Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
do góry nogami...
Autor Wiadomość
doro
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-12, 11:53   do góry nogami...

Wczorajsze święto zmobilizowało mnie do napisania kilku słów...
Jak wielkiej mocy Eucharystii doświadczyłam w ostatnim czasie!
Jestem szczęśliwa bo na nowo odnalazłam swoją wieź ..z Jezusem... to adoracja Najświętszego Sakramentu napełnia moją głodną duszę... i już nie oczekuję tego co niemożliwe od mojego męża...
zupełnie w innej perspektywie patrzę na moje małżeństwo...to droga dla mnie, dla nas do uświęcenia..i tak bardzo cieszę się ze w apogeum kryzysu małżeńskiego kiedy zdecydowałam się na separację(!!!) jedynie odwołanie do sakramentu nakazywało mi szukać pomocy...m.inn. na tym forum...
4 miesiące temu zaczęła się wielka praca nad samą sobą, nie były to łatwe "odkrycia", zobaczyłam swój egoizm, podjęliśmy z mężem mediacje rodzinne, spotkania z doradcą małżeńskim. Nasze wzajemne wyczerpanie było tak wielkie ze u mnie objawiało się rekcją"jak na byka" wobec męża, on wydawał się mieć początek choroby psychicznej....tak bardzo oboje się udręczyliśmy... podczas w/w spotkań odkopaliśmy wiele źródeł naszych problemów -m.inn. jednym z nich był kontakt męża z pornografią( sporadyczy ale jednak zniszczył nasze relacje) gdy odbyliśmy bardzo szczera rozmowę, przeprosił mnie, razem prosiliśmy Jezusa o uzdrowienie tej sfery... to uzdrowienie przyszło ...po półtorej roku znowu otworzyłam się na męża...i nasze życie nigdy nie było tak cudowne...w codzienności staramy sęe wcielać zasady komunikacji przećwiczone na mediacjach: "ja czuję..." , "ja chcę..." , ja myślę.." -to naprawdę działa i wiele trudnych spraw udaje sie rozwiązać pokojowo;)
no i wspólna modlitwa - staramy sie tego pilnować.
Myślę ze to nieważne jaki procentowo ma kto udział w kryzysie -czy to 20 czy 70 procent..ważne aby zobaczyć swoją część i szybko podjąc kroki by naprawiać tę "działkę" . Ja po raz pierwszy (od 6 lat!) podczas mediacji nauczyłam sie SŁUCHAĆ tego co mówi mój mąż...nawet sobie nie zdawałam sprawy jak bardzo go tym nie szanowałam! często przerywając mu wypowiedzi, dokańczając za niego, machając "ręką" bo wiem co powie...no zdziwiłam się...
oddzieliłam to zmieniać mogę od tego czego nie mogę.... mam świadomość swoich słabości i męża słabości...takiego sobie wybrałam...i ta skala:czymże są małe niedociągnięcia w porównaniu z czynami gotowości pomocy innym, poświecenia?(ostatnio pomimo ze wrócił zmęczony z pracy pojechał wieczorem 35 km po ssak medyczny dla ciężko chorej matki mojej przyjaciółki) - przewartościowałam swoje patrzenie...ważne i ważniejsze... tek lepiej...
ja znowu czuję się sobą; pogodną,interesującą, szaloną Doro...
tak więc wszystko"do góry nogami" a najbardziej dokłada się do tego fakt, ze jestem w ciąży....to dopiero początek 6 tydzień..nie był to planowany potomek:) ale zupełnie poprzewraca nam życie:) jest we mnie spokój i wierzę ze stan błogosławiony w którym jestem będzie czasem łask dla mojego małżeństwa i dla was ... bo przecież mam was w sercu...;)
dziękuję wam Forumowicze za każdą radę i sugestię... za wsparcie w trudnym dla mnie czasie, za to ze jesteście, za wasze świadectwa....
Z Bogiem!
 
 
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-12, 12:10   

Suuuuperrr, Doro, gratuluję.

Przepraszam, że akurat tu piszę, ale jedna myśl mi się dziwaczna nasunęła. Kiedy czytam na forum "o powrotach", to często jest tak, że się zaraz potomek pojawia.
Na forum czytam sporo też młodych mężatek, które przeżywają kryzys małżeński wywołany przez potomka. Wydaje mi się, że to dość ryzykowna mieszanka powrót+potomek.

Pozdrawiam
 
 
fraszka33
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-12, 12:30   

Doro gratuluję:)
 
 
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-12, 16:55   

Doro...cieszą sie Waszą radością,Życze Pogody Ducha na codzień,nawet jak przyjdzie gorszy dzień,jak przyjdzie zmęczenie,jak przyjdzie złość,jak przyjdzie gniew............ nawet jak będzie bolała głowa czy potomek kopał.................

Doro piszesz o kapitalnej rzeczy dla wyjścia z kryzysu:
"Myślę ze to nieważne jaki procentowo ma kto udział w kryzysie -czy to 20 czy 70 procent..ważne aby zobaczyć swoją część i szybko podjąc kroki by naprawiać tę "działkę"
....... kapitalne znaczenie ma właśnie takie pojmowanie udziału w kryzysie i drogi wyjścia z niego............. gratuluję rozwoju duchowego.

I jeszcze jedną sprawę napisałas niebagatelną:
"Ja po raz pierwszy (od 6 lat!) podczas mediacji nauczyłam sie SŁUCHAĆ tego co mówi mój mąż...nawet sobie nie zdawałam sprawy jak bardzo go tym nie szanowałam! często przerywając mu wypowiedzi, dokańczając za niego, machając "ręką" bo wiem co powie...no zdziwiłam się... "

Słuchaj z pełną uwaga tego co mówi mąż do Ciebie ,ale i wymagaj by on słuchał tez tego co Ty mówisz.
To ważne!!!!!!!!!!!! Wata z uszu i do ust.
:-D
Jeszcze raz Pogody Ducha Doro.
 
 
doro
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-12, 20:55   

Ola nasz kryzys pogłębił się poprzez problemy jakie mieliśmy ze zdrowiem malucha..kompletnie sie nie rozumieliśmy z mężem...masz rację to ryzykowna mieszkanka...ale ...jak napisałam nieplanowana:) mam nadzieję w tej chwili mądrzejsi o to czego nauczyliśmy sie w tym kryzysie poradzimy sobie duuużo lepiej! oby tak było.
Fraszko będę modlic sie by chrzest twojego Kacperka był czasem łask dla was!

Nałogu, wiesz ze cię bardzo lubię:)łebski facet jesteś ...czasem kobiety na forum -mam takie wrażenie - mają ci za złe ze nie piszesz, nie czujesz jak kobieta... ja tam wdzięczna jestem za " męskie widzenie":)zarażaj wciąż innych pogodą ducha:)
 
 
Monika36
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-12, 21:07   

Bardzo gratuluję. :-D
Myślę, ze to dzieciątko to teraz WAS TYLKO jeszcze bardziej połączy i zbliży do siebie.
Z Bogiem , pomyślności.
Pogody ducha życzę.
 
 
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-13, 15:51   

doro! Ale nowina :) dziękuję Ci za swiadectwo, za to co piszesz, gratuluję serdecznie maleństwa!

Mi tez podoba sie co piszesz o swojej dzialce w kryzysie..czy mohe sobie dac cytat ten w stopce?
Sciskam i pamietam w modlitwie :)
 
 
doro
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-15, 09:48   

oczywiście ze możesz Danusiu...;))będę zaszczycona:)
 
 
kasia1
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-16, 08:46   

Doro, wiele pięknych rzeczy się w Tobie wydarzyło :-)
Wielkie gratulacje... za pracę, którą wykonałaś... i za nowe życie, które w Tobie rośnie :-)
hmm... jeszcze trochę i będziemy mogli założyć Sycharkowe Przedszkole :lol:
 
 
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-17, 09:08   

Doro, CHWAŁA PANU !! Pozdrawiam !! EL.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,01 sekundy. Zapytań do SQL: 10