Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Cud zmartwychwstania małżeństwa po 13 latach
Autor Wiadomość
johnybastard
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-06, 13:20   

Panu niech będą dzięki!

Jedna tylko uwaga, nie nazywajcie odbudowanie małżeństwa zmartwychwstaniem.
 
 
lustro
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-06, 21:36   

Pozwole sobie napisac w tym watku, bo mam wrażenie ( i chyba nie mylne), ze mamy do czynienia z Anną z zamieszczonego świadectwa-filmu jakis czas temu na tym forum, który wywołał sporą dyskusję ukróconą przez admina.

Dla mnie to swiadectwo jest ...hmmm... gorszące.
No cóż, moge mieć bedne pojęcie o sprawie, bo wiem tyle ile mogłam usłyszec i przeczytać.

Ale mam pytanie do Anny
ile jesteście znowu razem? ile miesięcy?
chyba jeszcze sie nie urodziło wasze dziecko...? a moze własnie się urodziło
ile lat wytrzymałaś z jednym partnerem przez te 13 lat rozłąki z mężem?


Świadectwo...
jak stabilna okaże się ta "odmiana serca" mozemy porozmawiac za kilkanaście lat,
jak wytrzymasz dziewczyno w tym pierwszym-kolejnym związku,
jak będą mogły powiedzieć dzieci Twoje i dziecko Twojego męża, na ile zrujnowałaś im ich świat swoim postępowaniem
wtedy mozemy porozmawiać o świadectwie

na dzis jest to dla mnie historia egoizmu
realizowania swoich "chciejstw" kosztem innych

partnerka męża i matka ich dziecka wyjechała na...tydzień!
a mąż był nieszczęśliwy w swoim związku...
i to ma usprawiedliwić Twoje/Wasze zachowanie?


w sumie to smutna historia
jak harlekin...wyciskajaca lzy nadziei na cud własny u kolejnego "kopciuszka"
grająca na tęsknotach i tym podobnych emocjach osób porzuconych przez współmałzonków



"
 
 
lech.g
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-07, 16:44   

johnybastard napisał/a:
Panu niech będą dzięki!

:mrgreen: :mrgreen:
A Bóg popiera zachowania niemoralne???

Już dawno zostało i powiedziane i wyjaśnione postawa w działaniu

CEL PRZYŚWIĘCA ŚRODKI-
nijak nie jest postawą godna katolika.
a tak się tu stało
Ostatnio zmieniony przez 2015-05-08, 21:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-07, 16:51   

Dziwne, że post Lustro przeszedł.
Mój ktoś wykasował, choć nie sądzę aby był niezgodny z regulaminem
 
 
Jacek-sychar
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-07, 19:49   

Grzegorzu

Żaden Twój post w tym wątku nie został w ostatnich dniach odrzucony.
Jeżeli masz zastrzeżenia, zapraszam na priv.
 
 
aguś83
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-09, 10:41   

O ile się nie mylę oboje małżonków nie do końca byli szczęśliwi, czegoś brakowało w tych niesakramentalnych związkach, więc nie opierajmy tego na jakimś wyciskającym łzy harlequinie czy dramacie, który jest kosztem dzieci a być może nawet ich zrujnowanym światem... Jak wspominają w świadectwie dzieci są bardzo szczęśliwe. Poza tym ta myśl/chęć kiełkowała w nich przez kilka lat, bo wspominali że już jakiś czas temu się spotkali, ale ale to nie był czas.
Ania nie miała wzorca - mama po dwóch rozwodach... Nie miała nawet zaszczepionej wiary, a jednak bardzo pięknie pisze, że czuje ingerencję Boga.
Może zbyt subiektywnie, ale po obejrzeniu filmu widać ich szczęście, porozumienie z dziećmi i chyba miłość, a jeśli na świat przyjdzie ich wspólne dzieciątko (być może już jest) czy nie oznacza to, jeszcze większego wydania owocu tego co trwałe, nierozerwalne i do końca życia?
Jest między nimi Pan, a jeśli jest ON i na nim się opierać będą to czyż można obawiać się o to co przyniesie nowy dzień?
 
 
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-09, 12:06   

Czyli patchworkowe rodziny moga byc szczęśliwe. ...

Aguś83
Jak spojrzysz na faceta, który odszedł od żony, ma z nową kobieta dzieci, kochają się
chodzą na spacerki, idealna rodzinka (wbrew temu co się mówi na forum, są takie przypadki i to wcale nie takie rzadkie) to co powiesz subiektywnie ?


Ps. Daleki jestem od krytykowania Anny i jej męża. Wybrali swoje szczęście.
Uważam tylko, że wybór SWOJEGO szczęścia bez zwracania uwagi na szczęście dzieci
i partnerów (małżonków cywilnych) nie jest wzorcowym przykładem katolickiej postawy.
Po ludzku ich rozumiem i może nawet zazdroszczę, że potrafili powiedzieć sobie
"alleluja i do przodu, nie patrzać wstecz i na boki ...po szczeście".
 
 
Ania77
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-09, 12:57   

co jakiś czas wybucha tu na forum dyskusja dotycząca dzieci z cudzołożnych związków. Przenosi się tu dobro dziecka nad powagę Sakramentu małżeństwa. Tez zgadzam się z opiniami że film dotyczący Ani i Andrzeja jest filmem wyjątkowo nieudanym i jest powodem gorszenia wielu. Dlaczego więc skoro tyle w nim kontroweresji nie spuścić go z pierwszej strony Sycharowej, zamiast niego jest przecież piękne świadectwo Bożenki i Jarka, które w piękny i subtelny sposób pokazuje ten sam problem, problem dziecka z cudzołożnego związku i zmagania kobiety z akceptacją tego dziecka, chrześcijańskiego potraktowania.
Niemniej uważam, że odbieranie tu Bogu chwały za Jego cudowną interwencję w powrót sakramentalnych małżonków jest nie na miejscu. Historia filmowa Ani i Andrzeja uzupełniona wpisem Ani na początku tego wątku rozświetla tę sytuację i w tym kontekście dla mnie historia przestaje być gorsząca. Ania i Andrzej potrzebują raczej naszej modlitwy by tym razem nie zagubili się ne tej wspólnej drodze. Bóg dał im szansę i para ta wspólpracując z Bogiem na pewno przetrwa.
A co do dzieci, to piszę z perspektywy matki samotnie wychowującej dziecko.
O ile sprawa wygląda z pozoru dość prosto kiedy rozważamy taką sytuację jak tu, kiedy dwoje małżonków sakramentalnych rozstaje się bez wspólnych dzieci. Wtedy cała uwaga skupia się nie krzywdzie tych zostawionych "niesakramentalnych" dzieci. A co ja mam powiedzieć, czy też mam nie przyjąć męża (gdyby tam pojawiło się dziecko) w imię dobra tamtego dziecka? a co z moim dzieckiem?
Już kiedyś wielokrotnie przytaczana była starotestamentalna historia Sary, Abrahama i Hagar. Bóg sam mówi do Abrahama oddal Hagar i jej syna, bo to z Sarą będzie ma mieć prawowitego potomka. Po czym, co jest nadzieją dla tych niesakramentalnych dzieci, kiedy Hagar zaczyna się modlić do Boga, Bóg jej wysłuchuje i otacza opieką również Hagar i jej syna. Wiec z tej historii jasno wynika co robić i że o ile rodzice dzieci ze związków niesakramentalnych zwrócą się do Boga, to Bóg sprawi że będą szczęśliwi i będzie im błogosławił.
Ostatnio zmieniony przez 2015-05-09, 14:33, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
aguś83
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-09, 12:58   

Chyba tak...
Jestem żoną, której mąż ma "nową rodzinę", ale właśnie gotową na to co może się stać - czy to jego powrót czy trwanie w sakramentalnym związku w wierności...
Ile takich właśnie argumentów na temat, że robię pod górkę mężowi, bo nie chcę dać rozwodu i zabieram ojca dziecku usłyszałam? Tysiące!!!
Chyba jednak nie rozumiem do końca rozumiem... Skoro przy tym wątku przytacza się słowa ks.Pawlukiewicza, o. Salija czy ks. Dziewieckiego - powrót do sakramentalnego małżonka z jak najmniejszym bólem, krzywdą dla dziecka, ale jednak powrót.
"każde trudne małżeństwo jest do uratowania"?
Patchwork to dla mnie coś co jest zebrane "do kupy" z różnych kawałków, więc rodziną patchworkową są osoby z sakramentalnych związków, z dziećmi, tworzący związki, więzi i rodziny z innymi z podobnymi przeżyciami. Np kapy patchworkowej nie rozrywa się aby stworzyć z niej nową. Zbiera się elementy rozsypane aby coś stworzyć...
Tak jakoś to grzegorz_, być może zbyt zawikłanie rozumiem. A być może nie do końca rozumiem treści Twej wypowiedzi...?
 
 
aguś83
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-09, 13:50   

Grzegorz, nie wiem czemu ale wyświetliło mi się tylko Twoje pierwsze spostrzeżenie... Dopiero teraz zauważyłam...
grzegorz_ napisał/a:
Czyli patchworkowe rodziny moga byc szczęśliwe. ...

...więc moją wypowiedź tylko do tego wpisu uzasadniam.
 
 
aguś83
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-09, 14:05   

Aniu, zgadzam się z Tobą. Właśnie dlatego też napisałam, że swoją odpowiedź napisałam ad pierwszych słów Grzegorza bo tylko tyle mi się wyświetliło. A właśnie miałam napisać o tym, co z kobietami które wychowują samotnie dziecko po opuszczeniu przez sakramentalnego i wyjęłaś mi to z ust. Mam w swoim środowisku takie osoby i wiem (przynajmniej zauważam) jakie to trudne...
I tym bardziej nie uważam, że nam tu oceniać czy to dobrze czy nie, że Ania i Andrzej się zeszli, ale właśnie otoczyć modlitwą i zgodzić się z działaniem Boga i na nim cała chwałę oprzeć. Dlatego też nie spodobało mi się, że ta cała sytuacja, jakże pewnie trudna po ludzku, a tak bardzo możliwa dla Niego została porównana z ckliwym harlequinem.
 
 
lustro
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-09, 15:11   

Ja to juz napisałam, ale nie zostało dopuszczone

Super - Anna i Andrzej zeszli sie ponownie, ale cąła ta hiostoria jest na tyle niesmaczna i niejednoznaczna moralnie, że moze lepiej nie wyciagać na publiczny widok tego i to jako przykład?

Czy tu działą Bóg, czy cos innego, to sie dopiero okaże.
Nie zauwazyliście, że całe to świadectwo pojawiło sie zaledwie na kilka miesięcy po 13-letniej rozłace?
wiec moze poczekac by z tym jako ze świadectwem, aż okrzepnie, a Annie przestanie sie wydawać...bo póki co, to niesie ich fala...
a dla Anny każda kolejna ciąża jest znakiem, ze robi dobrze...czyli mało sobie jeszcze przemyslała i niewiele przepracowała w sobie.

Czy dzieci sa szczesliwe? a skąd to wiemy?
tak sie nam wydaje...
póki co, dzieci nie wypowiedziały sie jeszcze na ten temat


Całe to świadectwo jest mało wiarygodne w kategorii świadectw.
Będzie świadectwem za...moze kolejne 13 lat ? :->

I nie mylmy tego z tematem dzieci pozamałżenskich...nie o tym mowa
Mowa o traktowaniu świata jako narzędzia do zaspokajania swoich aktualnych zachcianek i chwilowych potrzeb.

A ta rodzina jest i bedzie paczworkowa. Taka prawda.
 
 
aguś83
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-09, 16:08   

Jedni piszą świadectwo po kilku miesiącach inni po 3 dniach... Dla każdego to coś znaczy. Być może niejeden na tym forum potrafi podać dokładną datę działania Boga w swoim życiu, związku.Zacznijmy więc cieszyć się tym co jest, co nastąpiło, a nie doszukiwać się czy czekać na odpowiedni moment podzielenia się uwagami na tym forum.
A o morałach wydzielmy inny wątek, bo tak jak wspomniałam jestem zupełnie niemoralna, skoro nie mając dzieci z mężem, burzę jego rodzinę nie godząc się na rozwód.
Kończąc temat - bardzo wspieram duchowo zejście się Ani i Andrzeja, bo mając dookoła siebie tyle "nie do końca szczęśliwych" małżeństw, matek samotnie wychowujących dzieci to miło jest popatrzeć na coś co od korzenia - sakramentu jednak pozostaje czymś trwałym...Niezależnie od ilości wspólnie przeżytych lat czy konkretnej daty umieszczenia świadectwa nagłego powrotu do współmałżonka.
 
 
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-09, 17:44   

aguś83 napisał/a:
zejście się Ani i Andrzeja


Na pewno ta historia nie znalazła się przypadkowo, bo pasuje do sycharowskiego podtrzymywania nadziei. Pokazuje, że można nie mieszkać wiele lat razem, zaliczyć po drodze kilku partnerów/partnerek, kilkoro dzieci...i na koniec wrócić do siebie.
Historyjka romantyczna, podobnie jak ...."kochali się w liceum, przysięgali, że się nie rozstaną, wyjechali na studia, pożenili się, odchowali dzieci...po 20 latach odnaleźli siebie na naszej klasie i....są juz na wieki razem"

Ps. Każdy dorabia jak może do swojej drogi do szczęścia "ideologię".
Jeden mówi, że nie kocha więc musi odejść, inny że Bóg go oświecił.
Ostatnio zmieniony przez 2015-05-09, 17:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 11