Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Malzenstwo z rozsadku/niedojrzalosc emocjonalna
Autor Wiadomość
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-24, 19:57   

Paweł polecam warsztat 12- kroków prze internet tu w naszej wspólnocie
 
 
Jacek-sychar
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-24, 20:04   

Pavle

Zacznij od tego:
ks dr hab. Grzegorz Polok, Rozwinąć skrzydła
http://www.rozwinacskrzydla.pl/

Za darmo w internecie.
 
 
Pavel
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-24, 20:06   

Mirakulum napisał/a:
Paweł polecam warsztat 12- kroków prze internet tu w naszej wspólnocie


Wczoraj badz przedwczoraj sie zapisalem, z checia sprobuje
 
 
Pavel
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-24, 20:37   

Jacek-sychar napisał/a:
Pavle

Zacznij od tego:
ks dr hab. Grzegorz Polok, Rozwinąć skrzydła
http://www.rozwinacskrzydla.pl/

Za darmo w internecie.


Dziekuje, sciagne audiobooka i ksiazki.
Wlasnie na tym polega chyba moje szczescie w nieszczesciu - tata byl alkoholikiem, byly i zdrady, ich wiezi wygladaly w sumie tak: byli idealnym antyprzykladem tego, jak powinien wygladac zwiazek dwojga ludzi. Chociaz byly tez dobre chwile, ojciec kochal mame na swoj sposob. Mama rowniez - do smierci sie nim opiekowala. Ma wielka sile w sobie, bo wyrzadzil jej mase krzywd w zyciu. Tyle, ze ojciec walczyl z nalogiem, odkad bylem swiadomy (ok 6-8 roku zycia), pil rzadko (ale jak zaczal, bylo to picie przed dlugi okres bez chwili trzezwosci). Wiem, ze nas kochal, chociaz nie potrafil za bardzo tej milosci okazywac. Nie nauczono go kochac. Mama z kolei, napelnila nas miloscia. Rodzice, mimo wszystkich zamieci, wpoili w nas wazne zasady - umilowanie madrosci, moralnosc, sumienie, nauczyli nas, ze warto byc dobrym czlowiekiem.
Staralem sie nie powielac bledow z mojej rodziny (tych z ktorych sobie zdawalem sprawe). Nigdy nie zdradzilem zony, przez mysl mi to nie przeszlo, nie naduzywam alkoholu, nie bije, nie krzycze (rzadko przynajmniej), generalnie staram sie zyc tak, aby moc sobie spojrzec w lustro bez wyrzutow. Wiadomo, ze rozne bledy popelnialem, popelniam i popelnial bede. Jestem tylko czlowiekiem. . Zawsze staralem sie szanowac zone i jej zdanie. Wady - glownie medrkowanie, gadatliwosc, lenistwo, brak odpowiedniej organizacji, spoznialstwo (i rozne inne, ale to chyba te najwazniejsze). Cechuje sie tolerancja (poza homo, gender i innymi nowoczesnymi bzdurami - tu akurat chyba znajde zrozumienie jesli chodzi o to ;)), zawsze chetnie pomagam, nierzadko swoim kosztem. Nie ma nikogo kogo nienawidze, sa pewnie ludzie ktorzy mnie nie lubia, ja tez roznych nie lubie, ale jawnego wroga nie mam zadnego. Wszystko co robie, robie majac dobre intencje, nie chce zyc ze swiadomoscia, ze kogos krzywdze. Slowem - do idealu mi daleko, wiem ze bywam trudny, ale wiem, zwyczajnie wiem, ze jestem dobrym czlowiekiem, zwlaszcza patrzac na ten zepsuty swiat.
Wszyscy, ktorzy mnie dobrze znaja i dowiaduja sie, co sie u mnie teraz dzieje, nie moga w to uwierzyc( Nie to, ze tak duzo osob wie, w realnym zyciu nie jestem az tak wylewny jak tutaj). . Znaja moje wady, ale znaja i zalety.
To jest moj krzyz, bo roznych grzechow sie rowniez w zyciu nie ustrzeglem. Wlacznie z powaznymi. Dawno temu, mlodosc, rozwiazlosc, imprezy, jak to w zyciu. Nie przez cale zycie bez przerwy liczylem sie tak samo mocno z innymi (np. mialem romanse z 2 mezatkami). Oszedlem od Boga, chociaz staralem sie zyc wg jego zasad. Teraz przychodzi pewnie za to wszystko placic. A moze to wiekszy plan Bozy...czas pokaze.
 
 
Pavel
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-24, 23:14   

Zrobilem test czy jestem DDA ze strony http://www.rozwinacskrzydla.pl/pomoc

Odpowiedz:Nie masz wcale lub masz niewiele cech DDA. Możliwe, że nadużywanie alkoholu przez Twojego rodzica nie prowadziło do szczególnie dramatycznych konsekwencji w Twojej rodzinie, a co za tym idzie, nie wpłynęło w istotny sposób na Twoją osobowość. Być może wcale nie wychowywałeś (-aś) się w rodzinie alkoholowej, a wypełniasz ten test jedynie z ciekawości. Niewykluczone, że ukończyłeś (-aś) z powodzeniem terapię DDA.

Zapewne na ogół cieszysz się dobrym samopoczuciem, dobrze fukcjonujesz w rolach społecznych oraz masz satysfakcjonujące kontakty z ludźmi. W kontaktach z ludźmi potrafisz zachować swoją tożsamość i obronić swoje zdanie. Nie unikasz konfliktów za wszelką cenę, ani nie starasz się zawsze ustępować i zadowalalać innych. Zarazem jednak potrafisz spokojnie przyjmować krytykę.

Potrafisz dbać o swoje interesy, nie odczuwając z tego powodu poczucia winy. Respektując interesy innych ludzi, nie przejmujesz na siebie odpowiedzialności za nich, zachowując harmonię między dbałością o siebie a dbałością o innych. W bliskich kontaktach z ludźmi umiesz dawać i przyjmować emocjonalne wsparcie. Nie obawiasz się zależności od Twoich najbliższych. Otwarcie okazujesz im swoje uczucia, bez obaw przed odrzuceniem, czy zranieniem.

Pamiętaj także, że wyniki tu uzyskane mają jedynie wartość informacyjną i nie mogą zastąpić indywidualnej diagnozy psychologicznej, ani diagnozy lekarskiej.

Moj komentarz: Poza tym:"Możliwe, że nadużywanie alkoholu przez Twojego rodzica nie prowadziło do szczególnie dramatycznych konsekwencji w Twojej rodzinie, a co za tym idzie, nie wpłynęło w istotny sposób na Twoją osobowość", wszystko sie wlasciwie zgadza. Bo konsekwencje powazne wiem, ze byly. Wiem, ze obaj moi bracia sa DDA. Maja problemy (nie potezne,ale maja, z alkoholem, uczuciami i ich okazywaniem i wiele innych). Czyli moze mialem wiecej szczescia, bo o ile wierze, ze sa rodziny w ktorych bylo duzo gorzej, u mnie bylo mocno nieciekawie.
Druga sprawa, ze nie az tak spokojnie przyjmuje krytyke. Nie lubie byc krytykowany, ale staram sie jej sluchac i wyciagac wnioski. Chociaz nierzadko, na biezaco nie przyjmuje krytyki wlasciwie.

Z drugiego testu wylapuje nastepujace zachowania/cechy , ktore mnie w przynajmniej jakims stopniu dotycza, w nawiasach komentarze:
1. Strach przed utratą kontroli:
-Czułbym się znacznie lepiej, gdybym miał więcej władzy.(moze nie znacznie, ale lepiej)
-W mojej rodzinie dochodziło do fizycznej przemocy
-W mojej rodzinie chaos wybuchał w jednej chwili (nierzadko, przynajmniej w moim odczuciu)
2. Strach przed uczuciami:
(nic mnie nie dotyczy)
3. Strach przed konfliktem:
-W mojej rodzinie konflikt oznaczał wrzaski(nierzadko)
-Trudno mi powiedzieć „nie”, gdy jestem proszony o pomoc (ale ucze sie odmawiac)
4. Poczucie winy:
(nic mnie nie dotyczy)
5. Niemożność relaksu, rozluźnienia się i rozrywki:
(nic mnie nie dotyczy)
6. Ostry, nadmierny samokrytycyzm:
-Mam skłonność do bycia moim najgorszym krytykiem (ale nie mam problemu z krytykowaniem innych, czasem zbyt szybko)
-Szybko siebie osądzam.
7. Życie w świecie zaprzeczania:
-Czasami kłamię, zamiast przyznać się do błędu (ale generalnie rzadko klamie)
-W mojej rodzinie unikaliśmy zmagań z problemami (nierzadko, ale akurat mnie to nie dotyczylo, od zawsze lubilem rozwiazywac problemy "tu i teraz")
8. Trudności z intymnymi związkami:
(nic mnie nie dotyczy)
9. Życie w pozycji ofiary:
-W mojej rodzinie dochodziło do fizycznej przemocy (bicia/popychania/uderzania
-W mojej rodzinie przemoc słowna (krzyki/wrzaski/obwinianie) była codziennością (zdarzalo sie rzedziej lub czesciej, ale codziennoscia to nie bylo)
10. Zachowania kompulsywne:
Mam skłonność do kompulsji w zakresie:
-bycia na czas,
11.Skłonność do mylenia miłości z litością:
(nic mnie nie dotyczy)
12. Strach przed porzuceniem:
-Trudno jest pozwolić komuś odejść (zonie, ode mnie)
13. Myślenie czarno-białe:
(nic mnie nie dotyczy)
14. Opóźniony żal:
(nic mnie nie dotyczy)
15. Zdolność do przetrwania:
(nic mnie nie dotyczy)

Wedlug mnie samego, tych testow rowniez, nie wykazuje za bardzo cech DDA. Oczywiscie nie twierdze, ze te testy to jedyny wykladnik, ze ja sie nie mam prawa mylic w ocenie siebie. Ale na pytania odpowiadalem w 100% szczerze.
 
 
1803
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-25, 10:23   

Przeczytaj to co polecił Jacek:
http://www.rozwinacskrzyd...ydla_e-book.pdf po tej lekturze powinieneś wiedzieć na ile jesteś dysfunkcyjny. Bo jeśli się wychowałeś w takiej rodzinie jak pisałeś to na 100% jesteś. Pytanie tylko z czym do tej pory się uporałeś.

i druga tego samego autora:
http://www.rozwinacskrzyd...ook-G_Polok.pdf
i książki tej autorki:
http://lubimyczytac.pl/sz...+&main_search=1

tylko tak jak już pisałam, uważam, że powinieneś mieć te książki w wersji papierowej. Tak, żeby leżały w domu, gdzieś przy łóżku, żeby żona widziała co czytasz.
 
 
1803
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-25, 10:32   

heh, mi według tego testu wyszło
Cytat:
Warto, byś rozważył (-a) podjęcie psychoterapii indywidualnej bądź grupowej, nastawionej na rozwiązywanie problemów charakterystycznych dla DDA.

a nie jestem DDA ;)
 
 
Mirka5
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-25, 11:04   

Polecam dobry artykuł o stawianiu granic:

http://www.deon.pl/inteli...k-to-robic.html
 
 
Pavel
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-25, 14:32   

1803 napisał/a:
heh, mi według tego testu wyszło
Cytat:
Warto, byś rozważył (-a) podjęcie psychoterapii indywidualnej bądź grupowej, nastawionej na rozwiązywanie problemów charakterystycznych dla DDA.

a nie jestem DDA ;)


Heh :) Dlatego zakladam margines bledu. Wiem, ze wychowanie w mojej rodzinie spowodowalo spore spustoszenie w zyciui emocjach moich braci, w moim zyciu tez. Po wczorajszej sprzeczce z zona, dzis jeszcze bylem wsciekly, teraz zaczynam sobie zdawac sprawe, ze pewnie ze strachu, ale chcialbym ja nazbyt kontrolowac. A to przeciez dobre nie jest. Dosc logiczne do wytlumaczenia w mojej sytuacji, tzn. strach i obawy, ale troche zrobilem z igiel widly jednak.
 
 
Pavel
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-25, 14:58   

1803 napisał/a:
Przeczytaj to co polecił Jacek:
http://www.rozwinacskrzyd...ydla_e-book.pdf po tej lekturze powinieneś wiedzieć na ile jesteś dysfunkcyjny. Bo jeśli się wychowałeś w takiej rodzinie jak pisałeś to na 100% jesteś. Pytanie tylko z czym do tej pory się uporałeś.

i druga tego samego autora:
http://www.rozwinacskrzyd...ook-G_Polok.pdf
i książki tej autorki:
http://lubimyczytac.pl/sz...+&main_search=1

tylko tak jak już pisałam, uważam, że powinieneś mieć te książki w wersji papierowej. Tak, żeby leżały w domu, gdzieś przy łóżku, żeby żona widziała co czytasz.


Sciagnalem, zaczne od audiobooka, bo moge sluchac w godzinach pracy. Osobiscie preferuje wydania papierowe, nawet innaczej - nigdy nie czytalem ksiazki na telefonie/laptopie (ebooka nie mam). Jestem staroswiecki w tym temacie ;)
Jakies dysfunkcje na pewno mam, moge sobie z nich nie zdawac sprawy, z kilku zdaje. Tak jak pisalem, byly dramatyczne wydarzenia. Nie raz, trzy czy cztwerdziesci. Latami. Pamietam, jakbym widzial to na zywo niemal, wydarzenia, gdy mialem 3-5 lat. Zle wydarzenia, baaardzo zle. Wodke, bicie (i to nie tylko "boksowanie" , np. raz ojciec kazal mamie polozyc sie, zdjac spodnie i zlal ja pasem jak kiedys ojcowie dzieciaka. Pamietam, ale przebaczylem. Wiem, ze mimo calego zla, mial w sobie tez duzo dobra), uciekanie przez okna z domu, na ulice badz do sasiadow. Z wczesnego dziecinstwa mam w pamieci sporo "filmikow", glownie zlych. Mam niezla pamiec, moje pierwsze wspomnienie, "film", pochodzi z czasow gdy mialem 2 latka, moze 2,5. Dziadek dal mi kilka klapsow za marudzenie(to nie moje wyobrazenie, bo przypominajac sobie to, mam w pamieci konkretne szczegoly, obrazy), jedyne wspomnienie dziadka,bo w tym samym roku zmarl.
Najwyrazniej z wieloma sprawami sie przez te lata uporalem, nie mam zadnych wielkich zali, doceniam dobre chwile. Nawet w dziecinstwie, mimo problemow w rodzinie najczesciej bylem rozesmiany. Ludzie najbardziej mnie z moich cech lubili wlasnie za "smiech".
Jak cos to nie przy lozku, a przy sofie, bo musialem wyjsc z malzenskiego loza, przeszkadzam tam zonie. Tak jakby bala sie, ze ja ja bede przytulac, albo co gorsze, ona by chciala przytulic mnie (bo wiem, ze miewa czasem taka chec, choc powiedziala, ze gdyby obok lezala mama, to tez by sie chciala przytulic - po prostu ma czasem potrzebe ciepla od drugiej osoby).
 
 
Pavel
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-26, 15:11   

Uczę sie ostatnio tyle, ze ktos z boku moglby powiedziec, ze wariuje. Przesłuchałem audiobooka poleconego przez Was. Dziekuje. Jeszcze bardziej mnie uświadomił, jak to wszystko jest skomplikowane, jak długa droga przede mna, przed nami. Jak latwo osądzałem i oceniałem, jak mocno mierzyłem swoja miara, jak mocno majac dobre checi krzywdziłem. Słuchając, płakałem od czasu do czasu. Nad swoim wewnętrznym złem, ktore trzeba okiełznać, nad zona i jej uczuciami, ktore zna tylko Bog, nad soba - bo mam wiecej dysfunkcji niz mi sie zdawało, z wieloma uporalem sie tylko cześciowo, inne pokonałem, jeszcze inne (zwlaszcza powielanie zachowań) powoduja krzywdzenie ukochanych osob. Cofając sie o kilka postów - moja najwieksza wada to jednak przejęte po ojcu gadanie, słowotok, ktory jest naznaczony wyrzutami. Jest męczący psychicznie, zwlaszcza ze zona np w takich momentach sie blokuje i chce uciec. Gdziekolwiek. Staram sie to teraz zrozumiec. Boli to, ze wciaz mieszkamy razem, tak blisko a tak daleko jednoczesnie, boje sie ze to posunie sie dalej, ale musze przejsc potezna przemianę - wyrzec sie zla. Bo nie robiac tego, moja miłość (niewątpliwa) wciaz bedzie okraszana pretensjami, osadzaniem, wyrzutami, nadmiarem "ja". Nie docierało za bardzo do mnie, gdy pisaliście ciagle, ze musze sie zajac tylko soba. Wciaz do konca nie dociera. Dotarlo natomiast to, ze dziekuje Bogu za ten kryzys. Bo on daje jakas nadzieje. Na to, ze sie uleczymy oboje z dysfunkcji spowodowanych przeszłością, ze stworzymy dobra rodzine, ze nie pozwolimy, aby nasze dzieci przeszły przez to samo co my. W Bogu nadzieja. Jednoczesnie, z czasem bede musial uświadomić zone o jej problemie, niekoniecznie sam, bo czym szybciej zda sobie z niego sprawe, tym szybciej bedzie miala szanse zrozumiec potrzebę terapii. Ja o swoja postaram sie sam, niezależnie od tego. Pownienem porozmawiać z jej mama? Bratem?
 
 
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-26, 15:26   

Pavel napisał/a:
moja najwieksza wada to jednak przejęte po ojcu gadanie, słowotok, ktory jest naznaczony wyrzutami.


Jeśli jesteś już tego świadomy, to zacznij coś zmieniać. Proponuję zacząć właśnie od tego.
Wyjmij watę z uszu, a włóż ją do ust.
Może dzięki temu usłyszysz więcej tego co mówi do Ciebie żona.
Skup się tylko na tym jednym.
Potrafisz?

Jeśli naprawdę kochasz żonę to potrafisz, ale to Twoje czyny, nie słowa zaświadczą o Twojej miłości.
 
 
Pavel
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-26, 16:04   

twardy napisał/a:
Pavel napisał/a:
moja najwieksza wada to jednak przejęte po ojcu gadanie, słowotok, ktory jest naznaczony wyrzutami.


Jeśli jesteś już tego świadomy, to zacznij coś zmieniać. Proponuję zacząć właśnie od tego.
Wyjmij watę z uszu, a włóż ją do ust.
Może dzięki temu usłyszysz więcej tego co mówi do Ciebie żona.
Skup się tylko na tym jednym.
Potrafisz?

Jeśli naprawdę kochasz żonę to potrafisz, ale to Twoje czyny, nie słowa zaświadczą o Twojej miłości.


Prawda, z jednym drobnym zastrzeżeniem. Zona za duzo i tak nie powie, taka jej natura (a raczej dysfunkcja). Ale i tak musze sie nauczyc milczeć. Rozmawiać czynami. zaczne od teraz
 
 
1803
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-26, 16:14   

Pavel napisał/a:
Pownienem porozmawiać z jej mama? Bratem?
po co? równie dobrze mógłbyś jej już teraz wpakować nóż w plecy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8