Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Pojednanie po zdradzie małżeńskiej
Autor Wiadomość
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-31, 17:04   

tiliana napisał/a:
Kochał będzie zawsze, mare....


Będzie kochał zawsze , a jednocześnie pozwalał aby ktoś wiecznie siedział w piekle .
A przeciez Bóg ma władzę nad piekłem .
Nie uważasz , że to nie ma sensu ?


tiliana napisał/a:
Zgadzam się, że relacja miłości jest spełnieniem miłości. Ale do zaistnienia miłości nie jest konieczna.

Jak się ma dużo miłości w sobie, to się nią obdarza innych nawet "na zapas", bez konieczności stworzenia relacji. A relacja, jeśli powstanie, jest naprawdę cudowną wartością dodaną. Nie trzeba jej oczekiwać... Choć można mieć na nią nadzieję.


Dla mnie bez sensu .
Wychodzi , że żenić można się z przydziału , co za różnica z kim ?
I nawet relacja niepotrzebna , ty rób co chcesz
nie interesuje mnie twój stosunek do naszego małżeństwa ,
bo ja cię kocham i to mi wystarcza . :mrgreen:

Robię obiad dla samego gotowania .
Na jedzeniu mi nie zalezy .


Skoro relacja nie jest konieczna do zaistnienia miłości ,
to dlaczego te kobiety tak wymyśląją zanim pójdą do łóżka
badź co bądź z własnym mężem , którego przecież trochę znają
nawet jakaś relacja istnieje ?
Nie wystarczy kochać i dawać bezinteresownie ?
Przecież to takie proste , nie wymaga wiele wysiłku nawet .


Tylko nie pisać , że ktoś w spiączce i nie ma relacji a jest miłość . ;-)
Tam była relacja wcześniej .

Można się zmusić i coś zjeść , nawet jak się nie lubi ,
ale polubić się tego raczej nie da .
A może i da , tylko po co .
Nie lepiej jeść co się lubi bez zmuszania .
 
 
tiliana
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 09:35   

mare1966 napisał/a:
tiliana napisał/a:
Kochał będzie zawsze, mare....


Będzie kochał zawsze , a jednocześnie pozwalał aby ktoś wiecznie siedział w piekle .
A przeciez Bóg ma władzę nad piekłem .
Nie uważasz , że to nie ma sensu ?

Bóg ma władzę nad piekłem?
Ciekawe... Żyję od dawna w przekonaniu, że to nie Bóg wrzuca ludzi do piekła, a oni sami tam idą, nie chcąc przyjąć miłości Boga...
W końcu Bóg nikogo do miłości nie zmusi. Ani do przyjęcia Jego miłości. Ale to nie znaczy, że kiedykolwiek przestanie kochać.
Może się mylę... Ale od dawna tak to rozumiałam....
Cytat:

tiliana napisał/a:
Zgadzam się, że relacja miłości jest spełnieniem miłości. Ale do zaistnienia miłości nie jest konieczna.

Jak się ma dużo miłości w sobie, to się nią obdarza innych nawet "na zapas", bez konieczności stworzenia relacji. A relacja, jeśli powstanie, jest naprawdę cudowną wartością dodaną. Nie trzeba jej oczekiwać... Choć można mieć na nią nadzieję.


Dla mnie bez sensu .
Wychodzi , że żenić można się z przydziału , co za różnica z kim ?
I nawet relacja niepotrzebna , ty rób co chcesz
nie interesuje mnie twój stosunek do naszego małżeństwa ,
bo ja cię kocham i to mi wystarcza . :mrgreen:

Wiesz, niekoniecznie musi się to odnosić tylko do małżeństwa. Patrz niżej....

Cytat:

Robię obiad dla samego gotowania .
Na jedzeniu mi nie zalezy .

Wyobraź sobie, że niektórzy gotują dla samego gotowania, a na jedzeniu im nie zależy.


Cytat:

Skoro relacja nie jest konieczna do zaistnienia miłości ,
to dlaczego te kobiety tak wymyśląją zanim pójdą do łóżka
badź co bądź z własnym mężem , którego przecież trochę znają
nawet jakaś relacja istnieje ?
Nie wystarczy kochać i dawać bezinteresownie ?
Przecież to takie proste , nie wymaga wiele wysiłku nawet .


Tylko nie pisać , że ktoś w spiączce i nie ma relacji a jest miłość . ;-)
Tam była relacja wcześniej .

Bo wiesz, mare, nie każdy POTRAFI kochać. Miłości trzeba się uczyć. Trzeba dojrzewać do niej. To jest proces. To, w jaki sposób człowiek kocha, w jaki sposób miłość rozumie i okazuje, zmienia się z czasem, z doświadczeniem, z dojrzałością... I seks nie jest nieodzownym elementem miłości - w końcu dzieci na przykład też kochamy, a seksu nie ma.

Faceci potrafią tak "bezinteresownie" pójść do łóżka z kobietą, a jednak nie znaczy to, że jest to zawsze relacja miłości, prawda? (Żeby uprzedzić ewentualne zarzuty i ewentualne wojny damsko-męskie - nie tylko mężczyzn i nie tylko kobiet dotyczą poszczególne opisane tu postawy - nie bierzcie tego do siebie!)

Poza tym, miłość wcale nie oznacza bezwarunkowego dawania - może oznaczać bezinteresowne, ale nie bezwarunkowe! Jeśli daję zawsze bezwarunkowo zaburzam relację miłość do siebie-miłość do bliźniego. Poza tym miłość jest postawą pragnienia DOBRA dla drugiego człowieka, nie postawą spełniania zachcianek i kaprysów, prawda?

A wracając do zaistnienia miłości bez relacji - możliwe jest zaistnienie miłości "jednorazowej" - jeśli spotykasz człowieka jeden raz w życiu, a swoja postawą okazujesz miłość. Wtedy miłość może istnieć tylko przy bardzo krótkiej, chwilowej, ulotnej, jednorazowej relacji, czyż nie?

Cytat:

Można się zmusić i coś zjeść , nawet jak się nie lubi ,
ale polubić się tego raczej nie da .
A może i da , tylko po co .
Nie lepiej jeść co się lubi bez zmuszania .

Problem w tym, że nie zawsze to, co lubimy jest dla nas dobre i zdrowe. I warto sie czasami zmusić do zjedzenia tego czy tamtego dla zdrowia. Do tego smak w dużej mierze zależy od przyzwyczajenia, więc czasami takie zmuszanie kończy się polubieniem...



Ale wracając do małżeństwa i miłości małżeńskiej, to jest to sytuacja szczególna. Tutaj relacja jest prawie zawsze - nie zawsze dobra!. A jednak miłość nie musi zależeć od jakości czy istnienia tej relacji. Za to prawidłowo rozwijana relacja na pewno pomaga rozwijać w sobie postawę miłości, uczucia z miłością związane, intymność, itd.

Tak ja to widzę.

A seks... to jest ZUPEŁNIE oddzielny temat (choć nie mówię, ze nie związany) i to temat na zupełnie inną dyskusję.
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 10:32   

Cytat:
Bóg ma władzę nad piekłem?


A Kto stworzył piekło?
 
 
tiliana
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 10:38   

Nie wiem, czy było co stwarzać.... W sensie materialnym.
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 15:27   

tiliana napisał/a:

Bóg ma władzę nad piekłem?


5 Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Lk.12
Poczytaj w Apokalipsie o drugiej smierci czyli jeziorze ognia tam wszystko jest. :-D

Metanoja1 napisał/a:
A Kto stworzył piekło?


Genezis-dzielo stworzenia w 6 dniach i 7 dzien odpoczynku czy jest tam opis stworzenia piekla ?
31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty
. Gen.9

4 Jeżeli bowiem Bóg aniołom, którzy zgrzeszyli, nie odpuścił, ale wydał [ich] do ciemnych lochów Tartaru2, aby byli zachowani na sąd 2P2

cyt:"fragment książki „Wyznania Egzorcysty” autorstwa ks. G.Amorth’a opisujący rozmowę ze złym duchem podczas egzorcyzmu:

„Pewnego dnia o. Candido wypędzał złego ducha. Pod koniec egzorcyzmu zwrócił się do niego z drwiną: „Wynoś się stąd! Pan ci przygotował piękne mieszkanie dobrze nagrzane!” Zły duch powiedział: „Ty nic nie rozumiesz. To nie On (Bóg) stworzył piekło. My sami je uczyniliśmy. On nawet o nim nie pomyślał”. za http://pierzchalski.eccle...&id=07-01&t=103

Pamietasz ze w ST zly Duch stawal przed tronem Boga by oskarzac Hioba :-P ?
 
 
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 15:49   

W dawnych czasach dość obrazowa wizja piekła (gorąco, smoła, krzyki, męki)
miała trzymać ludzi w ryzach.
Dzisiaj strach przed piekłem jakby mniejszy, ludzie trzymają się wizji "miłosiernego Boga".
Nawet w kościele już się nie mówi o "mękach piekielnych" a raczej o "braku kontaktu z Bogiem".
Jak jest naprawdę ?
 
 
tiliana
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 17:34   

Samotność to SĄ męki piekielne. Nie wiem czy wiecie, ale według ostatnich badań neuropsychologów, mózg odbiera odrzucenie przez drugiego człowieka identycznie, jak ból fizyczny.... Wszystko się zgadza - wieczność w bólu i mękach....
 
 
renta11
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 19:26   

tiliana napisał/a:
Samotność to SĄ męki piekielne. Nie wiem czy wiecie, ale według ostatnich badań neuropsychologów, mózg odbiera odrzucenie przez drugiego człowieka identycznie, jak ból fizyczny.... Wszystko się zgadza - wieczność w bólu i mękach....


A to zależy od naszego nastawienia. Jestem sama, samotna. I nie jest mi z tym źle. Mam momenty, gdy jest mi bardzo źle, są momenty, gdy jestem szczęśliwa. A na co dzień duża stabilizacja emocji. Żyję na dużo mniejszej sinusoidzie emocji. I dobrze mi z tym. Otwarcie oczu i serca daje mi zupełnie nowe spojrzenie na świat i ludzi. Normalna jestem do bólu. :-D
 
 
tiliana
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 19:37   

No, ale ja nie mówię o samotności-życiu bez małżonka, tylko o samotności totalnej - jak w piekle.

A przecież nie żyjesz sama, bez ludzi, prawda? A tym bardziej bez Boga....
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 20:17   

grzegorz_ napisał/a:
Jak jest naprawdę ?

Ale o co dokladnie pytasz ? Bog sie nie zmienil, Biblia tez tylko sposob wykladania prawd w niej zawartych przez przeniesienie akcentow. Majac mozliwosc samodzielnego przeczytania Biblii we wlasnym jezyku nie przyjmiesz juz bezkrytycznie zadnego nauczania w zakresie doktryny jaka Cie interesuje, wiec nauczyciel musi sie lepiej przykladac do nauczania. :-D Poza tym, czyz Bog nie jest ciekawszy niz demony, wiec co dziwnego ze Jego Majestat jest dzis bardziej uwypuklony.
Mnie osobiscie, bardziej niepokoi nie w samo nauczanie i rozkladanie akcentow, a kultura masowa, ktora z diabla zrobila plastikowa maskotke, glupka i fajtlape, ktora srednio inteligentny glina z amerykanskich filmow potrafi przechytrzyc. Wiekszosc ludzi nie zdaje sobie sprawy, ze osobowe zlo jest ak samo realne jak swiat materii i lekcewaza je.
Jezeli jednak dziwi Cie ta "dziwna niechec do nauczania w Kosciele na temat szatana", to niepotrzebnie, gdyz tematy eschatologiczne zwykle pojawiaja sie przy koncu roku kalendarzowego, a pozostala czesc roku wypelniaja inne. Dawniej poziom wyksztalcenia kleru bywal rozny wiec jednostkowo trzymali sie w nauczaniu tego w czym czuli sie najbezpieczniej, jedni wielbili Boga, inni Maryje chwalili jeszcze inni straszyli pieklem, zwlaszcza gdy owieczki mieli krnabrne :-P Samo zycie. :-D
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 20:31   

Piekło jest owocem pozostawienia przez Boga człowiekowi wolnej woli, pozostawienia mu prawa wyboru, prawa do odrzucenia Boga wynikającego z szacunku Boga do nas jako osoby. W tym sensie można powiedzieć, że piekło jest jednak darem Boga, darem, które Mu sprawia cierpienie, heroiczą ofiarą z Jego strony, bowiem naraża Go na wieczne oddzielenie od ukochanej osoby. Piekło wybierają ludzie sami.
 
 
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-01, 20:57   

Metanoja1 napisał/a:
Piekło jest owocem pozostawienia przez Boga człowiekowi wolnej woli, pozostawienia mu prawa wyboru, prawa do odrzucenia Boga wynikającego z szacunku Boga do nas jako osoby. W tym sensie można powiedzieć, że piekło jest jednak darem Boga, darem, które Mu sprawia cierpienie, heroiczą ofiarą z Jego strony,


Ja bym tak tego nie ujela. :-P
Po pierwsze dlatego, ze pieklo jest konsekwencja wolnej woli danej Lucyferowi, ktory korzystajac z niej odwrocil sie od Boga. A nastepnie swoim jadem zatrul ducha ludzkiego poprzez pierwsze zwiedzenie. Trwanie w smierci duchowej nie musi byc jednak udzialem czlowieka dzieki ofierze Jezusa, ale upadlym aniolom ten dar juz nie przysluguje.
Po drugie , pieklo nie moze byc darem, bo on sam niesie w sobie jakies dobro, a w piekle nie ma dobra, nie ma milosci, nie ma zycia-pieklo to braki absolutne, istnienie poza Bogiem. Bog zas nie godzi sie na utrate zadnego dziecka bez walki o nie. Niebo jest darem, pieklo jest konsekwencja tego, ze czlowiek uporczywie odrzuca dar zbawienia. :-/ Ja tak to rozumiem.
 
 
Metanoja1
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-03, 20:00   

Trawiłam to, co napisałaś Kinga, ale chyba dalej myślę jak dawniej, uważając, że jest piekło darem. Można powiedzieć o "przestrzeni" bez Boga, bo człowiek Go odrzuca, ale lepiej jednak napisać o pokornym usunięciu się Boga... z duszy człowieka zgodnie z jego decyzją.
Trudne to i trudno to sobie wyobrazić.
 
 
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-03, 21:54   

Metanoja1 napisał/a:
Piekło wybierają ludzie sami.


Moim zdanie bzdura .
Poprzez wybór rozumiem jednak wybór ŚWIADOMY .
A jak można świadomie WYBRAĆ piekło , skoro się w nim nie było ?
Nie było się też i w niebie , nie poznało się ani Boga ani diabła .
Więc , gdzie tu świadomy wybór ?

Wielu nawet nie myśli , że coś wybiara , ot żyją sobie .
Zatem , mówiłbym raczej o STOPNIU NIEŚWIADOMOŚCI ,
niż "świadomym wyborze" .

Zresztą wybór na własną szkodę jest absurdalny .
Nikt normalny nie bierze noża i nie obcina sobie ręki ,
bo tu sprawa jest prosta , a związek przyczynowo-skutkowy
łatwy dla wyobrażenia dla każdego i natychmiastowy .
"Wybór piekła " jest czysto abstrakcyjny i oddalony w czasie .
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9