Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Czystość, czy tylko przed ślubem?
Autor Wiadomość
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-20, 19:04   Czystość, czy tylko przed ślubem?

Czystość, czy tylko przed ślubem?
dr Jacek Pulikowski, Mariko Zofta, Tomasz Duchowski (2004-02-03)


http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1440
Ostatnio zmieniony przez kinga2 2010-07-01, 12:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-26, 23:28   

ks.Piotr Pawlukiewicz - Seks, poezja czy rzemiosło


http://errorekk.wrzuta.pl...a_czy_rzemioslo
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-27, 00:35   

ks. Piotr Pawlukiewicz - Sex, Czyli Nie Bądźmy Dziećmi

http://w29.wrzuta.pl/audi..._badzmy_dziecmi
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-30, 14:48   

Mit „dopasowania seksualnego”

autor: Jacek Pulikowski

Samo słowo – dopasowanie – jest używane potocznie i, w odniesieniu do rzeczy, ma wydźwięk bezwzględnie pozytywny. Dobre dopasowanie klucza do zamka umożliwia łatwe otwieranie drzwi. Dobrze dopasowane ubranie jest wygodne i miłe dla oka. Jakże ważne jest dopasowanie butów w narciarstwie czy turystyce górskiej!

Dopasowanie wielkości i kształtu fotela do „gabarytów” siedzącego w nim człowieka ułatwia i uprzyjemnia wypoczynek... Dopasowanie rzeczy do człowieka to właściwy kierunek starań.

reszta dla zainteresowanych:
http://www.milujciesie.or...eksualnego.html
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-30, 16:25   

JACEK SALIJ OP

We czci niech będzie małżeństwo i łoże nieskalane

http://mateusz.pl/wdrodze/nr388/14.htm

==========================================================

We czci niech będzie małżeństwo i łoże nieskalane
dr Mieczysław Guzewicz Audycja radiowa

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1467

==========================================================
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-12, 00:09   

Świętość aktu małżeńskiego
o. dr Ksawery Knotz

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1424
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-12, 00:51   

Czystość w perspektywie małżeństwa
ks. dr Andrzej Wachowicz, Teresa i Mirosław Sawiccy

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=824
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-12, 00:52   

Wychowanie do czystości
prof. dr hab. Andrzej Urbaniak, red. Małgorzata Radomska

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1130

==========================================================

Wychowanie do czystości szansą na sukces w rodzinie
dr inż. Antoni Zięba

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=8421
Ostatnio zmieniony przez kinga2 2010-02-16, 23:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-16, 01:24   

Rozmowy na temat rekolekcji prowadzonych przez o. Daniela Ange "Twoje ciało stworzone do życia i miłości"
o. Daniel Ange i młodzież

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1360

========================================================

Rozmowy na temat rekolekcji prowadzonych przez o. Daniela Ange "Twoje ciało stworzone do życia i miłości"
o. Daniel Ange i przedstawiciele wspólnoty "Dzieci Światłości"

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1361

========================================================
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-25, 14:29   

Jakie dobra płyną z wierności małżeńskiej. Dlaczego VI przykazanie obowiązuje także i Ciebie.

Bóg stworzył do wspólnego, harmonijnego życia, dwie odrębne wzajemnie się miłujące istoty ludzkie: mężczyznę i niewiastę. Już w pierwszym rozdziale Biblii Bóg ogłosił swoją wolę: rozmnażajcie się i napełniajcie ziemię. Równocześnie Bóg ustanowił wyraźne nieprzekraczalne normy. Do realizacji Bożych planów napełniania ziemi Bóg wyposażył mężczyznę i niewiastę i dlatego w celu ochrony i opieki małżeństwa, a przede wszystkim potomstwa Bóg wprowadził przykazanie: Nie cudzołóż. Pismo Święte mówi wiele i otwarcie o cudzołóstwie i o różnych jego przejawach i formach. Ostrzega nas i informuje o grożących niebezpieczeństwach Złamanie wierności małżeńskiej jest grzechem przeciwko przykazaniu. Współżycie przedmałżeńskie lub pozamałżeńskie Biblia nazywa wszeteczeństwem . Zarówno jedno i drugie będzie przedmiotem surowego sądu Bożego.

http://www.sciaga.pl/teks...anie_obowiazuje

Spojrzenie licealisty na wierność
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-25, 14:35   

Jedynie miłość chroni przed zdradą

Z księdzem Markiem Dziewieckim, psychologiem i dyrektorem radomskiego telefonu zaufania „Linia Braterskich Serc, rozmawia Jadwiga Knie-Górna

Co roku latem media informują, że wakacje to czas wzmożonej niewierności małżeńskiej. Według ostatnich badań, Polacy zdradzają coraz częściej. Podobno kobiety częściej niż mężczyźni. Czy zgadza się Ksiądz z takim stwierdzeniem?

Badania na ten temat oparte są na deklaracjach respondentów, a ze szczerością odpowiedzi bywa różnie. Poza tym aspekt ilościowy zdrad małżeńskich nie jest najważniejszy. W chrześcijaństwie każda osoba ma nieskończoną godność a każda zdrada małżeńska to dramatyczne zranienie tej godności. Ewentualne upowszechnianie się tego zjawiska dla nikogo nie stanowi usprawiedliwienia! Z moich rozmów z małżonkami wynika, że problem dotyczy bardziej mężczyzn niż kobiet. Zdecydowana większość kobiet pragnie być kochana a nie pożądana, pragnie miłości a nie romansów. To prawda, że wakacje i urlopy są okresem większej próby niż pozostałe pory roku. Tym bardziej rozsądna i błogosławiona jest wzmożona czujność.

Telewizja, kino, Internet i inne media od lat „karmią” nas obrazami, w których zdrada małżeńska jest zjawiskiem oczywistym i niemal powszechnie akceptowanym. Czy tego typu pochwała niewierności wpływa na zachowania ludzi?

Ależ oczywiście! Twórcy mediów zdają siebie z tego doskonale sprawę. Niektórzy z nich w „miły” sposób i „na luzie” ukazują zdrady małżeńskie dlatego, że opisują własne życie i próbują w ten sposób wmówić samym sobie i innym ludziom, że tak postępują „wszyscy” i że w związku z tym jest to w porządku. To takie zagłuszanie sumienia przez twórczość „artystyczną”. Tego typu twórcy w swoich filmach czy książkach nie są w stanie promować miłość i odpowiedzialność w małżeństwie i rodzinie. Niektórzy twórcy są finansowani przez środowiska, które zarabiają na zaburzonej seksualności. Chodzi tu o producentów i sprzedawców antykoncepcji, prezerwatyw czy pornografii. Ukazywanie prymitywnych więzi oraz prymitywnej seksualności ma niestety wysoką oglądalność i dlatego właściciele mediów chętnie sięgają po wulgarne obrazy i treści, by pozyskać nowych odbiorców. Odbiorcy tego typu bodźców niszczą swoją wrażliwość moralną i zdradzają własne marzenia o szczęśliwym małżeństwie i trwałej rodzinie. Takie marzenia tkwią przecież w sercu każdego człowieka.

Co najbardziej zagraża małżonkom w dochowaniu wierności?

reszta tu:
http://www.opoka.org.pl/b...c_odzdrady.html
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-27, 13:57   

Jak wzmocnić miłość w małżeństwie?
Z Jackiem Pulikowskim, mężem, ojcem dwóch córek i syna, doradcą rodzinnym, autorem wielu książek i publikacji o tematyce małżeńskiej,
rozmawia Małgorzata Jędrzejczyk

Według badań Głównego Urzędu Statystycznego tylko w ubiegłym roku rozwiodło się ok. 73 tys. małżeństw, podczas gdy w latach 1995-2002 orzekano około 40-50 tys. rozwodów rocznie. Czym można tłumaczyć taki wzrost liczby rozpadających się małżeństw?
- Uważam, że podstawową przyczyną jest odejście od świata wartości, od Boga.
Nie spotkałem małżeństwa, które naprawdę solidnie oparłoby się na Bogu i rozpadło. Konsekwencją odejścia od Boga jest pewien niedorozwój człowieka, polegający na niezdolności do miłości. Ludzie całą uwagę koncentrują na swojej przyjemności. Taka postawa jest zaprzeczeniem miłości, która polega na obdarowywaniu drugiej osoby dobrem. Niestety, media ogłaszają, że liczy się "twoja" przyjemność, "twój" sukces. Tak "napędzany" indywidualizm jest przygotowaniem do rozwodów. W efekcie ludzie niezdolni są do poświęcenia, niegotowi do podjęcia trudu w życiu, bo uważają, że wszystko ma być łatwe i przyjemnie, pobierają się z egoistycznych pobudek.

A przecież, jak pisał św. Augustyn, "miłość to wybór drogi miłości i wierność temu wyborowi"... Jak te słowa należy rozumieć w małżeństwie?
- Miłość jest kluczem do wszystkiego. Człowiek zdolny do miłości, który posiadł samego siebie, podjął trud samowychowania, potrafi ofiarować siebie i wytrwać na każdej drodze powołania - do kapłaństwa czy do małżeństwa. O wartości każdego powołania decyduje bowiem wierność. Całe piękno małżeństwa zostaje przekreślone przez rozstanie... Lata małżeństwa przeżyte do końca razem są sukcesem przynoszącym satysfakcję, tym większą, im więcej trudności udało się wspólnie pokonać.

Co jest zatem kluczem do udanego małżeństwa?
- W skrócie - radość z pokonywania własnych słabości na rzecz drugiego, czyli radość z dawania siebie, z codzienności. Ważne jest uporządkowanie relacji z teściami. Miłość, która wyraża się w gotowości dawania i komunikacja jako droga dochodzenia do siebie.

Czy komunikacji można się nauczyć?
- Tak. Ostrzegam jednak przez różnego rodzaju kursami komunikacji, które tak naprawdę są kursami manipulacji, uczą np., jak sprzedać towar, jak zmanipulować kontrahenta. Celem komunikacji jest - jak sama nazwa wskazuje - komunia. W tak pojętym dialogu nie chodzi o niszczenie kogoś, lecz o zbliżenie się do siebie ludzi, którzy często mają różne poglądy na jakiś temat. Jeśli ktoś przedstawia mi sensownie swój punkt widzenia, staje się mi bliższy, wcale nie muszę jego poglądów zmieniać. Oczywiście, małżonkowie swoje podstawowe poglądy, świat wartości, wiarę w Boga czy nawet styl życia muszą mieć podobne, ale to powinno się rozstrzygnąć przed ślubem, w narzeczeństwie.

Na co w szczególny sposób zwróciłby Pan uwagę narzeczonych, zanim podejmą decyzję o małżeństwie?
- Na początek postawiłbym im pytania, czy potrafią iść ścieżką pod górę - drogą czystości, czy też płyną z prądem drogą pożądliwości. Przez wybór drugiej drogi krzywdzą siebie, swoją więź, idą do małżeństwa poranieni i, niestety, ciąży to na całym ich przyszłym życiu w małżeństwie. Gdy wybierają drogę czystości, która jest drogą wymagań, idą ku sobie, stawiają sobie wymagania i bez względu na to, czy ostatecznie pobiorą się, czy nie, w głębi serca będą sobie wdzięczni, bo nauczyli się czegoś dzięki sobie. Droga czystości jeśli nie kończy się małżeństwem, to często owocuje przyjaźnią na całe życie.
Droga czystości to coś głębszego - to nie tylko zaniechanie współżycia seksualnego - polega na otwartości na Boże oczekiwania wobec człowieka. Narzeczonym polecam książkę "Zakochanie i co dalej", którą niedawno napisałem właśnie z myślą o nich.

Tak więc dobrze przygotowani do małżeństwa narzeczeni osiągnęli zamierzony cel - biorą ślub i na tym koniec wzajemnych starań o siebie?
- Oczywiście jest to narzucony nam model. Przeciwnicy małżeństwa mawiają, że ślub to grób miłości. Tak naprawdę dzisiaj świat nie rozróżnia dwóch zasadniczych pojęć - rozbudzenie uczuć i miłość, zakochanie i miłość. Uczucia są z definicji zmienne i mniej więcej po dwóch latach nawet najbardziej płomiennej znajomości słabną. Jeśli będziemy bazowali tylko na uczuciach, to wszystkie małżeństwa będą się rozpadać. Natomiast jeśli zakochanie, zafascynowanie osobą wykorzystamy do pogłębienia znajomości, poznania osoby, pogłębienia więzi psychicznej i duchowej, to ta więź wystarczy na całe życie. Płytkie uczucia są przelotne, zbyt słabe, by przetrwać całe życie, a gdy nie są już takie mocne jak w chwili poznania, małżonkowie nierzadko stwierdzają, że trzeba się rozejść.

Jednak modne jest lapidarne stwierdzenie, że to różnica charakterów jest przyczyną rozstań...
- Jest to pewnego rodzaju oszustwo. Wmawia się, że kobiety i mężczyźni są tacy sami, mogą wykonywać te same zadania, a przecież jesteśmy diametralnie różni. Małżonkowie myślą więc, że nie dopasowali się, że mieli pecha, gdy tak różnie patrzą na sprawy. W efekcie twierdzą, że mają ogromne różnice charakterów, które nie pozwalają na dalsze wspólne życie. To kolejna pułapka. Jesteśmy sobie nieodzownie potrzebni w "firmie", która nazywa się rodziną i mamy w niej do wypełnienia różne zadania. Kobieta nie spełni roli ojca, a mężczyzna roli matki. Naszym zadaniem jest poznanie tych różnic, co dziś nie jest trudne, gdyż mamy całe mnóstwo poradników, które mówią o różnicach psychiki kobiety i mężczyzn.
Idąc tym śladem, różnimy się też w przeżywaniu seksualności. Świat podpowiada fałszywe treści, które zachęcają do przygodnych kontaktów seksualnych. Już w małych chłopcach i dziewczynkach rozbudza się ich seksualność, pobudza wyobraźnię poprzez pisma i piosenki. W ten sposób "wyrabia się" czytelników i czytelniczki pism pornograficznych, którzy w kontaktach z płcią przeciwną szukają zaspokojenia rozbudzonych tęsknot i doznań seksualnych.

A czy w małżeństwie jest miejsce na wolność, niezależność? Jak ją rozumieć?
- Powiedziałbym prowokacyjnie, że nie ma miejsca na wolność, bo jeśli ktoś wybiera drogę małżeństwa, to już ogranicza swą wolność. W dniu ślubu oddaję mojej żonie moje hobby, zamiłowania, a żona w zamian powinna mi wspaniałomyślnie oddać całą swoją wolność z wyjątkiem tego, co szkodzi małżeństwu i tego nie ma prawa mi zwrócić. Jeśli coś godzi w dobro małżeństwa, sam z tego rezygnuję, ofiarowuję dla dobra małżeństwa. Przykładowo kolega, który lubił wspinać się w górach, gdy urodziło się dziecko, sam zrezygnował ze swego ryzykownego przecież zamiłowania dla dobra rodziny. Coraz częściej spotyka się kobiety, które wchodzą w małżeństwo ze sztucznie rozbudzoną tęsknotą za przygodami, bo tak je nauczyły pisma kobiece promujące tzw. wolność, niezależność, a kiedy tego nie realizują, porzucają męża z zarzutem, że nie mogły się realizować.

Czy jest więc szansa, by być naprawdę szczęśliwym w małżeństwie, czy to tylko ciągła rezygnacja z czegoś?
- Małżeństwo gotowe do oddania, poświęcenia jest szczęśliwe, bo sama idea małżeństwa prowadzi do szczęścia. Nawet małżeństwo okupione trudem, wysiłkiem daje wiele radości. Jeśli uczciwie realizujemy dobre tęsknoty, szczęście jest jakby efektem ubocznym. Te tęsknoty wypływają z serca człowieka. Ważne jest, czy tęskni się do pięknego, trwałego, dozgonnego małżeństwa z gromadką dzieci. Warto postawić sobie pytanie, czy druga osoba, z którą zamierzamy realizować te tęsknoty, jest do tego dojrzała. Jeśli tak, na pewno razem w małżeństwie będą szczęśliwi, bez względu na trudności czy warunki życiowe.

A gdy jednak małżonkowie twierdzą, że dłużej nie mogą być razem, że nic ich już nie łączy? To oznacza koniec miłości?
- Bardzo często spotykam się z sytuacjami, gdy pary małżeńskie mówią, że się już nie kochają. Staram się wtedy zmienić ich myślenie. Ich diagnoza o własnym małżeństwie jest podyktowana zmęczeniem, udręczeniem. Gdy pytam, czy się troszczą o siebie, odpowiadają, że tak. Oznacza to, że ta fundamentalna miłość istnieje, tylko trudno im ze sobą być. Muszą podjąć starania, by na nowo odbudować uczucia, by chciało im się przebywać z tą drugą osobą.
Czytałem kiedyś o pewnym prawniku, który ogłosił, że udziela rozwodów za darmo. Ustawiła się więc długa kolejka małżeństw, które chciały się rozwieść. Prawnik zaznaczył, że warunkiem wstępnym do jego usług w sprawach rozwodowych jest to, że małżeństwa wracają razem do domu i przez miesiąc odnoszą się do siebie jak kochająca się para. W efekcie żadna para po takim miesiącu nie wróciła, by kontynuować sprawę rozwodową.
Warto podjąć taką próbę. Nawet jeśli nie uda się rozwiązać wszystkich problemów, to jest szansa się przekonać, że można ze sobą żyć i zacząć układać życie na nowo.
Chociaż uczucia nie są miłością, to zaniedbane mogą powodować, że ludzie chcą się rozstać. Zadbanie o uczucia ułatwia naprawę miłości. Miłość jest czymś fundamentalnym. Nie wolno zapomnieć, że obiecałem przed Bogiem żonie, że będę ją kochał dozgonnie. Małżeństwo jest zadaniem. Jeżeli jest trudno, to po to, bym się rozwijał, a nie po to, bym uciekał. Ten trud opłaca się. Pokonywanie przeszkód decyduje o pogłębionej więzi. Ludzie uciekają od trudności, tymczasem miłość trzeba sobie czasem narzucić, jeśli podjęło się takie zobowiązanie. Odbudowa miłości małżeńskiej zawsze jest możliwa. Istnieje jeden warunek - trzeba zainwestować w swoją osobistą dojrzałość, bowiem skrajny egoista nie będzie zdolny do miłości i przegra nawet najlepiej zapowiadające się małżeństwo.

Dziękuję za rozmowę.

materiał ze stony:
http://rodzina.informacje...nstwie-n76.html
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-06, 12:44   

Erotyka może pomóc doświadczyć Boga

Ludzka erotyka może pomóc doświadczyć istnienia Boga – stwierdził dominikanin ojciec Wojciech Jędrzejewski w tekście zamieszczonym w marcowym numerze miesięcznika „W drodze”, poświęconym siedmiu grzechom głównym w nauczaniu Kościoła.

„Seksualna rozkosz otwierająca na bezmiar Tajemnicy Boga. Dla niejednego chrześcijańskiego ucha zabrzmi to nieco bluźnierczo. A przecież możliwe jest doświadczenie intymności, która wprowadza w nieopisaną głębię Boga” – napisał o. Jędrzejewski w artykule „Nieczystość”.

„Wielu ludzi odkrywa seksualność jako przestrzeń Jego obecności. Przeczuwają, że intymna bliskość to sakrament jedności, która zespala w gorącym współbrzmieniu. Pragną, aby spotkanie z ukochaną, ukochanym stało się tchnieniem Jedności. Jesteś Jego darem dla mnie, otwartym sercem. Kochając cię, razem włączamy się w pieśń odwiecznej miłosnej więzi” – dodał zakonnik.

Dominikanin przestrzega zarazem, że „jeśli myślenie o czystości jest napędzane niepokojem, rodzi udrękę” i „znika wtedy radość z bliskości, a wzajemna otwartość zamienia się w paraliżujące napięcie”, gdyż „niepokój jest złym doradcą na drodze poszukiwania czystości”.

Jego zdaniem, grzech nieczystości powstaje wtedy, gdy „eros jest zamknięty na relację trwałą, pełną troski i czułej głębi, otwierającej na Boga” i „zamknięty na owoc tej więzi – dziecko”, gdyż „erotyka przeżywana poza tak rozumianą relacją degraduje się i rodzi poczucie pustki”.

„W ludzkiej seksualności kryje się zdolność do takiego zachwytu, który może się stać pieśnią uwielbienia Boga. Dzieje się tak, ilekroć jest ona przeżywana w nastawionej na zawsze relacji pełnej troski i otwartości na życie” – kończy swój artykuł o. Jędrzejewski.


materiał ze strony:
http://www.deon.pl/religi...dczyc-boga.html
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-08, 23:20   

Czas Wzrastania: Ślub, czy "kocia łapa"? - czyli o zamieszkiwaniu razem przed ślubem
ks. Zbigniew Kucharski - asystent generalny KSM i Młodzież

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=20572

Audycja z młodzieżą, ale zamieszczam, bo wielu z nas to dotyczyło, a teraz ponosimy konsekwencje.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9