Jones

http://books.google.pl/bo...epage&q&f=false
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-10-05, 23:58   

Warto wychowywać do czystości
dr Jacek Pulikowski

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=23131
 
 
Giaur73
[Usunięty]

Wysłany: 2010-10-11, 21:43   

Myślę, że ciekawy wywiad:

http://www.deon.pl/inteli...zilem-zone.html
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-01-19, 16:58   

TAKA SOBIE CIEKAWOSTKA O MAŁŻEŃSTWIE...

od grzechu do obowiązku,
czyli kościelne dzieje seksu

JOANNA GORECKA-KALITA

Choć dziś dziennikarze chętnie piszą o „seksualnej rewolucji" w Kościele dokonanej przez o. Ksawerego Knotza OFM Cap., panuje powszechna zgoda co do tego, że rewolucyjna jest przede wszystkim forma i medialność tego przekazu. Treść bowiem - o czym świadczy imprimatur- zgodna jest z oficjalną nauką Kościoła: wszak nikt nie zakwestionuje dziś chrześcijańskiej pełnoprawności pożycia małżeńskiego, nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie go grzechem! A jednak…

Śledząc, jak kształtowała się teologia małżeństwa w Kościele od późnej starożytności po kres średniowiecza, możemy zauważyć, że afirmacja małżeńskiej seksualności była początkowo bardzo daleka od oczywistości.

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i nie- wiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,27-28). Czym są te słowa pierwszego opisu stworzenia człowieka, jeśli nie afirmacją miłości małżeńskiej wraz z jej wymiarem fizycznym? A jednak pouczenie to interpretowano w egzegezie patrystycznej IV i V w. w sposób czysto alegoryczny, łącząc je z nakazem misyjnym: Idźcie i nauczajcie wszystkie narody. Nawet gdy ok. V w. zaczęto je interpretować również dosłownie, nie zmieniło to w niczym powszechnego - tak u Ojców Kościoła, jak i w średniowieczu - przekonania, że w raju Adam i Ewa żyli w czystości. Święty Jan Chryzostom formułuje to w następujący sposób: „Małżeństwo zostało ustanowione po grzechu pierworodnym, jako pocieszenie wobec śmierci, by człowiek, który dziś musi umrzeć, mógł się uwiecznić w swych potomkach"1. Inni, ze św. Hieronimem na czele, są bardziej rygorystyczni; ich zdaniem rozmnażanie płciowe - a wraz z nim i popęd seksualny - jest karą za grzech pierworodny: w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia (Rdz 3,16).


„zło konieczne"
Małżeństwo jest więc następstwem zła i choćby z tej przyczyny samo jest złem, aczkolwiek - co z bólem godzą się przyjąć ascetyczni teolodzy - jest to zło konieczne czy też mniejsze zło. Stwo rzona przez św. Augustyna teologia małżeńska Kościoła, w dużej mierze obowiązująca do dziś, opiera się na obrazie małżeństwa z I Listu do Koryntian św. Pawła, nadającym bezwzględny prymat dziewictwu: dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą. Ze względu jednak na nie bezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża (7,1-2). Jedyną ra cją bytu tej instytucji - dalekiej jeszcze od sakra mentu - było zatem zdyscyplinowanie żądzy ciała i zamknięcie ludzkiej seksualności w ściśle określonych i dobrze strzeżonych granicach: jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie. Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć (1 Kor 7,9). Lepiej, co nie znaczy, że dobrze: św. Augustyn nie ma wątpliwości, że dobrem właściwym jest stan dziewictwa.

Kiedy jednak człowiek niezdolny do oparcia się chuci decyduje się na owo mniejsze zło i wstępuje w związek małżeński, nie oznacza to, że może odtąd bez poczucia winy oddawać się przyjemności pożycia z małżonką. Z tą przyjemnością sprawa jest bowiem jeszcze bardziej problematyczna niż z małżeństwem. Z jednej strony św. Paweł jasno nakazuje chrześcijanom aktywne pożycie małżeńskie: Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie, potem zaś wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan (1 Kor 7,5), a nawet ustanawia debi-tum coniugale (łac. małżeńskie obowiązki): Mąż niech oddaje powinność żonie, a żona mężowi (7,3) (średniowieczne sądy kościelne będą potem prawnie rozstrzygać skargi małżonków dotyczące niedopełnienia owych obowiązków). Z drugiej strony nawet zdyscyplinowane w małżeństwie pożądanie nie przestaje być pożądaniem, nie traci więc zasadniczo negatywnego charakteru. Św. Augustyn, tak jak św. Paweł, akceptował akt płciowy w małżeństwie, choć jako ściśle podporządkowany celowi prokreacji i obwarowany licznymi zastrzeżeniami mającymi chronić przed pożądliwością: „Czym innym jest małżeństwo służące jedynie posiadaniu dzieci, co wyklucza wszelki grzech, czym innym szukanie w małżeństwie rozkoszy seksualnej z własną żoną, co jest wciąż tylko grzechem powszednim". Tertulian wypowiadał się już bardziej radykalnie: „Podstawą małżeństwa i podstawą rozpusty jest ten sam akt. Dlatego mężczyzna postępuje najlepiej, jeżeli nie tyka kobiety" (De exhortatione caritatis3). Najza-cieklejszy w swych atakach na małżeństwo św. Hieronim pisał z kolei: „Małżonkowie żyją niczym bydło, a spółkowanie z kobietami upodabnia mężczyzn do świń i innych nierozumnych bydląt" (Adversus Jovinianum). Wreszcie, wielki XII-wieczny teolog, Hugon od św. Wiktora, stwierdził wprost: „Obcowanie rodziców nie odbywa się bez cielesnego pożądania (libido), a zatem poczęcie dziecka nie odbywa się bez grzechu".


do czego służy ta kobieta?
Z całą stanowczością należy jednak zaznaczyć, że negatywne postrzeganie cielesności nie zrodziło się wraz z chrześcijaństwem. Kościół jest spadkobiercą starożytnego antyfeminizmu, a także filozoficznych, zwłaszcza platońskich nurtów, głoszących prymat ducha nad ciałem i wzgardę dla cielesności. Chrześcijaństwo przydaje cielesności jedynie teologiczną konotację grzechu. Tradycja grecka i rzymska znała nawet swoistą formę celibatu wśród elit, wyrażającą się w niechęci do prokreacji. We wczesnym chrześcijaństwie spadkobiercami tej tradycji stała się elita klerykalna (niższe poziomy kleru celibat objął bowiem dopiero od XI w.), stosująca abstynencję seksualną, i to jej w udziale przypadło kształtowanie teologii moralnej małżeństwa.

Akt małżeński nie przestaje zatem być grzechem, a w najlepszym razie jest nieczystością (niesłychanie częste są metafory brudu, zbrukania itp. w odniesieniu do pożycia małżonków), nawet jeśli służy prokreacji. Niemniej jednak prokreacja jest konieczna. Dla św. Augustyna konieczność ta wynika logicznie z Księgi Rodzaju (2,18): Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc. Mizoginiczny teolog tak rozumuje: „Nie wiem, do jakiej pomocy mężczyźnie została stworzona kobieta, jeśli wykluczymy cel prokreacji. Jeśli kobieta nie została dana mężczyźnie do pomocy w rodzeniu dzieci, w takim razie do czego? Może do tego, by razem uprawiali ziemię? W takim razie lepszą pomocą dla mężczyzny byłby mężczyzna. To samo tyczy się pociechy w samotności: o ileż przyjemniejsze jest życie i rozmowa, gdy mieszkają z sobą dwaj przyjaciele niż mężczyzna i kobieta!" (De genesi ad litteram,IX, 5-9).


towar reglamentowany
Prokreacja jest więc jedynym uzasadnieniem małżeństwa. Jest również obowiązkiem, co w średniowieczu podkreślano szczególnie mocno, by dać odpór rozmaitym herezjom czerpiącym z tradycji orfickiej i zaciekle zwalczającym prokre-ację. Należało zaludnić ziemię, by następnie wypełnić niebo chrześcijańskimi duszami. Jak pisze Duns Szkot: „Wszechmocny nakazał prokreację dla zrównoważenia upadku aniołów". Dlatego zbrodnią są wszelkie próby przeciwdziałania jej - a są nimi w równej mierze antykoncepcja (stosowana już w starożytności), onanizm, stosunki przerywane i przerywanie ciąży.

Niedościgłym ideałem jest jednak prokreacja bez odczuwania przyjemności seksualnej. Pisze św. Hieronim: „Kto nadmiernie miłuje swoją żonę, pogrąża się w cudzołóstwie, a z żony swej czyni ladacznicę", a jego słowa powtarzają w średniowieczu Alain z Lille, św. Bernard i inni. Kościół podejmuje próby skodyfikowania pożycia cielesnego małżonków przez poddanie go ścisłej reglamentacji. Wstrzemięźliwość miała obowiązywać już od dnia poprzedzającego niedzielę i dzień świąteczny (no i oczywiście w samo święto!), w środy i piątki, w Wielkim Poście, Adwencie, przed świętem Podwyższenia Krzyża etc. Ambitnym pobożnym małżonkom pozostawało w skrajnych przypadkach ok. 92 dni w roku, nie licząc okresów nieczystości kobiety! Pary, które nie przestrzegały liturgicznie nakazanej wstrzemięźliwości, mogły spodziewać się narodzin dzieci epileptycznych, trędowatych czy wręcz diabelskich. Tak mówi w swym kazaniu Cezary z Arles: „Trędowaci rodzą się zazwyczaj nie z mądrych rodziców, którzy zachowują czystość w stosownych dniach, a przede wszystkim z prostaków, którzy niezdolni są zapanować nad sobą". W środowiskach klasztornych od VI w. powstają penitencjały, swoiste katalogi grzechów i pokut, szczególnie wiele miejsca poświęcające sprawom seksu. Burchard z Wormacji, niemiecki kanonista z XI w. pisze z iście niemiecką precyzją o „nadużyciach małżeńskich": „Czy z twą małżonką, bądź z jakąkolwiek inną kobietą (sic), spółkowałeś od tyłu, na modłę psów? Jeśli to uczyniłeś, odbędziesz pokutę dziesięciu dni o chlebie i wodzie". Najwyraźniej uprawianie seksu w niedozwolonej pozycji jest grzechem poważniejszym niż cudzołóstwo. Dalej: „Czy obcowałeś z twą małżonką, gdy jawne już stało się poczęcie? Jeśli to uczyniłeś, odprawisz pokutę dziesięciu dni o chlebie i wodzie. (…) Czy zbrukałeś się ze swą małżonką w Wielkim Poście? Musisz pokutować przez czterdzieści dni o chlebie i wodzie albo złożyć dwadzieścia sześć soldów jałmużny. Jeśli zdarzyło się to, gdy byłeś pijany, będziesz odbywał pokutę dwudziestu dni o chlebie i wodzie". Święty Bernardyn ze Sieny piętnuje z kolei rozmaite formy pettingu, „dotyk ustami bądź dłonią".


„czymże jest bowiem miłość?"
W tym miejscu wypada zadać pytanie: „a jaka była praktyka?" Wymaganiom nie sposób było sprostać, dlatego nie traktowano ich bardzo poważnie, a ponieważ grzechem było jakiekolwiek pożycie, nie przejmowano się zbytnio wiernością małżeńską ani wstrzemięźliwością zalecaną duchownym: kwitła cudzołożna miłość dworna, zaś klerkowie spierali się z rycerzami o to, którzy są lepszymi kochankami. Andreas Capellanus, duchowny i teoretyk dwornej miłości, argumentuje w dość szokujący sposób: „Wystarczające jest, bym głosił mym wiernym Słowo Boże, gdy stoję przy ołtarzu. I tak, jeśli poproszę jaką niewiastę, by została mą kochanką, nie może ona mnie odprawić pod pretekstem, że jestem kapłanem. Co więcej, dowiodę wam niezbicie, iż lepiej do miłowania wybrać człeka duchownego niż świeckiego…". „Sąd miłosny" prowadzony na dworze Marii z Szampanii orzeka następująco: „Jest rzeczą oczywistą, że miłość nie może mieć miejsca w małżeństwie. Niewątpliwie małżonkowie mogą byćz sobą związani potężnym i nieograniczonym uczuciem, ale uczucia tego nie sposób utożsamić z miłością: nie taka jest jego definicja. Czymże jest bowiem miłość, jeśli nie szalonym pragnieniem namiętnego kosztowania ukrytych i sekretnych pieszczot?" Sytuacja zmienia się, ale bardzo powoli i opornie. Reformatorskie ruchy w Kościele od końca XI w. starają się schrystianizować małżeństwo, czyniąc zeń powoli instytucję religijną, a wreszcie jeden z sakramentów. W XII w. Piotr Abe-lard - który sam, jak wiadomo, nie hołdował ascezie - mówi odważnie: „Nie można nazywać grzechem naturalnej przyjemności ani też mówić o winie, gdy kto cieszy się przyjemnością, od której odczuwania nie może się powstrzymać. Bowiem od pierwszego dnia naszego stworzenia, gdy człowiek żył jeszcze bezgrzesznie w Raju, stosunkom małżeńskim i kosztowaniu wybornych potraw zawsze towarzyszyły przyjemne doznania. Sam Bóg tak naturę naszą stworzył" (Ethica 3). On również jednak mówi o „błogosławionej kastracji", która wyzwoliła go z „ohydztwa żądzy" (w małżeństwie!). Do Heloizy zaś zwraca się z takim pocieszeniem: „Szczęsna zamiana węzła małżeńskiego, gdy będąc wprzódy małżonką nędznego człowieka, otoś jest wyniesiona do łożnicy najwyższego Króla!".

- fragment

http://www.list.media.pl/...e-dzieje-seksu/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8