Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Seks w małzeństwie potrzebny czy nie obowiązkowy czy nie
Autor Wiadomość
Jacek-sychar
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 12:07   

ljubomir napisał/a:
Obsesyjnie boi się, że ją zostawię dla młodszej

A więc jednak zależy jej na Tobie. :-D
Tylko Ty nie możesz być jak ten czołg, który prze do przodu, żeby przełamać linię obrony przeciwnika.
 
 
ljubomir
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 12:13   Do Grzegorza

Po piwrwsze nie pop tylko batiuszka. Poradził mi, abym się modlił...w domyśle, bo co innegom można robić z taką babą.

Na początku myłem się raz w tygodniu, pochodzę z gór, gdzie powietrze jest czyste i mniej byłu osiada na skórze i ubraniach. Urodziełem się na wsi.
W niektórych cerkwiach panie stoją odzielone od mężczyzn, mają czarne chusty, okrywające całe ciało. Ja wymagam od żony, aby tylko przykryła sobie głowę jedwabną chusteczką.
Nie lubię melisy, wypijam cztery mocne kawy dziennie, wypalam paczkę papierosów dziennie.
Żona narzeka, że śmierdzę, dlatego nie chce kochać się.
Rachunki za wodę są wysokie, nawet gdy ktoś myje się raz na tydzień. Niezależnie od tego żone drażnią moje nawyki. Np. nie lubi pieczonej baraniny, w przyprawach, narzeka, że jestem za mało nowoczesny.
A co ma zrobić jak wychodzi z domu, oczywiście, że nie przywiązuję jej do kaloryfera.
A jakim Ty byłeś mężem?
Ljubomir
 
 
ljubomir
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 12:19   

Nie wiem, czxy zależy jej na mnie, często demonstruje coś odwrotnego, na zasadzie kocham cię, ale nie chcę z tobą być.
Nie wiem o co jej w ogóle chodzi.
To nie dowód, że zależy jej na mnie. Nie wiem po co w ogóle wypisywala na tym forum, liczyła nato, że wyzyje się i jaki jestem, okropny i tak dalej.
Nie chce ze mną rozmawiać, poniewaz czytam jej listy i pamiętniki, przyznałem się po latach.
Ljubomir
 
 
lustro
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 12:29   

ljubomir

robisz coraz bardziej kabaretowy :mrgreen:
Twoje przekonania, to albo dobry żart, albo piękna ściema...albo groza
Od kogoś z takim podejściem do małżeństwa uciekła by każda po europejsku cywilizowana kobieta.
Trzeba było poszukać sobie zony na swojej wsi.
Moze było by jej wszystko jedno, że jesteś śmierdzącym niemytym brutalem.

A ja mam pytanie - skąd Ty, Serb ze wsi, mieszkający w Austrii, tak świetnie znasz tak niszowy język jak polski?
Gdzie nauczyłeś się tak biegle nim władać w piśmie?
 
 
ljubomir
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 12:52   

Wszyscy są kabaretowi na tym forum, jakby na to nie spojrzeć.
Mam taką propozycję, każdy napisze scenariusz swojego małzeństwa i nakręcimy serial, oglądalność gwarantowana. Tylko dramat polega na tym, że to życie,a nie serial.
Często bywam w Polsce, jestem z zawodu tłumaczem, kilku moich krewnych wychowywało się w Galicji, wielu ludzi z Polski przyjeżdżało do nas po zakupy i di pracy.
Jak Serb to zaraz musi mieszkać w chacie krytej strzechą, być niepiśmienny, biegać z kałasznikowem i jeszcze śmierdzieć. Gratuluję ksenofobii, jakbym napisał, że jestem Chorwatem czy Włochem, to zaraz mialbym lepszy odbiór na tym forum.
Nie biję i nigdy nie biłem żony, nie jestm brutalem, mam inne standardy odnośnie zapachów,
a w ogóle to EU taka święta, zero alkoholizmu, zdrad, rozwdów.
Jeśleście skazeni przez zgniły zachód. Myję się codziennie, bożona każe. Ale nie mogę skończyć z kawą i paleniem.
Ljubomir
 
 
4xAS
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 12:59   

ljubomir napisał/a:
Myję się codziennie, bożona każe.


A jakby nie kazała? :-)

Żarty żartami ale myślę, że bez szczerej rozmowy (może nawet w towarzystwie specjalisty) się nie obejdzie. Musicie wypracować jakiś kompromis i wykazać dobrą wolę, inaczej nic się nie zmieni ...
 
 
STOPka
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 13:12   

ljubomir napisał/a:
Wszyscy są kabaretowi na tym forum
Drodzy moderatorzy...ja powoli czuję się obrażana przez tego Pana, bo na jakiej podstawie On twierdzi, że ja jestem kabaretowa (bo jak wszyscy to wszyscy)???? :shock:
Ciekawi mnie w tym to, że wątek zakłada Dagma a hasła dostępu do forum ma nagle ljubomir :roll:
ljubomir przecież Ty nie od dzisiaj masz żonę katoliczkę i wiedziałeś co nie co o jej poglądach to skąd takie Twoje oburzenie?
Po za tym jak już przejąłeś jej hasła i piszesz tu na forum to powiedz mi w jakim celu? Ty potrzebujesz pomocy i jej tutaj szukasz, czy chcesz nas wszystkich obrażać? Czemu to ma służyć?
 
 
ljubomir
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 13:13   

Nie widzę sensownego rozwiązania, może takie jest, ale zakazan także w mojej religi.
Żona wiele mi każe, golić się, przeszkadzał jej kolczyk w uchu.
Byliśmy u specjalisty i delikatnie zasugeroał, że jesteśmy niedoposowani i trudno nam bedzie ży c razem, a jesli tego chcemy, to on czuje się bezsilny.
Jesteśmy ze sobą, bo dzieci, mieszkanie, przyzwyczajenie, ale czy coś poza tym. No nie.
żona propnowala oddzielne mieszaknie, i czasami myślę, że może to lepsze niż męczenie się razem. Nie możemy razem być, bo mmay różne przyzwyczajenia. Nie zgadzamy się w kuchni, lubimy inne potrawy, mamy inne gusta, potrzeby. Wypaliło się.
Ljubomir
 
 
4xAS
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 14:00   

Ljubomir,
Czego oczekujesz od nas tu na tym forum?
Wiesz, że jest to katolickie forum i nikt tu nie doradzi Ci, że masz odejść od żony jak Ci zasugerował specjalista.
Jeżeli chcesz być ze swoją żoną to czeka Cię ciężka i długa praca. Cześć swoich przyzwyczajeń musisz porzucić bo nie mają ona racji bytu w małżeństwie gdzie mąż i żona są tak samo ważni. Musisz zabiegać o swoją żonę i ona o Ciebie a najpierw trzeba szczerze pogadać.
Macie dzieci dla których wasze rozstanie będzie tragedią i nie ma coś okłamywać, że skoro inni się rozwodzą mając dzieci to i wasze to jakoś przejdą. Oczywiście, że "jakoś" to przejdą i najpewniej jako dorośli też się rozwiodą - statystyki są nieubłagane. Dorosłe dzieci rozwodników same się później rozwodzą.
Musisz sobie dać spokój z byciem "macho" i honor schować do kieszeni. Masz być wyrozumiałym, kochającym, troszczącym się facetem, myjącym się tak często jak trzeba :-) , kochającym się z żoną wtedy gdy oboje tego chcecie a nie tylko gdy Ljubomir ma ochotę i nieważne, że żona nie jest w nastroju, zresztą Ty ten nastrój masz wywołać :-) .

Jeżeli naprawdę chcesz naprawy swojego małżeństwa to przestań narzekać, że za rzadko żona się z Tobą kocha a zatroszcz się o nią.
Nie oczekuj, że ktokolwiek poradzi Ci tutaj: zostaw ją i znajdź inną co kochać będzie się chciała częściej.
Zresztą tylko o sex chodzi w małżeństwie? Gdyby tak było to wszystkie pary w podeszłym wieku musiałyby się rozwodzić
 
 
ljubomir
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 15:07   

Żona nie jest katoliczką, wychowywała się jako ewangeliczka, chciała przejść na katolicyzm, ale uznała, że jej to nie pasuje, bo za dużo wymagań.
Czytałam regularnie e-maile żony i posty.
Innej sobie nie znajdę, bo jak widzę te panie na forum to nie tylko są kabaretowe, ale jeszcze koszmarne. Czasami człwiek woli byc sam, bo ma dość.
Nie wiem, czy nasz związek ma w ogóle sens. Oboje czujemy się w nim nieszczęśliwi.
Nasze dizeci są na dobrej drodze do rozwodu, syn spotyka się z muzułmanką, poznaną w młodzxieżówce partii socjalistycznej, a córka ma chłopaka Żyda o długiej traduycji komunistycznej.
Sam należałem do młodzieżówki socjlaistycznej, śpiewałaem: ,,druze Tito mi ti se kunemo''
,,Hej sloveni'', mamy wieczne problemy z dziećmi.
Chodzą na zebrania polityczne, nie sposób wybic im z głowy socjlalizmu. Za 10 lat założę wątek synowa muzułmanka. Wierzyłem, że poślubiając słwiankę z Polski, zbuduję socjalizm.
A mam jakiś internacjonalizm.
Ljubomir
 
 
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 15:35   

Ljubomir, nie wiem czy i na ile chcesz naprawiać Wasze małżeństwo, jednak gdybyś jednak miał zamiar to robić, to pozwolę sobie napisać co ja zboczyłam w postach Twoich, a wcześniej Twojej żony. I nbie chodzi o to, ze cała praca w tym względzie leży po Twojej stronie, ale ponieważ teraz Ty jesteś tutaj, to będę pisał i odnosiła do Twoich postów głównie.

Często piszesz o tym, że według Biblii żona powinna być poddana mężowi i jemu posłuszna. I owszem jest w PŚ taki fragment:

22 Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu,
(Ef5, 22)


Piękne zdanie, prawda?
Pamiętasz jednak, co przed nim i po nim jest napasane, bo jakoś nie widziałam abyś przytaczał. Czy po usłyszeniu tych słów podczas czytań słuchasz dalej?
Ja pozwolę sobie je zacytować:

1 Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, 2 i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu.(...)
21 Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! 22 Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, 23 bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. 24 Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. 25 Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, 26 aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, 27 aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. 28 Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. 29 Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, 30 bo jesteśmy członkami Jego Ciała. 31 Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. 32 Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. 33 W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża!
(Ef5, 1, 22-32)


Czy kochasz swoją zonę jak siebie samego? Czy w tej miłości oddajesz za nią życie, własne egoizmy, własne chciejstwa? Czy może jednak zatrzymałeś się na tym pierwszym zdaniu o poddaństwie zony względem Ciebie?
Potrafisz sobie szczerze sam przed sobą odpowiedzieć jak z tym jest?

No a teraz już odnośnie Twoich wpisów.

ljubomir napisał/a:

Żona w ogóle nie lubi przytulania, jest bardzo zimna.


Bo być może przytulanie nie jest jej językiem miłości . Pomyślałeś o tym? Znasz język w jakim najpełniej zona odbiera miłość? Wypełniasz go i zaspokajasz tym jej potrzebę miłości?

A być może, zona po prostu żyje w ciągłym stanie leku i zagrożenia?

ljubomir napisał/a:
miewa obsesyjne lęki, źle znosi oczekiwanie na miesiączkę, , nasze dzieci były nieplanowane. Było ciemno, zapomniałem kupić prezerwatywy. Poza tym było to celowe dzialanie z mojej strony, bo ja chciałem mieć dzieci.


Żona nie chce mieć więcej dzieci, boi się ciąży, wiec unika zbliżeń, bo wie, że w tej kwestii nie tylko nie może Ci zaufać (cyt. Poza tym było to celowe działanie z mojej strony), ale dodatkowo nie liczysz się z jej potrzebami i jej zdaniem w tym względzie (cyt. bo ja chciałem mieć dzieci).
Unika, bo jak sama pisze:

dagma napisał/a:
Panicznie boję się kolejnej ciąży, mąż nie chce używać antykoncepcji, pragnie kolejnych dzieci, tutaj następuje zgrzyt.
Już znalazłam się w takiej sytuacji, że nie potrafiłam sobie powiedzieć stop, może zakończyć się to ciążą, obiecywałam sobie, że tylko poprzytulamy się i pocałujemy się, mąż nie miał zabezpieczenia, ale czułam, że nie mogę powstrzymać się i stało się. Później bałam się ciąży, robiłam testy ciążowe, wyszły negatywne. prosiłam męża, aby na przyszłość uważał, ale on twierdzi, że przecież ja sama chciałam. Obwiniałam go za to, że zaaranżował taką sytuację.
Najpierw proponuje mi, że poprzytulamy się, później posuwa się dalej, czasami czuję, że nie mogę przestać, no i dochodzi do ryzyka zajścia w ciążę.
Mam poczucie, że to nieodpowiedzialne, ale mąż nie chce używać prezerwatyw, zawsze nabiera mnie na to, że tylko trochę poprzytulamy się, ale nie mogę sobie odmówić.
Wolę nie pobudzać się wcale, nie wiem jak to zrobić, żyję w strachu przed ciążą, a z drugiej strony mam poczucie, że grzeszę, bo chcę samej przyjemności. Mówiłam mężowi o problemie, obiecał, że do niczego nie dojdzie, jednak czułam takie napięcie, że nie mogłam powiedzieć stop,


Czyli, jak dla mnie, najzwyklej w świecie, jesteś dla zony ciągle atrakcyjny i pociągający w tej sferze, ale ponieważ nie szanujesz jej zadnia i nie może Ci ufać w tym względzie, to woli aby w ogóle nie dochodziło do zbliżeń, bo ma świadomość, ze sama nie będzie mogła przerwać aktu małżeńskiego.
Do puki wiec nie odbudujesz jej zaufania do siebie, to raczej nie masz co liczyć na poprawę sytuacji, zwłaszcza, ze podobne zachowania przejawiasz nie tylko w tej dziedzinie, ale również
ljubomir napisał/a:
Nie chce ze mną rozmawiać, ponieważ czytam jej listy i pamiętniki, przyznałem się po latach.


Czyli tak naprawdę w żadnej sferze życia żona nie może Ci ufać w swoim odczuciu, a do tego

ljubomir napisał/a:
Obsesyjnie boi się, że ją zostawię dla młodszej, gdybym chciał już dawno zrobiłbym to. [/i]


A skąd u żony tak obsesja, czy dałeś jej w jakiś sposób odczuć (lub coś takiego powiedziałeś, bezwiednie nawet), ze tak może się stać?
 
 
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 15:43   

ljubomir napisał/a:
bo jak widzę te panie na forum to nie tylko są kabaretowe, ale jeszcze koszmarne.


Wybacz Ljubomir, ale może przydałaby się choćby elementarna kultura polegająca na nie obrażaniu nikogo? Żaden stan emocjonalny nie tłumaczy obrażania adwersarza.
 
 
lustro
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 18:26   

Ja jestem kabaretowa i jestem koszmarem koszmarów :mrgreen:
Mogę być...a co mi tam
Dlatego, że taka jestem mój mąż wytrwał 4 lata czekania i przyjął mnie z miłością i zrozumieniem...warto było w takim razie byc koszmarem :-P

A teraz poważnie

Ljubomir
choć uważam Cie za internetowego trolla, to jednak odpiszę

Piszesz ze jesteś tłumaczem - super. Czyli jakieś obycie w świecie cywilizowanych ludzi powinienes miec.
Co prawda sam napisałes, że pochodzisz ze wsi.
A to, co napisales dalej, że masz prawo sie nie myć, bo nie lubisz. I myjesz się bo zona kaze, I masz prawo śmierdzieć, bo tak ci pasuje...potwierdza, że jesteś wieśniak z ciemnej wsi. I że cywilizacja to dla Ciebie abstrakcja.
Swoją drogą, śmierdzący tłumacz mieszkający w Austrii...to się da połaczyć?
Sam nie widziałeś, że odstajesz od tej cywilizacji, w której mieszkasz?

Twoja żona jest Polką i ewnageliczką.
Widziały gały, co brały - takie polskie powiedzenie.
Jeżeli zadał byś sobie ciut trudu, żeby poznać kraj swojej zony i jego obywateli, to nie robił byś sobie złudzeń, że mozesz z Polką budować socjalizm.
Gdybyś zadał sobie trud, żeby zapoznać się z wyznaniem swojej żony, to z kolei wiedział byś, że ewanegelicy mają inne podejście do małzeństwa niż Ty.
Gdybyś zadał sobie trud zeby połączyć polskość zony z jej wyznaniem, to wiedział byś, że nie bedzie to kobieta bezkrytycznie i bezgranicznie uległa mężowi. Ze bedzie miała poczucie odrębności, godności, niezależności. Że jej kraj i religia nauczyły ją prawa do równości z mężczyznami.

Jeżeli teraz jesteś tym zaskoczony, to niestety, ale wynika to tylko z Twojej ignorancji.
Co mnie zadziwia, tym bardziej, że twierdzisz, że jestes tłumaczem.
W Polsce tłumaczy kształci się wszechstronnie, także w zrozumieniu kultury i mentalności kraju, którego języka się uczą.
Widać w Serbii robi się to inaczej.

Zmuszasz zonę do seksu w brew jej woli.
Na dodatek jesteś niewart jej zaufania w sprawach waszej dzietności i nie liczysz się z jej stanowiskiem w tej sprawie.
W łóżku jesteś zbyt brutalny - na to ona się tez skarżyła.
A co najgorsze - ignorujesz, lekceważysz i ośmieszasz jej odczucia, uczucia, wolę, potrzeby...

Poza łóżkiem narzucasz jej swoją wolę i chcesz zarządzać jej osobą.
Do tego masz gdzieś, że jej śmierdzisz ( są sposoby na niewydzielanie niemiłych aromatów)


Ożeniłeś się z kobietą cywilizowaną.
Zapoznaj się z cywilizacją, z której pochodzi i postaraj się sam ucywilizować.
A nie zmuszaj jej do zycia w jaskini i nacierania się baranim łojem w ramach pielęgnacji skóry.
 
 
ljubomir
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-04, 18:32   

Kocham żonę i chcę mieć z nią więcej dzieci, ale ona nie chce, uważa, że płodzenie gromadki jest nieodpowiedzialne i małoracjonalne. To jest forum katolickie, więc działania prokreacyjne powinny być wspierane, nie lubię prezerwatyw, muszę uważać, aby dobzre założyć i przytrzymać.

Nie rób ze mnie gwałciciela, nigdy nie przymusiłem jej do niczego, nie rozumiem jej pretensji, przecież wie, że od seksu zxachodzi się w ciąże, a jakby zaszła mimo prezerwatywy, to czy tez byłbym czarnym charakrerem?

Ma do mnie żal o to, że nie palnowała naszych dzieci, a ja nie chciałem antykoncepcji.
Umówliśm,y się, że nie skończę w niej, ale jednak tak stało się, była na mnie zła, że nie tak umawialiśmy się, miałem powstrzymać się. Innym razem, kiedy groził mi celibat, zrobiłem małą dziurkę, żona wpadła w panikę, tłumaczyłem, że nie wiedziałem i nie chcviałem.
Oan zawsze jest na mnie zła w takick momentach.
Chcę mieć kolejne dziecko i przyjemność. Ona chce używania prezerwatyw, a ja nie.
Seks to dla niejn duży stres, uważam, że ,,wpadka'' to najlepszy sposób na powiększanie rodziny, wiem, że jest na tyle wierząca, że nie sunęłaby.
Ljubomir
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8